Szanowni Panowie Elektrycy, proszę o pomoc. Sprawa jest bardzo poważna. Mam w mieszkaniu, którego jestem właścicielką dzikich lokatorów bez tytułu prawnego do mieszkania. Wobec nich toczy się już postępowanie eksmisyjne ale potrwa parę miesięcy. Muszę płacić za nich czynsz. Po paru miesiącach bezskutecznego czekania na uregulowanie przez nich rachunków, postanowiłam przepisać licznik przedpłatowy, który mieli (bo nie płacili tez za prąd więc taki im założono) na siebie i go zdjąć więc rozwiązałam umowę z Energą S.A. Zdjęto licznik. Ale tego samego dnia oni mieli znowu prąd, okazało się, że zakupili licznik (podlicznik?) we własnym zakresie od prywatnego elektryka i założyli go podłączając się do sąsiadów. Nie powiadomili o tym ani mnie, ani Wspólnoty ani Energa S.A. Zadzwoniłam do Straży Pożarnej, do Wspólnoty, gdzie powiedziano mi, że jest to niebezpieczne i grozi zwarciem, a nawet pożarem i powinnam go zdjąć. Jako właściciel będę odpowiedzialna mieszkania mogę być odpowiedzialna za szkody. Energa powiedziała to samo, ale że to sprawa dla policji a nie dla nich!!! Wynajęłam więc elektryka z uprawnieniami, który w obecności świadka go zdemontował. Stwierdził też że był tak zamontowany, że kabel szedł przed nim więc i tak energia była kradziona.
Ja w tym samym czasie pojechałam na policję zgłosić kradzież prądu. Poinformowałam, jakie właśnie trwają pracę i że mogę przywieźć ten licznik w każdej chwili. Policjantka powiedziała, że mogę go przywieźć następnego dnia. Ci ludzie po godziznie mieli znowu prąd- nie wiem już gdzie i jak się podłączyli, a ja następnego dnia dowiedziałam się, że pani -dzika lokatorka zgłosiła kradzież licznika i wobec mnie toczy się postępowanie wg kodeksu wykroczeń bo licznik kosztował 140 zł a nie więcej. Policja chce umorzyć jej sprawę o kradzież prądu bo sąsiadka zgodziła się na ciągnięcie prądu z jej mieszkania. Policja nie przesłuchała nawet pana elektryka który go ściągał. A ja mam dalej sprawę w toku. Energa umywa ręce, że to nie ich sprawa, Wspólnota jest oburzona oskarżeniem wobec mnie ale nie chce się wtrącać. Czy ci ludzie nie złamali prawa, czy faktycznie ten licznik jest niebezpieczny dla cztero-mieszkaniowej kamienicy? Czy jako właścicielka tablicy do przyłączania licznika i kabli, no i mieszkania mam jakieś prawa? Jakich przepisów szukać. Czy Energa ma prawo nie ingerować w tą sprawę? Jestem załamana i zszokowana całą sytuacją. Proszę o pomoc i opinie
Witam.
Koleżanko Gaja, ciekawa sytuacja.
I przy okazji … smutna.
Ale po kolei.
Zadzwoniłam do Straży Pożarnej, do Wspólnoty, gdzie powiedziano mi, że jest to niebezpieczne i grozi zwarciem, a nawet pożarem i powinnam go zdjąć.
Jeżeli licznik został “założony” w sposób fachowy, zwarcia nie powinno być. Pomijam sprawę plombowania licznika.
Dalej - dowiadujemy się, że nastąpiła kradzież prądu. I jest to sprawa
Energetyki. Kradzież “prądu” uderza bezpośrednio w interesy Energia Pro.
Kolejna wypowiedź :
Policja chce umorzyć jej sprawę o kradzież prądu bo sąsiadka zgodziła się na ciągnięcie prądu z jej mieszkania.
Tu nie poradzimy, ponieważ energia idzie na konto sąsiadki.
Jakich przepisów szukać ?
Ustawa “Prawo budowlane” atr. 69 i 70
http://www.archiserwis.com/database/u/p/b/upbtj.htm
bardzo dziękuję
Witam. Za licznik przed płatowy nie ma rachunków więc po co było go zdejmować? w takim przypadku aby mieć światło w domu trzeba z góry zapłacić. Skoro sprawa ma potrwać jeszcze tylko kilka miesięcy to pozwól im podłączyć sie do sąsiadki i będzie spokój. Dla energetyki kradzież prądu będzie wtedy jak lokator ominie wszystkie liczniki. Jeśli podłączy się za czyimś licznikiem to już dla nich kradzieży nie ma.
Co do przepisów to zapewne masz więcej obowiązków jako właściciel niż praw więc zapomnij o tej drodze.
Co do licznika to sie nie przejmuj bo trzymasz go jakby w depozycie. Skoro toczy się jakieś postępowanie to przekaż go policji jako dowód w sprawie jeśli nie to komisyjnie oddaj go właścicielowi.
tak czy inaczej miałaś sytuację lepszą z licznikiem przed płatowym niż masz tera.
