Częste wyciąganie wtyczek z gniazdek

Witam

W pewnym biurze dało się zauważyć sporo powyrywanych gniazd wtyczkowych, na pytanie dla czego tak dużo, urzędnicy odpowiadali ponieważ dostali takie zalecenie aby codziennie po zakończonej pracy wyciągać wtyczki z gniazd stąd takie efekty.

Czy spotkał się ktoś z jakimś przepisem który by zalecał takie codzienne czynności ?
Oprócz wyrwanych z puszek gniazd, pourywane lub luźne bolce.

[quote=“Bogdankiz, post:1, topic:14120, full:true, full:true”]
Czy spotkał się ktoś z jakimś przepisem który by zalecał takie codzienne czynności ?
[/quote] Wewnątrzzakładowe rozporządzenia też stają się przepisami. Pracodawca (osoba go reprezentująca) wydając takie zarządzenie powinien się liczyć z szybszym zużyciem gniazd i wtyczek … może to przesłanka do kolejnego zarządzenia ? … częstsze przeglądy ?

[quote=“Bogdankiz, post:1, topic:14120, full:true, full:true”]
Czy spotkał się ktoś z jakimś przepisem który by zalecał takie codzienne czynności ?

Oprócz wyrwanych z puszek gniazd, pourywane lub luźne bolce.
[/quote]

Ja spotkałem się, że portierki, chyba same z siebie (więc raczej to były oddolne działania asekuracyjne), robiąc obchody wieczorno/nocne po biurach wyjmowały wtyczki czajników elektrycznych z gniazdek lub zdejmowały czajniki z podstaw …

O przepisie - nie słyszałem…

Wykonuję przed laty prace elektryczne w firmie na korytarzu, czuję swąd z za drzwi pokoju. Wpadam tam, a plastykowy czajnik płonie na stole. Za chwilę byl już na ogrodzie za oknem. Ktoś z pracujących tam nie był obecny jakiś czas w pokoju.

Karabiny same czasem strzelaja, a termiki w czajnikach też mogą czasem nie zadziałać jak trzeba.

Wykonując okresowe pomiary wskazywałem w protokołach zagrożenie widząc włączone czajniki pod nieobecnośc pracowników.


STANCA

Witam

Czyli mamy wybierać miedzy dżumą a cholerą ?

A na poważnie problem jest dość poważny bo z jednej strony nakazuje się pewne czynności które mają chronić obiekt kosztem życia lub zdrowia pracowników.

A gdzie są certyfikaty tych urządzeń gdzie personel techniczny ?

Skoro są takie obostrzenia to i częstotliwość przeglądów powinna być większa tylko na podstawie jakich przepisów ?

[quote=“Bogdankiz, post:5, topic:14120, full:true, full:true”]
Skoro są takie obostrzenia to i częstotliwość przeglądów powinna być większa tylko na podstawie jakich przepisów ?
[/quote] Na podstawie tych samych przepisów co wyciąganie wtyczek z gniazd, czyli wewnątrzzakładowych zarządzeń. Ale to musi być kumaty zarządca.

Witam. Jestem za odłączaniem odbiorników z gniazdek. Jednocześnie pracownicy (a w domu rodzina) powinni być zapoznani z prawidłowym
odłączaniem wtyczki z gniazda, nie będzie wtedy sytuacji opisanych przez
Kol. Bogdankiz. Poza tym potwierdzam wpis Kol. Stanca, sam spotkałem 2
przypadki samoczynnego zasilenia i pracy czajników elektr. bez ich załączenia.
Olek1934.

Po to są gniazda żeby dało się podłączyć, odłączyć i żeby każdy mógł to bezpiecznie zrobić.
Powyrywane gniazda to są właśnie gniazda przykręcone na “łapki” a nie na śrubki do puszki.

[quote=“ELPat, post:8, topic:14120, full:true, full:true”]
Po to są gniazda żeby dało się podłączyć, odłączyć i żeby każdy mógł to bezpiecznie zrobić.

