Instalacja w domku w Niemczech

Witam szanownych kolegów
mam pytanie dotyczące wykonywania instalacji w domkach jednorodzinnych w niemczech ponoć u nich nie stosuje się puszek rozgałężnych czy ktoś z forumowiczów wykonywał tam instalacje w naszym sposobie a może używają puszek ale nie co innych

Witam na forum.

Było mi dane montować instalację u naszych zachodnich sąsiadów, i rzeczywiście większość montowana była bez puszek rozgałęźnych a wszelkie łączenia były wykonywane pod osprzętem.
Jednak w sprzedaży są tam również dostępne w szerokim zakresie puszki rozgałęźne, i wszelkiego rodzaju złączki do łączenia przewodów w takich puszkach. Więc wykonana takim sposobem instalacja napewno będzie zgodna z przepisami. Co do moich obserwacji to nie zauwazyłem tam instalacji wtynkowych, spotykanych u nas masowo. Wszystkie przewody układane były pod tynkiem.

Od jakiegoś czasu w Polsce większość instalacji łączy się w puszkach pod osprzętem, to podobno bardxiej estetyczne. A pomysł wzioł sięzapewne od ARYSTOKRACJI budownictwa czyli architektów. To wszak ludzie o wysokim pczuciu estetyki i twórcy przez duże TFU

Witam wszystkich Kolegów na FORUM.
Wszędzie czy to w Polsce czy Niemczech są ludzie z bogatsi i biedniejsi, inwestorzy wynajmują tanich partaczy lub droższych fachowców. Jak pracowałem przez okres czterech lat w Austrii i trochę w Niemczech, to nie spotkałem się nigdy z wykonywaniem instalacji wtynkowych bez rurek a było to już w latach 80-tych.
Odnośnie instalacji i puszek, to możemy założyć nast. warianty:

  1. Każde gniazdo zasilane oddzielnie przewodami w rurkach z tablicy bezpiecznikowej lub z centralnych puszek na kondygnacjach, u nas zwanych CPR.
  2. Jak wyżej ale bez rurek.
  3. Gniazda zasilane przewodami w rurkach z zastosowaniem oddzielnych puszek rozgałęźnych.
  4. Jak wyżej ale bez rurek.
  5. Gniazda zasilane przewodami w rurkach z zastosowaniem puszek rozgałęźnych w gniazdach.
  6. Jak wyżej ale bez rurek.
    Gdybym miał to ocenić to moje zdanie i ocena w skali jak w szkole jest taka:
  7. Duże koszty - ocena 6.
  8. Mniejsze koszty - ocena 4.
  9. Koszty umiarkowane - ocena 5.
  10. Mniejsze koszty - ocena 4.
  11. Małe koszty - ocena 3.
  12. Najmniejsze koszty - ocena 2.
    Jak będzie dobry fachowiec, to puszki rozgałęźne można nawet zagipsować lub położyć na nich tapetę. Wielu Kolegów zapewne spotkało się z instalacjami z puszkami pod sufitem, które zostały wykonane 50 lub więcej lat temu i nikt do nich nie zaglądał.
    A jak ktoś już upiera się na stosowanie połączeń w puszkach głębinowych, to niech stosuje takie pierścienie jak na rys. wówczas ocenę z pkt. 5 podnoszę ma 3+.
    Pamiętajmy, że nie ma nic za darmo.

Witam kolegów na forum.
Ja wykonuję instalacje bez puszek rozgałęźnych, używam puszek głębokich do osprzętu i tam łączę na wago.
Pozdrawiam

Nie bardzo wierzę w wytrzymałość złączek wago dlatego stosuje
je tylko do oświetlenia resztę łącze na typowe pierścienie .
oczewiście stosuje puszki głębokie.

Witam!

Każdy może mieć swe zdanie na temat złączek WAGO. Tak jak każdy może mieć swe zdanie na temat badnia czasu wyłączenia wyłącznika nadmiarowoprądowego, stosowania RCD w TN-C czy uziemiania punktu rodziału na N i PE.
Jednak czym innym jest własne zdanie a czym innym są chociażby kanony którymi powinniśmy się kierować.

Dlatego nie uważam za słuszne propagowania przykrywania puszek rozgałęźnych tynkiem tylko w celu zdyskredytowania metody wykonywania instalacji w której łączenia wykonywane są w głębokich puszkach pod osprzetem.

