Witam wszystkich elektryków instalatorów.
Mam pytanie, ile teraz liczycie za punkt kiedy materiał kupuje inwestor i ile jeśli robicie z własnym materiałem (nowy budynek).
Zależy w jakim rejonie mieszkasz.Ilu jest tam bezrobotnych elektro-instalatorów i pseudo elektryków,którzy z reguły psują nam rynek niskimi cenami.Ja osobiście prowadzę własną działalność i nie pracuję za mniej niż 40 zł.za punkt bez materiału,o ile umawiam się za punkt.Pamiętej,że instalacja w budynku nie kończy się na punktach.
Dzięki, właśnie po tyle policzyłem 40 zł za punkt - materiał inwestora.
Dla rozeznania mieszkam w okolicach Nowego Sącza.
Ja osobno licze monteż i uzbrojenie rozdzielni.
Co do pseudo elektryków to w Polsce ostatnio jest taka moda że gość który układa płytki w łazience jest “elektrykiem” - halogen 220 V nad brodzikiem, ile taniej bo nie trzeba transformatora ![]()
Strach - już widziałem pare takich instalacji.
Pazdrawiam
Witajcie panowie elektrycy. Tylko pozazdrościć takich stawek. Mieszkam na opolszczyźnie, powiat strzelecki i my o takich stawkach możemy tylko śnić. Doszło do takiej ilości “fachowców” i porządnych elektryków, że na dzień dzisiejszy stawka za punkt przy materiałach inwestora wynosi ok. 10 - 15 zł. Taki efekt powstał najprawdopodobniej po likwidacji wielu dużych zakładów produkcyjnych w naszym rejonie, w spadku po których otrzymaliśmy nadmiar “wykwalifikowanych” elektryków. Niestety ta sytuacja zmusiła nas do obniżenia swoich stawek prawie do minimum (VAT, podatek, ZUS itp.). Pozdrawiam. Flowerman
Witam i Pozdrawiam
Czy tak zwani fachowcy, którzy biorą za pkt. 10zł-15zł są firmami i płacą
podatek, ZUS, czy przekazują roboty do Zakładów Energetycznych tak jak to
jest wymagane, czy sporządzają odpowiednie i wymagane dokumenty, czy dają
gwarancję, czy wystawiają faktury ???
Jeżeli nie to odbiory i przekazanie robót wyceniać odpowiednio drogo, tak
żeby zleceniodawcą nie opłacało się brać instalatorów płyt gipsowych, którzy
znają się na "elektryce" tylko licencjonowane zakłady. We Wrocławiu pkt. 40
do 50 zł bez kucia i materiałów za mniej niech robią tak zwani fachowcy i
przekazują do energetyki. Panowie elektrycy łączcie się to nie będziecie
narzekać. I pozbędziemy się nieuczciwej konkurencji. Nie mówię tego do
dobrze wykwalifikowanych elektryków, którzy mają swoją działalność
gospodarczą i płacą podatek. Bo reszta to jest partyzantka.
A pozatym prawdziwi elektrycy mogą swoje prace wyceniać w oparciu o
obowiązujące cenniki, normy i wynegocjowaną stawkę z inwestorem. Wycenę
robót robi się w oparciu o przepisy. Oczywiście jest to wolny rynek, dlatego
negocjuje się stawkę 1 rob.godz. a dalej przy pomocy cenników wycenia
roboty. Po to wymyślono cenniki żeby je stosować. Pkt jest dla amatorów do
drobnych robót typu wykonać jedno gniazdo itp. itd. i pochodzi z dawnej
epoki PRL-u można dorobić do pensji nie mam nic do tego. Oczywiście są
cenniki, w których występuje pkt., ale nie za takie pieniądze. Ci, co nie
robią tego legalnie to się im opłaca, ale pracują w szarej strefie i należy
o tych dochodach poinformować urząd skarbowy
Na koniec mam pytanie? - czy pkt., na który należy zużyć 50mb.przewodu np.
lampa w ogrodzie kosztuje tyle samo, co ptk. o długości 2mb. na lampę w
łazience? bo jeżeli nie to nie rozmawiajmy o pkt.
Roboty elektryczne nie należą do robót prostych tak jak by to się wydawało.
Normy, przepisy, uprawnienia SEP, uprawnienia budowlane dla elektryków.
