Miernik do pomiaru rezystancji izolacji kabli pod napięciem

Induktor to już raczej potoczna nazwa, oczywiście w nowoczesnych urządzeniach są przetwornice , ale nie chodzi mi o szczegóły budowy miernika, tylko o metodę pomiaru. I doskonale kolego wiesz, że pomiar prądu upływu nie odpowiada wymogom stawianym przy pomiarze rezystancji izolacji. Choć nie przeczę, że umiejętnie zastosowany dużo może “powiedzieć” o kondycji izolacji. Osobiście też czekam, aż ta metoda zostanie oficjalnie uznana jako, powiedzmy, zastępcza dla obwodów, których nie można wyłączyć .

i tak przecież mierzą “mierniki rezystancji izolacji” .

Pomiar rezystancji izolacji wymaga pomiaru przełożonego napięcia i prądu upływu.
Ale to już tak żartobliwie, bo przy cęgówce też powinniśmy znać napięcie.
Przy pomiarze rezystancji szczególnie drobnych instalacji tzw. siana i tak zawsze istotne jest sprawdzenie ciągłości. Jak wiemy co mierzymy to już jest dobrze. Przy okresowych lepiej zacząć od swz i skończyć na riso.
A jeśli chodzi o dokładność pomiaru to mam kilka mierników i każdy ma inną dokładność przy wymaganych 500V DC. Czy któryś jest wg normy lepszy? Między 199 MW i 500GW jest spora różnica. I co tu porównywać że starymi protokołami?
Uważam też, że czuła cęgówka jest bardzo pożytecznym narzędziem. Szczególnie jak ma filtr 50Hz.
Wynik dodatni zawsze uczuli że coś jest źle, a wtyczka z opornikiem przydaje się do szybkiej kontroli przyrządu.

Zastanawianie się między Riso równą 199Mom, a 500Gom przewodu instalacyjnego jest jak rozpatrywanie dylematu “bardzo zdrowy”, albo “bardziej zdrowy” , więc zostaje jedynie kwestia porównania wyniku z poprzednim protokołem, ale i tu nie liczyłbym na wielką powtarzalność (zwłaszcza w mierniku z większym zakresem), bo różnice mogą wynikać nawet z innej wilgotności powietrza. Miernik z zakresem 199Mom i tak na “zdrowych” przewodach pokaże najczęściej pełny zakres.
Norma nie rozróżnia lepszych czy gorszych mierników, a zwłaszcza pod kątem ich zakresu. Większy zakres niekoniecznie musi oznaczać mniejszej dokładności. Zresztą gdyby tak było, to teoretycznie “lepszy” miernik (ten z zakresem 500Gom ) miałby przesuniętą dolną granicę akceptowalnego, podyktowanego dopuszczalnym 30%-wym błędem wyniku dużo wyżej niż ten z zakresem 199Mom - czyli obrazowo byłoby to strzelanie z armaty do wróbla. Tym samym byłby gorszym miernikiem. Ale podejrzewam, że przyrząd 500Gom ma wyższą dokładność, albo jest to rozwiązane przełącznikiem zakresów.