Dlaczego elektrycy są tak niedoceniani? Prośba o wyjaśnienie dla przyszłego elektryka.

Witam serdecznie, jestem na drodze do zostania elektrykiem, ale nurtują mnie niepokojące doniesienia od ludzi co są już w branży. Mam kilka pytań odnośnie aspektu pieniężnego tej pracy.

  1. Dlaczego wiele osób narzeka na zbyt drogie ceny za usługę elektryka i prosi o “obcięcie ceny” albo słynne “nie da się taniej?”? Czy tak samo powiedzieliby lekarzowi po wizycie albo prawnikowi, którzy za 15 minut konsultacji potrafią wziąć 300 zł? Przecież tych ludzi niedługo zastąpi komputer! (szczególnie radców prawnych) Skąd się to waszym zdaniem bierze? Mentalność? Przyzwyczajenia? Jakieś siły wyższe? Brak zjednoczenia w zawodzie?

  2. Czy relatywnie niskie ceny usług elektrycznych w Polsce to wina bardziej istniejących tanich elektryków (zaniżających ceny) czy może z ogólnego podejścia ludzi do tego zawodu? Podobno tani elektrycy potrafią nieźle wydrylować rynek i zabrać robotę tym “droższym” (czyli wciąż tanim w porównaniu do innych zawodów).

  3. Czy to prawda (opowiadali mi emerytowani elektrycy), że kiedyś za komuny usługi elektryka ze spółdzielni był darmowe? Czy to dlatego tyle osób nie może przełknąć, że za usługi fachowca trzeba zapłacić?

  4. Co sądzicie o ludziach, którzy pod filmami znanych w Polsce elektryków na YT (np. TwójElektrykTrójmiasto, albo PodNapięciem) wpisują jakieś komentarze, że są zdziercami, albo dymają ludzi na kasę?

  5. Jeden znajomy elektryk dorabia po pracy i ustalił niedawno cenę w cenniku 50 zł za wymianę gniazda. Podobno spotkało się to wyśmianiem jego kolegów z zakładu, że jest ździercą i “r*cha” ludzi na kasę. Czy ktoś mi może powiedzieć jakim cudem ci sami ludzie płacą potem lekarzowi 200 zł za 10 minutową wizytę, albo 700 zł za stronę A4 pisma jakiegoś radcy prawnego?

I na koniec, oceńcie czy mam właściwe podejście (bo może mi też udzieliło się zdzierstwo). Ale do jasnej cholery (wybaczcie frustrację), praca elektryka wiąże się z ryzykiem: elektryk może albo zabić siebie przez nieuwagę, albo klienta! Nie siedzą na przysłowiowym tyłku tylko co chwila są w ruchu. Nie mają biura tylko latają albo po obiektach albo po zakładzie. Po drugie są ogromne koszty prowadzenia działalności w Polsce (mój tata płaci ogromne podatki mając własną firmę, ponad 21% z dochodu “zjada” US). No i wreszcie wiedza, którą nie tylko trzeba nabyć ale i udoskonalać! Bardzo mi przykro jak dowiaduję się, że jakiś elektryk z 40-to letnim doświadczeniem przed emeryturą wymienia ludziom gniazda po 30 zł albo robi pomiary w domach za 100 zł.

To nie tylko przykre, ale i frustrujące, jak z tym się pogodzić, macie jakieś pomysły?

Ogólnie praca elektryka jawi mi się jako bardzo ciekawa, odpowiedzialna i “męska”. Tym bardziej ubolewam nad tym co tutaj napisałem.

Proszę tylko o fajną dyskusję bez obrażania się nawzajem, tym bardziej, że to temat wywołujący gniew nawet jak się człowiek dopiero tego uczy! (zostały mi jeszcze 2 lata technikum)

