Inverter hybrydowy PV - zabezpieczenia przeciwporażeniowe

Chciałbym zaczerpnąć wiedzy dotyczącej zabezpieczenia instalacji PV po stronie AC, jestem w trakcie budowy mikroinstalacji o mocy 5.5kWp z magazynem energii 5kWh. Falownik hybrydowy goodwe gw10k et plus o mocy 10kW. Mam kilka pytań w temacie zabezpieczeń po stronie AC. Załączyłem schemat blokowy z dokumentacji falownika z drobnymi poprawkami.
1.Zastanawiam się czy należy montować wyłącznik różnicowo-prądowy pomiędzy siecią a zasilaniem falownika (czerwony kwadracik na schemacie). Argumentuje to jako ochrona uzupełniająca pomiędzy falownikiem a rozdzielnicą. Dodam tylko że zabezpieczenia AC chciałbym umieścić w istniejącej rozdzielnicy głównej a falownik powiesić obok jakieś 1.5m.
2.Jaki typ RCD na wyjściu backup falownika, zastanawiam się nad B natomiast na forum wyczytałem że A w zupełności wystarczy. Zastosowanie B argumentuje tym że na wyjściu falownika ochrona przeciwporażeniowa poprzez SWZ poprzez IPZ nie działa ze względu na brak metalicznej pętli zwarcia poprzez uzwojenia transformatora SN/nn, zamiast tego mamy przetwornice DC/AC o ograniczonym prądzie zwarcia.
Jeżeli popełniłem rażące błędy w rozumowaniu proszę o korektę, nie myli się ten co nic nie robi, z góry dziękuje za każdy wpis.

W przypadku falownika hybrydowego tak jest (chodzi o IPZ). Typ róznicówki dobiera się w zależności od charakteru odbiorników, sam falownik daje czystą sinusoidę więc teoretycznie typ A powinien wystarczyć, reszta zależy od odbiorników i podkreślam, że typ B nie bedzie błędem, wręcz przeciwnie - da większą pewność ochrony, cokolwiek bedzie zasilone z tej hybrydy.

Chociaż wczytując się w normy takiego obowiązku nie znajdziesz, ja bym zainstalował ten RCD; będzie on chronił przewód zasilający wraz z obudową falownika. Nieprawdą jest zdanie, że będą nieuzasadnione wyłączenia - wiekszość instalacji, ktore przegladam są wyposażone w róznicówkę na zasilaniu inwertera - czasem to A a zasem AC. Tu przykład:

Autorze, absolutnie nie montuj wyłącznika RCD na zasilaniu falownika. @elmontjs spójrz nawet na schemat w pierwszym poście. Celowo łączy się Nki od load i grid razem, by N nie był przełączany, i był pewnie połączony. Dlatego też na styku PE-load jest informacja by go nie podłączać, bo falownik używa go do zwierania N-load do PE gdy przechodzi w offgrid odłączając się od sieci torami roboczymi.
Także na schemacie wyżej jest błąc bo przychodzą osobne N i PE od sieci, i wykonano połączenie między szynami. W praktyce to połączenie będzie wykonane wcześniej, w punkcie podziału PEN, i N-load będzie uziemiony przez przewód neutralny łączący się z PEN. Zamontowanie tam RCD w razie zadziałania sprawi że tor N load będzie wisiał w powietrzy na losowym potencjale.

Skoro zwiera, to w czym problem?, N falownika bedzie na potencjale szyny PE, wtedy cały falownik zaczyna działać na zasadzie UPSa. Jeżeli mamy się odizolować od przewodów roboczych na zasilaniu (nie ważne z jakich przyczyn) to N do nich należy. Osobiście nie widzę przeiwskazań róznicówki w zasilaniu. Wyjaśnij mi co może być sprzecznego w takim rozwiązaniu.