Powyrywane gniazda to są właśnie gniazda przykręcone na “łapki” a nie na śrubki do puszki.
[/quote]

Witam

Tu nie chodzi tylko o powyrywane gniazda z puszek, pourywane są również bolce oraz poluzowane blaszki styków roboczych L i N

Przez takie praktyki gniazda są praktycznie do wymiany.



Ma rację kolega elmontjs że wewnętrzne przepisy są prawem który należy respektować, ale czy można podważyć wewnętrzne przepisy w czasie przeglądów okresowych przepisami prawa budowlanego ?



Faktycznie problem dotyczy czajników bezprzewodowych i z tego powodu jest takie zalecenie.



Ja przypomnę że ideą tych urządzeń było aby podstawka czajnika znajdowała się w jakimś pomieszczeniu o nazwie aneks kuchenny i z zagotowaną wodą należy iść do swojego pokoju i zalać kubek, stąd nazwa “czajnik bezprzewodowy”



Ale wszyscy wiemy że nie da się tak robić. :???:

[quote=“Bogdankiz, post:9, topic:14120, full:true, full:true”]
wewnętrzne przepisy są prawem który należy respektować, ale czy można podważyć wewnętrzne przepisy w czasie przeglądów okresowych przepisami prawa budowlanego ?
[/quote] Nie ma tu sprzeczności kolego Bogdankiz; Prawo budowlane nakazuje przeglądy w okresach nie dłuższych niż 5 lat (o ile nie ma innych przesłanek do ich skrócenia) a zarządca może je robić nawet co 6 miesięcy.

Witam. Nawiązując do mojego wpisu z dd. 26-08 br, - powyższe sprawy
eksploatacyjne powinny wynikać z zakładowej Instrukcji Eksploatacji urządzeń, instalacji i sieci, która jest wymagana przepisami eksploatacji i
aktualnymi przepisami bhp przy urządzeniach energetycznych. olek4391.

A powyrywane bolce świadczą o jakości tych gniazd. Tego typu gniazda powinny być wycofane z rynku. Tu widać brak odpowiedzialności producenta, i to że całe CE to jest fikcja. Obecnie często deklaracje zgodności są wystawione i podpisane przez osoby spoza UE gdzie sądy UE nie sięgają, a to że odpowiada importer to jest kolejna fikcja. Ponieważ rejestruje się importera na “słupa” i w tym przypadku nikt nie odpowiada. Jak taki wyrób spowoduje szkodę to się okazuje że “słup” od kilku lat spoczywa na cmentarzu albo jest poza granicami UE.

[quote=“Bogdankiz, post:1, topic:14120, full:true, full:true”]
Witam



W pewnym biurze dało się zauważyć sporo powyrywanych gniazd wtyczkowych, na pytanie dla czego tak dużo, urzędnicy odpowiadali ponieważ dostali takie zalecenie aby codziennie po zakończonej pracy wyciągać wtyczki z gniazd stąd takie efekty.



Czy spotkał się ktoś z jakimś przepisem który by zalecał takie codzienne czynności ?

Oprócz wyrwanych z puszek gniazd, pourywane lub luźne bolce.
[/quote]

Jest taki kraj Australia, gdzie problem został dawno rozwiązany:

W PL tez można podobnie to rozwiązać, po stronie wtyczki. Ma tę wadę, że zajmuje więcej miejsca.





[ciach]
Wracając do tematu to te wtykogniazda z przełącznikiem może i rozwiązują jeden problem ale generują kolejny, poważniejszy. Jakoś tych czerwonych pstryczków jest taka, że pewnie po kilku miesiącach użytkowania będą do wyrzucenia.

Zgadzam się z PGR Mąkowarsko, po godzinach hobbystycznie naprawiam wszelaki sprzęt elektryczny i elektroniczny, i bardzo często problemem właśnie są tego typu przełączniki kołyskowe - żeby to jeszcze były nadpalone styki czy inne problemy natury elektrycznej, ale tam najczęściej pada po prostu plastik - zwyczajnie wycierają się te bolczyki na których się kołyska obraca, albo ich gniazda, i taki przełącznik się zwyczajnie rozpada, odsłaniając gołe styki pod napięciem sieciowym…