Kolejny temat i znowu ja :slight_smile:
Dlatego powiem nieco ogólnie bez podziału na pytania. Zapewne zdążyłeś zauważyć jak niewiele Cię szkoła uczy i jak dużo jeszcze Ci brakuje. Dość powiedzieć, że po szkole będziesz w stanie nawet prosto przytrzymać śrubokręt, i nic więcej :stuck_out_tongue: Tymczasem cała elektryka to bardzo rozległe i skomplikowane zagadnienie, a nawet gdy ograniczmy się do tego co najważniejsze czyli ochrona przeciwporażeniowa i przeciwpożarowa - materiału jest cała szafa. Może nie do wkucia na pamięć, ale chociaż do tego by pamiętać że takie a nie inne zagadnienia istnieją, i gdzie ich konkretnie szukać w normach. A jednak zawód lekarza i elektryka są dosyć podobne, bo polegają głównie na tym by pacjent dożył następnego roku. Sam widziałeś u siebie - instalacja klepana czym popadnie, ktoś nieumyślnie podłączy żółto-zielony do bolca myśląc że to ochronny a tam niespodzianka. Do tego dobór aparatów, wiedza kiedy jakich aparatów użyć i jak je dobrać, by mieć pewność że instalacja jest w pełni bezpieczna a klient nie będzie martwy po pierwszej czy drugiej awarii. W temacie o sieci TT sam widziałeś jak niebezpieczne jest zrobienie TN podłączonej do sieci w TT, gdzie 90% skręcaczy kabli o TT nawet nie słyszało i wszędzie klepią rozdział PENa i takie tam. A różnicówki są niepotrzebne bo kiedyś ich nie było i wszystko działało. Czasem ktoś umarł ale przecież tak działa prąd. Pewnie się wytraszył i zawału dostał.
Dygresja - pamiętam słowa mojej już ś.p babci jak podczas rozmowy na rodzinnym obiedzie stwierdziła że “Kiedyś depresji nie było”. A wujek Heniek jak umarł? Babcia: “A no powiesił się w stodole”. Także ten :slight_smile: Pewnie się potknął, zaplatał, wypadki się zdarzają.
Odnośnie cen - klient patrzy głównie na cenę, bo nie widzi i nie rozumie złożoności problemu. Klient widzi że podłączyłeś wyłącznik nadprądowy za 8 złotych, gniazdko, zajeło Ci to 10 minut i chcesz 3 stówy. A ten miernik za 30 koła to taka ozdoba, kolega ma próbówkę która też świeci, a kosztowała 3 złote.
// ja pierdzielę pisze jak Konrad, chyba pora na przerwę//
Pomiary to też zabawne zagadnienie. Cena 100 złotych od mieszkania wynika głównie z tego że spółdzielnia patrzy na koszt za świstek dla ubezpieczalni. Taki dupochron dla nich i spełnienie obowiązku posiadania papierka. Elektryk za 2 tysiące wydaje taki sam papierek jak elektryk za stówę, więc po co przepłacać? Pieczątkę podbił, na rok spokój. Tylko sam zadaj sobie pytanie - ile jesteś w stanie zrobić w mieszkaniu za stówę bruttp, gdzie jeszcze musisz odliczyć podatki, dojazdy, paliwo itp? No niewiele. I tak powstają 10-minutowe przeglądy w blokach. A dla kontrastu, przegląd instalacji w normalnym domku jednorodzinnym to dobry dzień roboty, pomiary, pisanie protokołów, obliczenia, użycie sprzętu za grube tysiące. Masa wiedzy i doświadczenia. Wszystko to by sprawdzić czy instalacja faktycznie jest w dobrym stanie. I jak wyceniłbyś taki swój dzień pracy? Oczywiście plus podatki i wydatki na paliwo itp.

Odnośnie wymiany gniazdka za 50 złotych. Zróbmy tak - ile wg Ciebie trwa wymiana gniazdka?

[quote=“PoczciwyUczen, post:1, topic:15301, full:true, full:true”]
Witam serdecznie, jestem na drodze do zostania elektrykiem, ale nurtują mnie niepokojące doniesienia od ludzi co są już w branży. Mam kilka pytań odnośnie aspektu pieniężnego tej pracy.
[/quote]
Nie ma co się gniewać, to chyba najlepszy etap, żeby myśleć o kasie. Polecam znaleźć zajęcie w przemyśle.

Zatrudnij się na praktyki jako uruchomieniowiec EAZ i po kilku latach będziesz miał ciekawą robotę za dobrą kasę. Po godzinach, jak niektórzy koledzy tutaj, męcz sprzęt wymuszalnikami pod oscyloskopem, za fuchy albo z dofinansowania JDG kup sobie jakiś używany Omicron, sterowniki polowe z demontaży kolekcjonuj i się ich ucz.

