Osłony w starych obabiarkach jak to wygląda w praktyce?

Witam :slight_smile:

Moje zdanie jest troszkę inne.

Aby dostosować starą maszynę do minimalnych wymagań, trzeba w/g jakiejś procedury ustalić w jakim stanie technicznym jest maszyna. Można to zrobić na różne sposoby. Jednym z nich i bardzo dobrym jest posugiwanie się normą PN-EN 1050-Zasady oceny ryzyka. Największy kłopot to właśnie sporządzenie takiej listy, bo jest to dedukcja i subiektywna ocena w jaki sposób może zachować się operator maszyny w róznych sytuacjach.
Po sporządzeniu listy nieprawidłowości możemy zaczynać przystosowanie maszyny. Tylko w/g czego? Możemy opierać się na DTR’ce urządzenia, możemy opierać się na starych przepisach. Tylko czy są one wystarczające aby daną maszynę dostosować? Możemy także zrobić przystosowanie w/g norm zharmonizowanych, byle nie przedobrzyć. I to jest jedno z lepszych wyjść, przynajmniej od strony technicznej. Ale przymusu stosowania tych norm nie ma.

No a jak wygląda sprawa z ingerencją w elektryczny układ sterowania ?
Czy można taką rzecz zrobić nie angażując projektanta?

Do kogo to pytanie?

Witam :slight_smile:

Można, ale zostaje wtedy sprawa zgodności dokumentacji (jeżeli jest) ze stanem faktycznym. Czy to też należy sprawdzić? Pewnie tak, ale to jest żmudna praca i pewnie droga. A jeżeli dokumentacji nie ma to należałoby ją stworzyć. I tu następne pytanie, czy kolega jest w stanie to narysować?

Do Gruhaa często w polsce elektryk musi balansować na granicy prawa (tak słyszałem od inspektorów BHP)

Też mam podobne dylematy czy można czy nie można zmienić układ sterowania bez pomocy projektanta z uprawnieniami budowlanymi.
(mimo, że pracowałem kilka lat jako asystent projektanta).

Uważam, też że projektant elektryk mający uprawnienia budowlane - może nie posiadać odpowiedniej wiedzy do takiej przebudowy podobnie jak nie każdy elektryk.

Bardzo często pracodawcy, dokumentację jakichkolwiek zmian uważają za coś zupełnie zbędnego a już nie ma mowy o płaceniu z jej wykonanie projektantowi. I myślą jak by ją robił miesiąc to “pewnie jakiś leń i obibok”. Po co inwentaryzować i za to płacić jak maszyna “idzie”.

Efekty są opłakane - często owa maszyna “idzie” ale niezodnie z intencjami jej budowniczych i produkuje np 60% braków bo jakiś pseudo fachowiec elektryk podłączył ją bez “schematów na wyczucie” na “krótko” pomijał sobie kilka gałęzi z czujnikami położenia - w dodatku uważany jest przez pracodawcę za “szpeca elektryka” bo zrobił wszystko tanio i nic nie trzeba było kupować a Ty chcesz jakiś schemat tworzyć, kupować uszkodzone czujniki położenia itp…
Czasem pracodawca dziwi się jak ta maszyna tak czesto się psuje, niszczy elementy robocze, narzędzia. (ale instację chłodzenia i wyciągu oparów uważał za zbędną, podobne jak wymianę oleju, czy łączników krańcowych)

Jeśli jednak czujesz się na siłach i masz rzeczywiste pojęcie o maszynach przemysłowych a nie tylko o przysłowiowym gniazdku i żarówce to możesz spróbować coś zmienić. W myśl zasady lepiej zrobić coś co w mojej mocy niż siedzieć i nic nie robić. Ale musisz być bardzo konsekwentny w tym co robisz bo to będzie wymagać od ciebie ogromu pracy a otoczenie będzie ci rzucać kłody pod nogi.

Ja miałem wątpliwą przyjemność taką przebudowę wykonać bo już nie mogłem patrzeć na stan pewnej maszyny. (Dwie szafy sterujące 2x (2mx 1m) w katastrofalnym stanie, woda w przewodach, kurz, komputer zniszczony i zdewastowany, popalone i poprzegrzewane przewody, maszany sama z siebie coś tam uruchamiała albo zatrzymywała się bez powodu, na maszynie znajdowały się 4 pulpity sterujące i 2 skrzynki przyłączeniowe)

Dokumentacji praktycznie nie było a w szafach widoczne przeróbki i łacznie na krótko, objścia powstałe przez ostatnie 10 lat - żałuję, że nie miałem aparatu było by co zamieścić do działu “jak nie należy robić”

