Nie wiem czy jest to wlasciwe forum do zadania nurtujacego mnie pytania … ale sprobuje. Przez moja dzialke budowlana przebiega zakopany kabel srednigo napiecia. Czy moze ktos wie w jaki sposob ogranicza to mozliwosc budowy domu jednorodzinnego? (jakas minimalna odlegosc?). Czy to jest szkodliwe? Czy mozna sie tego pozbyć? Gdzie szukac takich informacji?
FORUM to jest na pewno odpowiednie.
Ale w temacie tym może pomóc tylko kompetentna firma zapoznając się z rozmiarami działki, dokumentami własności, planami geodezyjnymi itd.
Ciekawe pytanie” Czy mozna sie tego pozbyć?”.
Nie ciekawa odpowiedź:
„Czy można się pozbyć teściowej?”,
„Czy można się pozbyć idiotycznego posła w rządzie?”
A teraz może konkretniej:
Kable SN w ziemi nikomu nie zagraża.
Ograniczenia budowy domu określi projektant i ZE.
Kabel można zawsze przesunąć ale ile to kosztuje?.
Na koniec.
„Gdzie szukac takich informacji?” – wezwać fachowca w tym temacie
Proponowałbym wrócić do histori jak dana działka powstawała. W planach zagospodarowania terenu, w decyzji o warunkach zabudowy musi być wzmianka o kablu. Urbanista nie mógł nie wiedzieć o trasie przebiegu kabla i albo jest tak, że nie ma kolizji z zabudową allbo może być zobowiązanie ZE do usunięcia kabla, albo cena działki uwzględniała konieczność przystosowania do zabudowy.
Powodzenia.
Kabel nie powoduje zagrożenia, ale zawsze przeszkadza. Nie wolno na nim sadzić krzewów, nie wolno zabudowywać. Mała architektura musi go uwzględniać a w przypadku awarii kabla będzie wykopana spora dziura.
Norma PN-76/E-05125 (Elektroenergetyczne i sygnalizacyjne linie kablowe-projektowanie i budowa) powiada, iż kabel nie może przechodzić pod budynkiem natomiast najmniejsza dopuszczalna odległość przy zbliżeniu kabla do fundamentu budynku powinna wynosić 50cm.
Linie średniego napięcia nie są szkodliwe dla zdrowia (no chyba, że się dotknie części pod napięciem)
Jeśli kabel koliduje z przyszłą zabudową to ZE zazwyczaj zgadza się na jego przasunięcie na koszt inwestora. Wtedy nie pozostaje nic tylko płakać i płacić.
Dzięki za informacje. Kabel nie koliduje specjanie z zabudową (oczywiście lepiej gdyby go nie było). Bardziej obawiam się, żeby po kilku latach mieszkania ktoś nie zachorował na białaczkę albo inne cudo. W ZE mnie wyśmiali - nie ma ŻADNEGO promieniowania - twierdzą. Ale ja nie jestem taki pewien.
Okazuje się, że biegną tam 2 nitki, zbudowane z kabli 3x1x120 YHAKXS. Oglądałem katalog z takimi kablami i niestety nie widzę tam jakiegoś specjalnego ekranowania - tylko jakieś folie przewodzące. Czy promieniowanie emitowane przez takie kable jest mierzone przez producenta (zależy pewnie od prądu, napięcia (15kV) i częstotliwości (50Hz)? Czy można gdzieś takie dane znaleźć? A może są one ogólnie dostępne? Gdzie?
Co prawda ZE twierdzi, że promieniowania nie ma, ale kiedyś na Discovery Channel był program w którym PODEJRZEWANO wpływ napowietrznych linii elektroenergetycznych na powstawanie raka mózgu (jakoś bardziej wierzę Discovery, choć to kanał popularnonaukowy, niż aroganckiemu panu z ZE).
Jak nabrać przekonania, że te kable mnie z czasem nie zabiją? Najbardziej przekonałby mnie pomiar, który wykazał że nad kablem poziom promieniowania elektromagnetycznego nad kablem jest nie do rozróżnienia z promieniowaniem tła. Kontaktowałem się z SANEPIDem, ale oni twierdzą, że ich sprzęt ma fatalną czułość i podchodzą tylko do linii z napięciem >= 110kV …
Wszystko zalezy od tego na jakich warunkach kabel znalazł się na Twojej działce. Ja w każdym razie wystąpiłbym do ZE żeby sobie zabrali swoją własność z mojej własności (i to na ich koszt), bo przeszkadza mi w użytkowaniu. Prośby i płacz to za komuny. Teraz rządzi święte prawo własności!
