Witam,
wracając do głównego wątku tego tematu, mam takie pytanie związane z Waszą praktyką .
Czy podpisując protokół sprawdzeń i pomiarów nowego domu dopuszczając instalację do eksploatacji , jeśli napiszę w uwagach :
- do wymiany we wszystkich łazienkach i tarasie gniazda wtykowe na typ IP44
- do wymiany zasilacz od programatora oświetlenia (wciśnięty między rzędy aparatów w rozdzielnicy) na odpowiedni i zamontowany na szynie DIN-TS 35,
to czy moja odpowiedzialność się na tym kończy, a przechodzi na właściciela, czy muszę w jakimś ustalonym terminie jeszcze podjechać na obiekt i sprawdzić czy zostało to zrobione przez elektryka wykonawcę instalacji ??
Pozdr
Kolego, Ty masz wykonać sprawdzenie instalacji pod kątem spełnienia wymagań Norm i przepisów, ponieważ po to Ciebie wezwano (zakładając, że nie wykonywałeś tej instalacji). Najlepiej wydrukować dwa egzemplarze protokołu i dać do podpisu zleceniodawcy. Jeden protokół zatrzymujesz u siebie i masz podkładkę, że inwestora o niesprawności, bądź zagrożeniu poinformowałeś, a co on z tym zrobi, to już jego sprawa.
Dzięki za odpowiedź.
Kopia protokołu z podpisem właściciela/inwestora to oczywiste
Czyli :
moja odpowiedzialność się na tym kończy, a przechodzi na właściciela
Oczywiście. Nikt z nas nie ma prawa nakazywać nikomu usunięcia usterek. My mamy obowiązek owe niesprawności wskazać i uświadomić właściciela lub zarządcę nieruchomości o ryzyku wystąpienia zagrożenia, stwierdzając, że instalacja nie spełnia wymagań określonych w przepisach. Nie mamy niestety możliwości cokolwiek, komukolwiek nakazywać i egzekwować wykonanie nakazanych czynności. Możemy jedynie zalecać wykonanie określonych czynności w celu doprowadzenia instalacji do stanu zgodnego z obowiązującymi przepisami.
Wykonywałem pomiary przez szereg lat, za komuny to była czysta formalność, nikt niczego nie mierzył i tez nikt nikogo nie rozliczał z pomiarów. Czyli w papierach musiało się zgadzać. Nikt nikogo nie straszył prokuratorem i wszystko toczyło się normalny tokiem. Czy dzisiaj jest inaczej?.
Minęło trochę czasu, nie wykonuję pomiarów, ponieważ z zawodem elektryka wiążą mnie tylko jakieś tam uprawnienia z których w zasadzie nie korzystam ale jak są to niech będą, być może już są nieaktualne. Ale wracając do tematu pomiarów, wykonuję całkowitą dokumentację (drukuję) z pomiarów. I tu widzę bardzo dużą rozbieżność graficzną pomiarów. Po prostu każda z większych korporacji ma swoje i tylko swoje formularze. Widocznie tak MUSI być. Co o tym sądzicie?.
Nie ma jednego, ustalonego wzoru protokołu i stąd te rozbieźności w formularzach. Po prostu ktoś zrobił pierwszy raz na swoim protokole i przyjęli to za obowiązujący wzór.
Cuda to są, jak trzeba wypełnić protokół z kontroli instalacji odbiorczej, wymagany przez Starostwo Powiatowe w NDMaz. a protokół pochodzi z dobrych czasów ZEWT i zawiera m in. Tabelkę na wpisanie numerów plomb… Ale zatytułowany jest ,Protokół kontroli instalacji elektrycznej" Niestety na moje pytania, co mam wpisać w kilku rubrykach tabelki, nikt mi nie potrafił odpowiedzieć, czemu się nie dziwię, bo odpowiedź nie istnieje i tak jak za komuny, najważniejsza jest pieczątka…