Tak właśnie zakładałem: - Ignorancja i “święty spokój” decyduje o wielu głupotach decydentów.
Przetwornica sama się kontroluje i wyśle w razie czego sygnał o awarii. Żaden stycznik tego nie zrobi. A jak coś może nie zadziałać, to i tak raz na jakiś czas nie zadziała. Czy to stycznik czy przetwornica. Czy czyjaś mózgownica. Choćby moja.
I po tym optymistycznym akcencie mówię: - Dobranoc!
Po co 3 styczniki i kilometry kabli ? W falowniku na kolejnym wolnym programie ustawić częstotliwość na nominalne obroty silnika i gotowe.Wystarczy przełączać programy i mamy wcześniej używane obroty i maksymalne.