Miesiąc czasu zajęła mi uproszczona inwentaryzacja i demontaż oraz wyciągniecie z obsługi co jest im potrzebne przy pracy -czyli jak maszyna powinna działać. Udało mi się stworzyć wstępny projekt a raczej koncepcję. Zdewastowana Szafa nr 1 z komputerem ZSRR poszła na złom (był w niej uszkodzony sterownik oraz układy przekszałnikowo falownikowe ale popalone)

Do tego miałem znaczące ograniczenia inwesytcyjne od strony szefa i termin na wczoraj ale uszkodzni mechaniczne były tak duże że mechanicy powiedzieli, że potrzebują o najmniej miesiąc.

Pojekt robiłem na kolanie i po godzinach a często w trakcie łączenia - nie polecam tego ale jak się wie co robi to może się udać ( Jak szef kiedys zobaczył te wszystkie przewody to się załamał. :slight_smile:))) )

Ale już w 3/4 miesiąca udało mi się uruchomić większość podzespołów a pod koniec uzyskać 95% założonych funkcji. (reszta czeka na zakup części ale maszyna może działać)

Na początku trzeciego miesiaca udało mi się stworzyć wersje elektoniczną dokumentacji i jest ona zgodna z rzeczywistością jest na niej numeracja wszystkich żył przewodów.

Efekt:

W maszynie wymieniono część przewodów, przycisków więc już nic nie “kopie obsługi”.
W obwodach sterowania 3 pulpity i skrzynii na maszynie wprowadzono napięcie 24V DC oraz czujniki indukcjne.
Przebudowano Szafę ter nr 2 oraz doprowadzenie wiązki kablowej do maszyny - teraz przewody z napięciem 230/400V nie pływają w wodzie.
Wykonano połącznia przwodów PE poprzenio w wielu punktach one nie istniały. Zmieniono i uproszczono program sterujący (szkoda że nie miałem sterownika programowalnego) ale wstawiono funkcje zabezpieczające obsługę (zanik napięcia 24DC AC 110V AC i 230V AC oraz w obwodach silnoprądowych nie stwarza zagrożenia ani nie powoduje samoczynnego włącznia się jakiegokolwiek napędu.
Funkcje wyłaczenia awaryjnego działają z 4 punktów, zanik napięcia w obwodzie awaryjnym powoduje wyłączenie całej szafy.

Teraz mogę spać znacznie spokojniej
Kosztowało mnie to bardzoo duużo pracy zupełnie nie adekwatnej do wynagrodenia.
Obłsuga przestała narzekać a ja nie muszę co 5 minut biegać do tej maszyny.

Witam :slight_smile:

Ja dylematów nie mam.
Co do uprawnień, to już była długa dyskusja na ten temat.

To jest sprawa osobista (lub nie), ale napewno nie jest to spowodowane przez przepisy.

To jest norma, tylko brak jej w spisie PKN :wink:.

Jeżeli pracodawcy nie chcą teraz płacić za zrobienie dokumentacji lub za wprowadzenie zmian w niej, to później zapłacą kilka razy więcej jak się okaże, że ich wspaniały “szpec elektryk” tak się zamotał, że sam już nie wie gdzie jest.

Pozdrawiam.
No a jak koledzy zapatrują się na naruszenie strefy bezpieczeństwa przez obsługującego maszynę (np. otwarcie osłony w trakcie ustawiania parametrów obróbki na nowym detalu) w maszynach CNC . Jak to się ma do punktu 9.2.4. normy 60204. Jak koledzy taką funkcję realizowali,o ile była rozpatrywana?Technolodzy piszący programy maszynowe też nie są nieomylni i walą knoty w wyniku których coś może “pieprznąć”. Pracownik uchyla osłonę podczas ustawiania najczęściej jest to unieruchomienie mechanizmu krańcówki . A w automatach tokarskich starszego typu ta funkcja jest całkiem pominięta .I jak to się ma do wymagań PIP-u ,oraz do przytoczonego na początku fragmentu DZ.U.

A tak to jest realizowane w Chinach:odsyłam do wtorkowej GW 17.01. bo obrzaek jest ciut za duży

Witam :slight_smile:

W trakcie ustawiania maszyny jest to normalne i nic nadzwyczajnego.

Ma się dobrze :wink:.

  1. specjalny przełacznik blokady krańcówek
  2. zmniejszenie prędkości
  3. wykorzystanie dwóch rąk operatora przy załączeniu ruchu
  4. czasami dodatkowa sygnalizacja

To daje im się listę warunków jake mają być zawarte w programie.