Co do promieniowania (pola znaczy) - ludzie boja sie tym bardziej im wieksza linia. Natomiast nie sa zbytnio swiadomi, ze natezenie pola bardzo szybko maleje wraz ze wzrostem odleglosci. Tak wiec bardziej szkodliwe sa rozne poduszki elektryczne i komorki (bo blisko ciala) niz linie i inne urzadzenia oddalone.
Slyszalem raz jak jakas baba pytala sie “a tam pod lasem to duza linia jest, czy ja od niej nie umre?”.
Otóż mój problem polega na tym, że dysponuję niezbyt dużym polem do popisu. Kabel biegnie wzdłuż dłuższej granicy działki (która jest prostokątna), limitując jej szerokość do 25 metrów (odległość od krawędzi do kabli). Norma dopuszcza budowę domu w odległości 50 cm. ZE twierdzi że “żadnego promieniowania nie ma” i te 50 cm jest dla nich OK.
Od kilku dni intensywnie przeszukuję internet w celu dowiedzenia się jak jest naprawdę. Okazuje się, że na tzw. “zachodzie” ludzie podchodzę do tematu z większą rezerwą niż ZE. Stwierdzają nawet, że jesli ktoś mówi, że promieniowania nie ma to po prostu nie wie o czym mówi (ZE nie wie co mówi?).
Na “mądrych” stronach internetowych dowiedziałem się, że:
pole elektryczne, uznawane za mniej szkodliwe, nie wydostaje się z podziemnych instalacji. Na powierzchni jest ZEROWE.
pole magnetyczne, co do którego istnieją podejrzenia szkodliwości, a które zależy tylko od natężenia prądu, owszem WYDOSTAJE się. I to na nie należy zwrócić szczególną uwagę.
Polska norma określa promieniowanie magnetyczne na poziomie 0,5 mT jako bezpieczne.
1 Tesla = 10000 Gaussow (1T = 10000G)
Na “zachodzie” poziom niebezpieczny to 4mG. Dla porównania polska norma to 0,5mT=5G (3 rzędy wielkości różnicy).
Na jednej ze stron w UK podano, że pod kablem podziemnym 400.000V wystepuje pole magnetyczne wynoszące 50-80 mikroTesli, czyli 500-800 mG.
Na tej samej stronie internetowej podano, że na poziomie chodnika w mieście promieniowanie waha się od 0,05 do 8 mikroTesli, czyli od 0,5 do 8 mG (spanie na ulicy nie jest koniecznie bezpieczne, no ale kto śpi na ulicy …).
Znalazłem również stwierdzenie, ze zachodzi następująca zależność dla kabli 20.000V (w zasadzie powinien zostać podany prąd, ale podano napięcie …) - promieniowanie magnetyczne od instalacji nadziemnej, mierzone w odległości 10m, jest 2 wieksze niz to emitowane z instalacji podziemnej mierzone w odległości 2,5m.
Szczerze mówiąc, żeby sprawę jednoznacznie wyjaśnić, pozostaje mi chyba nabycie drogą kupna Gaussometra. Ktoś wie gdzie coś takiego kupić?
Z drugiej strony to mogę oddalić dom maksymalnie o 5 metrów od kabli. Dalej nie ma sensu - lepiej znaleźć (czytaj kupić) inną działkę.
A może moje ustalenia są błędne? Bardzo chętnie poznam każdy inny punkt widzenia.
jak się ten kabel tam znalazł, kolego Henry, swięte prawo własności dopuszcza sytuowanie kabla na obcym terenie za jego zgodą, jeśli zgoda była, to teraz nie można domagać się usunięcia na koszt ZE.
gdzieś te kable muszą przechodzić, koledzy elektrycy.
Panie Sławku, problem jest w tym że właściwie tak do końca to nikt nie wie jak jest z tym oddziaływaniem pola elektromagnetycznego na organizm ludzki. Może tak być że za 50 lat ZE będą wypłacać takie gigantyczne odszzkodowania jak zakłady tytoniarskie w USA. Ja się przychylam do tego że 50 cm jest bezpieczną odległością, ale … no właśnie ale zostaje. Po pierwsze jeżeli kabel jest ekranowany czyli w jakimś oplocie stalowym to moim zdaniem wogóle nie ma problemu, jeżeli nie jest (sprawdź w ZE) a bardzo ci ten problem spędza sen z powiek to go zaekranuj na odcinku twojego domu.
Sprawdziłem ten kabel. Sklada sie on z 3 niezaleznych kabli YHAXS 1x120. Jak sprawdzilem na http://www.tf.com.pl nie jest on niestety szczególnie ekranowany.
Dziekuje za sugestie dotyczaca ekranowania.
Slawek G.