Witam Was.
Buduje sobie mały domek jednorodzinny. Jako że jestem elektrykiem z wykształcenia i zawodu oraz mam uprawnienia, postanowiłem sobie wykonać instalacje sam. Jednak nie zajmuje się profesjonalnie instalacjami elektrycznymi w budownictwie, nigdy takiej nie wykonywałem i tu zaczyna się pojawiać problem. O ile dobrze wiem jak podzielić instalacje na obwody, dobrać przekroje przewodów, zabezpieczenia i wszystko połączyć to brak doświadczenia budowlanego robi swoje. I dlatego chciałem prosić o porady doświadczonych elektryków w tej dziedzinie.
Generalnie chodzi mi o sposób prowadzenia przewodów. Wiem że przewody YDYp można prowadzić po ścianach i pokryć tynkiem i taka technika jest chyba najpopularniejsza. Wadą tego rozwiązania jest brak możliwości wymiany przewodów. Można robić bruzdy w ścianie i przewody prowadzić w rurkach karbowanych. Jednak robienie bruzd w pustaku ceramicznym jest pracochłonne i do tego wydaje mi się że osłabia ściane. Widziałem też instalacje poprowadzoną w peszlach po podłodze. Nie wiem co o tym myśleć. Widziałem jedno takie wykonanie ”podłogowe”. Peszle (te białe matowe PP) zapaćkane tynkiem i podeptane, poniszczone, przygniecione miejscami rurami instalacji CO. Powiem że mi się to nie podobało. Peszle można było zastosować 750N i pewnie takie by przetrwały ale co z kolizją z instalacją hydrauliczną która teraz jest zawsze w podłodze. Czy rura (nawet w osłonie termicznej) leżąca na peszlu z przewodem jest zgodna ze sztuką budowlaną? A instalacja elektryczna w podłodze zawsze będzie kolidować z hydrauliką. Do tego peszel utrudnia położenie styropianu.
Ja postanowiłem prowadzić przewody po ścianie jednak dalej mam wątpliwości. Chodzi mi o poddasze. Tam generalnie mam są tylko ścianki działowe. Jednak w pewnych miejscach trzeba by iść po kominie bo innej możliwości nie ma a to teoretycznie niezgodnie ze sztuką. Kominy są dwa, jeden od kominka spalinowy systemowy. Drugi wentylacyjny ale w środku będzie rura z kwasówki od kotła kondensacyjnego. Po tym kominie od kominka nie będę szedł z przewodami, mimo że jest to systemowy schindel obmurowany cegłą 12cm więc raczenie będzie się mocno grzał…chyba. Drugi na pewno będzie zimny bo kocił kondensacyjny nie ma wielkiej temperatury spalin, wiec może po tym ewentualnie tak. Zastanawiam się co by zrobił elektryk w tym przypadku. Leciał by po kominie?
Mam trzy wyjścia i nie wiem które wybrać:
-lecieć z przewodami po ściankach a więc i po kominie
-lecieć z przewodami po podłodze, ale kolizja z hydrauliką murowana
-lecieć górą w peszlach0 po elementach więźby, jętkach i płatwiach, ale czy tak się praktykuje i czy tak będzie bezpiecznie bo to jednak drzewo
W sumie myślałem poważnie o tej trzeciej opcji ale czy to będzie zgodnie ze sztuką? Wiem że oświetleniówka i tak musie lecieć po elemętach więźby ale ja chcę też pociągnąc niektóre obwody gniazd. Mam obawy że fachowcy od poddaszy (regipsowcy) magą mi uszkodzić przewody podczas montowania profili.
Proszę Was bardzo o porady i będe wdzięczny za wszelkie wypowiedzi.
Uff ale się rozpisałem ![]()