Witam. pytanie do praktyków: czy można ułożyć instalację elektryczną w posadzce razem z ogrzewaniem podłogowym wodnym?
Podstawowa sprawa to wpływ ciepła na jakość izolacji przewodów. należy skonfrontować techniczne parametry(producenta przewodów) izolacji przewidywanych przewodów z przewidywaną temperaturą posadzki. Jeśli konfrontacja wypadnie pozytywnie (temperatura posadzki< od temp dopuszczalnej długotrwale przewodu) to należałoby tak dobrać przewód by jego eksploatacja nie nastręczała problemów. Oczywiście opisałem czubek góry “lodowej” zagadnienia. Jeśli już przewody będziesz układał w tej posadzce, to w peszlu (i o dop. temp. jak najwyższej) by umożliwić łatwą wymianę. Dobrze by ułożenie w posadzce “wziął na siebie” elektryk z uprawnieniami budowlanymi projektowania.
Układanie przewodów w peszlu ma sens wtedy, kiedy jesteś w stanie w ułożony peszel wprowadzić przewody. wymagałoby to stosowanie odpowiednich puszek instalacyjnych z podejściami do peszli, głębokie bruzdowanie do każdej z puszek itd. Często widuję obecnie przewody układane na “0” posadzki, na tym styropian, na tym z kolei ogrzewanie podłogowe i wylewka posadzkowa. Ciepło z rurek nie ma wpływu na przewody.
Układanie przewodów w podłodze to pozorna oszczędność pieniędzy i strata czasu w porównaniu z ułożeniem na ścianie pod tynk. Poza tym uszkodzony przewód pod tynkiem można odkuć i naprawić bez większych zniszczeń, a życzę sukcesów, jeżeli ktoś przewierci przewód montując listwę wykończeniową do podłogi.Po drugie przewód pod 5mm warstwą tynku jest chłodzony lepiej, niż w peszlu pod warstwą betonu lub styropianu. Mogę wymienić więcej zalet układania na ścianie.
Myślę, że przy układaniu przewodów w podłodze nie o oszczędność chodzi, czasowo nie traci się nic, a kto wie czy nie szybciej ułożymy przewody na podłodze. Masz rację stonefree, że lepiej przewód odda temperaturę w tynku niż w peszli, ale przy minimum kilkunastu obwodach zasilających urządzenia w domu i dobrze dobranych zabezpieczeniach grzanie się przewodów jest raczej mało prawdopodobne.
Patrząc obiektywnie obie metody mają wady i zalety. Do niedawna wszystkie instalacje robiłem na ścianach, ale po jednej z akcji bezmyślnych hydraulików, kiedy kątówką przejechali po dwóch trasach kablowych uszkadzając łącznie 12 przewodów, zacząłem też wykorzystywać dolne warstwy posadzek. Nie pomogły zdjęcia, których pewnie nie oglądali oraz to, że trasy kablowe były bardzo przewidywalne.
Moim zdaniem układanie przewodów w posadzce jest jak najbardziej wskazane oszczędzamy czas i materiał- przewody. Trzeba to robić z głową. Do peszla nie wpychamy kabli YDY czy YDYp ( jak to robią niektórzy) tylko pojedyncze żyły DY.Chyba w całej Europie Zachodniej stosowane są peszle z pojedyńczymi żyłami DY. Zaletą tego rozwiązania jest, że nie jesteśmy zmuszeni do szukania po producentach, hurtowniach kabli, których praktycznie nie ma w handlu- sami je możemy skonfigurować w zależności od potrzeb . We Francji można kupić peszle z zaciągniętymi przewodami - najczęściej stosowanymi 3x1,5 3x2,5 5x2,5 5x1,5 3x2.5+1,5 Obecnie instalacje domowe rozprowadzam tylko w peszlu- metodą francuską tzw. ośmiornic jest to rozwiązanie tańsze ( mniejsze zużycie przewodów oraz szybsze w wykonaniu) oraz o wiele praktyczniejsze z porównaniu z metodą podtynkową - możliwość przeróbek, modernizacji, naprawy itp bez /lub w mniejszym zakresie ingerencji w ściany ( kucie/bruzdowanie, szpachlowanie, malowanie)
Nie wiem dlaczego większość elektryków z uporem maniaka nadal robi metodą podtynkową, bezpuszkową ![]()
Może dlatego, że peszle niezbyt ładnie wyglądają na ścianie???
Drogi Kolego. Czytając Twój post, odnoszę wrażenie, że nie bardzo wiesz o czym mówisz… Tak się składa, że również zdarzyło mi się wykonywać instalację we Francji i stwierdzam z całą stanowczością, że ja tam żadnych plusów nie widzę. Przy tej metodzie:
Po pierwsze - muszą być dostępne wszystkie górne puszki, co jest wątpliwą dekoracją mieszkania, ale Francuzom to nie przeszkadza. Nie przeszkadza im również poprowadzenie na suficie przewodu po wierzchu, gdy trzeba lampę przesunąć.
Po drugie - przy montażu instalacji tym systemem nakład pracy jest znacznie większy i wymaga współpracy ze strony ekipy budowlanej ( nam wszystkie puszki zakryli płytami gipsowymi i własciciel nie widział problemu… mimo informowania go o tym)
Po trzecie - uszkodzenie przewodu w peszlu jest mało prawdopodobne, a jego pózniejsza wymiana co najmniej dyskusyjna…
Po czwarte - izolacja naszych, polskich przewodów jest na napięcie 450/750V. Tam jest na 300V w pojedynczych żyłach. Peszel nie jest izolacją…
Układanie instslacji elektrycznej w peszlu pod styropianem ma same zalety, ponieważ minimalizujemy ryzyko uszkodzenia przewodu. Jakiekolwiek twierdzenia o wymianie przewodów w peszlach należy włożyć między bajki. Pod posadzką ten przewód przeleży 100lat… Należy oczywiście pamiętać, żeby nie układać peszla lub rury byle jak, tylko wzdłuż scian, i wychodzić centralnie pod puszką gniazda.