Instalacja p/t z zakrytymi tynkiem puszkami jest bublem. I jest to bubel wykonany wspólnymi siłami przez elektryka pozbawionego wyobraźni i “chlapacza” a usankcjonowany przez niefrasobliwego (niedouczonego?) inspektora nadzoru.

kol. Krystyn napisał:
Jak będzie dobry fachowiec, to puszki rozgałęźne można nawet zagipsować lub położyć na nich tapetę
(podkreślenie STANCA)


Krzysiek napisał:
Instalacja p/t z zakrytymi tynkiem puszkami jest bublem. I jest to bubel wykonany wspólnymi siłami przez niedouczonego elektryka i "chlapacza" usankcjonowany przez niefrasobliwego (niedouczonego?) inspektora nadzoru.


Dwa lata temu wezwany zostałem do domku budowanego 30 lat tamu przez ojca obecnego właściciela. Awaria, zwarcie połowa domu bez zasilania. Salon wysoki dwie kontygnacje. Rozpoznaję instalację czas leci. Gniazda niektóre, oświetlenie, kinkety, dmuchawa do kominka, kawałek strychu na jednym obwodzie i cos tam w piwnicy. Uf nie lekko być elektrykiem. Przez kolejne lata każdy coś dorobił.
Szukam za puszkami rozgałęźnymi, nie widać. Gładzie jak szkło i piękne tapety na ścianach.
Szukanie, drabina i wyznaczanie miernikiem i opukiwaniem kolejnych puszek. Puszki znajdowały się na wysokości od sufitu 30 do 100cm czyli wszędzie, nic na logikę, i jeszcze doróbki jak komu pasowało.

Walka nierówna, czas biegnie robię dewastację ścian zamiast odkrywać dekielki i sprawdzać. Możecie sobie wyobrazić niektóre dekielki były 1 cm pod gipsem.

Walkę wygrałem po wielu godzinach (przepalona kostka, pierścień pod jednym dekielkiem). Zadzwonił niedawno o kolejną pomoc, nie przyjąlem zlecenia.

Myslę że po tej lekcji coś zrozumiał.

Specom od gładzi tłumaczę. NIE WOLNO ZAKRYWAĆ DEKIELKÓW GIPSEM.

Stanisław C.

Witam wszystkich Kolegów na FORUM.

Coś mi się wydaje że wiem do kogo Kolega „pije”. Odnośnie złączek WAGO, to na rys. „A” i „B” widzimy ładne zdjęcia katalogowe dla przewodów 1,5 mm2. Małe prądy oświetleniowe i to mi się podoba. Zastosowane pierścienie z ryc. „C”, też są dość dobre ale do rys. „D” miałbym dużo zastrzeżeń. A dlaczego? Dlatego, że do kostki łączeniowe która jest okrągła powinien wchodzić jeden przewód i tak jeżeli stosujemy przewody 1,5 to kostki stosujemy 1,5 a nie stosujemy kostki 2,5 aby wepchać tam dwa przewody po 1,5. Jest to niezgodne z moja wiedzą techniki (podkreślam moją) gdyż każdy może mieć swoje zdanie.

Wg Kolegi taką robotę nazywamy „bublem”. Ja mam inne zdanie. Już ktoś mi na forum napisał, że ten co siedzi za biurkiem nie zna się na robocie. W okresie 4-lat dwa lata pracowałem w Austrii i wykonywaliśmy instalację w dwóch hotelach i kilku mieszkaniach i wszędzie puszki zostawały zakrywane. Od ok. 30 lat pracowałem jako elektromonter i nadzorowałem dziesiątki innych robót. W 90% robót puszki są zakrywane gładzią szpachlową lub tapetą itp.

