Witam.
Wypowiedź Kol. Oli tłumaczącej na zlecenie Klientów strzępy dostarczanej przez nich “dokumentacji technicznej” warto by uzupełnić spostrzeżeniem, że na podstawie podobnego “barachła” oczekuje się od nas często także przedstawienia oferty (na wczoraj), wykonania robót, a następnie ich bezbolesnego odbioru i rozruchu. I jeszcze opustu z ceny. Przypomina to postępowanie podpitego klienta lokalu rozrywkowego, który przykleja na czole występującego na estradzie artysty banknot 10-złotowy i każe mu do znudzenia śpiewać “Pszczółkę Maję”.
Jak Koledzy radzą sobie w takich sytuacjach ? Aż prosi się pokazać Klientowi, jak zachowuje się w Polsce kelner. Jasiu, wężykiem !
: ))
Albo dzwoni klient i mówi, że chce ofertę tylko szybko!!
I nawet zapytania ofertowego nie czasu wysłać.
Czasami odkładam słuchawkę!!
mnie to dotyczy w mniejszym stopniu bo mam nad sobą szefa ![]()
ale jest to problem. Z tego co widzę to albo się robi po kosztaach żeby nie psuć sobie marki albo się robi takiego klienta w … , albo jak klient jest sprytny robi się na stratach. Klienta jako takiego nie można wychować. To walka z wiatrakami. Trzeba wychowywać konkurencję żeby też się ceniła. Co też jest mało skuteczne. Najskuteczniejsze jest wybranie do parlamentu mądrych ludzi żeby uchwalili mądre prawa co się przełoży na wzrost gospodarczy i wzrost liczby kklientów tak że to MY bedziemy wybierać kienta a nie on nas.
pozdro
No to byśmy trochu mieli jak za “starych dobrych czasów”.
Ale z tym prawem to ok.
JAk w wymaganiach przetargowych jest wymóg:
- 100% cena
to o czym tu mówić ?
Robi sie badziewie , byle tylko działało. Takie tematy to ja odpuszczam !!
A potem sa pytania czemu tyle awarii.
Z reguły nasz klient ma też klienta i słyszy taniej, Panie taniej.
Bo już całą forsę na mury wydał, a potem się okazało , że jakaś elektryka tez jest potrzebna, a ma taką wielka wadę, dla nas oczywiście, że jej nie widać z reguły.
Szara smutna rzeczywistość.
Ale podobno ma być lepiej. Przyjdzie czas to dowiemy się komu.
pozdrowionka
Po pierwsze klienta to właśnie sobie wychowaliśmy. Sami jesteśmy sobie winni. Sama jestem zła na ceny które niektórzy dają, doprawdy poniżej opłacalności. Czasami jeszcze się zastanawiam jakim cudem te osoby jeszcze nie zbankrutowały. No chyba że są to firmy w tzw.“walizce”.
Ale tak szczerze mówiąc, jeżeli sami, między sobą nie potrafimy się dogadać, na zasadzie brać wszystko, nawet poniżej wartości, ale innemu nie dać, to klient tylko to wykorzysta.
Dostajemy coraz gorsze dokumentacje, strzępki wymagań i tyle.
A czy mnożemy to zmienić? Pytanie jest chyba czysto retoryczne.Z pozdrowieniami.
witam koleżankę i kolegów
Też dorzucę parę kamieni do naszego ogrodu. Może to i znaki czasów w jakich przyszło nam żyć. Recesja zagląda wszystkim do kieszeni, czasami naszą godność zamieniamy na drobną kasę bo nie ma z czego żyć. Był okres kiedy starałem sie w gronie projektantów ustalić i przyjąć jakieś sensowne zasady wyceny prac. Ale szybko znalazły się czarne owce, które storpedowały pomysł.
Ale tak będzie dotąd dokąd pracownik samorządowy nim tylko nie będzie, dokąd pracownik energetyki nie będzie tylko pracownikiem.
Samorządowcy, pracownicy energetyki są tańsi bo:
- zakład pracy opłaca im ZUS,
- pracują na sprzęcie i materiałach zakładu pracy,
- wykorzystują samochody pracodawcy,
- oczywiście oni “zrobią temat szybciej i nie będzie kłopotów przy odbiorze”,
- oczywiście to oni są pierwszym sitem pojawiających się tematów.
I TO JEST CHORE.
No cóż może doczekamy się czasów kiedy każdy będzie robił to co do niego należy i ktoś będzie nad tym czuwał i rozliczał swojego pracownika z powierzonych mu obowiązków.
I jeszcze jedno, Inwestor oczywiście chce zlecić temat za jaknajmniejsze pieniądze. Może pora aby ustalić średniówki poniżej których oferent jest odrzucany?? Bo jak wytłumaczyć fakt wykonania dzieła poniżej kosztów materiałów?? Może jakiś wykonawca wytłumaczy mi bo ja pojąć tego nie mogę.
pozdrawiam i życzę wszystkim cenienia siebie i swoich umiejętności.
Ciekawie sie na forum zrobiło.
Odpowiedż na pytania “Opornika”, przykładowa oczywiście:
poniżej kosztów materiałów można robić gdy:
- masz na magazynie "cosik: czego w zaden sposób nie możesz się pożbyć, zawsze wtedy lepiej wyjdziesz na tym, niz dasz to na złom,
- masz bardzo dobrego klienta z którego mozna niezle zyć i zal go stracić z powodu jednego czy dwóch tematów , które ktoś jest w stanie zrobić taniej,
- masz zamiar niedługo zbankrutować i w ten sposób możesz dostać pieniądze od klienta, a nie zapłacić dostawcy materiałów,
- masz rewelacyjne rabaty u dostawcy (powiedzmy około 50 % i więcej).
podejrzewam, że jeszcze pare powodów by się znalazło.
pozdrawiam
Nic dodać, nic ująć do wypowiedzi Koleżanki Małgorzaty. Oprócz zakończenia, bo to trzeba zmienić. Popatrzmy choćby na budowlańców i instalatorów wod-kan. : mają wyższe stawki robocizny, nikogo nie dziwi że trzeba im dostarczyć projekt, i że nie zrobią zaprawy z worka cementu i tony piachu żeby było taniej. A dniówka murarza to tyle i tyle stówek, a niżej nie ma o czym gadać. Czyżby u nich konkurencja była mniejsza, czy po prostu potrafią myśleć ? Czego jako elektrykom życzmy i sobie.
Pozdrowienia !
Witam Koleżankę i Kolegów na forum.
W pełni zgadzam się z Waszym stwieredzeniem, że cenić siebie i własną pracę należy. Problem inny, zwłaszcza wśród drobnych wykonawców, do których się zaliczam - inwestor (głównie prywatny) częściej korzysta z usług instalatorów na tzw. fuchę. Taki ktoś pracuje i dorabia sobie po szychcie. Wiadomo, że skoro nie płaci ZUS-u, nie zatrudnia nikogo (przynajmniej oficjalnie) i ma stałe źródło dochodu, więc może i robi taniej. To też jest głęboko nieuczciwe. Poza tym jak nazwać dyskusję na forum (temat - “Dom jednorodzinny - jakie zabezpieczenie”) gdzie Koledzy udzielają rad i informacji jakiemuś mówiąc oględnie niefachowcowi. Przecież nie tylko pytania sugerują kompletny brak wiedzy w temacie, ale szczytem jest zapytać “jak rozszyfrować S300/B16”. Koledzy ceńcie też swoją wiedzę tak aby laicy i domorośli fachowcy nie odbierali nam pracy.
Witam , bardzo dziękuję, że kol. ROB miał odwagę napisać co napisał. Forum jest doskonalym narzędziem do uzupełninia ewentualnie skorygowania swojej wiedzy ale nie do zdobywania jej od podstaw.