Mam wątpliwości odnośnie instalacji elektrycznej w domku jednorodzinnym.
Mianowicie owy domek jednorodzinny został kupiony niedawno przez znajomych. Niestety po moim przeglądzie okazało się, że instalacja elektryczna wymaga całkowitej wymiany. Nowe przewody, wykonanie uziomu, rozdzielni modułowej itd.
Do tej pory wykonywałem Instalacje w nowych obiektach i tam po wykonaniu następował odbiór przez osobę z uprawnieniami budowlanymi (elektrycznymi).
Proszę o informację jak to jest w przypadku “gruntownej” przebudowy.
Dodam, iż posiadam uprawnienia D+E (do 15 kV).
Oraz wpisana jest informacja : “… stanowisku dozoru/eksploatacji w zakresie: obsługi, konserwacji, remontów, kontrolno-pomiarowym, montażu …”
Czy mogę po dokonaniu przebudowy takiej instalacji dokonać wszelkich formalności, które pozwolą na jej oddanie do użytku.
Jeżeli wcześniejsza instalacja była odebrana i eksploatowana to do jej remontu nie potrzebne są uprawnienia budowlane. Chyba że remont wymaga zerwania plomb energetyki. Wtedy ZE może ale nie musi zażądać uprawnień budowlanych. Zazwyczaj ZE w takich przypadkach do odbioru wymaga schematu jednokreskowego, pomiarów, i wypełnienia wniosku o przyłączenie. Zdarza się jednak, że wymagają uprawnień budowlanych zwłaszcza przy wymianie WLZ. Ja załatwiam to w ten sposób, że wykonuję instalację a nadzór sprawuje osoba z uprawnieniami budowlanymi. Jednak co rejon energetyczny to inny obyczaj. Jeżeli remont wymaga zerwania plomb to najlepiej jak inwestor wystąpi o zezwolenie na ich zerwanie w celu remontu instalacji i o wydanie stosownych warunków przyłączenia. A w warunkach z reguły jest wszystko co potrzebne aby szczęśliwie przebrnąć przez formalności. Poza tym nie taki ZE straszny jak go malują Warto się nie bać i dopytać o szczegóły. No i warto pamiętać o “magicznych” skrótach RCD, GSW no i oczywiscie TN-S
Instalacja była już odbierana. Ale problem jest w tym, że aby dojść do przewodów za licznikiem musiałbym zdjąć licznik, który jest zaplombowany. Bo jakiś magik zrobił jakąś “wypasioną” płytę zaślepiającą, która przykrywa przewody i wisi na niej licznik oraz bezpieczniki.
Z tego co rozumiem pomiar jest zamontowany w domku, a nie na granicy posesji. Tym bardziej wystąpiłbym do ZE o warunki. Żeby potem nie było problemów z odbiorem. W sytacji kiedy wykonujesz remont, a nie modernizację która w znaczący sposób zmienia instalację, nie potrzebne są uprawnienia budowlane. Choć miałem przypadek w którym ZE zarządał uprawnień budowlanych po wymianie odgałęzienia WLZ do mieszkania który miał 2 metry długości. Trzeba dopytać w ZE. We wniosku o rozplombowanie licznika jako powód trzeba podać remont instalacji. Wtedy powinno się obejść bez uprawnień budowlanych.
Nie, Kolego thorman, z jakiej racji powtórne warunki na instalację odebraną ?
Po drugie, to jeszcze nie powód, by zmieniać lokalizację układu pomiarowego.
W takim przypadku są inne uwarunkowania do tej zmiany.
Niestety, Kolega qelektryk nie wytłumaczył powodu
Nie, Kolego thorman, z jakiej racji powtórne warunki na instalację odebraną ?
Oczywiście na zdrowy rozum tak jest. Ale energetyka to nie rozum tylko państwo w państwie. A ja piszę z autopsji. Miałem przypadek gdzie zgłaszałem potrzebę rozplombowania i zdjęcia licznika w celu wymiany i modernizacji instalacji wraz z wymianą WLZ. Podczas zgłoszenia dowiedziałem się, że nie mogę rozpocząć prac do czasu wystawienia przez ZE nowych warunków zasilania.
ZE dążą do tego aby układy pomiarowe wędrowały poza budynek. W niektórych przypadkach wykorzystują duże remonty instalacji odbiorczej i jeżeli mieli to w planach przerabiają zasilanie i lokalizację pomiaru ( złącze+pomiar w granicy posesji)
Witam i dziękuję za odpowiedzi.
Jak najbardziej pomiar znajduje się w domku.
