Kwalifikacje wymagane do montażu smarthome

Cześć wszystkim!
Ostatnio wpadłem na pomysł biznesowy żeby zacząć montować smart home u osób prywatnych. Technikalia jak komunikacja między urządzeniami czy konfiguracja to dla mnie łatwe przez zawód (programista/DevOps) ale problem mam raczej od strony czysto elektrycznej. Nie znam się na “prądzie” i potrzebuję w tym kierunku edukacji praktycznej oraz teoretycznej.
Stąd moje pytanie, jakie kwalifikacje/certyfikaty potrzebuję aby móc “grzebać” w gniazdkach ?
Jeżeli chodzi o samą edukację to chyba najlepiej pójść do jakiegoś centrum kształcenia zawodowego czy liceum dla dorosłych na pełen “semestr”. Co o tym sądzicie ?

Powiem tak - samemu tego nie ogarniesz.
Sam temat elektryki nawet takiej domowej, jest na tyle obszerny i skomplikowany, że goła szkoła nauczy Cię tyle co nic. Wykonywanie instalacji według prawa budowlanego (na razie ograniczę się do wiedzy gdzie dać jaki obwód, w jakich miejscach gniazdka, na jakich wysokościach, ile gniazdek…) to sporo papierów do przewertowania i w zasadzie nauczenia się większości nich na pamięć. Bo potem są jaja pokroju sytuacji gdzie elektryk zamontował jedno gniazdko w sypialni i trzeba ciągnąć przedłużacze po całym pomieszczeniu.
By projektować instalacje potrzebujesz zgodnie z prawem uprawnień projektanta. Czyli studia na kierunku nazwijmy to około elektrycznym, praktyka zawodowa, w końcu doświadczenie. Oczywiście w Polsce i nie tylko są sytuacje gdzie instalacje projektuje, wykonuje i uruchamia elektryk samouk po SEPie, powiedzmy nawet że gość jest bardzo kumaty i wykonał je w pełni poprawnie i bezpiecznie, ale nadal w świetle prawa…
Przede wszystkim - wykonanie instalacji elektrycznej tak by była ona bezpieczna. Sam dział ochrony przeciwporażeniowej to segregator o którym można dyskutować miesiącami. Tego nie masz szans się nauczyć w szkole, nie masz szans się nauczyć samemu (samemu to nauka na błędach, a uczenie się na błędach jeżeli o bezpieczeństwie mówimy, sam rozumiesz). Nie ma innej drogi jak praca z kimś doświadczonym który wszystkie wymagania stawiane instalacji zna na pamięć, a co najmniej wie gdzie ich szukać. A nigdzie nie zdobędziesz tyle wiedzy i doświadczenia (oraz w szybkim tempie) jak niestety na czynnej budowie. Także musisz zacząć od kucia bruzd, wiercenia puszek i zamiatania po kimś kto Ci pokaże gdzie i jak wiercić, by potem wiedzieć jak robić to samemu.
Na koniec SEPy - by pracować z napięciem musisz mieć kwalifikacje do pracy z napięciem (nie mylić z pracą pod napięciem). Jest to w zasadzie dupochron dla tego kto Cię do takich prac kieruje, że wiesz jak bezpiecznie pracować i jesteś świadomy zagrożeń. Powiedzmy taki instruktaż stanowiskowy. I nie traktuj tego jak cokolwiek więcej. SEPy mieć musisz, ale to że ktoś taki papier ma nie znaczy że cokolwiek wie o elektryce, tylko że zapłacił za egzamin (a skoro zapłacił to go zdał).
Oczywiście są prócz tego różne kursy i kwalifikacje do wykonywania instalacji teleinformatycznych jakimi takie instalacje smarthome w sporej części są, ale na to nie ma ogromnego nacisku. Możesz być certyfikowanym instalatorem jakiegoś Grentona albo innego Loxone, możesz nie być i wykonywać świetne instalacje, ale ewentualny błąd nie wprowadzi zagrożenia dla czyjegoś życia albo mienia. To jest w elektryce, a konkretnie w obecnych realiach zawodu elektryka, największy problem. By wykonać instalację tak by była bezpieczna. A jak wcześniej wspominałem - tego się nie da w żaden sposób nauczyć w szkole na poziomie, by prosto ze szkoły móc samodzielnie instalacje wykonywać.

[quote=“Repcakem, post:1, topic:15248, full:true, full:true”]
Ostatnio wpadłem na pomysł biznesowy żeby zacząć montować smart home u osób prywatnych.
[/quote]
Świetny pomysł, tylko że takich firm już się narobiło i rynek się powoli zapycha. Tak jak z fotowltaNiką domkową.