Zacznijmy od “izolacji” o której piszesz. Ta izolacja w układzie TN-S nie istnieje, bo w jednej wersji podłączenia tor N-load jest połączony z PENem sieci energetycznej przez przewód N na stałe (schemat wyżej), a w drugiej wersji podłączenia N-load jest dołączany do PE wspomnianym stycznikiem, a PE instalacji łączy się na stałe z PENem sieci energetycznej przez przewód PE (którego nigdy nie przerywamy). W praktyce tak czy inaczej nasz offgrid jest zawsze podłączony do sieci energetycznej jednym przewodem, i z punktu widzenia wszelkich zagrożeń nie ma najmniejszego znaczenia czy jesteśmy podłączeni miedzianym drutem w niebieskiej czy żółtej izolacji. Także izolacja nie istnieje. Dodatkowo jako że w układzie TN przewód neutralny jest przewodem roboczym BEZPOTENCJAŁOWYM, nie mamy obowiązku rozłączania go dla “obcych urządzeń wytwórczych o mocy do 50kW”, a to właśnie jest definicja mikroinstalacji (i to niezależnie czy mamy agregat czy falownik PV). Grunt to odłączyć tory fazowe.
Oczywiście możemy zastosować drugi schemat, podłaczyć PE-load i zwierać N-load do PE jednocześnie montując RCD na grid, tylko tutaj dochodzą nam dwie sprawy. Po pierwsze nadal nie uważam by montaż RCD w tym miejscu był konieczny. Ochronę uzupełniającą możemy realizować w inny sposób, i spełnia nam to podłączenie do obudowy dodatkowego połączenia uziemiającego do obudowy falownika. Proste, skuteczne, nie zepsuje się. A co ważniejsze nie przerywamy toru N, gdzie występuje ryzyko że stycznik się zużyje/przepali i będziemy mieli 400V na obwodach jednofazowych.
Podsumowując - albo masz RCD i ryzykujesz spaleniem urządzeń przy awarii stycznika N, albo masz N na stałe, brak RCD i połączenie uziemiające do falownika.
Może się powtórzę bo nie pierwszy raz na ten temat dyskutujemy, ale instrukcja falownika (zabawna sprawa, wszystkie chińskie falowniki mają podejrzanie niemal-identyczną instrukcję) nie nakazuje montażu RCD-grid, jedynie jest informacja że JEŻELI rcd jest tam montowane, to powinien być to model z prądem różnicowym 100mA. Jak wspominałem w TN ochronę można realizować inaczej, ale już w przypadku sieci energetycznej w układzie TT to RCD byłoby konieczne, chociaż wyjściowa instalacja po stronie load nadal pracowałaby w układzie pseudoTN-S bo zwierany byłby N do PE by N był na niskim potencjale. I w TT już musimy odłączać od energetyki tory fazowe oraz N bo w TT N nie jest bezpotencjałowy, ale mamy własne PE do którego się podłączamy Nką, nadal będąc kompletnie odizolowanym od sieci energetycznej.
Dodatkowo dochodzi sprawa tych przełączeń. Wiadomo że styczniki nie są zbyt szybkie, i do takiego przełączenia najpierw tor roboczy N jest rozłączany, i po krótkiej chwili stycznik zwiera tor N do PE. Czyli mamy krótki okres w którym tor N wisi w powietrzu, a to też nie jest zalecane.

Dodano:
@elmontjs dodatkowo dochodzi sprawa ewentualnego zużycia/uszkodzenia stycznika łączącego N-load z tym “PE”. Sam rozumiesz, jeżeli stycznik nie zadziała poprawnie to sieć będzie pracowała w układzie IT. W sumie falownik ma też taką opcję która powinna ten stycznik dezaktywować, ale nie sprawdziłem osobiście, nie podłączałem instalacji w IT z wiadomych przyczyn. Ogólnie nie lubię przełączać torów których przełączać nie trzeba. RCD przerywa tor N z powodów bezpieczeństwa, całkowicie odłączamy uszkodzony obwód. Ale przełączanie/odłączanie go podczas nominalnej pracy…

Dodano, znowu…
No i dla pełni obrazu, niektóre modele, konkretnie wersje dystrybucyjne, nie posiadały tego stycznika wbudowanego wcale, ale jak wszystkie modele miały wyprowadzony na styki pomocnicze zasilanie do zewnętrznego stycznika. Przykładowo modele na rynek UK albo US, nie pamiętam, w każdym razie dla krajów mających sieć dwufazową 2x110/115V. Tam błąd konfiguracji mógłby spowodować zwarcie fazy do ziemi przez wspomniany stycznik, i stosując ten model w Polsce trzeba dodawać zewnętrzny stycznik, lub podłączyć N na stałe jw.

