Pragnę poznać Waszą opinię na temat łączenia obwodów el.
w puszkach łączeniowych
poprzez lutowanie miękkie (zamiast skręcania, na listwach itp)
Obwody głównie odbiorcze (gniazdowe, oświetlenia, do 4 mmkw.)
Połączenie lutowane jest gorsze od połączeń “mechanicznych” bo:
w czasie lutowania jest “przypiekana” izolacja,
w czasie lutowania nie cała pasta lutownicza (kwas) jest odparowywana i w czasie eksploatacji może dojść do lekkiego uszkodzenia powierzchni metalowych,
lut jest z reguły bardziej łamliwy niż sam przewód miedziany.
Jednym słowem moja opinia o połączeniach lutowanych: NIE.
A jakie są opinie innych elektryków - zobaczymy.
Szanowny kolego lutowanie przewodów w puszkach łączeniowych moim zdaniem jest super sprawą z tym, że wiadomą rzeczą jest, że lut taki aby był pewny mysi być dobrze wykonany i izolacja nie może być naruszona poprzez rozgrzewanie przewodu, ponieważ powoduje to osłabienie jej. Jednym słowem musi to być profesjonalna robota, w przeciwnym razie jakiekolwiek przegrzanie izolacji będzie groziło przebiciem, a w konsekwencji może nawet dojść do porażenia czy pożaru, radzę także uważać na “zimny lut”, który też może się ujawnić z niepożądanymi skutkami jak grzanie się instalacji, wyłączanie bezpieczników itd. (myślę że nie potrzeba tutaj jakiegokolwiek komentarza z zakresu skutków jakie niesie niewłaściwe połączenie przewodów)
PODSUMOWUJĄC:
Lutowanie jest dobrą rzeczą w porównaniu z “badziewnymi” łączeniami na listwach przykręcanych śrubami, czy też w porównaniu z samym skręcaniem przewodów, pod warunkiem jeśli się to wykona profesjonalnie.
Osobiście sam stosuje skręcanie przewodów z jednoczesnym lutowaniem, nigdy nie łącze przewodów w puszkach za pomocą listew montażowych, gdyż uważam, że jest to nie wystarczająco solidne i trwałe połączenie.
Z miłą chęcią chciałbym zobaczyć inne wypowiedzi kolegów na forum.
Pozdrawiam Adam
Połączania typowe za pomocą listew montażowych są w zupełności wystarczające w pomieszczeniach, suchych, przejżciowo wilgotnych.
2 Natomiast połączenia lutowane, zabezpieczone koszulkami termokurczliwymi zaleca się stosować w pomieszczeniach o dużej wilgotności, tam gdzie występują opary żrące. W tych pomieszczeniach listwa montażowa nnie zdaje egzaminu.
Reasumując, rodzaj połączenia (lutowanie, zaciski mont.) zależy od warunków środowiskowych
Po pierwsze do lutowania połączeń elektrycznych nie wolno używać żadnych środków opartych na kwasie, dopuszczalna jest kalafonia.
Obecnie bardzo popularne i zalecane są zaciski samozaciskowe, sprężynowe np. WAGO. Uczestniczyłem w demonstracji stosowania ( dopiero to mnie przekonało), wytrzymują przepływ prądu większy od dopuszczalnego dla przewodu, przewód się pali a zacisk wytrzymuje. Szybki i pewny montaż.
Oczywiście trzeba przestrzegać zasad montażu. Najważniejsze jest aby żyła nie była pokaleczona. Raz wyciągnięta z zacisku powinna być odcięta i odizolowany nowy odcinek przewodu. Nowe zaciski mają możliwość zwalniania żyły bez jej kaleczenia.
Radzę wybrać zacisk o większej liczbie otworów, tak aby jeden pozostawł wolny do ewentualnego pomiaru np. obecności napięcia.
Połączenie lutowane można wykonac na wiele sposobów. Właśnie mam przypadek połączenia lutowanego w puszce, wyknannego chyba przez elektronika tzn żyły stykają się na długości 5mm i są zespolone lutowiem o bardzo niskiej temperaturze topienia. Pierwsze zwarcie w obwodzie i połączenie nie wytrzymało, lut się rozprysnął i żyły odskoczyły powodując drugie zwarcie w puszce.
Widać więc, że dobre połączenie lutowane, odporne na prądy zwarciowe i działąjące siły dynamiczne, wcale nie jest takie proste do wykonania.
ja stosuję tylko zaciski szybkozłączne..typu np. Wago…
i tam gdzie mam wpływ na jakość instalacji elektrycznych…tam wszędzie one były, są i będą…i robię to od wielu lat..