Poniżej wyliczenie robót w opolskim
100 pkt x 10zł = 1000,00 zł
minus ZUS 600,00 zł
podatek 5,5% 55,00 zł
transport 150,00 zł (benzyna - transport materiałów, dojazd do
pracy)
zostało 195,00 za 100pkt.- czyli po opłaceniu podatków dla
fachowca elektryka 1,95 za pkt.
totalna bzdura! Lepiej nie robić.
Nie policzono innych kosztów.
Ten, który nie opłaca podatku ma zarobione 1000,00zł.
Pytanie do tych którzy robią po 10-15zł za pkt. - proszę przedstawić
opłacalność prowadzonych robót przy tej stawce?
Jakie czynności wchodzą przy wykonaniu pkt. w cenie 10-15zł. ?
Co nazywamy pkt.?
Jeżeli to robią partyzanci to się im opłaca, bo tego na pewno nie robią
elektrycy, którzy płacą podatek.
Albo ktoś próbuje na stronie dla elektryków z ceną robić wodę z mózgu, bo ma
jakiś w tym interes albo to nie jest strona dla licencjonowanych elektryków.
Witam i dziękuje za zainteresowanie tematem dla nas chyba bardzo ważnym ![]()
W jednej z odpowiedzi na mój komentarz padła cena za punkt 10-15 zł
biorąc pod uwagę że najprostrzy miernik do pomiarów podstawowych parametrów instalacji kosztuje 1700-2000 zł to o takich stawkach wstyd mówić (nie neguje że są tak ciężkie warunki)
Panowie to wszystko wynika z bardzo niskiej świadomości naszych klientów, w tematach bezpieczeństwa. Pomijam fakt niskiej kultury technicznej w naszym narodzie. Bardzo niskiej - niekiedy cieżko uwierzyc co ludzie wyczyniają.
Chciałem wyjaśnić że użyłem słowa “punkt” bo jest to chyba najbardziej popularne określenie, i pozwala (oczywiście tylko oreintacyjnie) ocenić sytuację na rynku.
Pozdrawiam.
Witaj Kazimierzu.
Dzięki za odzew. Niestety muszę się z Tobą zgodzić. Te stawki to tragedia. Ale tak niestety naprawdę jest. Osobiście jestem VAT-owcem i rozliczam się wg. książki przychodów i rozchodów, więc o tzw. partyzantce nie może być mowy. Twoje wyliczenia może są słuszne, jeśli poza tym jedynym zleceniem nie masz już innych w miesiącu. Co do ZUS-u, to chyba sam wiesz, że bardzo duża ilość firm to pracownicy ZE, którzy z opłat mają tylko zdrowotne. U nas, nie wiem czy uwierzysz, w 25 tys. mieście jest ok. 100 firm elektrycznych legalnych i chyba drugie tyle lewusów, próbujących załatwiać pieczątkę dla swoich “robótek” (wiem z doświadczenia). Niestety ten okres, który nastał nie preferuje drogich fachowców, więc przy takich cenach trudno odróżnić jednych od drugich.
Przy okazji jestem ciekawy, jaką cenę płacicie za podstawowe materiały np. przewody. Podam swoje i liczę na odpowiedź czy u Was też hurtownie zeszły z cenami.
Przewody płaskie z ELEKTRIMU, NKT lub KFK:
YDY 31,5 450/750 - 0,80 zł netto
YDY 32,5 450/750 - 1,10 zł netto
YDY 5*10 450/750 - 6,50 zł netto
Pozdrawiam. Tadeusz.
Panowie.Prowadzę legalną działalność.Realna stawka za tzw.punkt w Płocku to 25 Pln.Na większe pieniądze nie ma co marzyć.Nadrabiam mantażem osprzętu.Panowie takie czasy!
Zgadzam się z Dariuszem, też płacę ZUS, jestem z Sochaczewa( a więc nie daleko Płocka) cena 25 zł. za punkt( bez materiału) jest u nas bardzo dobra, niestet konkuręcja, “tynkarzo-murarzo-elektrycy” itp. nie pozwalaja na większe stawki.
A czy nie lepiej zrobić kosztorys robót?
pozdrawiam
Koledzy!
Podnieśliście bardzo istotny problem. Poradzić sobie z szara strefą sami nie poradzimy, w to muszą być właczone takie instytucje jak nadzór budowlany, urząd skarbowy. Szczególnie nadzr winie konsekwętnie wymagać uprawniń budowlanych i pomiarowych. Te instytujje są do tego powołane, ale one często same mają marne orientacje w sprawie uprawnień budowlanych i pomiarowych. Sprawa inna to stawianie pieczątek to przecierz koledzy legalizują ich poczynania inwestor w 98% nic na temat instalacji nie wie liczy się tylka cena, i trzeba miec odwagę jak każde cywilizowane społeczeństwo o tych przypodkach powiadamiać odpowiednie organa. Oni sami się zalegalizują lub wyeliminują
Pozdrawiam!