1 polubienie

Falownik hybrydowy w trybie pracy “UPS” nie potrzebuje do niczego przewodu N na zasilaniu; ważne jest, żeby zawsze zapewnić dla takiej pracy ochronę pp obwodów wyjściowych a do tego z reguły potrzebny jest PE (są inne sposoby - wiem).

Wiem, że obowiązku stosowania RCD od strony zasilania nie ma, jednak nic nie stoi na przeszkodzie zastosować taką ochronę uzupełniającą - nie mówię o TT, bo to niemalże wymóg.

Sam napisałeś:

a więc z punktu widzenia norm, ma to być jednak przewód z funkcją ochronną a nie niebieski (roboczy).

Podsumowując:

…nie konieczny, jednak moim zdaniem wskazany (dobroczynny)

Masz na myśli “dodatkowe połączenie wyrównawcze” - tak,to też środek ochrony pp uzupełniającej, tylko co z czym chciałbyś połączyć, myślisz o sąsiednich metalowych elementach w pomieszczeniu?

Łączy nam się tu wiele zagadnień, więc po kolei.
RCD po stronie grid zabezpiecza tylko i wyłącznie falownik (wykonany w 1 kl. ochronności), przed pojawieniem się niebezpiecznego potencjału na obudowie. Falownik jest podłączony na stałe do sieci więc RCD nie jest wymagane, bo już sam przewód PE na linii zasilającej falownik zapewnia ochronę. A miałem na myśli “uziemione połączenie wyrównawcze” obudowy falownika do GSU.

Jeżeli mówimy o stronie load, to obwody wyjściowe a często cała instalacja odbiorcza w budynku, ma żyły PE połączone na stałe do szyny PE. Szyna PE jest wspólna dla grid i load. Nic nie przerywamy, nie przełączamy, nie dzielimy.
Połączenie N-load do PE ma na celu tylko i wyłącznie sprowadzenie potencjału toru N-load do zera. Czy jest to połączenie mające zapewnić ochronę pp? Nie, bo:

  1. inny wariant połączenia, zawarty w instrukcji urządzenia, dopuszcza podłączenie L-load z N-grid,
  2. to połączenie jest przerywane i przełączane podczas normalnej pracy urządzenia, a obwodów ochronnych nie przerywamy i nie przełączamy.
  3. podczas pracy ongridowej, niezależnie od podłączenia, tor N-load jest podłączony do N-grid. Nie do PE tylko do N-grid. Typ/cel połączenia nie może się zmieniać wraz ze zmianą trybu pracy urządzenia. Czasem roboczy, czasem ochronny. To jest obwód i połączenie robocze, mające na celu zapewnić poprawne, “nominalne” działanie instalacji. Masz dostarczaną energię w układzie TN-S (podział PEN w ZKP) w którym tor n jest bezpotencjałowy, i ma on być bezpotencjałowy zawsze. Jeżeli z jakiejś przyczyny chcesz stworzyć wyspę TT zasilaną z sieci TN, to tworzysz ją raz i instalacja pracuje w TT cały czas, a nie zmienia układ z TN na TT w zależności od widzimisie falownika.