Zarobki pokroju 10 k netto za dzień robotyna dobrej fuszce. A będzie jeszcze więcej, jak stara gwardia przejdzie na emeryturę. (z całym szacunkiem!)

[quote=“PoczciwyUczen, post:1, topic:15301, full:true, full:true”]

  1. Dlaczego wiele osób narzeka na zbyt drogie ceny za usługę elektryka i prosi o “obcięcie ceny” albo słynne “nie da się taniej?”? Czy tak samo powiedzieliby lekarzowi po wizycie albo prawnikowi, którzy za 15 minut konsultacji potrafią wziąć 300 zł? Przecież tych ludzi niedługo zastąpi komputer! (szczególnie radców prawnych) Skąd się to waszym zdaniem bierze? Mentalność? Przyzwyczajenia? Jakieś siły wyższe? Brak zjednoczenia w zawodzie?


  2. Czy relatywnie niskie ceny usług elektrycznych w Polsce to wina bardziej istniejących tanich elektryków (zaniżających ceny) czy może z ogólnego podejścia ludzi do tego zawodu? Podobno tani elektrycy potrafią nieźle wydrylować rynek i zabrać robotę tym “droższym” (czyli wciąż tanim w porównaniu do innych zawodów).
    [/quote]
    Bardzo prosta sprawa, wymienione dwa zawody to są zawody inteligenckie. Jak pan mecenas albo pan doktor mówi, że się tyle należy to się z tym nie dyskutuje. Za to elektryk to pracownik budowlany, więc wiadomo, że można go stargować.

    Co gorsza, instalacja elektryczna wykonana poprawnie to taka, która nie daje o sobie znać, co stawia elektryków w gorszej sytuacji niż wziętych glazurników, stolarzy itp. Chyba sformułowanie “siły wyższe” jest najtrafniejsze, bo przyczyna stanu rzeczy jest systemowa.

[quote=“PoczciwyUczen, post:1, topic:15301, full:true, full:true”]
3. Czy to prawda (opowiadali mi emerytowani elektrycy), że kiedyś za komuny usługi elektryka ze spółdzielni był darmowe? Czy to dlatego tyle osób nie może przełknąć, że za usługi fachowca trzeba zapłacić?
[/quote]
Za komuny? W mojej spółdzielni dalej tak jest.

[quote=“PoczciwyUczen, post:1, topic:15301, full:true, full:true”]
4. Co sądzicie o ludziach, którzy pod filmami znanych w Polsce elektryków na YT (np. TwójElektrykTrójmiasto, albo PodNapięciem) wpisują jakieś komentarze, że są zdziercami, albo dymają ludzi na kasę?
[/quote]
Pod filmikami fachowców chyba wszystkich branż są takie teksty, ale to jest akurat mentalność. W tym temacie powoli widać zmianę skorelowaną z wymianą pokoleniową. Wiadomo też, że ludzie pochodzący ze wsi mają często smykałkę do spraw technicznych, więc skoro jako tako kapują elektrykę na kolory, to łatwo im przychodzi ocenić takich gogusiów z jutuba.

[quote=“PoczciwyUczen, post:1, topic:15301, full:true, full:true”]
5. Jeden znajomy elektryk dorabia po pracy i ustalił niedawno cenę w cenniku 50 zł za wymianę gniazda. Podobno spotkało się to wyśmianiem jego kolegów z zakładu, że jest ździercą i “r*cha” ludzi na kasę. Czy ktoś mi może powiedzieć jakim cudem ci sami ludzie płacą potem lekarzowi 200 zł za 10 minutową wizytę, albo 700 zł za stronę A4 pisma jakiegoś radcy prawnego?
[/quote]
[quote=“PoczciwyUczen, post:1, topic:15301, full:true, full:true”]
Odnośnie wymiany gniazdka za 50 złotych. Zróbmy tak - ile wg Ciebie trwa wymiana gniazdka?
[/quote]
Wypowiem się za siebie, chociaż wprawy nie mam. :slight_smile: 5 min zdjęcie gniazda + 5 min usunięcie starej puszki + 10 min zrobienie zaprawy gipsowej, wypełnienie nią otworu i obsadzenie nowej puszki + 10 min czekanie aż zwiąże + 5 min montaż = 35 minut. Kiedyś dostałem jako GW (przemysł) wycenę r-g elektromontera 150 zł (mazowsze, ale nie Warszawa). Z tym że to była firma robiąca AKPiA dla maszynowni wody lodowej, nie Januszex.