Kolego Stanisławie, ja napisałem:

A nie o partaczach. Jeżeli przewody są prowadzone poziomo i pionowo oraz gdy stosuje się zasady wg zał. rys., to problemów z odszukaniem przewodów nie ma. Do tego są jeszcze albo tańsze lub droższe szukacze przewodów i lokalizatory.
Zawsze gdy wykonywaliśmy roboty elektryczne, to murarz a trzy metrową łatą wyznaczał nam na jakiej głębokości należy obsadzić puszki.


napiasłem (Stanisław)
Szukanie, drabina i wyznaczanie miernikiem i opukiwaniem kolejnych puszek

Kol Krystyn napisał;
Do tego są jeszcze albo tańsze lub droższe szukacze przewodów i lokalizatory.

mój uniwersalny miernik ma jedną z bardzo wielu funkcji szukacz przewodów.
Najlepszy fachowieć nie pomoże jak po wielu latach zdegraduje się izolacja kostki/pierścienia.

Dostęp do puszek ma być, czy komuś się podoba czy nie!

Odpowiedzialność za zdemolowane pomieszczenie to nie problem elektyka, ale niemiły widok.
Życie i instalacje nie zawsze są tak proste jak kreski narysowane.
STANCA

Witam!

-Jak to się ma do wykonywania, (niekoniecznie okresowych), przeglądów instalacji, kiedy wiadomo, że sam pomiar to za mało, by stwierdzić, że instalacja nadaje się do eksploatacji.
P.S.
- W instalacjach, które ja wykonuję, wszystkie połączenia śrubowe przewodów są zawsze dostępne, (w rozdzielnicach lub pod osprzętem).

.Witam.
Puszka rozgałężna jako element instalacji podlegający serwisowaniu,nie może być przykrywana,ze względów estetycznych można zaproponować inne techniki ,puszka głęboka lub centralna puszka rozgałężna.
Kostki uważam za najbardziej niebezpieczny sposób połączenia przewodów
ponieważ przy docisku śruby naruszają strukturę przewodu często powodując jego upalenie,wyrzucam je skąd sie da,a jak się nie da to,składam przewód na pół i rozkładam nacisk śruby na 2 żyły.Czasami też niezależnie od średnicy kostki skręcam przewody ze sobą , wkładam z jednej strony kostki
i mocuję 2 śrubami.
Na codzień stosuję złączki,ale tylko przezroczyste[widać jak głęboko wszedł przewód i czy w trakcie eksploatacji nie ma nagaru].Złączki od tego producenta mają też tę zaletę że posiadają rozszerzony otwór wejściowy w głąb którego wchodzi osłonka z tworzywa końcówek zaciskowych na przewód LgY.u innych producentow z małymi otworami wchodzi tylko poliwinit z przewodu DY.
Pierscienie są bardzo dobre, ale tylko dobrych producentów,tj.masywne i
nie rozlatujace się.Uważam też że stare dobre skręcanie przewodów ma swoje zalety,duża powierzchnia styku i brak dostępu powietrza przy izolowani
Grzegorz

Witam!

-Ciekawa opinia, która nie znajduje potwierdzenia w mojej wieloletniej praktyce stosowania połączeń śrubowych.

-Ciekawa teoria, bo już coraz mniej jest takich połączeń stosowanych w praktyce, (bo się przeżyły), a śrubowe listwy zaciskowe czy wago się sprawdzają w praktyce przy niewielkich prądach, jakie występują w części odbiorczej naszych domowych instalacji.
P.S.
-U mnie to się sprawdza:


Witam wszystkich Kolegów na FORUM.

Jeśli chodzi o serwisowanie puszek rozgałęźnych to jest tylko teoria i nikt tego nie robi. Do puszek zagląda się tylko w przypadku awarii. Co do przykrywania, to gdy mieszkanie malujemy co trzy lata to po 30 latach będziemy mieć 10 warstw farby i tak nie będziemy wiedzieć gdzie są puszki.
CPR-y wymyślono ponad 50 lat temu i do dziś się tak stosuje z tym, że tzw. CPR znajduje się w mieszkaniowej rozdzielnicy bezpiecznikowej.

Prąd Idd jest obliczany przy założeniach że powierzchnia styków na łączeniach jest bardzo dobra.

I otto właśnie chodzi.

U nas w Krakowie i okolicach się nie przeżyły.
Dochodzę do wniosku, że Kolega dba tylko o niskie koszty a nie o jakość. A wynika to z zdjęć Kolegi:

  1. stosowanie najtańszych gniazd gdyż ja jeszcze nie widziałem aby obręcz do mocowania była z PCV i wszystkie które kiedyś mocowałem i moi znajomi mocują obręcz ta jest metalowa,
  2. stosowanie lipnych kostek i jak już się Kolega upiera na oszczędność stosując puszki głębinowe, to pierścień się też zmieści,
  3. stosowanie przewodów 1,5 mm2 przy szeregowym łączeniu gniazdek bo ja bym dał 2,5 mm2.