Ad.4 Oczywiście podczas zmiany trybu pracy zmieniają się funkcje i wymagania dot. sposobu realizacji niektórych typów ochrony pp, mianowicie podczas zasilania z falownika tracimy możliwość realizacji SWZ przez zabezpieczenia nadprądowe, ale ta możliwość nie jest cechą TN, znaczy instalacja i której nie jest to możliwe nie przestaje być z tego powodu TN. Jest jak pracuje w TN to ma być TN cały czas, czyli tor N ma być połączony z przewodami PE instalacji. A czy SWZ realizują zabezpieczenia nad- czy różnicowoprądowe to kwestia specyfiki samej instalacji, i ta specyfika może się zmieniać jeżeli zmieniają się parametry zasilania. Identyczną sytuację mamy gdy zamiast instalacji PV mamy przełącznik ATS i agregat prądotwórczy. Na zasilaniu z agregatu, i z odłączonymi torami fazowymi (PEN zostaje połączony z siecią), przy słabym agregacie nie mamy możliwości SWZ→MCB przez wysoki IPZ agregatu chociaż metaliczna pętla zwarcia zostaje, ale nadal instalacja ma pracować w TN.

Dodano:
W sumie dobrą analogią tego połączenia, jest uziemienie środka gwiazdy w stacji transformatorowej SN/nN pracującej w TN-C na wyjściu. Normowo zwykle klasyfikuje się je jako “uziemienie robocze punktu neutralnego”. Robocze, to uziemienie funkcjonalne, chociaż bierze też udział w ochronie przeciwporażeniowej. Stabilizuje potencjał przewodu neutralnego jednocześnie ustalając napięcia przewodowe względem ziemi, przede wszystkim. A połączenie N-load i PE w falowniku pełni dokładnie tę samą funkcję i ma dokładnie taki sam wpływ na ochronę przeciwporażeniową.

1 polubienie

Troszeczkę więc pomyliłeś pojecia, to nie jest środek ochrony pp uzupełniającej, jak wcześniej napisałeś, więc nie zastapi różnicówki (nieobligatoryjnej, jak słusznie piszesz):

Tylko, że najczęściej ten podział odbywa się w RG więc ciut się to zmienia (ale nie o to chodzi).

Nie jest tu problemem praca on-grid, to oczywisty układ, chodzi o awaryjne wyłączenie falownika zabezpieczeniem, kiedy przechodzi w pracę off-grid - to już nie jest książkowy TN-S. I teraz słusznie napisałeś ważną rzecz:

bo wcześniej twierdziłeś, z czym się nie zgadzam:

Typ i cel połączeń jest wciąż zachowany przy zastosowaniu RCD a przerwa w N nic nie wnosi. Obwody wyjściowe i tak mają “sztucznie” wytworzony N (mowa o off-grid) a układ sieciowy na wyjściu to już nie ksiązkowy TN-S, jednak co konretnie się pojawi , to też wiele zależy od układu wewnetrznego inwertera. Tracimy właściwości Impedancji pętli zwarcia (jak słusznie zauważył autor), i musimy zapewnić inny środek ochrony pp przy uszkodzeniu w obwodach wyjściowych.

Zatem zgadzam się od samego poczatku, że nie ma obowiązku stosować RCD na zasilaniu, jednak wciąż mnie nie przekonujesz co złego wniesie jej obecność i ew. utrata toru N przy jej zadziałaniu przy założeniu, że zachowana jest ciągłość PE do PEN w RG.

w układzie TN przewód neutralny jest przewodem roboczym BEZPOTENCJAŁOWYM, nie mamy obowiązku rozłączania go dla “obcych urządzeń wytwórczych o mocy do 50kW

Czy mógłbyś podpowiedzieć z jakiej normy jest ten zapis? Rozumiem, że tyczy się to również agregatów?

Podsumowując - albo masz RCD i ryzykujesz spaleniem urządzeń przy awarii stycznika N, albo masz N na stałe, brak RCD i połączenie uziemiające do falownika.

Czyli generalnie twoim zdaniem pierwszy układ (bez stycznika N-PE) jest bardziej niezawodnym i bezpiecznym rozwiązaniem?