Domek został niedawno kupiony przez znajomych. Nie jest to nowy dom. Instalacja jest minimum kilkunastoletnia. Instalacja 3-fazowa (4-przewodowa) bez rozdziału PEN. Brak uziemienia, obwody bardzo pomieszane (od obwodu gniazdkowego odchodzą zasilania do oświetlenia), bezpieczniki niedopasowane oraz starego typu (jedyne zabezpieczenie), przewody w izolacji “materiałowej”, brak GSW, różnego rodzaju dziwne przeróbki, itd.
Zgłoszę się w takim razie do ZE w celu zasięgnięcia informacji na ten temat.
I teraz korzystając z okazji chciałbym zasięgnąć opinii na temat minimalnej ilości wyłączników RCD w domku.
Dodam, że domek jest piętrowy. Znajdować się w nim będą dwie łazienki (pralka) oraz jedna kuchnia (zmywarka i kuchnia gazowo-elektryczna).
Jaka jest Wasza opinia na ten temat? W “normalnych” warunkach nie dążył bym do minimum natomiast znajomi naciskają na zmniejszenie kosztów.
Nic prostszego.
Pozostawić instalację w dotychczasowym stanie.
Nigdy nie pojmę takiego sposobu rozumowania.
Mieli kasę na dom, skąpią na bezpieczeństwo.
Będą mieli dalej kasę na blichtr, ale na wymianę instalacji szkoda grosza.
Tu potrzebna jest całościowa wymiana instalacji.
Co do ilości wyłączników RCD to zależna jest ona od ilości obwodów.
Zasda jest prosta: każdy obwód gniazdowy musi być chroniony wyłacznikiem RCD. Również odbiorniki w łazience taką ochronę posiadać muszą, ale pralka w łazience to paranoja.
Należy jednak unikać stosowania trójfazowych RCD do ochrony kilku obwodów jednofazowych.
Jeżeli kuchenka jest zasilona za pomocą gniazda to wyłącznik różnicowoprądowy jest wymagany. Jeżeli w jej obwodzie nie ma gniazada wtedy wyłącznik RCD nie musi być zastosowany.
Czy dawać RCD 300mA na całą instalację jako zabezpieczenie przeciwpożarowe?
Czy konstrukcja obiektu lub jego przeznaczenie klasyfikuje go jako obiekt o zagrożeniu pożarowym?
Nie dajmy się zwariować.
Ostatnie pytanie: czy dawać RCD na oświetlenie zewnętrzne?
Przed czym ten aparat ma w tym przypadku chronić?
Chociaż oczywiście może kolega gadżety te stosować w każdej ilości i gdzie tylko chce.
Jednak wskazana jest odpowiedź (uzasadniona): w jakim celu?
Czy konstrukcja obiektu lub jego przeznaczenie klasyfikuje go jako obiekt o zagrożeniu pożarowym?
Mimo wszystko potencjalne zabezpieczenie przed powstaniem pożaru od instalacji elektrycznej to dodatkowa ochrona także w przypadku podjęcia próby ubezpieczenia domu czy mieszkania ( zniżki ).
Teraz jeszcze tylko proszę o radę co do firmy.
Normalnie brałbym osprzęt Legrand lub Moeller, ale może poradzicie coś tańszego, a też dobrego.
Obiły mi się o oczy i uszy firmy: Bemko, ETI, Kanlux, GE.
Używał może ktoś osprzętu z tych firm?
Staram się nie stosować osprzętu innego niż Moeller lub Legrand ale jak trzeba trochę taniej to od biedy może być ETI. Na pewno nie stosować chińskich badziewi. Można popytać o promocje w hurtowniach. Ostatnio kupiłem Moellera prawie w cenach ETI. Dla przykładu ochronnik B+C poniżej 600 zł brutto.
Tak. ETI,to z pewnoscią dawny Polam Pułtusk. Mam rzut beretem do nich,ale zdanie o firmie kiepskie. Jeśli mam wybierać,to już wolę Kanluxa. Wbrew pozorom,stosowałem go już wielokrotnie,i jeszcze nie zawiódł jak do tej pory.
Eti produkowane jest przede wszystkim w Słowenii i mam dobrą opinie o ich wyrobach . Jeśli chodzi o Kanie to proszę zwrócić uwagę jak zaciskany jest drut w wyłączniku nadmiarowo prądowym . To według mnie jest porażka .
Jesli kupuje inwestor, niech kupuje co chce, możesz mu wykonać instalacje nawet sznurkiem do bielizny, natomiast gdy robotę sprzedaje z materiałem to wybieram sprawdzone firmy, bo po co pózniej ma ci kolego ktoś pluć za uszami?
Oszczedności przeważnie są pozorne, pożałujesz sie klijenta to stosując kiepskie materiały bedziesz jezdził na reklamacje.