Dyżur elektryka - czyli wynagrodzenie za dyspozycyjność

Mam na etecie brygady elektryków (zakład budżetowy), którzy pełnią dyżur pod telefonem
Jak rozwiązujecie sprawę wynagrodzenia za tzw dyspozcyjność.
Kodeks pracy mówi że pod telefonem nie przysługuje wynagrodzenie.
Zaznaczam że jestem zwolennikim płacenia za dyspozycyjność
i dotychczas regulowałem to premią teraz nie mogę bo weszła do
uposażenia.
Może ktoś prowadzi podobne brygady.

pozd.

Witam Kolegę „kaczan69” i wszystkich Kolegów na FORUM.

Jak na moją wiedzę (pomad 30 letnią) w naszym fachu to wiem że od 30 lat do dziś taka metoda jest stosowana i wynagrodzenie pracownikom dyżurującym w domu przysługuje wynagrodzenie. Ile to ma kosztować? Trudna odpowiedź gdy pracownik będzie musiał w pewnym momencie opuścić żonę czy kochankę.
Gdy kolega poda nr art. z kodeksu pracy, to dyskusja przybierze szersze rozważanie tego wątku.

Pracowałem w dużym markecie na etacie. Mieliśmy dyżury pod telefonem często wzywano. Twierdzili że nic nam się nie należy.
Problemów było więcej firma zagraniczna i rozstaliśmy się. Na odchodnym podałem w sekretariacie wykaz kiedy kto i na ile godzin wzywał zdodnie z książką. Pani powiedziała nic się nie należy. Powiedziałem do zobaczenia w Sądzie Pracy.
Po 3 tygodniach na moje konto wpłynęła kwota dobrze wyliczona. Nadmieniam że kolega który został nie dostał nic za wezwania.

STANCA

Nie chodzi o pracę kiedy jest wezwanie bo to jest sprawa oczewista
należą się godziny nadliczbowe bez dyskusji.
CHodzi o tzw trzymanie telefonu i jak coś się dzieje to przyjazd.
W poniedziałek podam wycinek kodeksu pracy który to reguluje.
Pozornie wydaje się że jest to temat błahy, ale wyobraździe
sobie że mam chłopaka który studiuje zaocznie i w soboty i niedziele
nie może pełnić dyżuru a inni za darmo też nie chcą za niego brać go,
bo w sobotę idą np na wódeczkę. Ma zrezygnować z roboty???.

Sprawa Dyżuru Domowego w energetyce zawodowej sprawa dawno rozwiązana.

Dyżury domowe /pod telefonem obecnie komórkowym/
są platne. Jeżeli nastepuje wezwanie do usuniecia awarii płaci się godziny nadliczbowe. Liczba godzin dyżuru pomniejszana jest o liczbę nadgodzin.
Nowy kodeks pracy troche namieszał.
W dni powszednie dyżur trwa od 15-20 aby zachować 11 godzin odpoczynku do godziny 7:00
W sobotę dyżur od 7 do 20 aby zachować 35 godzin odpoczynku.

“Odpoczynek” jest to czas, który jest “tylko” w dyspozycji pracownika.
W czasie pełnienia dyżuru pracownik nie dysponuje swoim czasem
dlatego należy mu się wynagrodzenie i po nim odpowiedni odpoczynek.

Odpowiem na pytanie, a co się dzieje po godz. 20 ?

Jeżeli po godzinie 20 pracownik odbierze telefon stawia się do pracy, ale po nadgodzinach należy mu zapewnić 11 lub 35 godzin odpoczynku.

Czyli nie stawia się do pracy na godzinę 7 tylko później. Praktycznie nie stawia się wcale tylko odejmuje mu się tyle nadgodzi razy 1,5 aby zaliczona była praca do 15.
Pracownik ma wolne płatne i zapłacona większość nadgodzin.

Oczywiście cała technika wolne za nadgodziny zależy od ilości nadgodzin. Przy awariach w energetyce zawodowej ta ilość godzin może być znaczna i później brakuje pracowników do pracy w normalnych godzinach.

Czas odpoczynku 11 i 35 godzin to jest “święta rzecz”.

Natomiast w hipermarketach co znam, to jest różnie.

pozdrawiam.

tu jest na ten temat:
cytuję:
Nie ma natomiast żadnych przeszkód, aby w regulaminie wynagradzania lub w ukł. zbior. pracy za dyżur domowy przewidzieć jakąś kompensatę


http://www.gazetaprawna.pl/forum/temat.php?id_temat=4909&id_dzial=1
STANCA

Witam Kolegów na forum.