[quote=“PoczciwyUczen, post:1, topic:15301, full:true, full:true”]
I na koniec, oceńcie czy mam właściwe podejście (bo może mi też udzieliło się zdzierstwo). Ale do jasnej cholery (wybaczcie frustrację), praca elektryka wiąże się z ryzykiem: elektryk może albo zabić siebie przez nieuwagę, albo klienta! Nie siedzą na przysłowiowym tyłku tylko co chwila są w ruchu. Nie mają biura tylko latają albo po obiektach albo po zakładzie. Po drugie są ogromne koszty prowadzenia działalności w Polsce (mój tata płaci ogromne podatki mając własną firmę, ponad 21% z dochodu “zjada” US). No i wreszcie wiedza, którą nie tylko trzeba nabyć ale i udoskonalać! Bardzo mi przykro jak dowiaduję się, że jakiś elektryk z 40-to letnim doświadczeniem przed emeryturą wymienia ludziom gniazda po 30 zł albo robi pomiary w domach za 100 zł.



To nie tylko przykre, ale i frustrujące, jak z tym się pogodzić, macie jakieś pomysły?
[/quote]
Lepiej się z tym nie godzić i po prostu nie zajmować się takim planktonem. Z tego co wiem, to dobrze płatnej roboty jest na rynku pełno, tylko że nie na typowej kubaturówce.

[quote=“MarcinRCD, post:3, topic:15301, full:true, full:true”]
[quote=“MarcinRCD, post:3, topic:15301, full:true, full:true”]
Odnośnie wymiany gniazdka za 50 złotych. Zróbmy tak - ile wg Ciebie trwa wymiana gniazdka?
[/quote]
Wypowiem się za siebie, chociaż wprawy nie mam. :slight_smile: 5 min zdjęcie gniazda + 5 min usunięcie starej puszki + 10 min zrobienie zaprawy gipsowej, wypełnienie nią otworu i obsadzenie nowej puszki + 10 min czekanie aż zwiąże + 5 min montaż = 35 minut.
[/quote]
Nie do końca o to mi chodziło. Pytałem o wymianę gniazdka, a nie osadzanie nowych puszek. Trzeba dojechać do klienta, zahaczyć o budowlany, zdjąć gniazdko, ustalić stan instalacji by nie podłączać na oko na kolory bo w instalacji mogą być cyrki (trzeba do tego użyć drogiego miernika), czasem trzeba zajrzeć do rozdzielnicy, w końcu przykręcić gniazdko i wrócić do domu. Ale tak, klient widzi robotę na 5 minut a Ciebie nie ma pół godziny w domu jak nie lepiej.

[quote=“w3501yyyy, post:2, topic:15301, full:true, full:true”]
Kolejny temat i znowu ja :slight_smile:

Dlatego powiem nieco ogólnie bez podziału na pytania. Zapewne zdążyłeś zauważyć jak niewiele Cię szkoła uczy i jak dużo jeszcze Ci brakuje. Dość powiedzieć, że po szkole będziesz w stanie nawet prosto przytrzymać śrubokręt, i nic więcej :stuck_out_tongue: Tymczasem cała elektryka to bardzo rozległe i skomplikowane zagadnienie, a nawet gdy ograniczmy się do tego co najważniejsze czyli ochrona przeciwporażeniowa i przeciwpożarowa - materiału jest cała szafa. Może nie do wkucia na pamięć, ale chociaż do tego by pamiętać że takie a nie inne zagadnienia istnieją, i gdzie ich konkretnie szukać w normach. A jednak zawód lekarza i elektryka są dosyć podobne, bo polegają głównie na tym by pacjent dożył następnego roku. Sam widziałeś u siebie - instalacja klepana czym popadnie, ktoś nieumyślnie podłączy żółto-zielony do bolca myśląc że to ochronny a tam niespodzianka. Do tego dobór aparatów, wiedza kiedy jakich aparatów użyć i jak je dobrać, by mieć pewność że instalacja jest w pełni bezpieczna a klient nie będzie martwy po pierwszej czy drugiej awarii. W temacie o sieci TT sam widziałeś jak niebezpieczne jest zrobienie TN podłączonej do sieci w TT, gdzie 90% skręcaczy kabli o TT nawet nie słyszało i wszędzie klepią rozdział PENa i takie tam. A różnicówki są niepotrzebne bo kiedyś ich nie było i wszystko działało. Czasem ktoś umarł ale przecież tak działa prąd. Pewnie się wytraszył i zawału dostał.

