Witam mam problem z natpotliwoscia i postanowiłem skorzystać z jontoforezy domowej roboty.
Mianowicie, krokodylki, kabelki, elektrody aluminiowej tacki, oraz akumulatorki. Stosowałem przez 2 tygodnie i pomogło na jakiś kawałek czasu. Nadmienię, że chodzi o jonoforezę twarzy. Czyli maska na twarz i cały zestaw podłączony i ok.
Czytałem cały internet i ludzie stosowali do tego 12 Voltowe bateryjki albo 2 baterie 9V połączone szeregowo, nie wiem jakim cudem wytrzymywali oni takie męczarnie ponieważ bateria 9V charakteryzuje się prądem rzędu 400mA natomiast do jontoforezy potrzeba do 30mA czyli niewielki delikatny prąd. Stąd też posiłek się bateriami guzikowymi Exceltec AG12 które mają po 1.5V i prąd rzędu 12mA. Wszystko ok nawet czasami skóra piekła i były płacowe maleńkie poparzenia, tylko teraz pytanie czy ten prąd nie jest za niski? Skoro po jakichś 3 tygodniach pocenie wróciło?
Baterie połączyłem szeregowo 10 baterii guzikowych po 1.5V dało mi porządane 15V plus 12mA natężenie prądu czy ja to dobrze obliczam? Czy się nie mylę? Czy to co zrobiłem może nie może być skuteczne? Dziwi mnie strasznie że ludzie używają baterii 9V z tak ogromnymi prądami jak 400mA co prawda stosują je na nadpotliwość dłoni ale to musi być nie przyjemne.
Czytałem też że robią coś takiego z zasilacza sieciowego podłączonego do prądu. Dziwi mnie tylko czy tylko ja byłem taki pomysłowy żeby za baterie kosztujące 5zł zrobić sobie takie urządzenie? Czy może w drugą stronę? To co zrobiłem jest źle obliczonym badziewiemni nikt w ogóle nie brał tego pod uwagę …? Proszę Państwa o odpowiedź…