rowniez sie z tym nie zgadzam. termin ten jest jak najbardziej poprawny, bo osw ewakuacyjne to czesc (podkategoria) osw awaryjnego
.
pozdrawiam.
Witam
Ja może dodam trochę własnych przemyśleń. Zastosowanie opraw z wbudowanymi inwenterami zapewnia dużą pewność zadziałania - pada zasilanie, załącza się źródło światła, w końcu o to chodzi. Ale teraz dalej, skuteczność świetlna oprawy z bateri spada do kilkunastu procent, więc trzeba ich dać odpowiednio dużo. Oprawa włączy się pod warunkiem, że bateria jest sprawna, a żywotność takiej bateri producenci określają na 2-3 lata. W związku z czym co taki okres należy wymienić baterie we wszystkich oprawach. Przy 2 szt. koszt nie jest porażający, ale przy 1117 bateriach może być znaczący. Wówczasa, moze okazać się, że zastosowanie rozwiązań z centralną baterią może zaoszczędzić w perspektywie czasu dużo pieniędzy. Oczywiście na etapie inwestycji system wyjdzie pewnie drożej, natomiast eksploatacja późniejsza może być znacznie tańsza. Myślę, że wyliczenie tego nie powinno być strasznie trudne
.
To może na tyle.
pozdrawiam
Michał K.
P.S.
Tak nawiasem mówiąc, ciekawy jestem jaki odsetek zainstalowanych baterii w skali kraju doczekało się wymiany…
Wiele firm ma podzielone zasilanie na zwykłe i gwarantowane. Czasami w oswietleniu ciagów komunikacyjnych wybrane oprawy zasilane sa z instalacji gwarantowanego napiecia. To rozwiazanie jest jest zdecedowanie lepsze wszędzie tam gdzie jest wydzielona sieć gwarantowanego napiecia. Po prostu nastały czasy gdzie centralny UPS i agregat pradotwórczy to podstawa ograniczania strat w przestoju firmy. Takich rozwiazań jest duzo i będzie coraz wiecej. W ten sposób powinny byc projektowane i budowane instalacje przemysłowe, w biurowcach, słuzba zdrowia i innych. Raczej nie dotyczy to oswietlenia ewakuacyjnego, ono musi dalej bazowac na przetwornicach i “prywatnych” akumulatorach - powód: w razie pozaru zasilanie gwarantowane też musi byc wyłaczone przed rozpoczęciem akcji gaszenia pozaru
Przepraszam, ale jak przeczytałem eufemizm “system pewnie wyjdzie drożej” to się ubawiłem. System taki jest bardzo kosztowny począwszy od zakupu baterii akumulatorów (btw: tą też per analogia jak baterie przy lampach trzeba wymieniać, a i kosztów eksploatacji raczej pominąć się nie da ), do tego przewody zasilające to nie zwykłe instalacyjne druty tylko wymagana jest ich niepalność (przywitajmy się z izolacją halonową). Do tego dorzućmy prostownik do ładowania baterii, ewentualnie dodatkową przetwornicę jeżeli część opraw musi pracować na prądzie zmiennnym (miałem okazję pracować na obiektach, gdzie część oświetlenia z centralnej baterii była zasilana prądem stałym, a część zmiennym). Jeżeli chcemy pójść dalej to w przypadku centralnej baterii nadzoruje się oprawy i tu witamy system automatycznego nadzoru (np. H-300U prod. Hybryd), do tego elektroniczna numeracja baterii. …
Taaaa “system pewnie wyjdzie drożej” ![]()
pozdrawiam ![]()
Myślę, że większość forumowiczów zrozumiało rangę przytoczonego eufemizmu. A za tych, którym temat jest dość obcy, dziękuję koledze Kanarek za wyjaśnienie.
Pozdrawiam
Przepraszam, ale muszę to napisać: większych bzdur dawno nie czytałem… W kwestii ekonomii obu rozwiązań i technicznych aspektów zapraszam na http://www.oswietlenie-awaryjne.eu W razie potrzeby służę dodatkową pomocą.
Pozdrawiam
Witam!
Chciałbym trochę odświeżyć temat jak i dodać kilka uwag oraz uzyskać parę odpowiedzi.
Jak zauważyłem post zaczął się od pytania o miejsce zasilania opraw awaryjnych i przez pierwsze pół strony były jakieś odpowiedzi na temat a już reszta łącznie z późniejszymi dwoma stronami tylko dyskusja o oprawy awaryjno-ewakuacyjne i bateriach. To tyle na marginesie.
Zaglądnąłem na ten post w celu uzyskania pewnych informacji właśnie na temat sposobu zasilania i to od strony prawno-technicznej (głównie dyskutują tu teoretycy). Nie jestem projektantem ale wykonawcą inst. elektr. i mam trzy tematy i trzy różne projekty. Mała sala gimnastyczna, mały budynek użyteczności publicznej, mały obiekt zabytkowy. We wszystkich przypadkach występują oprawy z baterią. I tak w każdym projekcie jest opisane, żeby dociągnąć oddzielny przewód zasilający do opraw awaryjnych w jednym przypadku z przed wyłącznika (ciekawe o który chodzi – łącznik zwany wyłącznikiem, wyłączni w rozdzielni, czy wyłącznik główny), w drugim z przed wyłącznika głównego prądu, w trzecim z oddzielnego zasilania (hmmmm…)
I co na to panowie projektanci? Który ma rację?