Dygresja - pamiętam słowa mojej już ś.p babci jak podczas rozmowy na rodzinnym obiedzie stwierdziła że “Kiedyś depresji nie było”. A wujek Heniek jak umarł? Babcia: “A no powiesił się w stodole”. Także ten :slight_smile: Pewnie się potknął, zaplatał, wypadki się zdarzają.

Odnośnie cen - klient patrzy głównie na cenę, bo nie widzi i nie rozumie złożoności problemu. Klient widzi że podłączyłeś wyłącznik nadprądowy za 8 złotych, gniazdko, zajeło Ci to 10 minut i chcesz 3 stówy. A ten miernik za 30 koła to taka ozdoba, kolega ma próbówkę która też świeci, a kosztowała 3 złote.

// ja pierdzielę pisze jak Konrad, chyba pora na przerwę//

Pomiary to też zabawne zagadnienie. Cena 100 złotych od mieszkania wynika głównie z tego że spółdzielnia patrzy na koszt za świstek dla ubezpieczalni. Taki dupochron dla nich i spełnienie obowiązku posiadania papierka. Elektryk za 2 tysiące wydaje taki sam papierek jak elektryk za stówę, więc po co przepłacać? Pieczątkę podbił, na rok spokój. Tylko sam zadaj sobie pytanie - ile jesteś w stanie zrobić w mieszkaniu za stówę bruttp, gdzie jeszcze musisz odliczyć podatki, dojazdy, paliwo itp? No niewiele. I tak powstają 10-minutowe przeglądy w blokach. A dla kontrastu, przegląd instalacji w normalnym domku jednorodzinnym to dobry dzień roboty, pomiary, pisanie protokołów, obliczenia, użycie sprzętu za grube tysiące. Masa wiedzy i doświadczenia. Wszystko to by sprawdzić czy instalacja faktycznie jest w dobrym stanie. I jak wyceniłbyś taki swój dzień pracy? Oczywiście plus podatki i wydatki na paliwo itp.



Odnośnie wymiany gniazdka za 50 złotych. Zróbmy tak - ile wg Ciebie trwa wymiana gniazdka?
[/quote]

Dzięki wielkie za odpowiedź!



A propo gniazda to wymieniłem ich kilka. Zdarzyło się wymienić w 15 min, ale było też takie z którym się męczyłem godzinę. Doliczyć do tego pomiary (w szkole robiliśmy na Sonelach), np. IPZ. Więc godzina to na pewno schodzi. A jak sobie pomyślę, że elektryk musi jeszcze dojechać (spalić paliwo) i wrócić, to 50 zł brzmi śmiesznie i zniechęcająco.

[quote=“MarcinRCD, post:3, topic:15301, full:true, full:true”]
[quote=“MarcinRCD, post:3, topic:15301, full:true, full:true”]
Witam serdecznie, jestem na drodze do zostania elektrykiem, ale nurtują mnie niepokojące doniesienia od ludzi co są już w branży. Mam kilka pytań odnośnie aspektu pieniężnego tej pracy.
[/quote]
Nie ma co się gniewać, to chyba najlepszy etap, żeby myśleć o kasie. Polecam znaleźć zajęcie w przemyśle.

Zatrudnij się na praktyki jako uruchomieniowiec EAZ i po kilku latach będziesz miał ciekawą robotę za dobrą kasę. Po godzinach, jak niektórzy koledzy tutaj, męcz sprzęt wymuszalnikami pod oscyloskopem, za fuchy albo z dofinansowania JDG kup sobie jakiś używany Omicron, sterowniki polowe z demontaży kolekcjonuj i się ich ucz.