Kiedyś pracowałem w szpitalu i miałem dyżury pod talefonem .
Pracodawca nie wiedzieł jak ma płacić to płacił grosze według swojego uznania Kiedyś wpadł mi w ręce przepis, który mówił, że powinni nam płacić 10% za godzinę jak w dzień świateczny. Po rozłiczeniu dopłacili nam za pól roku.
Pamiętam szukałem porady prawnej w gazecie "Przyjaciółka "lecz prawnik odpisujac na prywatny adres stwierdził ,że dyzur pod telefonem to nie praca i wynagrodzenie nie należy się. Odpisał na adres prywatny bo sam nie wiedział gdzie szukać. Teraz nie pamiętam gdzie go znalazłem ale teraz po tylu zmianach przepis może być martwy.

Pozdrawiam
Rysiu 71

Witam wszystkich, Koleżanki i Kolegów na FORUM.

To co się dzieje w marketach, to jest całkowity skandal. Nie będę się rozpisywał gdyż zapewne wszyscy Koledzy czytali, słuchali czy oglądali to w mediach. Kierownicy marketów mają stałą regułkę do powiedzenia „jak Ci się ni podoba no to się zwolnij, na twoje miejsce pracy jest stu chętnych”. Z powodu bezrobocia, my Polacy jesteśmy „czarnymi murzynami” (z całym szacunkiem dla osób innej karnacji) dla wyzyskiwaczy przeważnie z zachodu. Kolega Stanisław ma rację, czasami ich trzeba postraszyć aby swoje odzyskać.
Wracając do zasadniczego tematu, to są np. pogotowia energetyczne, gdzie pracownicy siedzą w pracy, nic nie robią, w karty grają i nierzadko piwko się znajdzie. Zakład pracy płaci im za „nic” oprócz gotowości do pracy i usunięcie ewentualnych awarii.
Są również pogotowia energetyczne, gdzie pracownik siedzi w domu pod telefonem i musi być dyspozycyjny. W przypadku awarii przyjeżdża po niego samochód np. o 2.00 w nocy i do roboty.
Taką metodę przyjęło mnóstwo zakładów pracy ze względów ekonomicznych. Gdy pracownik siedzi na dyżurze w pracy i nic nie robi, to pracodawca ponosi za energię elektryczną oświetlenia pomieszczeń gdzie pracownicy siedzą, ogrzewanie pomieszczeń, wodę itd.
Gdy w tym samym czasie pracownicy są w domu, to pracodawca unika w/w kosztów i pracownik, który za siedzenie w domu (oczywiście za mniejszą stawkę za r-godz.) jest zadowolony.

Bardzo mądrze, że ów prawnik odpisał na prywatny adres, bo gdyby napisał to publicznie z własnym podpisem, to na pewno by mu to nie pomogło w opinii innych o jego doświadczeniu prawnym.
Jestem bardzo ciekaw czy ów prawnik siedziałby w domu pod telefonem w sobotę i niedzielę za darmo nie mogąc wyjechać do znajomych w weekend na grila i koniaczek.
Kodeks Pracy - swoje, Konstytucja - swoje, prawnicy - swoje, a życie pokazuje inaczej.
W obecnym naszym kraju (pseudo) demokracyjnym wiemy, że podstawą prawną jest dobrowolnie podpisana umowa przez pracobiorcę z pracodawcą. I tak jeden pracodawca zapłaci za dyżury domowe 10% wynagrodzenia, inny 20% a inny 0%. Ten ostatni odpowie „Jak się panu ta umowa nie podoba, to szukaj pracy gdzie indziej”.

witam.
gdzie zmierza to forum? ludzie myślący że coś mają do powiedzenia, grzebią w śmieciach…

Witam
Art. 1515.

  1. 11 lub 35h odpoczynku chyba nie musi byc zachowane gdy w gre wchodzi awaria (mogaca stanowic zagrozenia dla zycia lub duze straty materialne). W energetyce bedzie to wiekszosc przypadkow :frowning:
    2.takie interwencje zwiazane z awariami nie wchodza w pule ok.160h nadliczbowych na rok i dlatego rozroznia(ewidencjonuje) sie interwencje(awarie) i normalne nadgodziny
    3.czesto stosuje sie 10% wynagrodzenia za dyzur domowy ale to tylko dobra wola pracodawcy
    4.chyba nie mozna pociagnac pracownika za bledy popelnione w nadgodzinach (czy po 12h?)
    5.Nie slyszalem by ktos placil dodatkowo za prace polegajaca na konsultacjach czy radach przez telefon. Z drugiej strony jesli trzeba przyjechac do firmy/w teren to do czasu pracy wg mnie powinien byc wliczony rowniez czas dojazdu i odjazdu do domu.
    6.Jesli ktos ma dziecko <4lat to nie ma obowiazku wykonywania prac ale dyzur (z linkow dostarczonych przez kolegow) niby moze. Troche bez sensu.
    7.Generalnie trzeba sie dogadywac z kolegami i pracodawca

W zakładzie gdzie pracuje serwisanci za dyżur domowy otrzymuja 30 % minimalnej płacy w Polsce, jest to ok. 1.8 PLN/h