Niezależnie od sposobu opisania, przytaczanych norm, przepisów biorę logikę. Kiedy ma zadziałać oświetlenie awaryjne? Gdy mam blisko i dużo opraw to te oprawy łączę w puszcze przed łącznikiem. Najczęściej na korytarzach ciągnę 4 żyły od rozdzielni z której są zasilane te oprawy lub innych pomieszczeniach gdy jest blisko do rozdzielni. Analizując inne przypadki (już ktoś wcześniej opisywał) jeśli wezmę z przed zabezpieczenia danego obwodu i on zadziała to faza dalej jest na baterii i sobie spokojnie ładuje a ludzie niewiedzą w którą stronę iść.
No i pytanie do panów teoretyków i projektantów czy mam rację no i ewentualnie do praktyków jak Wy to robicie?
Witam!
Nie możesz stosować dwóch zabezpieczeń (obwodów) do zasilenia jednej oprawy.
Zadziałanie zabezpieczenia nadmiarowego konkretnego obwodu oświetleniowego musi skutkować zaświeceniem części oświetlenia które ma działać po zaniku napiecia w tych pomieszczeniach gdzie zamontowano oprawy zasilane przez ten obwód.
Proponuję byś również zapoznał się z tematem testowania opraw oświetlenia awaryjnego. http://www.ise.pl/forum/viewtopic.php?f=16&t=12960
Nie możesz stosować dwóch zabezpieczeń (obwodów) do zasilenia jednej oprawy.
Hmmm… chyba nie rozumiem. Przecież do oprawy podstawowej wyposażonej w moduł awaryjny ciągnę fazę do oświetlenia podstawowego i osobno do ładowania baterii. Brak napięcia w tym drugim uruchamia świecenie oprawy z baterii. Rozumując, że wybije bezpiecznik podstawowy a zasilenie baterii wziąłem z przed tego zabezpieczenia nie zadziała mi oświetlenie awaryjne. Pomyślmy jakie skutki były by, gdy dotyczyłoby to oświetlenia awaryjnego sali gimnastycznej i korytarza. Pożar wystąpił gdzieś na drodze zasilania tych opraw i wystąpiło zwarcie i wybił bezpiecznik oświetlenia podstawowego a zasilanie wziąłem z przed wyłącznika głównego rozdzielni jak to opisywałem wcześniej, które zaprojektował jeden z projektantów. Oświetlenie awaryjne nie zadziałało no i co? Ludzie nie wiedzą gdzie mają się udać, a w totalnej ciemności nawet nie wiadomo gdzie wyjście. Jak wtedy wytłumaczyć się prokuratorowi czemu nie zadziałało oświetlenie awaryjne?
Witam.
Hmmm… chyba nie rozumiem. Przecież do oprawy podstawowej wyposażonej w moduł awaryjny ciągnę fazę do oświetlenia podstawowego i osobno do ładowania baterii.
Jak by nie było, jest to ta sama faza, lecz możemy ją rozróżnić jako :
- tzw. faza stała
- faza po wyłączniku, jaki by to nie był.
PN-EN 1838:2005 - Stosowanie oświetlenia. Oświetlenie awaryjne.
PN-EN 60598-2-22:2004 + AC:2006 Oprawy oświetleniowe. Część 2-22 :Wymagania szczegółowe.
Witam!
Zasada jest prosta. Brak zasilania musi spowodować uruchomienie oświetlenia awaryjnego i ewakuacyjnego. I nie ma to żadnej potrzeby, by w trym czasie było ładowane źródło zasilania awaryjnego.. Jest to bowiem stan awaryjny. I tylko pojemność baterii powinna zapewnić pracę opraw w określonym czasie a nie łądowanie jej w przypadku braku napięcia w celu podtrzymania dalszej pracy.
Wyłączenie zabezpieczenia nadmiarowego obwodu w którym zamontowano oprawy z modułem awaryjnym (i nie tylko) musi skutkować zaświeceniem części, która ma pracować w przypadku braku zasilania podstawowego.
Oczywiście rozumiem ale nadal to nie rozwiązuje problemu opisanego przeze mnie wcześniej.
Witam!
To ja przyjacielu nie rozumiem Twego wyimaginowanego problemu.
To nie brak napięcia na zaciskach “podstawowych” oprawy powoduje zaświecenie części awaryjnej, ale brak napięcia na zaciskach części awaryjnej jest powodem zaświecenia tego fragmentu oprawy.
I może być tak, że świeci część zasilona z baterii i świeci część zasilana ze źródła podstawowewego.
Tak jak przedstawiłem to na zdjęciu ( w trakcie testu) w przytoczonym temacie.