Koledzy!
Podnieśliście bardzo istotny problem. Poradzić sobie z szara strefą sami nie poradzimy, w to muszą być właczone takie instytucje jak nadzór budowlany, urząd skarbowy. Szczególnie nadzr winie konsekwętnie wymagać uprawniń budowlanych i pomiarowych. Te instytujje są do tego powołane, ale one często same mają marne orientacje w sprawie uprawnień budowlanych i pomiarowych. Sprawa inna to stawianie pieczątek to przecierz koledzy legalizują ich poczynania inwestor w 98% nic na temat instalacji nie wie liczy się tylka cena, i trzeba miec odwagę jak każde cywilizowane społeczeństwo o tych przypodkach powiadamiać odpowiednie organa. Oni sami się zalegalizują lub wyeliminują
Pozdrawiam!
Witam!
Czytając ostatnie wypowiedzi kolegów włos jeży mi się na głowie. Dochodzi do tego, że padają propozycje donoszenia do odpowiednich instytucji na osoby, które wykonują różne prace a nie mają np. zarejestrowanej działalności gospodarczej.
Nie brudźcie sobie rąk i sumień tym co powinno należeć do obowiązku Państwa.
Państwa w którym tolerowane sę wszystkie chwyty, Państwa gdzie bycie uczciwym znaczy być >głupim< lub niedostosowanym, Państwa które nie widzi (lub nie chce widzieć ubóstwa i biedy na dole) i wreszcie Państwa na którego najwyższych szczeblach afera goni aferę.
No ale dosyć polityki.
Czy tak trudno jest ocenić realną wartość inwestycji mając w ręku kosztorys inwestorski?
Ale o wszystkim decyduje kasa (oczywiście jak najmniejsza).
I zaczyna się od projektu i kosztorysu - niedokładnego lub z błędami.
Następnie przetarg - wygrywa najtańszy (co wcale nie znaczy dobry)
Realizacja zadania - załóżmy, że wygrałeś.
I dopiero teraz zaczyna się prawdziwe liczenie kosztów. Projektant pomylił się lub zapomniał dopisać jedną cyferkę (jest 157mb a powinno być 4157mb przewodu YDYp3x1,5), w opisie zamontował ogrzewanie rynien ale nie ma tego w kosztorysie ani na projekcie, schematy rozdzielni nie odpowiadają rzeczywistości, pozycje “pomiarowe” też. Nawet układy pomieszczeń nie zawsze odpowiadają prawdzie.
I co dalej?
Dobrze jeżeli inwestor to zrozumie i nie zakwestionuje robót dodatkowych. Ale na to wszystko potrzeba czasu.
Opisany przypadek jest prawdą, (wykonywałem tam jako podwykonawca większość inst. elektr.) jednak jest to tylko część, ponieważ przetarg opiewał na całe zadanie tzn. na wszystkie branże, w których sytuacja była podobna chociaż nie było w innych kosztorysach i projektach aż takich drastycznych błędów.
I wtedy wykonawca łapie się za kieszeń (wzrost kosztów=mniejszy zysk).
Moim zdaniem właśnie te sytuacje prowadzą do zatrudniania ludzi >na czarno<, obniżania wynagrodzeń lub zalegania z wypłatą, zalegania ZUS, czy US. A jeszcze jak się nałoży na to nieterminowe regulowanie faktur to już tragedia.
Ale to przecież Państwo nie powinno pozwalać na taki proceder. Obecnie ceny kształtują się na poziomie ok 70-75% kosztorysu inwestorskiego.
witam Kolegów:)
co do tych % to generalnie tak jest, że roboty sa brane za kwotę dużo mniejszą niż kosztorys inwestorski. Czyja to wina?? Średniówki do kosztorysu za wysokie?? Dla wielu rejonów kraju pewnie tak.
Ale znam również przypadki gdy przetarg przepadł bo oferty były wyższe niż kosztorys inwestorski (ponoć wykonany prawidłowo). Czyżby dziwny zbieg okoliczności?? Nie wiem.
pozdrawiam jacek
Witam!