Widać że żaden z kolegów nie robil nigdy pomiarów, skoro popiera połaczenia lutowane…lub skręcane…i owinięte izolacją
Instalacja elektryczna poprawnie wykonana …zgodnie z Ustawą Prawo Budowlane…to taka instalacja w której można szybko zlokalizować usterki…a jak zamierza się…wziąć kasę…i potem olać totalnie użytkownika instalacji elektrycznych …to czemu…można mu zaproponować inne rozwiązania…
Nie pamiętam…już, czy zaciski WAGO..mają..taki otwór…do pomiaru napięcia czy ewentualnie izolacji…ale stosowane przeze mnie…go mają…
Poważni niemieccy elektrycy…stosują powszechnie tego typu zaciski !!!
Ja stosuję również złączki WAGO w typowych warunkach. Ale w pomieszczeniach produkcyjnych gdzie występują opary żrące, preferuję połączenia lutowane lub zaprasowywane osłonięte koszulką termokurczliwą. A producenci niemieccy, dodatkowo zalewają puszki masą termoizolacyjną dwuskładnikową.
Dwa pytania do Megabajta:
Pierwsze (oficjalne): jakie są Pańskie doświadczenia związane z “rozłączalnym torem zerowym” (to tak a propos przystosowania instalacji do szybkiej lokalizacji usterek).
Drugie (poza protokołem): dlaczego używasz tylu kropek?
Witaj Czesław…!!1 Przyznaję, ze nie mam doświadczenia odnośnie wykonawstwa instalacji w pomieszczeniach żrących..tu może istnieć problem. Mialem na myśli instalacje w budownictwie mieszkalnym wielorodzinnym oraz w budownictwie jednorodzinnym…
Mam też pytanie, kiedy Niemcy puszke zalewają,…?? w warunkach polskich pewnie najpierw się puszkę zaleje…położy glazurę…a potem robi się pomiary…i okazuje się..że nie można już usterek usunąć…zostalo tylko zblokowanie…jakiegoś toru wyłącznika różnicowoprądowego…
Przyznaję..że spojrzałem na problem z punktu widzenia pomiarów…mialem takie kwiatki…że elektryk wyprowadził…do gniazd…przewód…fazowy i ochronny…neutralny zjadł po drodze…położono już panele płytki…glazurę za 300 PLN za m2…i co ja wtedy mogę…??? Muszę udawać, że nie znam się…bo jak użytkownik dowie się jakich zatrudnil elektryków..to ich oskalpuje.,… Zycie nie jest proste…koledzy elektrycy poprosili mnie o pomoc…czemu “wywalają” wyłaczniki różnicowoprądowe…ale poprosili mnie za późno…akurat nie w tym momencie…
Witam
Na temat skręcania żył powstało wiele teorii. Jedna mówi że żyły okrągłe stykają sie na niewielkiej powierzchni - prawda, ale widziałem wiele wypalonych puszek z przewodami połączonymi na zaciski a dziwnym trafem upalonych skręcanych nie. Ktoś napisał że stosuje wago złączki od wielu lat - mam pytanie od ilu lat i jak łączył wczesniej.
Popieram Pana Andrzeja Kukawskiego - chyba że jak 15 lat temu wchodziliśmy do sklepu z elektrycznego (bo hurtowni jeszcze nie było) ktoś szybko chował wago złączki pod lade
Pozdrawiam Paweł
dłubię się od prawie 20 lat .sprawdzałem w praktyce skręcanie żył ze sobą ,wszelkie zaciski, lutowanie też okazywało sie bez problemów. ciekaw jestem czy ktoś spawał przewody w łuku elektrycznym przy pomocy elektrody węglowej poza mną?
Jestem zwolennikiem WAGO. Proces łączenia przebiega szybko, sprawnie przejrzyście i pewnie. Łatwiej jest ułożyć kable w puszce. Ktoś wspomniał, że zostawia jeden otwór na pomiar. WAGO ma specjalny wypust do pomiarów. Ja zostawiam zawsze wolne miejsca na zasilaniu do mozliwości późniejszej rozbudowy instalacji. Nie lubię skrecać przewodów, a w obecnej pracy jestem do tego zmuszony ze względu na “oszczędności” pracodawcy. Rzeczywiście, wychodzi taniej materiał, ale drożej robocizna. Żyły skręcane mają to do siebie, że lubią się… łamać (YDY 3x1,5). Ponadto często wykorzystujemy kostki dostarczone w puszkach (nie pamiętam jak się nazywa te puszki- IP 20, 4 kostki w puszce). Tych kostek wyjątkowo nie cierpię, bo nie widać połączenia, i zacisk jest luźny w plastiku. Jeżeli mam do czynienia ze zwykłymi listwami zaciskowymi, to robię tak, żeby żyła była ściśnięta dwoma śrubami.