Zarobki pokroju 10 k netto za dzień robotyna dobrej fuszce. A będzie jeszcze więcej, jak stara gwardia przejdzie na emeryturę. (z całym szacunkiem!)

[quote=“MarcinRCD, post:3, topic:15301, full:true, full:true”]

  1. Dlaczego wiele osób narzeka na zbyt drogie ceny za usługę elektryka i prosi o “obcięcie ceny” albo słynne “nie da się taniej?”? Czy tak samo powiedzieliby lekarzowi po wizycie albo prawnikowi, którzy za 15 minut konsultacji potrafią wziąć 300 zł? Przecież tych ludzi niedługo zastąpi komputer! (szczególnie radców prawnych) Skąd się to waszym zdaniem bierze? Mentalność? Przyzwyczajenia? Jakieś siły wyższe? Brak zjednoczenia w zawodzie?


  2. Czy relatywnie niskie ceny usług elektrycznych w Polsce to wina bardziej istniejących tanich elektryków (zaniżających ceny) czy może z ogólnego podejścia ludzi do tego zawodu? Podobno tani elektrycy potrafią nieźle wydrylować rynek i zabrać robotę tym “droższym” (czyli wciąż tanim w porównaniu do innych zawodów).
    [/quote]
    Bardzo prosta sprawa, wymienione dwa zawody to są zawody inteligenckie. Jak pan mecenas albo pan doktor mówi, że się tyle należy to się z tym nie dyskutuje. Za to elektryk to pracownik budowlany, więc wiadomo, że można go stargować.

    Co gorsza, instalacja elektryczna wykonana poprawnie to taka, która nie daje o sobie znać, co stawia elektryków w gorszej sytuacji niż wziętych glazurników, stolarzy itp. Chyba sformułowanie “siły wyższe” jest najtrafniejsze, bo przyczyna stanu rzeczy jest systemowa.

[quote=“MarcinRCD, post:3, topic:15301, full:true, full:true”]
3. Czy to prawda (opowiadali mi emerytowani elektrycy), że kiedyś za komuny usługi elektryka ze spółdzielni był darmowe? Czy to dlatego tyle osób nie może przełknąć, że za usługi fachowca trzeba zapłacić?
[/quote]
Za komuny? W mojej spółdzielni dalej tak jest.

[quote=“MarcinRCD, post:3, topic:15301, full:true, full:true”]
4. Co sądzicie o ludziach, którzy pod filmami znanych w Polsce elektryków na YT (np. TwójElektrykTrójmiasto, albo PodNapięciem) wpisują jakieś komentarze, że są zdziercami, albo dymają ludzi na kasę?
[/quote]
Pod filmikami fachowców chyba wszystkich branż są takie teksty, ale to jest akurat mentalność. W tym temacie powoli widać zmianę skorelowaną z wymianą pokoleniową. Wiadomo też, że ludzie pochodzący ze wsi mają często smykałkę do spraw technicznych, więc skoro jako tako kapują elektrykę na kolory, to łatwo im przychodzi ocenić takich gogusiów z jutuba.

[quote=“MarcinRCD, post:3, topic:15301, full:true, full:true”]
5. Jeden znajomy elektryk dorabia po pracy i ustalił niedawno cenę w cenniku 50 zł za wymianę gniazda. Podobno spotkało się to wyśmianiem jego kolegów z zakładu, że jest ździercą i “r*cha” ludzi na kasę. Czy ktoś mi może powiedzieć jakim cudem ci sami ludzie płacą potem lekarzowi 200 zł za 10 minutową wizytę, albo 700 zł za stronę A4 pisma jakiegoś radcy prawnego?
[/quote]
[quote=“MarcinRCD, post:3, topic:15301, full:true, full:true”]
Odnośnie wymiany gniazdka za 50 złotych. Zróbmy tak - ile wg Ciebie trwa wymiana gniazdka?
[/quote]
Wypowiem się za siebie, chociaż wprawy nie mam. :slight_smile: 5 min zdjęcie gniazda + 5 min usunięcie starej puszki + 10 min zrobienie zaprawy gipsowej, wypełnienie nią otworu i obsadzenie nowej puszki + 10 min czekanie aż zwiąże + 5 min montaż = 35 minut. Kiedyś dostałem jako GW (przemysł) wycenę r-g elektromontera 150 zł (mazowsze, ale nie Warszawa). Z tym że to była firma robiąca AKPiA dla maszynowni wody lodowej, nie Januszex.