Witam
No nie do końca jestem tego pewien… Co w przypadku jakby zaczęli “oszuiwać” ten licznik? Kobminowanie z magnesami (o ile to licznik indukcyjny) czy z podłaczeniem z jego pominięciem… Kto wówczas odpowiada? Dziki lokator czy właściciel? Więc uważam, że postąpiła słusznie…
Czemu właściciel miałby odpowiadać za licznik lokatora? przecież to on miał podpisaną umowę. W sytuacji jakby majstrował przy liczniku energetyki to ich reakcja była by szybla a tak to kogo to teraz obchodzi?
Inaczej to zinterpretowałem, ale może masz rację…
Witam, oto moja interpretacja tego co przeczytałem.
Jeśli masz prawo własności lokalu, to bez Twojej zgody Energa nie ma prawa zainstalować w tym lokalu licznika.
Jeśli pozostawiła byś licznik przedpłatowy(miała byś zawartą umowę o dostarczanie energii), a uległ by on zniszczeniu, czy nastąpiła by kradzież omijająca Twój licznik to wszelkie koszta by obciążały Ciebie jako stronę umowy - plus dla ciebie za rozwiązanie umowy.
To że lokatorzy ciągnęli prąd od sąsiadów, a zamontowali podlicznik do rozliczeń pomiędzy sobą to energetykę bądz inny urząd (może Skarbowy) może zainteresować jedynie pod tym względem że sąsiadka nie może sprzedawać prądu a skoro sprzedaje to i czerpie z tego zyski.
Zabranie podlicznika niestety nie było dobrym rozwiązaniem - to była własnośc lokatorów ja rownież zgłosił bym kradzież.
Pozdrawiam i proszę o informacje o rozwoju sytuacji.
że sąsiadka nie może sprzedawać prądu a skoro sprzedaje to i czerpie z tego zyski.
O jakich zyskach kolega mówi? Zysk to przychód minus koszty. Jeśli sąsiad zwraca mi cenę energii to jaki ja mam zysk szczególnie do opodatkowania?
A licznik i umowa były na lokatora pierwotnie więc ponownie pytam co obchodzi właściciela kamienicy kradzież licznika u lokatora , który jest zwiazany indywidualną umową z energetyką. Wydaje mi sie ponadto że liczniki przedpłatowe instaluje się wyłącznie w lokalu odbiorcy
witam
na pytanie jakie zyski? przed urzędnikiem ze skarbóweczki nie da sie wytłumczyć że robisz coś bez zadnego interesu - u nich nie ma takiej opcji, więc w toku takiego myślenia mamy sprzedaż,
pozdrawiam
Witam Panów, dziekuję za odpowiedzi. Licznik był założony przez prywatnego elektryka, nie przez Energę i miał “lewe” plomby Energii. Była kontrola z Energii i licznika już nie założono więcej. Odnośnie kradzieży licznika, w tym samym czasie ja pojechałam na policję, a wynajęty pan elektryk zdejmował licznik. Poinformowałam policję w trakcie “procederu” zawłaszczania licznika, że to robię i nie wyprowadzono mnie z błędu, ze robię niewłaściwego. W trakcie rozmowy z policjantką zadzwonił elektryk że skończył. Zapytałam czy mam przywieźć licznik na policje, pani powiedziała że nie, a nastepnego dnia, ja tam zadzwoniłam, dowiedziałam się, “że mam sprawę o kradzież”. Jutro będę przesłuchiwana!!! A Ci “dzicy” lokatorzy "ciągną " prąd od sąsiadów jakoś między mieszkaniami ale chyba nie na zwykłym przedłużaczu, bo mają światło w lampach na suficie. Nie wiem co zmajstrowali, boje się, że się zacznie palić. Pani z NAdzoru Budowlanego powiedziała że w razie pożaru w myśl prawa budowlanego ja będe odpowiedzialna. Policja mnie olewa, Straż się nie chce wtrącać. Wspólnota też olewa, a ja wiem, że się zainteresują wszyscy dopiero jak coś sie stanie.
Liczniki przedpłatowe instaluje się również na korytarzu. Zgodnie z prawem można je instalować u ludzi którzy nie mają uregulowanej sytuacji prawnej do lokalu np rodzice zmarli, dwóch barci się kłóci (sądzi) o dom rodzinny a jeden z nich mieszka w tym domu.
W tym wypadku energetyka nie będzie rozsądzać czy im się należy mieszkanie czy nie - przyszli spisali umowę na przedpłatowy- dostali licznik- płacą.
Tyle.
Wyglada to na zwykłą sprawę niechcianych lokatorów, tu właściciel niestety niewiele może zdziałać, po prostu takie jest prawo. Na szczęście powoli następuje zmiana, za szybko nie moze nastąpic, bo gminy i miasta nie maja mieszkań socjalnych, sami też nie chcą niewypłacalnych lokatorów.