Dokładnie jest tak jak mówisz. I teraz wyobraź sobie sytuację, że to napięcie do części awaryjnej jest wzięte z przed rozdzielni głównej a faza podstawowa do tej oprawy z podroździelni np piętrowej (tak jak w moim projekcie wykonawczym). Wracając do mojego wyimaginowanego problemu to czy jak bybije bezpiecznik do zasilania podstawowego to czy oprawa awaryjna zadziała? (to nie jest głupie pytanie bo ja znam odpowiedź ale do rozwiania problemu skąd się bierze zasilanie do awarii “faza stała”).
Niestety Kolego mati_mat popełniłeś błąd i są tego konsekwencje.
Co Ci przyszło do głowy żeby moduły awaryjne (inwerterów) zasilać spod innych zabezpieczeń niż podstawowe danych obwodów i w dodatku gdzieś tam z rozdzielni głównej?
Takie zasilania wykonujemy co najwyżej dla wydzielonych opraw świecących bez przerwy (na przykład podświetlanych znaków ewakuacyjnych).
Witam!
Więc skoro są to oprawy z modułem awaryjnym powinny być ona zapalane w momencie zaniku mapięcia w konkretnym obwodzie oraz pomieszczeniu.
Zasilanie takiej oprawy “dwoma napieciami” uważam za błąd w sztuce.
Zadziałanie zabezpieczenia konkretnedo obwodu nie spowoduje zaświecenia oświetlenia awaryjnego jeżeli na zacisku modułu awaryjnego będzie napięcie podane zprzed wyłącznika głównego czyli z innego miejsca.
Oczywiscie że tak. Zasilanie modułu awaryjnego musi byc realizowane z przed wyłącznika danego obwodu oswietlenia. Drugiej fazy doprowadzac nie wolno,poniewaz w lampie znalazło by sie napięcie 400V,którego tam byc nie moze poniewaz oprawy pracują zwykle na napięciu 230V,i tak jest podane na tabliczce znamionowej.
Witam!
Tu nie chodzi o to, że pojawienie się napiecia 400V w oprawie ją uszkodzi, bo nie jest to prawdą, ponieważ wcale nie muszą byc to dwie różne fazy a nawet jeżeli bedą, to i tak jest pomiędzy nimi przewód N.
Jednak sytuacja taka jest bardzo grożna i niedopuszczalna, ponieważ wyłączenie jednego z zabezpieczeń nie spowoduje nieobecności napięcia na zaciskach do których jest przyłączony przewód zasilający.
A wtedy jest już niebezpiecznie.
Niestety Kolego mati_mat popełniłeś błąd i są tego konsekwencje.
Co Ci przyszło do głowy żeby moduły awaryjne (inwerterów) zasilać spod innych zabezpieczeń niż podstawowe danych obwodów i w dodatku gdzieś tam z rozdzielni głównej?
Takie zasilania wykonujemy co najwyżej dla wydzielonych opraw świecących bez przerwy (na przykład podświetlanych znaków ewakuacyjnych).
Od samego początku są nieścisłości słowne co prowadzi do zagmatwanej wypowiedzi i niezrozumienia. Ja właśnie wziąłem te bzdety z projektów, które mam realizować. Nawet w jednym jest napisane, że tą stałą fazę mam wziąć z przed wyłącznika głównego prądu.
Tu nie chodzi o to, że pojawienie się napiecia 400V w oprawie ją uszkodzi, bo nie jest to prawdą, ponieważ wcale nie muszą byc to dwie różne fazy a nawet jeżeli bedą, to i tak jest pomiędzy nimi przewód N.
Jednak sytuacja taka jest bardzo grożna i niedopuszczalna, ponieważ wyłączenie jednego z zabezpieczeń nie spowoduje nieobecności napięcia na zaciskach do których jest przyłączony przewód zasilający.
A wtedy jest już niebezpiecznie.
No i właśnie o to mi chodzi, jak widać problem jest bardzo prosty ale nie wszyscy rozumują tę wagę sytuacji i to dotyczy przede wszystkim projektantów. Może jedynie źle zrozumieliśmy kolegę ZBYNIO, że słowo “z przed” patrzy od strony lampy ale ja zawsze omawiam obwody od strony zasilania i to “z przed” musi się zamienić na “za”.
Wracając na chwilę do mojego, może zbyt trochę drastycznego przykładu, jakbym wykonał instalację w całości wg projektu i zaszła taka sytuacja jak opisałem to kto tu poniesie odpowiedzialność karną? Projektant czy wykonawca? Ja chyba znam odpowiedź i wykonam to tak jak ma być a w projekcie powykonawczym naniosę zmiany.
Przepraszam Kolego mat_mat. Zasugerowałem się słowami
(tak jak w moim projekcie wykonawczym).
![]()
Skoro się wyjaśniło że nie jesteś autorem tych bredni to powiem bez ogródek, tacy tzw. “projektanci” powinni zająć się czymś innym a pieczątki i papierki uprawnień budowlanych powiesić na ścianie na pamiątkę.