[quote=“MarcinRCD, post:3, topic:15301, full:true, full:true”]
I na koniec, oceńcie czy mam właściwe podejście (bo może mi też udzieliło się zdzierstwo). Ale do jasnej cholery (wybaczcie frustrację), praca elektryka wiąże się z ryzykiem: elektryk może albo zabić siebie przez nieuwagę, albo klienta! Nie siedzą na przysłowiowym tyłku tylko co chwila są w ruchu. Nie mają biura tylko latają albo po obiektach albo po zakładzie. Po drugie są ogromne koszty prowadzenia działalności w Polsce (mój tata płaci ogromne podatki mając własną firmę, ponad 21% z dochodu “zjada” US). No i wreszcie wiedza, którą nie tylko trzeba nabyć ale i udoskonalać! Bardzo mi przykro jak dowiaduję się, że jakiś elektryk z 40-to letnim doświadczeniem przed emeryturą wymienia ludziom gniazda po 30 zł albo robi pomiary w domach za 100 zł.



To nie tylko przykre, ale i frustrujące, jak z tym się pogodzić, macie jakieś pomysły?
[/quote]
Lepiej się z tym nie godzić i po prostu nie zajmować się takim planktonem. Z tego co wiem, to dobrze płatnej roboty jest na rynku pełno, tylko że nie na typowej kubaturówce.
[/quote]

Genialnie powiedziane z tymi “inteligenckimi” zawodami. Mam nadzieję, że kiedyś ludzie w elektrykach będą widzieć kogoś więcej niż “roboli”. Poza tym znane są przypadki lekarzy i prawników kompletnych tłuków, którzy nawet w rozmowie prywatnej nie przedstawiają żadnej wartości poznawczej.



Dzięki wielkie za odpowiedź i dobre rady, pozdrawiam serdecznie!

Parafrazując klasyka, „e-lektrykiem każdy być może trochę gorzej lub jeszcze gorzej” wiele razem zostałem nazwany zdziercą przy moim prostym cenniku, a później okazało się że ci tańsi niekoledzy liczyli za każdą pierdołę typu wniesienie narzędzi, sprzątanie po sobie itp. Finalnie klient płacił więcej, co do jakości to inna sprawa, patrz wstęp.

Każdy zawód jest tak doceniany jak sami pracownicy go doceniają. tyle,

Polecam się uczyć od kolegów z wysp :sunglasses:

PoczciwyUczen

Odpowiadając na Twoje pytania, uważam, że wszystko można sprowadzić do jednego wniosku:
W Polsce każdy może być elektrykiem - stąd ten zawód jest zwyczajnie - nieszanowany - zarówno przez inwestorów jak również nas samych - elektryków. Już wielokrotnie o tym pisałem - zdajesz “sepa”, kupujesz miernik i wygrywasz tematy. Naciskasz start, jest “ptaszek” czyli dobrze, albo przepisujesz stary protokół. A jak jest silnik zabezpieczony wkładkami 500A gG i IPZ wychodzi 0,50 oma? To wpisujesz 0,03 oma i jest dobrze. To są przykłady z realnych budów, na których byłem inspektorem nadzoru i zawsze byłem osobiście przy pomiarach i patrzyłem jak to się odbywa. Zdajesz studia - jesteś pan magister inżynier i robisz projekty za pół ceny z błędami merytorycznymi albo podpisujesz domki. Kolejny realny przykład - dziadek na emeryturze mający stare uprawnienia sprzątnął mi z 5 tematów, bo przecież wolny rynek. Kiedyś z synkiem przyszli wykonywać pomiary na dużym zakładzie, na którym nie było żadnej dokumentacji i szybko się ewakuowali, bo synek nie wiedział za bardzo jak się za to zabrać. Dzisiaj ma uprawnienia wykonawcze i projektowe bez ograniczeń. Inny przykład: wykonywałem pomiary w domu u kolegi z dawnej firmy. Były to pierwsze okresowe pomiary po jego zamieszkaniu a więc miałem stare protokoły. Kilka gniazd bez PE, w jednym faza na bolcu. IPZ oscylowała mniej więcej na poziomie 0,60-0,80 a w starych protokołach 0,20. Trzech ludzi się pod tym podpisało w tym jeden z uprawnieniami jako kierownik. Mógłbym mnożyć przykładów.
Kolejną rzeczą są też domorośli fachowcy z Youtube’a, którzy poczuli pieniądz i szkolą online ze swoich odpowiednio oświetlonych, ślicznych biur a gdy wytykasz błędy to usuwają komentarze.
Zobacz o co ludzie pytają np. na laczynasnapiecie - mam klienta na wlz do domku, chciałbym wiedzieć tylko jaki ułożyć, pomóżcie. Albo na grupach pomiarowych - kopalnia nieuków, którzy nigdy nie powinni zdać sepa. Jeszcze inna sprawa - miesięcznik INPE, który niegdyś był bardzo merytoryczny i ciekawy dzisiaj jest ukierunkowany na informatykę i przepisywanie norm bez zdania komentarza. Oczywiście wespół ze wsparciem ekoszaleństwa. Widać to bardzo wyraźnie po zmianie naczelnego. Niestety - jedyny człowiek, który miał jaja i było bardzo mocny z elektrotechniki a także potrafił wytknąć błędy - zmarł. Ś.P. Edward Musiał odszedł w lipcu br. Na jego stronie jest kopalnia wiedzy.
Moim zdaniem nasze społeczeństwo staje się coraz bardziej tępe umysłowo, prace magisterskie pisze czat. Jestem naprawdę ciekaw do czego to zaprowadzi, już jest udowodnione, że używanie AI zabija szare komórki, nasze mózgi przestają pracować. Nawet tutaj jest gdzieś temat, w którym ludzie się zachwycają czatem.

Ale do rzeczy - co zrobić żeby z tego wyjść?

Przestać rozdawać uprawnienia - zarówno SEP jak również budowlane. Potrzebny jest reset. Zabrać uprawnienia wydane przez urzędy wojewódzkie. Pomiary obwarować praktyką na budowie - słowem: utrudnić dostęp do bycia elektrykiem. Wprowadzić egzaminy państwowe na świadectwa kwalifikacyjne. Mój znajomy zdawał certyfikat na OZE w UDT. Tam zdaje 30% ludzi i rzeczywiście jak mi opowiedział pytania to były konkretne.

Można to zrobić - tylko czy komuś na tym zależy? Za mało jest wypadków, komisje żyją z wpisowego i ze szkoleń. Wszyscy są szczęśliwi. Inwestor - ma tanio. Wykonawca - ma kasę. Komisje - mają kasę. Sprzedawcy mierników - mają i to jaką. Mierniki się teraz subskrybuje w okresie rocznym - 700 zł netto wzorcowanie Metrela MI3155. To nic, że nie trzeba wzorcować. Na budowie jest inspektor, który tego wymaga i wręcz krzyczy na ciebie - ma być wzorcowanie a bednarka wzdłuż kabli i w rurach pod drogą.

I tak dalej i tak dalej.
Jeżeli chcesz być rzetelnym fachowcem to czeka cię zderzenie z tym światem. Jeżeli będziesz chciał trzymać cenę to będzie ci wchodziło 1 na 5 zapytań - mówię o pomiarach, projektach, nadzorach i małym wykonawstwie.

[quote=“MEGAVOLTA, post:10, topic:15301, full:true, full:true”]
Jeżeli będziesz chciał trzymać cenę to będzie ci wchodziło 1 na 5 zapytań - mówię o pomiarach, projektach, nadzorach i małym wykonawstwie.
[/quote]
Zawsze można obniżyć cenę, ale wraz z ceną idzie jakość i “puste” rozdzielnice. Prawda, teraz klient patrzy tylko na cenę. Nawet porównania że instalację tanio i po łebkach można wykonać za 37k, a za 40k można zrobić porządnie ze wszystkimi wymaganymi zabezpieczeniami i funkcjami - nie działa. Wolą mieć 3k w kieszeni i syf w instalacji.

Dlatego ja też przerzuciłem się i instalacje wykonuję bardziej hobbystycznie/do dorobienia jak się trafi klient któremu zależy na jakości. Od robienia byle jak mam etat na UR :stuck_out_tongue: