Witam kolegów.
Zwracam się do Was z prośbą o podanie przepisu który jednoznacznie określa sposób podłączenia napięcia referencyjnego dla oświetlenie ewakuacyjnego.
Napięcie referencyjne jest rozumiane jako napięcie odniesienia po zaniku którego następuje przełączenie się oprawy w tryb awaryjny. Ile bym nie czytał i rozmawiał z kolegami elektrykami to każdy ma swoją własną wizję na ten temat. Spotkałem następujące rozwiązania.
- Napięcie referencyjne brane z za wyłącznika nadprądowego zasilającego dany obwód oświetlenie podstawowe (np. S301 B6 zasila oświetlenie korytarza oraz jakieś inne pomieszczenia i do tej S-ki jest podpięty drugi kabel z pominięciem łączników oświetleniowych doprowadzony do opraw awaryjnych)
- Napięcie referencyjne podawane stycznikiem kontrolującym napięcie na zasilaniu rozdzielnicy.
W przypadku 1 każda awaria (np. zwarcie w obwodzie) powoduje zadziałania S-ki a tym samym zanik napięcia referencyjnego co skutkuje załączeniem oświetlenia ewakuacyjnego. W większych obiektach zadziałanie jednej S-ki nie powoduje zaciemnienia całego obiektu. Oświetlenie podstawowe zazwyczaj podzielone jest na fazy i kilka S-ek. Poza tym awaria taka nie wymaga ewakuacji osób przebywających w budynku. Wydaje mi się że przy takim podłączenia mamy tutaj do czynienia z oświetleniem awaryjnym pełniącym dwie funkcje: oświetlenia zapasowego i oświetlenia ewakuacyjnego.
W przypadku 2 oświetlenie ewakuacyjne załączy się przy zaniku napięcia na rozdzielnicy czyli w przypadku gdy cały obiekt zostaje pozbawiony zasilania (np. użycie przycisku ppoż.). W większości przypadków taka sytuacja wiąże się z ewakuacją osób z budynku.
Które rozwiązanie jest prawidłowe i czy są jakieś przepisy / normy które to określają.
Pozdrawiam.
Myślę, że rozwiązanie numer dwa to niepotrzebna komplikacja. Nie wspominając o tym, że jeśli wskutek wspomnianego zwarcia wyłączeniu ulegnie obwód zasilający oświetlenie np. klatki schodowej, a napięcie referencyjne nadal będzie podawane ze stycznika kontrolującego zasilanie całej rozdzielnicy, to ludzie będą korzystać ze schodów po ciemku.
Oświetlenie awaryjne nie służy tylko i wyłącznie do prowadzenia akcji ratunkowej, ma też zapewnić możliwość bezpiecznego opuszczenia ciągów komunikacyjnych przy okazji wystąpienia awarii mniej spektakularnej niż pożar albo atak terrorystyczny 
Przypomnę kolegom, że oświetlenie ewakuacyjne jest “urządzeniem przeciwpożarowym” zgodnie z postanowieniem: Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów.
Obowiązuje tu żelazna zasada projektu zatwierdzonego przez rzeczoznawcę , więc zawsze tam należy szukać odpowiedzi.
W nowych rozwiązaniach spotykam najczęściej wydzielony oddzielny obwód niezależny od bezpiecznika oświetlenia podstawowego.
Witam.
Rzeczoznawcami zatwierdzającymi projekt oświetlenia awaryjnego są zazwyczaj strażacy, którzy nie zawsze analizują schematy elektryczne gdyż się na tym nie znają. Dlatego moje pytanie do Was ponieważ tak jak pisałem spotkałem kilka rozwiązań i każde zatwierdzone przez rzeczoznawcę.
[quote=“elmontjs, post:3, topic:13608, full:true, full:true”]
W nowych rozwiązaniach spotykam najczęściej wydzielony oddzielny obwód niezależny od bezpiecznika oświetlenia podstawowego.
[/quote]
Tutaj mamy opisany przeze mnie przypadek 2, który też rzeczoznawcy uznają. Czym się podpierać przy określaniu miejsca przyłączenia napięcia referencyjnego.
[quote=“Streaker, post:4, topic:13608, full:true, full:true”]
Rzeczoznawcami zatwierdzającymi projekt oświetlenia awaryjnego są zazwyczaj strażacy, którzy nie zawsze analizują schematy elektryczne gdyż się na tym nie znają.
[/quote] …tak kolego , ale schemat elektryczny robi projektant-elektryk ; strażak ma do akceptacji rozmieszczenie lamp, czas działania i wartość natężenia, dlatego projekt ma mieć akceptację rzeczoznawcy i wtedy jest to pełnowartościowy dokument.