Ostatnio w mojej firmie robilismy skrzynke sterowniczą w której sami zabezpieczamy swój układ sterowania przed zmiana kolejności i zaniku faz natopiast innej firmie udostępniamy napięcie zabezpieczone różnicówką i S’em na ZUG’ach.
Firma ta zasila z naszej skrzynki swoją skrzynkę sterowniczą.
Zdarzyło się ze my pierwsi posadowilismy skrzynke ale nie było zasilania takze na rozruch przyjechalismy póżniej kiedy to w międzyczasie druga firma wpieła sie w naszą, uruchomiła swoja automatykę.
My nieswiadomi niczego podczas rozruchu wyfazowalismy wszystko czego efektem było zamiana faz zasilania w skrzynce sterowiczej drugiej firmy. Okazało sie ze automatyka drugiej skrzynki wykonanej notabene w niemczech nie była zabezpieczona przed zmiana kolejności faz na skutek czego uszkodzeniu uległ kompresor.
Teraz na kogo powinna spać odpowiedzialność? Musze wspomniec ze nasza skrzynka ma gniazdo na agregat prądotwórczy i zamiana faz podczas eksploatacji jest bardzo możliwa.
Troche mnie dziwi ze niemiecy automatycy nie zabezpieczają sie przed zamiana kolejności faz.
Trochę dziwnie brzmi ten opis sytuacji.
Kolejność faz na wejściu do szafy (rozdzielnicy) powinna być ustalona i oznaczona numerami faz czy kolorami według normy.
Każdy odpływ z szafy powinien tą samą kolejność (i nie tylko kolejność ale konkretne fazy) zachowywać. Również powinien być właściwie oznakowany.
Jeśli w szafie dodatkowo został zamontowany przekaźnik kolejności faz to przy dobrze wykonanej rozdzielnicy niemożliwe jest złe podłączenie kolejności faz zasilania i co za tym idzie podanie złej kolejności faz na odbiory.
Przecież odbiory załącza się dopiero po sprawdzeniu że wszystko jest w porządku.
Uwagi że “skrzynka ma gniazdo na agregat prądotwórczy i zamiana faz podczas eksploatacji jest bardzo możliwa” już całkiem nie rozumiem. To po co w szafie przekaźnik kolejności faz, do ozdoby?
mar_cik nasza automatyka jest zabezpieczona przed zamianą kolejności faz ale jak ktoś podłaczy agregat to do czasu az nie kapnie się ze musi zamienic fazy skrzynka tzw ‘‘obca’’ zasilona jest na tzw lewych obrotach.
My nie moglismy ustalic kolejnosci faz podczas pierwszego montazu bo nie było napięcia. A jak koledzy zaczeli odpalac nasza automatyke druga firma wpieła kabel w innym dniu i zrobiła rozruch u siebie rozruch o czym my niewiedzielismy.
Burdel tam macie i tyle. Jednoznacznie nie można powiedzieć kto jest winny. Skoro sami sobie wzieli czego brać nie powinni to sami są sobie winni. Jeśli wzieli to co mięli dostać od was a było to złej jakości to winę ponosiciue wy.
Z jednej strony gdy ktoś uruchamia instalację i istotny jest kierunek to powinien go sobie sprawdzić. Z drugiej strony gdy ktoś dostarcza napiecie to kierunek powinien byś znany i zawsze stały. Chyba nikt sobie nie wyobraża, że np energetyka dostarcza napięcie z dowolnym kierunkiem każdego dnia. System gniazd i wtyk jest jednoznacznie oznakowany gdzie jest L1, L2, L3 i w każdych warunkach kolejność ta powinna być zachowana. Tak samo szyny czy inne zaciski.
Dla mnie sprawa jest jednoznaczna.
Nastąpiła ingerencja w istniejący już układ. Zabrakło wyobraźni i (być może) zaangażowania, by sprawdzić resztę. W dawnych czasach takie postępowanie nosiło miano sabotażu.
Natomiast brak zabezpieczenia przed zamianą faz jest sprawą drugorzędną. Być może producent jest pewien, że wszelkie prace będzie wykonywał elektryk. A nie ogrodnik.
Ogólnie zgadzam się z moimi przedmówcami Krzysztofem i Marcinem. Bałagan i brak wyobraźni.
Zasilający powinien sprawdzić, czy zmiana faz nie wpłynie na istniejące odbiory. I tak jak pisał kolega Krzysztof - sprawa braku zabezpieczeń kierunku wirowania faz ma znaczenie drugorzędne. No chyba, że było domówione, iż z różnych powodów, kolejność faz może ulec zmianie i trzeba stosować odpowiednie zabezpieczenia.
Pozdrawiam kolegów!
Kol.marcin714.Piszesz o burdelu w opisanym przypadku.A co powiesz na przpadek dwukrotnej zamiany faz w linii napowietrznej 20kV.przez pracowników RE.W 1993r.podczas budowy nowej linii napowietrznej 110kV rozłączono przewody krzyżującej się linii SN .Po zakończeniu prac okazało się że zamieniono kolejność faz.pomimo odstępu od siebie przewodów linii SN ok.2,5m.
Gdy zadzwoniliśmy do dyspozytora RE to zaczął się wydzierać że to niemożliwe.Później, po zmroku pracownicy pogotowia RE musieli zamienić kolejność faz w 7-miu stacjach transformatorowych. Ale żeby było dziwniej to w ub. roku w tej samej sieci SN ponownie zamieniono kolejność faz po zmianie trasy linii napowietrznej na ok.200 m.Od 1993r. znacznie przybyło zakładów i to dużych zasilanych z tej linii SN w tym duży zakład branży metalowej i meblowej oraz mięsny.A więc skutki tej zamiany mogły być bardziej dotkliwe.Zmiana trasy linii została dokonana tak że dwukrotnie przebiega nad ulicą w odstępie ok.50m i bardzo blisko stacji paliw.A jeden ze słupów tej linii stoi na osuwisku z 1997 i 2001 r.na stromym zboczu.A co do kolejności faz w złączach sieci nn.to energetyka ma to gdzieś