Kto może sprawdzać przyciski PPOŻ - technik elektryk czy technik pożarnictwa?

Witam serdecznie, dzień dobry.

Jestem uczniem technikum (technik elektryk) i prywatnie też bardzo się interesuje tym czego się uczę. Pojawił się jednak problem który nie mogliśmy ostatnio z kolegami (a nawet z nauczycielem zawodu) rozwiązać. Jest to jak to zwykle bywa problem prawny (czyli kto co może, a kto czego nie może).

Mieliśmy okienko i na świetlicy siedzieliśmy sobie z kolegami z kierunku technik elektryk i byli też tam koledzy z kierunku technik pożarnictwa. Rozgorzała dyskusja na temat:

CZY ELEKTRYK “PO SEPIE” (domyślam się, że chodziło im o SEP G1 E + D) MOŻE SPRAWDZAĆ DZIAŁANIE PRZECIWPOŻAROWYCH WYŁACZNIKÓW PRĄDU I WYSTAWIAĆ ÓW PROTOKÓŁ?

Ponieważ nie jesteśmy prawnikami, a chat gtp szybko ich zawiódł pozostaliśmy przy swoich zdaniach, oto one:

KOLEDY Z TECHNIKA POŻARNICTWA:

Twierdzą, że tylko “specjaliści ds. ochrony przeciwpożarowej” i jacyś inni (chyba inspektorzy ochrony przeciwpożarowej) jeśli mają dodatkowo “SEP’a” mogą sprawdzać wyłączniki ppoż. Jeden uczeń (którego tata ma monopol na wsi na legalizacje gaśnic XD) twierdzi, że tylko właśnie tacy specjaliści mogą dotykać się takiego tematu. Instalacje wyłączników ppoż traktują zatem ściśle jako instalacje przeciwpożarową.

MY (TECHIK ELEKTRYK):

My twierdziliśmy, że okej - wyłączniki ppoż to część instalacji przeciwpożarowej - ale jeśli nie ma tam żadnych zaawansowanych systemów (np. oddymianie, syngalizacja, mokre piony itp.) to tak naprawdę wyłącznik ppoż + jakiś wyłącznik mocy jest tylko zwykłym obwodem elektrycznym ze sterowaniem i wystarczy elektryk z uprawnieniami żeby sprawdzić jego zadziałanie. Wyłączniki ppoż traktujemy zatem jako przede wszystkim instalacje elektryczną stworzoną do celów ochrony przeciwpożarowej.

NAUCZYCIEL ZAWODU:

Pan inżynier niestety nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć (i oczywiście nie mamy mu tego za złe bo założę się, że to temat bardziej skomplikowany, a on ma przede wszystkim uczyć nas zawodu a nie prawa - od tego mamy inne przedmioty).

Dajcie znać proszę koledzy (starsi po fachu i bardziej doświadczeni) kto ma racje w tym sporze i czy elektryk z uprawnieniami G1 E+D może dokonywać sprawdzenia przeciwpożarowych wyłączników prądu?

Pozdrawiam wszystkich i bezpiecznej pracy życzymy z kolegami :four_leaf_clover:

Co do zasady to potrzebne są uprawnienia budowlane lub świadectwo G1 w zakresie dozoru. Zgodnie z Warunkami technicznymi PWP jest częścią instalacji elektrycznej budynku, więc podlega pod prawo budowlane i art. 62. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na wytyczne producenta przykład PWP Cerbex poniżej.

Na początek małe sprostowanie … SEP to tylko jedna z organizacji mogących egzaminować i wydawać świadectwa kwalifikacyjne w zakresie eksploatacji (E) i dozoru (D), więc błędne jest posługiwanie się pojeciem typu “uprawnienia SEP” , czy “po SEPie” , choć wiem, że takie pojęcia funkcjonują w potocznej nomenklaturze ;).

A więc, kto sprawdza układ przeciwpożarowego wyłącznika prądu (PWP) ?

W praktyce robimy to my - elektrycy i strażacy wykonujący kontrole na obiektach - też, jednak orzeczenie o poprawnym działaniu, odłączeniu obiektu od zasilania, sprawdzeniu tego stanu w instalacji budynku wykonuje elektryk (osoba z kwalifikacjami G1 - D), ponieważ to my mamy kwalifikacje do potwierdzenia: braku napięcia, pomiaru rezystancji izolacji, sprawdzeniu parametrów rozłącznika itp, oraz wiedzę o działaniu układu elektrycznego PWP.

I tutaj Twoi koledzu z Technikum Pożarnictwa sami odpowiedzieli sobie na to pytanie:

W praktyce najczęściej jest tak, że “strażak” bierze do ręki np mój protokół i powołuje się na niego w swoim protokole z kontroli. Oni po prostu nie mają kompetencji do sprawdzenia i potwierdzenia chociażby braku napięcia. Więc, my - elektrycy sprawdzamy PWP co najmniej raz w roku w zakresie poprawności działania i stwierdzenia pewnych parametrów elektrycznych do których mamy kwalifikacje.

Ale nie jest tak, ze “strażacy” nie mają nic do PWP . Oni uczestniczą w uzgodnieniach z projektantem-elektrykiem już od etapu projektu. W trakcie eksploatacji też sprawdzają stan techniczny elementów, czasem wymuszają zadziałanie (jednak nie mają kwalifikacji do wydania orzeczenia, że budynek został wyłączony) , sprawdzają oznakowanie i to jest ich rola, więc nie można powiedzieć że “strażacy” nie mogą sprawdzać układu PWP. Właściwie to ich orzeczenie jest ważniejsze od naszego, ponieważ elektryk stwierdza tylko poprawność działania elektrycznego układu, wykonuje niezbedne pomiary a strażak wydaje orzeczenie całościowe, którego częścią jest nasz protokół, nasze orzeczenie.

Oczywiście my - elektrycy (mówię tu np o sobie) też wchodzimy częściowo na ich podwórko, ponieważ mając wytyczne projektowe wydaje orzeczenie np o prawidłowym oznakowaniu (choć to nie powinna być moja sprawa).

Na marginesie dodam, że taka sama sytuacja dotyczy np hydroforni ppoż … to my je badamy co rok pod kątem parametrów elektrycznych (pomiry silników, sprawdzenie skuteczności ochrony przeciwporażeniowej, badanie oświetlenia), ale nasze orzeczenie mówi tylko o nich a jest tam szereg innych parametrów do sprawdzenia pod którymi finalnie podpisuje się “strażak”.

Jeśli chodzi o CERBEXA, to parę już widziałem i każdy jest inny.

I moja nie ogarnia definicji stałości właściwosci wyrobu budowlanego.