Witam!

Moim zdaniem:
Ad.1. Wybór osprzętu należy do inwestora.
Ad.2. Wybieram sprawdzone sposoby łączenia przewodów. W górnej puszce listwy 6 mm2, a w dolnej 10 mm2.
Ad.3. Stosuję przewody 2,5 mm2 dla obwodów gniazdek, co widać na foto.
P.S.
-Proszę nie obrażać wielu porządnych elektryków i inwestorów.
[ -Widać, że anty kolega dawno nie widział współczesnej mieszkaniowej rozdzielnicy bezpiecznikowej. ]

witam Kolegów:)

Po pierwsze, EDI skończ już wreszcie z tymi epitetami. Ciągle wypisujesz ten slogan o anty kolegach. Robi się to już niesmaczne. Zaczyna mi to wyglądać na obsesję z Twojej strony.

Po drugie, puszki łączeniowe mają sens przy instalacji wykonanej w rurkach, Chociaż przy podtynkowych są również stosowane.

Po trzecie, jeżeli instalacja jest położona zgodnie ze sztuką (piony, poziomy) to nie widzę żadnego zagrożenia dla utajnienia połączeń poprzez przykrycie dekla gładzią. Dzisiaj w dobie powszechności cyfrówek wykonanie dokumentacji fotograficznej przez wykonawcę, inwestora nie stwarza żadnego problemu. Wystarczy tylko chcieć.

Witam.
Jestem nowy na FORUM więc z pewną nieśmiałością pozwolę sobie dorzucić moją skromną opinię do poruszanego tematu. W mojej praktyce po zakończeniu prac instalacyjnych wykonuję zdjęcia aparatem cyfrowym wszystkich tras a następnie zrzucam je po odpowiedniej obróbce na płytę CD i przekazuje inwestorowi (kopię zachowuję na dysku). Nie ma potem większych trudności ze znalezieniem zatynkowanych puszek - jeżeli takowe się w ogóle znajdują. Również przy wierceniu otworów w ścianach nie powinno być niespodzianek. Co do łączenia przewodów wydaje mi się, że skręcenie i zaizolowanie jest najlepszym sposobem, lecz ewentualna konieczność dokonania zmian(rozkręcanie i ponowne skręcanie) przemawia za stosowaniem złączek.

Pozdrawiam

Witam Kolegę Edwarda (EDI) i wszystkich Kolegów na FORUM.
Kolego Edwardzie ja nikogo obrażam.
Ad.1. Jeżeli inwestor jest aż taki oszczędny, to bym go przekonał aby zastosować gniazdka z metalową obręczą gdyż różni się to tylko ok. 1 zł.
Ad.2. Jak dla Kolegi są to sprawdzone sposoby, to Kolegi wola. Aby napisać o sprawdzonych metodach to wychodzi do 30 latach.
Ad.3. Kiedyś Kolega pisał, że nigdy do gniazdek nie stosuje 2,5 mm2 gdyż wypadają podczas podłączenia a teraz co innego.
A jak ktoś ma inne zdanie od Kolegi, to już jest „anty” Kolega.

Witam!

-Każdy kij ma dwa końce, a kot się może odwrócić ogonem, pokazać […].
P.S.
[ -Adminie, czyń swoją powinność. ]

Witam wszystkich Kolegów na FORUM.

Tego nie widziałem, coś przeoczyłem. Czy nie jest to ubliżanie?
To są właśnie odpowiedzi Kol. EDI. Aby Cię Kolego poinformować, to w tym roku wdziałem na pewno ponad 100 współczesnych rozdzielni gdyż wykonałem pomiary w kilkudziesięciu obiektach.

A jak już trzech Kolegów zwraca Koledze uwagę, to Kolega zaleca Adminowi aby usunął wątek.
Nie tędy droga.
Ja załączyłem trzy zdjęcia na temat wątku, a Ty Kolego EDI też trzy z puszkami gdzie przypuszczam w Niemczech mało kto tak robi (chyba że w Niemczech Wschodnich).