W jednym projekcie trochę się nad tym głowiłem i finalnie postawiłem na rozwiązanie ze stycznikiem - bo wydawał mi się “czystszy” jeżeli chodzi o rozróżnienie przewodów N i PE, ale rzeczywiście twoje argumenty wydają się sensowne.

Ale przejście falownika w offgrid nie jest sytuacją awaryjną. To normalne zachowanie falownika, jedna z jego funkcji. Nie chcę Cię łapac za słówka, ale nie do końca rozumiem drugą część. Gdy falownik przechodzi w offgrid to nie trzeba nic wyłączać, falownik odłączy się od sieci sam. A jeżeli chcemy wymusić offgrid, nie musimy wyłączać N z powodów jak pisałem o kolorach przewodów.

Czy przerwa w N spowodowana zadziałaniem RCD coś wnosi, zależy od sposobu podłączenia falownika. Jeżeli stosujemy schemat który Ty proponujesz, to tak, RCD niczego w działaniu układu nie zmieni, ale zwiększy bezpieczeństwo. O minusach zaraz.

A w układzie z na stałe połączonymi Nkami i braku użycia N-PE bond, jako uziemienie funkcjonalne dla N w offgridzie używamy toru N, i możemy to zrobić bo jak pisałem wczoraj jest to z kategorii uziemienia funkcjonalnego/roboczego, a nie ochronnego.

Od samego początku proponują stałe połaczenie obu linii N razem nie dlatego że skoro RCD jest nieobowiązkowa to uparłem się by jej nie dawać. Chodzi mi głównie o to, by wyjściowy tor N-load miał stały potencjał, bez przełaczania, bez utraty połaczenia z ziemią, i jednocześnie tor roboczy Ngrid-Nload nie był rozłączany. Mamy taką możliwośc więc ją wykorzystajmy, zyskiem będzie pewne połaczenie i usunięcie potencjalnego punktu awarii która mogłaby się skonczyc zniszczeniem sprzętów.

Wazna sprawa, styczniki w tych falownikach są jednotorowe, znaczy każda faza, Nka i PE, łacznie 4 styczniki przetwornicy, 4 dla load, dla grid i gen tak samo. I ten jedem do PE bond. Także jest szansa ze fazy się właczą a N nie. Lepiej dmuchac na zimne.

Także rezygnuję z niewymaganej RCD, czyli nic nie tracę, a zyskuję pewne połączenia i eliminuję zagrożenie uszkodzenia styczników.

Trochę to już jaśniej opisałeś i rozumiem, że rezygnacja z RCD, którą sugerujesz ma być lepszym rozwiązaniem z punktu widzenia pracy falownika a właściwie jego potencjalnej awarii .

Nasza różnica zdań, jak się domyślam, wynika też z faktu, że różnimy się podejściem do zagadnienia. Ty znasz się dużo lepiej na na budowie wewnętrznej i niuansach urządzeń energoelektronicznyh, ja przyjmuje i oceniam fakt zastany. No i jest tu jedno “ale” …opisujesz konkretny przypadek, konkretnego producenta a nie bierzesz pod uwagę innych rozwiązań innych producentów, a ochrona przeciwporażeniowa musi być uniwersalna i działajacą w każdym przypadku. O czym mówię ?… np u siebie do grzania CWU mam falownik off-gridowy, który korzysta z sieci tylko jak nie ma słońca (bypas); gdy odłączę go tylko bezpiecznikiem od zasilania sieciowego (pozbawię tylko fazy w zasilaniu), falownik i tak automatycznie odcina N i robi na wyjściu IT.

Dlatego, moim zdaniem, każdy falownik (bez względu na wewnętrzne styczniki, które mają bardziej cela funkcjonalne niż służą ochronie) musi dać się zasilić poprzez RCD bez uszczerbku na jego pracy i bezpieczeństwie a to, czy inwestor chce na zasilaniu dodatkowo założyć różnicówkę czy nie to już inna bajka … ja bym założył i w lwiej części instalacji PV, które widzę one są.

