Witam forumowiczów
Chciałbym poprosić o pomoc szanownych forumowiczów ponieważ spotkałem się z taką sytuacją:
W grudniu 2006 roku na podstawie wydanych warunków przez przedsiębiorstwo energetyczne konkretnie PKP Energetyka dokonano przyłączenia do sieci budynku / kontenera biurowego (mały kontener w którym pracuje 1 osoba i wystawia dokumenty wz/faktury na składzie drewna)
W styczniu 2013r nastąpiła usterka na sieci zasilającej po stronie ZE tj. na jednej z faz pojawiło się napięcie 330V a na pozostałych dwóch po 180V, w wyniku czego uszkodzeniu uległy oprawy świetlówkowe oraz klimatyzator przenośny. Po stwierdzeniu przez elektryka że na zasilaniu jest niewłaściwe napięcie, wezwano pogotowie ZE, które po przyjeździe na miejsce również stwierdziło niewłaściwe napięcie zasilania, oraz przystąpili do lokalizacji usterki. Po zlokalizowaniu usterki - gałąź na linii nn. usterkę usunięto i parametry wróciły do normy. Klient zwrócił się z roszczeniem do ZE o odszkodowanie za szkody w wyniku niewłaściwych standardów jakościowych dostarczanej energii. W odpowiedzi uzyskał informacje że roszczenia są bezpodstawne ponieważ w Warunkach przyłączenia jest zapis: _w instalacji odbiorczej zaleca się zastosować ochronę przeciwprzepięciową a odbiorniki chronić przed zanikiem fazy - co określa jednoznacznie że ochrona przeciwprzepięciowa jest po stronie odbiorcy
ZE powołało komisję która “oczywiście” szukała nieprawidłowości u odbiorcy i stwierdziła:
brak ochronników przepięć
zamontowany wyłącznik różnicowo-prądowy nie spełniał istoty jego przeznaczenia - funkcja TEST nie wyzwala wyłącznika
I na koniec konkluzja że stwierdzone nieprawidłowości jednoznacznie określają iż główną przyczyną uszkodzenia sprzętu były błędy w instalacji odbiorczej.
Proszę o podpowiedzi jakie standardy jakościowe ma dostawca energii. Czy w owym czasie był obowiązek stosowania ochronników. Czy zapis zaleca się jest równoznaczny z obowiązkiem. Czy te zapisy zwalniają dostawcę z odpowiedzialności za dostarczenie niewłaściwego napięcia?
Krzysztof_
Typowa zagrywka ze strony ZE.
Nie po to zatrudniają prawników, by ci brali pieniądze za darmo.
Będą szukać dziury w całym, będą zwodzić, lawirować, aby tylko nie przyznać się do winy, jak zwykle zresztą.
Wystarczy zadać pytanie ZE, jaka była bezpośrednia przyczyna nietypowego napięcia na zasilaniu.
Następnie, czy obecność ochronników przepięć wyeliminowało by to napięcie i zredukowało do poziomu właściwego.
Nic nie usprawiedliwia ZE do takiego postępowania, zgodnie z Prawem energetycznym Dostawca ma obowiązek dostarczać energię o odpowiednich parametrach.
Przerabiałem tę lekcję, pisma szły w tą i tamtą stronę, odbijali piłeczkę za każdym razem, aby tylko klient się zmęczył i odpuścił.
To samo było ze słynną szadzią zimową na liniach energetycznych. Nie było winnego, a raczej zawiniła siła wyższa.
PS. Nie wiedziałem, że wyłączniki ochronne różnicowo-prądowe chronią instalacje przed nadmiernym wzrostem napięcia zasilającego.
To jest śmieszne.
Dziękuję za odpowiedź
Proszę jednak o dodatkowe informacje jakimi były by podstawy prawne lub konkretne zapisy co do obowiązków dostawcy energii lub charakterystyka standardów jakościowych przesyłanej energii lub też czy zaniedbania w utrzymaniu linii przesyłowej jakim niewątpliwie jest nieprzycinanie gałęzi i z tego powodu wyżej wymienione konsekwencje mają odzwierciedlenie w przepisach, normach itp.
Jasne jest też do czego służą różnicówki …
Według mnie jest jeszcze jedna kwestia do rozważenia:
Pracownicy ZE którzy odbierali dokumenty z których wynikało że nie ma ochronników / ograniczników oraz pracownicy ZE którzy dokonywali montażu układu pomiarowego i oceniali zgodność dokumentów z wykonanymi robotami oraz zgodność z wydanymi warunkami a tym samym dopuścili do eksploatacji i załączyli zasilanie!!!
Proszę o dalsze sugestie i pomoc
Krzysztof
Niestety, nie tędy droga.
Tutaj Wykonawca daje oświadczenie o prawidłowości wykonanej instalacji elektrycznej, natomiast ta instalacja odbiorcza, wykonana przez podmiot przyłączany podlega sprawdzeniu technicznemu, i zapis ten figuruje w WTP wydawanych dla wnioskodawcy/odbiorcy.
Pomijam fakt, że po odbiorze technicznymi może zaistnieć sytuacja, że wcześniej podane elementy instalacji (ochronniki przepięciowe) zostały zdemontowane.
Pytanie - były czy nie przy odbiorze ? Jest schemat we wniosku zgłoszeniowym? Jest oświadczenie Wykonawcy ?
PS. ZE opiera się na standardowych parametrach energii elektrycznej, i rozbieżności w jej dostarczaniu w tym konkretnym przypadku są zawarte w Prawie energetycznym.
Punktem zaczepienia w sporze z ZE jest głównie ta opisywana przez kolegę sytuacja :
usterka na sieci zasilającej po stronie ZE > tj. > na jednej z faz pojawiło się napięcie 330V > a na pozostałych dwóch po 180V, w wyniku czego uszkodzeniu uległy oprawy świetlówkowe oraz klimatyzator przenośny. Po stwierdzeniu przez elektryka że na zasilaniu jest niewłaściwe napięcie, > wezwano pogotowie ZE, które po przyjeździe na miejsce również stwierdziło niewłaściwe napięcie zasilania, oraz przystąpili do lokalizacji usterki. Po zlokalizowaniu usterki - gałąź na linii nn. > usterkę usunięto i parametry wróciły do normy.
Witam,
wtrącę swoje trzy grosze, chociaż może nie pomogę ale po krótce opisze swoje spotkanie z takim problemem.
Zadzwoniła do mnie kierowniczka apteki że palą jej się komputery i UPSy.
Poszły już trzy zestawy w ciągu miesiąca.
Pojechałem sprawdzić, zdążyłem wejść do apteki spalił się zasilacz. Sprawdzam napięcie- podobne do tego o którym pisze kolega.
Zadzwoniłem do ZE powiedziałem o problemie. W odpowiedzi usłyszałem że to na pewno nie ich wina ale przyjadą sprawdzić.
Rozłączyłem całą aptekę żeby nie stało się coś poważniejszego. Po kilku godzinach panowie z ZE przyjechali. Sprawdzili zaciski pod licznikiem po czym stwierdzili że były poluzowane i to było przyczyną złego napięcia(zaciski wszystkie sprawdziłem przed wyjazdem z apteki,były OK)
Na drugi dzień z samego rana ZE zabrało się za wymianę trało z którego zasilana była apteka. (w rozdzielni zamontowane były ograniczniki które nie pomogły)
Właścicielka apteki napisała kilka pism do ZE ale bezskutecznie i sobie odpuściła. Jedno jest pewne wszystko co się dzieje nie jest winą ZE.
I to trzeba sobie zapamiętać i nie trudzić się nadaremnie w walce ZE, bo naprawdę “szkoda prądu” .
A tak całkiem poważnie to w wielu przypadkach tylko skierowanie sprawy do sądu i znalezienie - trafienie na rzetelnego z prawdziwego darzenia
rzeczoznawcę może dać nadzieję na wygraną z ZE.
Wina jest po stronie ZE, ale trzeba to udowodnić; chyba tylko poprzez sąd. Jeśli ZE miałoby przyznawać się do każdych roszczeń bez walki, to poszłyby w skarpetach.
Inna sprawa to zadbanie - zabezpieczenie swojej sieci przez odbiorcę.
Przepięcia pochodzą od wyładowań atmosferycznych - w slangu elektrycznym. Wzrosty napięć do rzędu 400V to awarie sieci.
Są na to zabezpieczenia, tylko trzeba chcieć się zabezpieczyć.
Takich krótkich awarii (300-400V) jest rzędu kilkuset rocznie - statystyki.
Jednak po drugim piśmie do przedsiębiorstwa energetycznego i ostrym pogrożeniu biegłym i sądem Operator przyznał odszkodowanie w 50% wartości zakupu nowych urządzeń - uważam to za sukces warto było ludzie nie bójcie się ich tylko walczcie o swoje!!!
Kontroler napięcia sieciowego skutecznie chroni przed awariami sieci.
Przed upaleniem się “zera”.
Obecnie firma jest powyżej 1 tysiąca złotych do tyłu - po wygranej bitwie z ZE. Cieszcie się, że wam się kompy,monitory nie spaliły. Bo straty byłyby znacznie większe, a firma miałaby prze parą dni znacznie utrudnioną pracę.
Awarię są - profesor Sowa pisze o kilkuset awariach rocznie na które przepięciówki nie zadziałają. Takie awarie jak twoja.
Taka sytuacja na którą zadziała przepięciówka wg,profesora to 1-2 rocznie.
Te ochronniki to dobry “dupochron” dla ZE.
Pytanie - czy ZE odpowiada za kradzież kilkudziesieciu metrów N ?
Takie informacje docierają. N tak samo dobrze się sprzedaje jak przewód trakcyjny.