Witam Kolegów.
Jakiś czas temu robiłem projekt dużego budynku (11 pięter , kształt podkowy) oczywiście z instalacją odgromową. Budynek już ma dach (od niedawna) i nagle inwestor sobie zażyczył od architekta żeby wykorzystać znaczną część dachu do zagospodarowania (wyjścia z apartamentów na tarasy widokowe, jakieś małe siłownie, leżaki - ogólnie masakra) . W konsekwencji teraz z połowa dachu jest dostępna dla ludzi, urządzenia wentylacyjne i kominy są za “płotami” z blachy… reszta natomiast to jakby “spacerniak” dla każdego ![]()
Oczywiście ochrona przed bezpośrednim wyładowaniem nie stanowi problemu natomiast zachowanie odstępów na tym dachu w momencie gdy są na nim ludzie jest niemożliwe.
Można oczywiście dać wszędzie tabliczki, że w czasie burzy zakaz wejścia na dach ale wiadomo jak to jest, musiałby ochroniarz stać i pilnować chyba. Wyjdzie kilku pijanych pooglądać burzę zabije kogoś i sprawa w sądzie murowana (nieważne czy wygrana czy przegrana ale niepotrzebny stres).
Dla mnie ogólnie jest to sytuacja bez wyjścia i pierwsza myśli po kilku dniach rozmyślań to żeby odmówić wykonania projektu zamiennego ale wiadomo że zaraz będzie płacz i lament.
Najgorsze , że gdybym wiedział na etapie projektowania że tak to będzie wyglądało to są rozwiązania niestety teraz jak już dach jest wylany to jest po zawodach ;/
Pytanie bardziej do kolegów projektantów czy mieli taki obiekt w projektowaniu?