Mieszkam w bloku i spółdzielnia zarządała ekspertyzy od zakładu energetycznego. Myślę że będzie trzeba ciągną nowy przewód w WLZ na drugie piętro. Koszty chyba będą spore no i garki też kosztują swoje.
Czy ta kuchnia i jedzenie są zdrowe? Czy zachodzące tam zjawiska są podobne do mikrofalówki? Proszę o pomoc i pozdrawiam.
Teraz na poważnie :
Dawno, dawno temu ludziska gotowali potrawy nad ogniskiem.
Później na rusztach pieców węglowych, piekli w piekarnikach, spali na zapieckach itd.
Po wprowadzeniu pieców gazowych też zastanawiali się, czy jedzenie przygotowane na w/w będzie miało takie same walory.
Teraz gotują na płytach elektrycznych i … wszystko zależy od tego, co do
ganka włożą.
Jeszcze trochę, a będziemy zastanawiać się, czy woda zagotowana przez grzałkę
wsadzoną do niej nie traci na smaku.
PS. Można taką samą potrawę ugotować/upiec u sąsiadki dla porównania
Radzio, po co chodziłeś pytać o cokolwiek do spółdzielni? Chyba żeby mieć kłopoty.
Najpierw należało poprosić dobrego elektryka żeby sprawdził jaki masz licznik - jedno czy trójfazowy, zabezpieczenia, przydział mocy, czy wystarczy tylko wykonać obwód zasilania kuchenki z Twojej tablicy rozdzielczej w mieszkaniu, czy trzeba tablicę wymienić, czy zasilanie tablicy z licznika też czy nie. Potem należało iść do Zakładu Energetycznego po warunki przyłączenia na dodatkowy przydział mocy (elektryk podpowiedziałby Ci o ile masz ten przydział zwiększyć). ZE w warunkach przyłączenia napisze Ci co masz zrobić żeby moc (czyli licznik trójfazowy i odpowiednie zabezpiecznie przed nim) dostać. Nie ma tu mowy o żadnej spółdzielni a tym bardziej żadnych idiotycznych “ekspertyz”.
Ja mam inne wiadomości: Dziennik Ustaw z 1999 r. Nr 74 poz. 836
ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI
z dnia 16 sierpnia 1999 r.
w sprawie warunków technicznych użytkowania budynków mieszkalnych.
(Dz. U. z dnia 9 września 1999 r.)
zapewnienie nadzoru nad realizacją robót konserwacyjnych, napraw i wymian oraz nadzoru nad wykonawstwem usług związanych z realizacją zaleceń wynikających z okresowych kontroli w lokalach,
dodam, właściciela może reprezentować zarządca.
Tak więc zarządca czy właściciel mają prawo wiedzieć i nadzorować .
właściciel budynku - właściciela, a także zarządzającego lub dzierżawcę budynku,
w jednym z punktów WTP wystawionych przez właściwy Rejon Energetyczny odnośnie zwiększenia przydziału mocy jest :
Do sprawdzenia technicznego należy przedłożyć :
zgoda właściciela/współwłaściciela na przebudowę instalacji elektrycznej.
Tak więc nie obejdzie się bez pisemnej zgody Spółdzielni na wykonanie
prac w “części wspólnej” budynku.
I Rejony Energetyczne doskonale o tym wiedzą, dając wymogi/ustalenia dodatkowe.
Witam Panie Piotrze. Witam też Kol. Stanca.
Za mało wiemy z postu Radzia a trudno opisywać wszystkie możliwe warianty. Chodziło mi (jak w przypadku z innego wątku) o kolejność działań. Kontrahentem dla energii jest ZE, i tego musimy się trzymać żeby nie dać się manipulować biurowym ignorantom. Dopiero po ZE ewentualnie spółdzielnia jeśli będzie potrzebna.
Wszelkie zmiany instalacji w lokalu dokonywane w czasie jego użytkowania wymagają pisemnej zgody właściciela budynku.
Dla czytających ze zrozumieniem sprawa jest jasna. Proszę zwrócić uwagę na słowo LOKALU.
O każdej zmianie jak widać nawet w lokalu, właściciel/zarządca musi wiedzieć. To jak dogadasz się z ZE, a właściel lub zarządca nic nie wie?
To on decyduje i pilnuje bezpieczeństwa i jest odpowiedzialny za ten stan w budynku a nie ZE.
Jest to rozporządzenie wykonawcze do Prawa Budowlanego i niestety musimy się tego trzymać.
Tym bardziej, że granicą własności pomiędzy dostawcą energii (patrz ZE) a odbiorcą (patrz np. lokator) są zaciski w złączu kablowym/przyłączu napowietrznym i instalacja w budynku (patrz budynek Spółdzielni) jest własnością Spółdzielni.
Właściciel odpowiada za stan techniczny instalacji, od zacisków do (…w kierunku odbiorcy).
Niektóre duże Spółdzielnie mają swoich tzw. Gł. Energetyków, bez nich nic nie załatwi.
Kolejność działań jak najbardziej właściwa, ale Spółdzielnia może postawić szlaban, jeżeli odbiorca (najemca/właściciel lokalu) “nie dostosuje instalacji wewnętrznej i zasilającej do zwiększonego poboru mocy”
Dziękuje za odpowiedźi. Sytuacja wygląda tak że do istniejącej instalaci nie można tej kuchni bezpiecznie podłączyć. Kolega Paweł Piotr napisał kiedyś ogień, zapiecek, dzś indukcja. Ja bym wyhamował z tą nowoczesnością człowiek jest jedyną istotą która zmienia zastane środowisko zamiast się do niego dostosować. Szukamy wygody ale zanieczyszczamy otoczenie. Pytałem o mikrofalówkę bo takiego jedzenia nie znoszę. Jedzenia od sąsiadki próbowałem ale ile można jeść ryż gotowany w foliowych torebkach. Jedyna przewaga płyty indukcyjnej jaką widzę to brak tłustego nalotu na szafkach od gazowej, ale ceramiczna też go nie zostawia. Czy ta indukcja to urządzenie praktyczne czy kolejny chwyt marketingowy.Pozdrawiam Radzio.
Jak już tak kolega kombinuje to chyba lepiej od razu wziąść tradycyjną kuchenkę z elementami grzejnymi. Ja nie mam takiej kuchni, ale znajomi, którzy mają musieli kupić dedykowane garnki. Czy tradycyjne żelazne też grzeją - być może i tak, tego nie wiem.
Po lekturce w internecie wychodzi na to, że te specjalne garnki z magnetycznym dnem to pic na wodę, chwyt marketingowy, by zbić więcej kasy na klientach - garnki po prostu muszą być wykonane z ferromagnetyku, czyli mogą być nawet stare emaliowane gary z Olkusza. Przy wyborze w sklepie można mieć ze sobą magnes i tylko sprawdzić na wszelki wypadek, czy je przyciąga.
Więc odpadają tylko naczynia aluminiowe i szklane.
Przetoczył się wątek efektywności indukcji z różnymi naczyniami, ale jest ona bardzo wysoka ze zwykłymi emaliowanymi garnkami.
Specjalnie skontaktowałem się ze znajomą, która posiada płytę indukcyjną i okazuje się, że gotuje ona na zwykłych garnkach, bo nikt jej nie mówił, że trzeba inaczej, a może nie trzeba?..