Firmy klepiące domki po porostu obejrzały filmy w jutubie i wkładają przekaźniczki w skrzynkę z prądem oraz jakieś proste czujniki (typu ruchu, temperatury) na suficie.
[quote=“Repcakem, post:1, topic:15248, full:true, full:true”] Powiem tak - samemu tego nie ogarniesz.[/quote]
Próbujesz zmniejszyć sobie konkurencję?

Nie tacy ludzie bez wiedzy zakładali fYrmi elektryczne i klepią domki. No i lienci sobie chwalą, że światło świeci, radio gra. A także że tanio było i elektryk nie naciągał na zbędne zabezpieczenia, tylko wkładał te co pszepisy i normy każą.
[quote=“Repcakem, post:1, topic:15248, full:true, full:true”]
Wykonywanie instalacji według prawa budowlanego (na razie ograniczę się do wiedzy gdzie dać jaki obwód, w jakich miejscach gniazdka, na jakich wysokościach, ile gniazdek…) to sporo papierów do przewertowania i w zasadzie nauczenia się większości nich na pamięć.[/quote]
Wcale nie. W paincie rysujesz trzema klorami kreseczki (czarny niebieski i zielony), wkładasz zdjęcia bezpieczników. Potem zakładasz temat na jakimś forum: proszę o ocenę rozdzielnicy, będzie elektryk robił, a ja tylko się pytam. I masz odpowiedzi takich ludzi jak Ty, tylko że oni wcześniej już zaczęli oglądać jutuba i pytać się na forum.
[quote=“Repcakem, post:1, topic:15248, full:true, full:true”]
Bo potem są jaja pokroju sytuacji gdzie elektryk zamontował jedno gniazdko w sypialni i trzeba ciągnąć przedłużacze po całym pomieszczeniu.[/quote]
Na szczęście nie ma przepisów ile musi być gniazdek w pokoju.
[quote=“Repcakem, post:1, topic:15248, full:true, full:true”]
By projektować instalacje potrzebujesz zgodnie z prawem uprawnień projektanta. Czyli studia na kierunku nazwijmy to około elektrycznym, praktyka zawodowa, w końcu doświadczenie. Oczywiście w Polsce i nie tylko są sytuacje gdzie instalacje projektuje, wykonuje i uruchamia elektryk samouk po SEPie, powiedzmy nawet że gość jest bardzo kumaty i wykonał je w pełni poprawnie i bezpiecznie, ale nadal w świetle prawa…[/quote]
W świetle prawa to może zaświecić błyszczącym papierkiem z portretem króla prosto w oczy osobie, która ma stempelek.

A na poważnie, nie słyszałem, żeby ubezpieczyciel odmówił wypłaty za szkodę, bo nie ma projektu instalacji.
[quote=“Repcakem, post:1, topic:15248, full:true, full:true”]
Tego nie masz szans się nauczyć w szkole, nie masz szans się nauczyć samemu (samemu to nauka na błędach, a uczenie się na błędach jeżeli o bezpieczeństwie mówimy, sam rozumiesz). Nie ma innej drogi jak praca z kimś doświadczonym który wszystkie wymagania stawiane instalacji zna na pamięć, a co najmniej wie gdzie ich szukać.[/quote]
Taka osoba, najczęściej w osobie Pana Szefa nauczy Cię, że:

Trzeba robić szybko

W domkach robisz na kolory

Żółte spinasz do kupy, nie dotyczy magii schodowej

Trzeba robić szybciej, bo przecież pracujesz na godziny, a Inwestor płaci od punktu.
[quote=“Repcakem, post:1, topic:15248, full:true, full:true”]
SEPy mieć musisz, ale to że ktoś taki papier ma nie znaczy że cokolwiek wie o elektryce, tylko że zapłacił za egzamin (a skoro zapłacił to go zdał).[/quote]
Swoim wpisem podważasz zaufanie do instytucji państwowej, mianowicie Urzędu Regulacji Energetyki. A zdać w prawdziwym SEP jest trudno, lepiej iść do podróbki, co (z)daje jak napisałeś.
[quote=“Repcakem, post:1, topic:15248, full:true, full:true”]
Oczywiście są prócz tego różne kursy i kwalifikacje do wykonywania instalacji teleinformatycznych jakimi takie instalacje smarthome w sporej części są, ale na to nie ma ogromnego nacisku.[/quote]
A tak na poważnie - skoro pod elektryką się podpisuje elektryk, to pod taką teleinformatyczną powinien się podpisać telekomunikant. Nie uważasz?
[quote=“Repcakem, post:1, topic:15248, full:true, full:true”]
A jak wcześniej wspominałem - tego się nie da w żaden sposób nauczyć w szkole na poziomie, by prosto ze szkoły móc samodzielnie instalacje wykonywać.[/quote]
Da się, tylko że to było w latach 70-tych i 80-tych. Wtedy kiedy były szkoły zawodowe i technika, a inżynierów niewielu.

Teraz jest to prawda - inżynier elektrotechnik po Politechnice sprzedaje eseczki w hurtowni i zwie się inżynierem sprzedaży.



Na końcu powiem tak - ogarniesz, nie tacy ludzie elektrykę domkową budowali.

Życzę powodzenia na nowe drodze życia zawodowego.

[quote=“KonradOW, post:3, topic:15248, full:true, full:true”]
Na szczęście nie ma przepisów ile musi być gniazdek w pokoju.
[/quote]
To że ich nie znasz, nie znaczy że ich nie ma. Nie jeden patodeweloper się na odbiorze mieszkania zdziwił, że przeróbki będą na jego koszt.
[quote=“KonradOW, post:3, topic:15248, full:true, full:true”]
Swoim wpisem podważasz zaufanie do instytucji państwowej, mianowicie Urzędu Regulacji Energetyki. A zdać w prawdziwym SEP jest trudno, lepiej iść do podróbki, co (z)daje jak napisałeś.
[/quote]
Po co iść do oryginalnego SEP, skoro podróbki wydają swistki o dokładnie takiej samej mocy prawnej? To że kupiłeś matiza za milion złotych, nie znaczy że matiz jest warty milion złotych. Ja jak odnawiałem papiery kilka lat temu to też nie jechałem do SEP tylko szybki egzamin na Teamsach, pytanie o kolor przewodu neutralnego i zdane. I się tego nie wstydzę, wstydzić się powinni ci którzy do takiego stanu doprowadzili.

[quote=“w3501yyyy, post:2, topic:15248, full:true, full:true”]
Powiem tak - samemu tego nie ogarniesz.

Sam temat elektryki nawet takiej domowej, jest na tyle obszerny i skomplikowany, że goła szkoła nauczy Cię tyle co nic. Wykonywanie instalacji według prawa budowlanego (na razie ograniczę się do wiedzy gdzie dać jaki obwód, w jakich miejscach gniazdka, na jakich wysokościach, ile gniazdek…) to sporo papierów do przewertowania i w zasadzie nauczenia się większości nich na pamięć. Bo potem są jaja pokroju sytuacji gdzie elektryk zamontował jedno gniazdko w sypialni i trzeba ciągnąć przedłużacze po całym pomieszczeniu…
[/quote]

Dzięki za obszerną odpowiedź !

Być może coś źle objaśniłem. Nie zamierzam projektować instalacji czy dokładać gniazdek na razie. Jedyną ingerencją w instalację będzie zamiana np. przełączników czy gniazdek w puszkach na urządzenia “smart”, więc w praktyce jest to tylko podłączenie kilku kabelków ze sobą. Wybaczcie uproszczenie, sam zagłębiam się dopiero w temat, jest parę rzeczy na które trzeba zwrócić uwagę oczywiście ale właśnie dlatego najpierw chcę zadbać o odpowiednią edukację oraz certyfikację (pod kątem ubezpieczeń np.).

Czy pod kątem takich instalacji potrzebuję tylko SEPA ? Czy może ELE.3 czy ELE.5 ?

[quote=“Repcakem, post:5, topic:15248, full:true, full:true”]
Czy pod kątem takich instalacji potrzebuję tylko SEPA ? Czy może ELE.3 czy ELE.5 ?[/quote]
Według mnie do montażu tylko sepa onlajna płatnego po zdanym egzaminie. Im mniej wiesz, tym więcej klientów możesz pozyskać i na nich zarobić. A jak masz fYrmię, to tylko po to, żeby zarobić.



Jak masz wiedzę, to się okazuje, że tego nie można, tamto jest źle i setkę innych rozterek technicznych. A jak jej nie masz, to postępujesz jak handlarz fotowoltaiką - wieszamy skrzyneczkę, na dachy czarne płyty i na telefonie się wyświetlają pieniążki. Proste, 30% prowizji poproszę.



Odpowiedz na pytanie:

Wymieniałeś pstryczek w ścianie ze zwykłego na Haj-End-Smart. Chałupa się wzięła i spaliła. Strażak z OSP szybko stwierdził, że od instalacji elektrycznej. Przeglądu 5-letni jest jeszcze “ważny pół roku”. Właściciel ma roszczenie jeden milion. Kto ma zapłacić?
[quote=“Repcakem, post:5, topic:15248, full:true, full:true”] w praktyce jest to tylko podłączenie kilku kabelków ze sobą. Wybaczcie uproszczenie[/quote]
Uproszczenie bardzo dobre, trafne. Takich uproszczeń możesz posłuchać na rozmowie kwalifikacyjnej. Dowiesz się, że łączysz na kolory (a są tylko trzy). No i że to takie proste, szybkie, czyli tanie. No i możesz dostać 30-35 zł na godzinę. Poszukaj w sekcji Praca OLX.



Pozdrawiam.



[color=#FF0000]Wielokrotnie prosiłem abyś Kolego pisał na temat. Swoje talenty bajkopisarskie uprawiaj w innym ogródku. Ironia i szyderstwo nie jest tutaj mile widziane. Na początek kilka dni urlopu dobrze Ci zrobi. [/color]

[quote=“Repcakem, post:5, topic:15248, full:true, full:true”]


Odpowiedz na pytanie:

Wymieniałeś pstryczek w ścianie ze zwykłego na Haj-End-Smart. Chałupa się wzięła i spaliła. Strażak z OSP szybko stwierdził, że od instalacji elektrycznej. Przeglądu 5-letni jest jeszcze “ważny pół roku”. Właściciel ma roszczenie jeden milion. Kto ma zapłacić?
[quote=“Repcakem, post:5, topic:15248, full:true, full:true”] w praktyce jest to tylko podłączenie kilku kabelków ze sobą. Wybaczcie uproszczenie[/quote]
Uproszczenie bardzo dobre, trafne. Takich uproszczeń możesz posłuchać na rozmowie kwalifikacyjnej. Dowiesz się, że łączysz na kolory (a są tylko trzy). No i że to takie proste, szybkie, czyli tanie. No i możesz dostać 30-35 zł na godzinę. Poszukaj w sekcji Praca OLX.



Pozdrawiam.
[/quote]

No właśnie na to pytanie sam staram się znaleźć odpowiedź. Dopiero uczę się tego tematu, dlatego się zastanawiam. Jakie certyfikaty potrzebuję, żeby takie rzeczy móc legalnie robić ? Poprzez legalnie mam na myśli, że ubezpieczyciel w razie czego się nie wypnie na klienta przez co ten będzie wściekły na mnie.

Nie chcę być niczym fotowoltaika która chce tylko sprzedać i zarobić, a później są sytuacje w których instalacja pali się na dachu. OK, błędy się zdarzają, w tym wypadku są jednak dosyć kosztowne.

Po prostu przed wejściem w biznes chciałbym wiedzieć jak się zabezpieczyć w takiej sytuacji

Na początek, proszę, zapoznaj się z rozporządzeniem :

<LINK_TEXT text=“https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDe … 0030890828”>Rozporządzenie Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 28 kwietnia 2003 r. w sprawie szczegółowych zasad stwierdzania posiadania kwalifikacji przez osoby zajmujące się eksploatacją urządzeń, instalacji i sieci</LINK_TEXT>
[quote=“Repcakem, post:7, topic:15248, full:true, full:true”]
Jakie certyfikaty potrzebuję, żeby takie rzeczy móc legalnie robić ?
[/quote]
Potrzebujesz świadectwo kwalifikacyjne grupy G-1 na eksploatację (czyli “E”) w zakresie prac na stanowisku min.: “montaż” (a zalecałbym również “remont” i “konserwacja”) z zaznaczonym punktem dotyczącym urządzeń, instalacji i sieci o napięciu nie wyższym niż 1 kV (tj pkt 2). Mając takie świadectwo (oraz umiejetności i wiedzę), możesz wykonywać zamierzone przez Ciebie prace.



Po wykonaniu kompletnej przeróbki instalacji należałoby wykonać sprawdzenie poprawności podłaczeń i skuteczności ochrony przeciwporażeniowej. To zagadnienie trochę trudniejsze i wymaga specjalistycznego sprzętu pomiarowego, więc możesz pokusić się o zdobycie takich umiejętności (mile widziana jakaś praktyka) a następnie zdobycie świadectwa j.w., czyli grupa G-1 na dozór (czyli “D”), w którym musiałby się znależć punkt zawierający tekst: “aparatura kontrolno-pomiarowa oraz urządzenia i instalacje automatycznej regulacji, sterowania i zabezpieczeń urządzeń i instalacji wymienionych w pkt 1-9” (tj pkt 10 grupy 1). Lub możesz zlecić takie sprawdzenie osobie już doświadczonej i wykwalifikowanej.



Obecnie komisje egzaminacyjne weryfikują wykształcenie … powinno być elektryczne, bądź pokrewne i tutaj możesz mieć największy problem w przystąpieniu do egzaminu (chyba, że Twoje wykształcenie zostanie uznane za wystarczające). Inna droga?.. na egzamin może Cię skierować np. pracodawca.



A tu masz podaną ścieżkę do zdobycia kwalifikacji (szczegółowy opis tego, co wyżej naskrobałem):

Świadectwo kwalifikacji uprawniające do eksploatacji urządzeń, instalacji i sieci

[quote=“Repcakem, post:5, topic:15248, full:true, full:true”]
Jedyną ingerencją w instalację będzie zamiana np. przełączników czy gniazdek w puszkach na urządzenia “smart”, więc w praktyce jest to tylko podłączenie kilku kabelków ze sobą. Wybaczcie uproszczenie, sam zagłębiam się dopiero w temat,
[/quote]
Nie musisz nas za zadawanie pytań przepraszać. Dobry fachowiec to taki który potrafi się przyznać że czegoś nie wie, i idzie po radę do mądrzejszego - na tym polega nauka a uczymy się całe życie. Najgorsi są ci którzy uważają się ekspertami w każdej dziedzinie. Grunt to wiedzieć czego się nie wie.