Norma nie wskazuje na konieczność stosowania RCD w tym przypadku , schody zaczynają się jeżeli urządzenia podłączone na stałe doprowadziłoby do porażenia. Prokurator o jej obecność zapyta w kontekście rozporządzenia w sprawie warunków technicznych … .

Piszę o tym, bo już to przerabiałem o czym już tu pisałem kiedyś; na moje szczęście różnicówka była i działała (to było po wykonanym prze ze mnie przeglądzie) i nie ważne, że do porażenia doprowadził sam użytkownik a urządzenie było wpięte trwale do instalacji. Dlatego jestem zwolennikiem zabezpieczeń RCD choć czasem wydają się być niepotrzebne.

Nie tylko, do tego dochodzi jeszcze likwidacja krótkiego momentu między przełączeniami styczników falownika, w którym to momencie tor N wisiałby niepodłączony. Ale to już szczegół.

Jak wspominałem wcześniej, 95% chińskich falowników tego typu (o tym później) ma niemal identyczne instrukcje, identyczną kompozycję instrukcji, identyczne schematy i zapisy. Pracują według tej samej topologii. Przy czym mowa o falownikach grid-tie.

Pozwolisz że tu się przyczepie. Napisałeś że masz falownik offgridowy, do którego podłączasz sieć. Nie, masz falownik hybrydowy, falownik offgridowy z definicji nie ma możliwości podłączenia sieci. Równie dobrze możesz mieć gumową kaczkę z drewna.
Falowniki PV hybrydowe dzielimy na dwie główne kategorie. Grid-tie oraz na falowniki podwójnej konwersji. Falowniki grid tie pracują, mając przetwornicę DC/AC dwukierunkową podłączoną do sieci energetycznej. Regulują swoje parametry zmieniając moc czynną, bierną, kierunek przepływu. I układ ich połączeń działa tak, że z zasilania sieciowego przez stycznik wchodzimy na szynę AC (szyna AC w falownikach tego typu jest tylko jedna), i do tej szyny przez osobne styczniki podłączona jest przetwornica i wyjście backup. Schemat z początku tego tematu odnosi się właśnie do takich falowników, i one w razie zaniku zasilania nie przełączają się z zasilania sieciowego na przetwornicę, a jedynie odłączają sieć (przetwornic jest zapięta stycznikami do wyjścia cały czas). Podobnie podczas powrotu zasilania sieciowego przetwornica falownika musi się zsynchronizować z siecią, i dopiero zapina stycznik sieci łącząc ją do przetwornicy i wyjścia.
Tak właśnie działają wszystkie falowniki Deye, Sunsynki, Hyaweie, Solaxy itp. To falowniki grid-tie. Mogą one pobierać energię z sieci (wystarczy że obniżą moc przetwornicy poniżej zapotrzebowania, i reszta płynie z sieci, a mogą sprzedawać do sieci, zwiększając moc przetornicy ponad zapotrzebowanie).
Są jeszcze dużo tańsze falowniki podwójnej konwersji. Wszelkie Easuny niższej mocy i inne takie. One działają jak UPSy z dołożonymi kontrolerami MPPT. Zasilanie wchodzi na układ prostowniczy i przetwornicę na zwykle 24 lub 48V, mają dużą szynę DC do której dopięte są przetwornice mppt, kontroler ładowania i rozładowania batrii, i przetwornic wyjściowa która z tych 48VDC ponownie robi 230V AC. No i jest jeszcze bypass, ale o ile w deye bypassu nie ma bo wszystkim steruje zmienna moc przetwornicy, o tyle w tych Easunach są fizyczne tory prądowe bypasu załączane przekaźnikiem, spinające wejście z wyjściem. Takie falowniki niedobory energii z baterii dobierają z sieci przez prostowniki wejściowe a potem ponownie zmieniają na AC, lub całkowicie przełączają wyjście na sieć. Nie mają możliwości sprzedaży energii do sieci, a w trybie pracy innym niż bypass wejście i wyjście nie jest połączone bezpośrednio.
Ty masz chyba Deye z tego co pamiętam… I to chyba tego samego co ja.

Tak, oczywiście, i tak faktycznie jest. Ale ja ja zamiast RCD wybrałem pewność połączeń i ograniczenie ryzyka jakby coś się stało. RCD też montujesz jakby coś się stało :slight_smile: Moim zdaniem awaria w N byłaby dużo większym problemem, niż brak RCD na zasilaniu “wielokrotnie” uziemionego falownika. No i jako zabezpieczenie nadprądowe na zasilaniu falownika mam topiki D02, o wartości nie pamiętam jakiej. Chyba 40-50A gG. One nie zaśpią, nie zardzewieją, nie zablokują się i zawsze szybko wyłączą w razie zwarcia do uziemionej obudowy, bo prąd zwarciowy będzie ogromny. A jeżeli chodzi o upływ, wilgoć, to falowniki są hermetyczne :stuck_out_tongue:

Nie pamiętam czy pisałem, ale nie rezygnuję z RCD bo jest nieobowiązkowa, tylko dlatego że mogę z niej zrezygnować bo przeszkadza mi w realizacji innych obwodów mających wpływ na pewność pracy instalacji i bezpieczeństwo sprzętów. Jakby mi nie przeszkadzała to oczywiście też bym montował, nawet jak jest niewymagana.

A co do porażenia o którym piszesz, kojarzę wątek ale nie pamiętam szczegółów. Ale przecież linia na której pracuje falownik nie jest obwodem odbiorczym tylko rozdzielczym, zasila rozdzielnice w której są zabezpieczenia RCD dla obwodów odbiorczych. Co więc zrobił użytkownik że doszło do porażenia, i czy obudowy falownika i magazynu były prawidłowo uziemione?

czekam aż elmontjs mnie zamorduje za wielkie posty :stuck_out_tongue:

A piszę bo zauważyłem kilka błędów i błędnych tez jakie postawiłem wyżej.

  1. “układ sieci nie może się zmieniać przy zmianie trybu pracy falownika”.
    Może i czasem musi. Mamy instalację odbiorczą zasilaną z sieci w układzie TT. Lokalny uziom do szyny i żył PE. N na potencjale ziemi (skrót myślowy) dzięki uziomowi przy stacji transformatorowej. W ongridzie wszystko działa w TT. Falownik musi być zabezpieczony na zasilaniu przez RCD, więc nie możemy użyć schematu łączącego N-load i N-grid na stałe, trzeba wykorzystać przekaźnik N-PE bond. Tylko że uziom mamy jeden, nie robimy osobnego uziomu dla N-load, więc układ instalacji zmienia się w TN-S (nadal z brakiem możliwości użycia prądu zwarciowego jako SWZ). Zatem układ sieci może się zmieniać wraz z trybem, natomiast napiszę że nie może się zmieniać skuteczność zabezpieczeń pp i innych, jak i potencjał przewodu PE nie może czasem pływać a czasem nie (kwestie poprawnej pracy RCD, brak kontroli stanu izolacji jak w sieci IT, inne wymagania SPD, pewnie wiele więcej o czym nie pomyślałem).

  2. “Nie da się w pełni odizolować od sieci energetycznej TN w offgridzie”.
    Da się, chociaż to bez sensu. Wystarczy wykonać instalację jako wyspę TT, zasilaną z sieci TN. Falownik zamontowany już w części wyspowej odłącza tory robocze całkowicie izolując się od sieci, a całość pracuje jak wyżej. Tylko po co, skoro stracilibyśmy możliwość realizacji SWZ dzięki niskiemu IPZ w ongridzie? To lepszy, prostszy i pewniejszy sposób niż RCD.
    Mielibyśmy więc podobny problem co omawiany w temacie, czyli:
    Dawać dodatkową RCD, czy zapewnić pełną ciągłość N i stały potencjał
    Na siłę izolować się od sieci tracąc na jakości ochrony pp przez SWZ→IPZ.

I na marginesie, bardzo podoba mi się działanie nowego wyglądu forum. Punktory układają się automatycznie, teraz zauważyłem że myślnik i znaczek w bok tworzy ładną strzałkę.

Ha ha a dlaczego ? Choć przyznam, czase wolałbym pogadać przez telefon niż czytać długie posty :grin:

Nie będę już włączał cytowania Twoich treści, bo robi się epopeja i mętlik, czas to kończyć a wnioski myślę, że autor dawno wyciągnął.

Dodam tylko do Twojej wiadomości, że wyżej pisałem o off-gridzie, o takim falowniku, który opisałeś jako drugi . Działa tylko z fotobalkoniką :wink: i służy do grzania CWU. Przy jego pracy z aku lub z paneli PV robi na wyjściu IT (jak UPS), jak się przełączy na sieć, pryjmuje układ sieciowy TN.

Dopiero zauważyłem Twój post. Czy jest bardziej niezawodne? Na pewno. Czy jest bezpieczniejsze? Tu można się kłócić bo elmontjs ma trochę racji że RCD zwiększyłoby poziom bezpieczeństwa pp w przypadku dotknięcia samego falownika, ale miałoby negatywny wpływ na niezawodność a tym samym na poziom bezpieczeństwa instalacji odbiorczej za falownikiem (skutki ewentualnej utraty ekwipotencjalizacji N, wyżej wspomniałem też o kwestiach problemów z SPD bo do TT i IT są inne SPD).

Myślę że zastąpienie RCD dodatkowym uziemieniem obudowy falownika na wypadek awarii PE w przewodzie zasilającym to temat dyskusyjny, ale jeżeli spojrzymy na całokształt realizacji ochrony pp w mojej wersji, czyli brak RCD, ale pewność zadziałania topików, dodatkowe uziemienie oraz większa pewność działania ochrony pp obwodów wyjściowych oraz pewność bezpiecznej pracy urządzeń, obraz jest dosyć jasny i dałoby się to wybronić.

To nie jest jeden pełnoprawny zapis, tylko wniosek wynikający z jednoczesnego zastosowania wielu norm i w małym stopniu z doświadczenia. W przypadku PN-IEC 60364 był zapis, że rozłączanie toru N przez RCD nie jest wymagane, jeżeli potencjał przewodu N jest zbliżony do potencjału ziemi. W certyfikacie NC RFG dot. falowników PV również widziałem takie zapisy, i na ich podstawie powstały zawarte w instrukcji schematy łączące wszystkie Nki na stałe. Jeżeli chodzi o agregaty pracujące w instalacji odbiorczej TN (zasilanej z sieci TN-C) to wynika to z absolutnego zakazu przerywania toru PEN, jak i połączenia PE samego agregatu. One są na stałe połączone i tego się po prostu inaczej zrobić nie da.
A własne doświadczenia to głównie praktyka OSD w kwestii tego co dopuszczają a co nie i z warunków przyłączeniowych jakie wydają czy to na mikroinstalacje PV czy na instalacje backupowe z agregatem. Przy niskich mocach, PV do 50kW bo to definicja mikroinstalacji (max 150kW mocy całkowitej i max 50kW samej mocy elektrycznej), agregaty prądotwórcze też ale o ile nie mogę sobie przypomnieć dokładnego źródła, to jako wskazówkę napiszę że “Zespoły prądotwórcze o mocy powyżej 50 kW” są osobnym punktem w książeczce SEPowskiej. Znaczy jest podział na te do 50kW i ponad 50kW. Ale na ten temat z pewnością miałby więcej do powiedzenia kolega @EnergoTools bo z tego co pamiętam to w tym ‘siedzi”.

1 polubienie

To ja dodam, tylko, że (powtórzę to nie offgrid), tego typu falowników nie trzeba zgłaszać do OSD, bo nie mają możliwości wysyłania energii do sieci. Nie że mają blokady sprzedaży jak Deye, fizycznie nie mają możliwości bo przez prostownik energia płynie tylko w jedną stronę.