Dzień dobry.
Z góry przepraszam, jeśli temat był już wałkowany na forum (nie zdziwiłbym się). W takim przypadku bardzo proszę o parę linków jak wskazówki, gdzie znajdę ten wątek (bo w archiwum nie mogłem znaleźć wyczerpującego omówienia tematu).
Sytuacja: mieszkanie w starej kamienicy, instalacja sprzed parudziesięciu lat (przewody jakby w smole, w sztywnych rurkach, które chyba nazywają się “bergmanki”). Jest remont - instalacja jest robiona zupełnie od nowa. Ściany są bardzo grube, z cegieł. Elektryk śmiał się ze mnie, gdy zapytałem nieśmiało, czy instalacja nie powinna być ułożona w “peszlach”. Stwierdził, że użyty kabel wytrzyma 30 lat i nie potrzeba żadnych “peszli”. Kabel jest trójżyłowy, płaski - te trzy żyły są w swoich izolacjach, a wszystkie trzy w jeszcze jednej. W efkecie elektryk ułożył ten kabel w płytkich korytkach wyciętych jakąś maszyną i obrzucił chyba gipsem.
Czy mógłbym prosić doświadczonych elektryków o zajęcie stanowiska - co przemawia “za”, a co “przeciw” peszlom w prezentowanym przypadku? Jak według Państwa powinno to wyglądać “zgodnie ze sztuką”?
Z góry bardzo dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam wszystkich Panów elektryków. Muszę się przyznać, że żywię wielki szacunek do Państwa zawodu i sam chciałbym zdobyć kiedyś umiejętności pozwalające na wykonywanie instalacji mieszkaniowej we własnym zakresie.