Jeżeli chodzi o Twoje ingerencje, to mam pytanie. Rozumiem że zamierzasz wykonywać takie modernizacje instalacji na urządzeniach typu Tuya i podobne, czyli system który komunikuje się ze sobą po Wifi, i jest, jednak, marnej jakości. Mam tego u siebie w domu sporo, bo instalację mam starą (ale sprawną), i jak chciałem zrobi sobie dodatkową schodówkę albo inne połączenie włączników przez cały dom, to nie ciągnąłem kabli tylko kupiłem dwa moduły po 3 dychy, podłączyłem, zaprogramowałem i fajrant. Mam osobną ukrytą sieć Wifi (bez rozgłaszania SSID) właśnie pod pierdoły IoT których w domu mam już kilkadziesiąt i co jakiś czas pojawiają się kolejne. Jest to tanie, łatwe do zamontowania i przyjemne. Natomiast co jakiś czas mi się zdarza że jakiś element się z sieci wyprogramuje albo padnie jakaś automatyzacja i muszę ustawiać ją na nowo, kilka razy taki włącznik się spalił i przestał działać poprawnie. Dążę do tego że to nie jest absolutnie rozwiązanie które zamontowałbym komukolwiek innemu, szczególnie w dużej ilości, bo byłbym świadom że będą mnie czekać częste powroty na tę realizację. To nie jest pewne rozwiązanie w porównaniu do Grentona i innego Loxone, ale na takie systemy trzeba kable ciagnąć już na etapie budowy lub generalnego remontu, najlepiej w gwiazdę (wszystkie włączniki i każdy punkt oświetlenia osobno do rozdzielnicy). Nie jest to też wbrew pozorom tak kosztowne, bo pierdoły pokroju termostatów albo włączników oświetlenia można ciągnąć przewodem niskonapięciowym albo skrętką komputerową, ponieważ działa to na niskim napięciu i obciążenia są tam żadne, zatem sam koszt kabla to groszowe sprawy. Także jeżeli chcesz taką działalność otworzyć to super, ale przemyśl system na którym chcesz pracować.



Dodatkowe pytanie do kolegi elmontjsa - włączniki światła smart/wifi mają często styki wyjściowe sterowane nie przez przekaźniki, tylko przez triaki - półprzewodniki. Co wtedy z ochroną przeciwporażeniową opartą na SWZ i IPZ? Nie mamy w pełni metalicznej pętli zwarcia. Czy słusznie mi się wydaje że sprawa SWZ mocno się wtedy komplikuje, czy to może moja nadinterpretacja?

[quote=“w3501yyyy, post:9, topic:15248, full:true, full:true”]
włączniki światła smart/wifi mają często styki wyjściowe sterowane nie przez przekaźniki, tylko przez triaki - półprzewodniki. Co wtedy z ochroną przeciwporażeniową opartą na SWZ i IPZ? Nie mamy w pełni metalicznej pętli zwarcia. Czy słusznie mi się wydaje że sprawa SWZ mocno się wtedy komplikuje, czy to może moja nadinterpretacja?
[/quote] SWZ i sterowanie fazowe to niedobra kombinacja, tym bardziej, że możesz triakiem obniżyć moc do badzo niskiego poziomu, takiego, że w przypadku uszkodzenia w wysterowanej oprawie ośw. w I klasie (bo rozumiem, że taką masz na mysli) nie będzie miał szans popłynąć prąd uszkodzeniowy o wartości “Ia” bezpiecznika. O galwanicznej ciagłości IPZ już nie wspomnę. Jeżeli jest różnicówka, która mogłaby wyłączyć uszkodzenie, to obawiam się o jej skuteczność przy tak “pociętej” sinusoidzie (nikt w instalacji nie bedzie stosował typu B). Wiec Twoje obawy o SWZ są całkowicie zasadne.

W instalacji o układach TT lub TN-S ochroną przeciwporażeniową przy uszkodzeniu może spokojne stać się przewód PE (ciagłość :wink: ) o rezystancj zapewniającej obniżenie napięcia dotykowego do wartości bezpiecznej. Problem, jak zwykle w TN-C - chyba, że jest możliwość zasilić lampę z zachowaniem ciągłości PEN (trochę to naciągane, ale myślę, że można by użyć środka ochrony j/w)

[quote=“elmontjs, post:10, topic:15248, full:true, full:true”]
SWZ i sterowanie fazowe to niedobra kombinacja, tym bardziej, że możesz triakiem obniżyć moc do badzo niskiego poziomu, takiego, że w przypadku uszkodzenia w wysterowanej oprawie ośw. w I klasie (bo rozumiem, że taką masz na mysli) nie będzie miał szans popłynąć prąd uszkodzeniowy o wartości “Ia” bezpiecznika. O galwanicznej ciagłości IPZ już nie wspomnę. Jeżeli jest różnicówka, która mogłaby wyłączyć uszkodzenie, to obawiam się o jej skuteczność przy tak “pociętej” sinusoidzie (nikt w instalacji nie bedzie stosował typu B). Wiec Twoje obawy o SWZ są całkowicie zasadne.
[/quote]
Nie mówiłem o sterowaniu fazowym, a jedynie załączaniu przez triak 0-1, czyli albo przewodzi albo nie. Wyglądają one często tak:
[attachment=0]obraz_2025-03-20_211005760.png[/attachment]
Tu akurat elektronika wbudowana we włącznik ze szklanym panelem i dotykowymi przyciskami. Waśnie brak metalicznej ciągłości pętli zwarcia mnie najbardziej zastanawia.

Wtedy okazuje się że w celu doboru zabezpieczeń i środków ochrony, musimy znać budowę wewnętrzną urządzeń które podłączamy. A to nie zawsze jest takie proste, a czasami nawet niemożliwe.

[quote=“w3501yyyy, post:11, topic:15248, full:true, full:true”]
Wtedy okazuje się że w celu doboru zabezpieczeń i środków ochrony, musimy znać budowę wewnętrzną urządzeń które podłączamy. A to nie zawsze jest takie proste, a czasami nawet niemożliw
[/quote] …bez wątpienia. Na pocieszenie dodam, że dużo lamp w wykonaniu “mieszkaniowym” są zbudowane w II klasie ochronności, co rozwiązuje problem a może przy podobnych układach w instalacjach TN-C warto pomysleć nad taką oprawą, aby mieć pewność ochrony?

[quote=“elmontjs, post:12, topic:15248, full:true, full:true”]
…bez wątpienia. Na pocieszenie dodam, że dużo lamp w wykonaniu “mieszkaniowym” są zbudowane w II klasie ochronności, co rozwiązuje problem a może przy podobnych układach w instalacjach TN-C warto pomysleć nad taką oprawą, aby mieć pewność ochrony?
[/quote]
Zatem kolego autorze ponownie widzisz jak szalenie skomplikowane jest nawet durne zamienienie włącznika oświetlenia z tradycyjnego na “smart” - przy lampie w 1 klasie ochronności tego nie zrobisz, chyba że uwzględnisz to w protokole pomiarowym, ale też trzeba wiedzieć co, kiedy i jak należy zmierzyć. Czy zmienić lampę na 2 klasę, czy jako środek ochrony przyjąć ograniczenie napięcia dotykowego, a może zmienić różnicówki ze “zwykłych” kosztujących 2 stówki, na takie kosztujące pod tysiaka za sztukę.

[quote=“w3501yyyy, post:13, topic:15248, full:true, full:true”]
Zatem kolego autorze ponownie widzisz jak szalenie skomplikowane jest nawet durne zamienienie
[/quote] Ta i jej podobna wiedza, mimo, że nie tajemna, ale obca jest większości automatykom, monterom PV, instalatorom niskoprądowych instalacji itp, czemu nie raz tu już dawałem wyraz i pokazywałem przykłady . Dla nich najistotniesze jest, żeby silnik się kręcił , zmieniał obroty lub naświetlacze na scenie odpowiednio przygasały, kiedy trzeba :wink:.

Ochrona pp to raczej domena projektantów, pomiarowców i tych drogich (wg nomenklatury kol. Konradowa :lol: ) elektromonterów.

[quote=“elmontjs, post:14, topic:15248, full:true, full:true”]
Ochrona pp to raczej domena projektantów, pomiarowców i tych drogich (wg nomenklatury kol. Konradowa :lol: ) elektromonterów.
[/quote]
I to jest trochę straszne, ponieważ bezpieczeństwo użytkowania instalacji powinno być zawsze na pierwszym miejscu. O ile wycieki wody widać zwykle gołym okiem, i jedynie mogą być zagrożeniem dla mienia, o tyle “wycieki” prądu widać dopiero jak ktoś się dotknie, a wtedy jest szansa że inni też dotkną ale wieko od trumny. Jak układ nie działa - trudno. Problem w tym że klient nie zobaczy że jest bezpiecznie, tylko że urządzenie nie działa, zatem elektryk zrobi tak by działało.

Z drugiej strony od pół roku pracuję na utrzymaniu ruchu w pewnym zakładzie produkcyjnym. Cóż, jak sama nazwa wskazuje, moim zadaniem jest dbanie by proces produkcyjny szedł, a nie by było bezpiecznie. Mamy przykładowo na celi klejowej robota malującego, a obok niego motoreduktor napędu szczotki czyszczenia dyszy klejowej. Szczotka jest zanurzona w wanience z wodą, a jako że puściły uszczelnienia wału motoreduktora to przekładnia i trójfazowy silnik jest zalewany wodą. Nowy przyjdzie pewnie za miesiąc, więc jaki jest stan obecny? Zdjęta pokrywa tabliczki zaciskowej by woda mogła wypływać z silnika, zabezpieczenia przeciążeniowe w szafie są podkręcone na maksa (silnik i tak zakwalifikowałem jako złom więc nawet jak się spali to żaden problem), a od siebie dodałem jeszcze dodatkowe uziemienie silnika linką 16mm2 do szyny uziemiającej. Powiedzmy że ujdzie w tłoku, i tak do wnętrza celi klejowej wchodzą tylko i wyłącznie technicy UR. I tak to się kręci na zakładzie…

[quote=“w3501yyyy, post:4, topic:15248, full:true, full:true”]


Ja jak odnawiałem papiery kilka lat temu to też nie jechałem do SEP tylko szybki egzamin na Teamsach, pytanie o kolor przewodu neutralnego i zdane. [/quote]

Panie , gdzie to takie proste pytania na egzaminach ( daj link :smiley: ). Ja ostatnio pracownika na E i D posadziłem przed kompem (jako że starszy człowiek po 60tce to nie ogarnia techniki) na dodatkowo płatnym 2-godzinnym kursie + egzamin na koniec i z każdego zakresu dostał minimum 1 pytanie i żadne nie było o kolor przewodu neutralnego itp.

Chyba, że zdawałeś tylko z nr 2 to jestem w stanie uwierzyć.

[quote=“marcin225, post:16, topic:15248, full:true, full:true”]
Panie , gdzie to takie proste pytania na egzaminach ( daj link :smiley: ). Ja ostatnio pracownika na E i D posadziłem przed kompem (jako że starszy człowiek po 60tce to nie ogarnia techniki) na dodatkowo płatnym 2-godzinnym kursie + egzamin na koniec i z każdego zakresu dostał minimum 1 pytanie i żadne nie było o kolor przewodu neutralnego itp.

Chyba, że zdawałeś tylko z nr 2 to jestem w stanie uwierzyć.
[/quote]
To są te “uprawnienia SEP z gwarancją zdania egzaminu” :slight_smile: Poszukaj, sporo tego jest.

Panowie, my elektrycy cechujemy się raczej “technicznym” postrzeganiem rzeczywistości a więc większą od przeciętnej części ludzi zdolnością do logicznego myślenia. Dlaczego to piszę?, ponieważ wszyscy doskonale wiemy, że kilkugodzinny kursik i pseudo egzamin nie zrobi z nikogo elektryka. To zwykła, szybka forma zarabiania (mówię o komisjach egzaminacyjnych a przede wszystkim naszym państwie!). Jedynie to, że potrafimy logicznie myśleć, no i oczywiście szkoła, praktyka i różne formy świadomego doszkalania, robią z nas doświadczonych elektryków.
Jak dla mnie to taki certyfikat powinien być raz na całe życie, ale okupiony naprawdę skrupulatnym sprawdzeniem wiedzy ( coś jak prawo jazdy, czy uprawienia budowlane).
Mówicie o dzisiejszych komisjach egzaminacyjnych, o gwarancji zdawalności, owszem - tak jest, tylko ten papierek to może i przepustka do naszej branży, ale również ogromna pułapka dla nieświadomych znaczenia “uprawnień” i nie mówię tu nawet o konsekwencjach prawnych źle zrobionej roboty ale o zwykłych konsekwencjach finansowych. W każdym roku zdarza mi się robić usługi w których po przeglądzie, wykonawcy doróbek, przeróbek są zmuszani przez właściciela budynku do poprawek na własny koszt - jednym słowem płacą za swoje “braki” , ale potem już wiedzą :wink: a świadectwo kwalifikacyjne nabiera wtedy wartości.

Na koniec powiem tyle, że ja swój pierwszy egzamin składałem na początku lat 90-tych, komisje tylko w SEP a stres większy jak na maturze. Pomiary można było zdawać dopiero po roku posiadania podstawowego świadectwa E. Egzamin trwał 20-30 min / osobę. Fakt, wyglądało to bardziej poważnie niż dziś, z egzaminu wychodziło nie mało oblanych delikwentów, ale czy tamta komisja była w stanie bardziej sprawdzić umiejętności ? … nie wiem, odpowiedzcie sobie sami.
W naszym interesie a nie komisji egzaminacyjnej jest zdobywać wiedzę o nowych technologiach naszej branży. Przecież często Ci, którzy nas przepytują to emerytowani elektrycy (bądź jeszcze czynni ale już przed końcem swojej kariery zawodowej), którzy byli świetni ale dziś przegraliby “pojedynek na śrubokręty” z doświadczonym 30-latkiem i oni też mają tego świadomość.