Wykonywałem kiedyś jako podwykonawca wymianę instalacji elektrycznych w dużym obiekcie. Instytucja, która tam się mieściła udostępniała nam po kilka pomieszczeń. W pozostałych toczyła się normalna praca. Na korytarzach pełno petentów. Kategoryczny zakaz używania elektronarzędzi. Pomieszczenia w których zakończono remont udostępnialiśmy inwestorowi a on nam oddawał następne. Pokoje >stare< pracowały na >starej instalacji< zaś po remoncie na nowej.
Największe problemy sprawiło, że na etapie tworzenia dokumentacji projektant nie przewidział betonowych ścian konstrukcyjnych na całej dlugości korytarza (okazało się to już w trakcie prac po podpisaniu umowy) co przy długości około 100m stanowiło poważny problem (zagrożony termin i za mała kasa). Jednak konstruktywne podejście inwestora pozwoliło na wybrnięcie z tej sytuacji. Po prostu został podpisany aneks na roboty dodatkowe.
Zmierzam do tego, aby wykazać, że na każdym etapie poczynając od projektu, przez wykonawców a kończąc na przedstawicielach inwestora powstają błędy raz większe raz mniejsze, ale chodzi o to by ograniczyć je do minimum.
A moim zdaniem jest to możliwe, ale za tym muszą iść środki. Jesteśmy za biednym krajem by wszystko co robimy robić za na jak najmniejsze pieniądze. I obojętne powinno być, czy jest to dokumentacja techniczna, czy etap wykonawstwa, czy wyłanianie inwestora zastpczego.
Pozdrawiam.
Krzysiek
Witam. Ja jestem za tym aby wyceniać się za pomocą kosztorysów (ofertowych, powykonawczych). Nie ma niedomówień, zakres i ilość określone w kosztorysie. Na początku trzeba tylko jasno uzgodnić z Inwestorem dane wyjściowe do kosztorysu i sprawa staje się prosta i jasna dla obu stron. Myślę oczywiście o firmach a nie o “szarej strefie”. Przez szarą strefę (najczęściej wcześni emeryci) mamy w Polsce połowę bezrobotnych. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam
Witam Kolegę Zbigniewa i wszystkich Kolegów na FORUM.
Po co komu kosztorys.
Przy małych inwestycjach (domek jednorodzinny) inwestor dzwoni po firmę, mówi co chce (ile punktów, jakie osprzęt, itd.) i pyta o cenę. Po czym sprawdza jeszcze parę firm i wybiera tą najtańszą, chociaż nie zawsze gdyż on się może zastanowić nad wiarygodnością firmy i rekomendacjami.
Przy większych inwestycjach (zamówienia publiczne - przetargi), inwestor podaje ślepy kosztorys który nierzadko kupy się nie trzyma. Leczy oferent otrzymuje dokumentację z specyfikacją urządzeń i ma podać cenę końcową do przetargu. Nie może powoływać się że coś nie było pominięte w kosztorysie ślepym inwestora.
Gdy wystąpią roboty dodatkowe, to sprawa jest prosta. W ofercie podane są stawki r-g. z narzutami, ceny materiałów np. wg dokumentów zakupu (+ kz) i problemów nie ma.
Ale przy większych inwestycjach, jak znam życie w ok. 90% robót występują roboty zamienne, które stwarzają problem rozliczenie: ile i jak odjąć, a ile i jak dodać.
Tak, więc zgadzam się z Kolegą Zbigniew, że kosztorys powinien zawsze być.
Witam wszystkich “fachowców”…Straszne jest życie w tej rzeczywistości elektromonterów ponieważ u nas “podlasie” pkt ceni się po 25zł z materałem a bez materiału dobrze jest jak wyjdzie po 15 zł.. Dzis miałem klienta który chciał bym robił u niego instalację po 23zł z materiałem --śmieszne i co zrobiłem -“pogoniłem go”…ale cóż tak jest jak z mechanika ,ślusarza, murarza wychodzi raptem elektryk i cenę obniża do 0. Może jak wyjdziemy do unii to coś zrobią z tym "pogaństwem"…pozdrwiam…
Możesz doliczyć mu za pracę sprzętu, pewnie by się ździwił, poza tym pomiary i protokół odbiorczy
Witam Wszystkich!
Ja jestem zbyt małą firmą aby brać udział w przetargach i pracując jako podwykonawca na większych budowach opieram się raczej w wyliczeniach za pkt lub liczę za metr i to zawsze bez materiału.
Materiał przeważnie biorę na klienta więc przynajmniej nie muszę się martwić o zwrot kosztów za materiał.