Nagłośnienie w kościele wobec elektryki

Witam,
Otóż mam problem (kwestia czy zabije mnie prąd czy nie) z nagłośnieniem w mojej parafii (aczkolwiek w zdecydowanym stopniu jest to wina stanu instalacji elektrycznej). Jak co roku podczas wielkiego tygodnia będę nagłaśniał chór, a w wielką sobotę nastąpi apogeum na 16 kanałów ponieważ dojdzie do tego orkiestra symfoniczna. Jest tylko jeden problem. Polega to na tym iż instalacja elektryczna w kościele pozostawia wiele do życzenia. Np jest wyzerowana (pomieszanie TN-C z TN-S w zależności od kontaktu) mimo tego iż nie może (układ sieci TT od strony trafostacji), przewód PE ma 1mm2 a fazowy i neutralny 2.5mm2 etc… Przybliżając: W zakrystii znajduje się powermikser Rduch MWL, jest on podłączony do gniazdka bez bolca (panowie z firmy Rduch finezyjnie go wycieli z gniazda zapewne przy pomocy szlifierki), ja instaluje się na balkonie z całym zespołem. Z konsolety (Phonic Sonic Station 16) wychodzę niesymetrycznie linią (wtyk Jack duży mono), zaraz potem mam podłączony di-box (DBX db12) i dalej symetrycznie (wtyk cannon żeński u nas męski na dole) do zakrystii do jednego z kanałów mikrofonowych . Narazie zasilanie (miksera na balkonie) jest brane z gniazda 220V które posiada bolec który to jest najpewniej wyzerowany (schematy instalacji dawno temu gdzieś się zapodziały). Wczoraj (msza studencka wieczorem) podłączyłem sobie zasilanie przez zwykły przedłużacz z uziemieniem, pojawił się taki problem. Bez względu na to czy mam podniesioną (rozłączoną) masę w separatorze czy nie (tłumienie ustawione na -20dB), po jakimś czasie (ok minuty) nagle wzmacniacz przestaje pracować i cały czas włącza się zabezpieczenie (niestety nie wiadomo jakie to dokładnie, świeci się jedynie lampka awaria i co 3 sekundy wzmacniacz próbuje tylko ponownie się włączyć co mu się nie udaje). Kiedy tłumienie wyłącze to działa ok, ale tylko do momentu kiedy ktoś nie dotknie mikrofonu albo czekogolwiek metalowego (np. miksera), wtedy zabezpieczenie działa puki ktoś tego nie puści. W tym momencie pomyślałem sobie że to zepewne wina dużej rezystancji tego zerowania, przez co na masę wszystkiego idzie jakieś tam napięcie przemienne które przeszkadza w pracy temu Rduchowi. Więc wziałem przedłużacz bez uziemienia. No i wszystko działało, ja byłem zadowolony. Jednak gdy próbowałem podłączyć następny mikrofon poczułem silne szarpnięcie i ręka sama mi odskoczyła (czytaj kopnął mie prąd). Po odłączeniu masy na di-boksie sprawa nie uległa zmianie (przy okazji kopło mnie kolejny raz). Wtedy wziąłem próbnik-śróbokręt który miałem pod ręką i przytknąłem do obudowy. Uwaga. Próbnik się zaświecił!!. Wtedy pomyślałem że chyba zwariuje (od trzech lat co roku jest ta sama historia, od trzech lat nawołujemy że elektryka i nagłośnienie w kościele bezwzględnie wymagają remontu. Widocznie żeby ktoś coś zrobił musi mie zabić prąd). Z początku przyszło mi do głowy że to może uszkodzony filtr w zasilaczu Rducha, w którym przez uszkodzone elektrolity na masę dostaje się jakieś napięcie. Ale po chwili doszedłem do wniosku że wzmacniacz z takim uszkodzeniem nie mógłby pracować (a z samymi mikrofonami jeszcze się jakoś trzyma). Tak samo myśl o filtrze przeciwzakłuceniowym okazała się mylna, bo nigdzie nie ma zasilacza impulsowego (no chyba że ktoś dał taki filtr do normalnego zasilacza transformatorowego, ale po co?)… Prosiłbym was o wszelakie sugestię na ten temat, na triduum paschalne pasowało by żeby wszystko działało i było wzglęnie bezpieczne w użytkowaniu…

Z mojej strony dodam że w środę wybieram się tam z multimetrem, żarówką 200W i paroma innymi rzeczami. Posprawdzam parę rzeczy (rezystancję tego zerowania i napięcie na nim przy załączonym odbiorniku chociażby). W ostateczności gdy nie uda się tego uruchomić to pociągne zasilanie z tego samego kontaktu co ten Rduch a sygnał wyśle sobie przez pół kościła własnym kablem (a nie tym w ścianie)… Jak będe wiedział coś więcej natychmiast tutaj opiszę

jest wyzerowana (pomieszanie TN-C z TN-S w zależności od kontaktu) mimo tego iż nie może (układ sieci TT od strony trafostacji)

Radzę koledze dokładnie sprawdzić.
Mnie się wydaje że jednak układ sieci jest TN.
Na jakiej podstawie kolega jest pewien że to TT. Czy taką informację uzyskał z ZE ?

Oczywiście, że może być i w zasilaczu transformatorowym. Zwłaszcza w dobrym sprzęcie nagłośnieniowym możesz spodziewać się filtrów na zasilaniu. Masz potencjalnie tylko dwa urządzenia które mogą wpuszczać prąd na masę - twój mikser lub ten w zakrystii. Który jest winny dowiesz się odłączając kabel XLR zakrystia - chór.

Sądze tak dlatego że trafostacja oddalona o 20m od budynku kościoła ma po stronie NN właśnie ukłąd TT. Podobnie jak pozostałe stację w otoczeniu…

Co do tego filtru to podłącze sam mikser bez żadnych źródeł sygnału do gniazda bez uziemienia i sprawdzę