[quote=“elmontjs, post:18, topic:15248, full:true, full:true”]
Jak dla mnie to taki certyfikat powinien być raz na całe życie, ale okupiony naprawdę skrupulatnym sprawdzeniem wiedzy ( coś jak prawo jazdy, czy uprawienia budowlane).
[/quote]
No nie wiem czy egzamin na prawo jazdy to taki dobry przykład. To czego uczą na egzaminie nijak ma się do rzeczywistości. Oczywiście technika ruszania pod górkę przy użyciu ręcznego to dobre ćwiczenie przydatne w praktyce, ale sporo innych potrzebnych do zdania są w praktyce niemal błędami. Według mojej prywatnej opinii, hamowanie silnikiem to duży błąd. Gdy sobie przeliczysz ile czasu podczas prowadzenia samochodu hamujesz silnikiem, i ile na tym oszczędzasz paliwa (silnik pracujący na jałowo pali powiedzmy 2L/h kontra podczas hamowania nic), okaże się że rocznie zaoszczędziesz tak nawet nie pół litra, warte 3 złote, tymczasem niszczysz sprzęgło, skrzynię biegów i inne elementy układu napędowego które nie zostały projektowane do napędzania silnika z kół. Ale powtarzam, to tylko moje zdanie i wynik zwykłej prostej matematyki.

Czy SEP E powinien być na całe życie? Moim zdaniem nie, ponieważ tak samo jak u prawników - prawo ciągle się zmienia. Największym problemem ŚK SEP jest to, że ludzie po zdaniu uważają że są uprawnieni do projektowania i wykonywania od podstaw całych instalacji, gdzie w praktyce jedyne co mogą to zamontować instalację wg istniejącego projektu. Mogą zamontować RCD w rozdzielnicy, albo podłączyć gniazdko. Ewentualnie jak są doświadczeni to zweryfikować poprawność działania istniejącej instalacji. Także czy ŚK SEP powinny być dożywotnie? Biorąc pod uwagę Twój przykład gdzie zdajesz kwalifikację na instalacji gdzie powszechne są instalacje TN-C a jedynym elementem rozdzielnicy domowej są topiki, ewentualnie wyłączniki automatyczne, a co kilka lat dochodzą nowe aparaty pokroju RCD, AFDD, instalacje robią się coraz bardziej skomplikowane, zmieniają się sposoby realizacji ochrony przeciwporażeniowej i to moim zdaniem głównie to powinno być skrupulatnie sprawdzane na okresowo odnawianych ŚK SEP. Czy elektryk zna bieżące (najnowsze) normy i czy potrafi dobierać i sprawdzać środki ochrony. To plus uświadamianie zdających że SEPy nie uprawniają ich do wszystkiego co im się wydaje że mogą robić byłoby w zupełności wystarczające.

[quote=“elmontjs, post:18, topic:15248, full:true, full:true”] Przecież często Ci, którzy nas przepytują to emerytowani elektrycy (bądź jeszcze czynni ale już przed końcem swojej kariery zawodowej), którzy byli świetni ale dziś przegraliby “pojedynek na śrubokręty” z doświadczonym 30-latkiem i oni też mają tego świadomość.
[/quote]
Dlatego nie wymagam od elektryków w wieku okołoemerytalnym by biegali po budowie i z drabin ciągnęli kable po korytach kablowych, ścigając się z 20-30 latkami, albo z podłączania rozdzielnic na czas, ale już mogę wymagać że będą posiadali ogromną wiedzę w swojej dziedzinie, lub chociaż w swoim zakresie, i weryfikowali pracę młodych oraz byli właśnie takim merytorycznym wsparciem.

[quote=“w3501yyyy, post:19, topic:15248, full:true, full:true”]
Czy SEP E powinien być na całe życie? Moim zdaniem nie, ponieważ tak samo jak u prawników - prawo ciągle się zmienia
[/quote] Też do niedawna miałem takie zdanie, ale … kto to na pseudoegzaminie sprawdza? Sam napisałeś: [quote=“w3501yyyy, post:19, topic:15248, full:true, full:true”] Ja jak odnawiałem papiery kilka lat temu to też nie jechałem do SEP tylko szybki egzamin na Teamsach, pytanie o kolor przewodu neutralnego i zdane.
[/quote]


[quote=“w3501yyyy, post:19, topic:15248, full:true, full:true”]
Dlatego nie wymagam od elektryków w wieku okołoemerytalnym by biegali po budowie i z drabin ciągnęli kable po korytach kablowych, ścigając się z 20-30 latkami, albo z podłączania rozdzielnic na cza
[/quote] Pisząc o 'pojedynku na śrubokręty" miałem na myśli teorię i praktykę w nowościach.