cofnięcie uprawnień "E"

W jednym z wątków “Megabajt” stwierdził, że natyka się na takie protokoły pomiarów że … i jest to wina komisji kwalifikacyjnych. Uważam, że nie konicznie, facet na egzaminie może wykazać się wiedzą, czyli wie jak to robic prawidłowo a jednak postępuje inaczej.

Powstaje problem - Jak można komuś cofnąć uprawnienia? Moja komisja stwierdziła, że prawo tego nie przewiduje. Więc jak to jest raz zdobyte uprawnienia są nie do cofnięcia? Po pieciu latach taki delikwent pójdzie do innej komisji i znowy zda egzamin i tak dalej?
Jak się pozbyć czarnej owcy?

Nie zgadzam się Kotku z Twoją interpretacją. Jesli mam przed sobą protokóły faceta z grupą pomiarowa..który od trzech mierzy zerowanie..za wyłacznikiem różnicowym i jest ono skuteczne, to albo on nie rozumie co pisze, albo nie ma przyrządów pomiarowych i potem pisze..że instalacja spełnia..mu wymogi starych przepisów..a jest to nowa instalacja…wiem, że nie miał w ręku normy PN-IEC 60364 dotyczącej badan odbiorczych
Uprawnienia teoretycznie może cofnąć inspektor pracy, ale musi on być mocny w temacie. Praktycznie zas nie znam takiego przypadku.

Spotkałem Się z , protokólem w którym pętla zwarcia była super
,rezystancja izolacji Też SUPER,- (zasilanie z gniazda do gniazda) , a do gniazd zapomniano doprowadzić napięcia,w postaci przewodu zasilajacego któreś z gniazd skrajnych.
Fajne ,co?
pozdrawiam
Zbyszek.

Pozdrawiam kolegów na stronie FORUM

Jest na to lekarstwo:

Rozporządzenie Ministra Gospodarki DZ.U.NR 59.poz377
13.2cyt:
W razie stwierdzenia , że eksploatacja instalacji i sieci jest prowadzona niezgodnie z obowiązującymi przepisami sprawdzenie kwalifikacji powtarza się na wniosek pracodawcy, inspektora pracy, Prezesa URE, lub innego organu właściwegow sprawach regulacji paliwami i energią.

Proponuję zapisać nr świadectwa kwalifikacyjnego takiego ,delikwenta, i przedstawić problem osobom wymienionych wyżęj i spowodować skierowanie na ponowny egzamin daną osobę ze wskazaniem nieprawidłowości.do komisji która wystawiła takie świadectwo.

Należy tępić takie przypadki.Tacy właśnie pseudo pomiarowcy stawiają wielu dobrych fachowców w kłopotliwych sytuacjach
Dziwię się niektórym inspektorom PIP że kontrolując protokóły nie reagują na takie karygodne błędy.Spotykam się również z podobnymi sytuacjami.

Z wyrazami szacunku Mirosław Krupiński

Rozwiązanie problemu jakości usług elektrycznych w tym również pomiarów, jest kwestią czasu. W Uni Europejskiej, takim elementem jest akredytacja firm.
W rozumieniu norm europejskich EN 4500 oraz przewodników ISO (International Standard Organization) akredytacja oznacza formalne uznanie kompetencji technicznych do wykonywania konkretnych usług.
Z chwilą wejścia Polski do UE, firmy wykonujące usługi elektryczne aby być wiarygodne, same będą starały się uzyskać akredytację. Tylko w tym temacie nie spotkałem się z przepisami wykonawczymi.
Co prawda istnieje Polskie Centrum Akredytacji i zajmuje się aktualnie wydawaniem akredytacji, ale tylko dla Laboratoriów badawczych i pomiarowych
http://www.pca.gov.pl/
Może ktoś z uczestników forum, wie coś więcej w/w temacie ?

Pozdrawiam Czesław

Czyli na podstawie Rpzporządzenia o kwalifikacjacch osób … Dz.U 58/98 poz.377

Szanowni koledzy pozdrawiam wszystkich na stronie FORUM

Przeglądałem niedawno nowy projekt ,Rozporządzenia Ministra Gospodarki ,w sprawie wymagań kwalifikacyjnych.
W jednym z paragrafów jest zapis że osoba która będzie ubiegała się o sprawdzenie kwalifikacji będzie zdawała egzamin w dwóch etapach:
1.Test teoretyczny
2.Ćwiczenie praktyczne
Być może ta forma egzaminu dokona selekcji np ,pomiarowców, z przypadku albo jak ja to nazywam niereformowalnych którzy nauczyli się zerowania i uważają że to wystarczy.Boję się jednak że niektórzy członkowie komisji kwalifikacyjnych też powinni się doszkolić, a znam przypadki tzw ogłupiania zdających mądrych i myślących ludzi przez egzaminatorów.Być może tu tkwi przyczyna …

Mirek

Po co komu uprawnienia SEP?
Nie wystarczy regulacja rynkowa i odpowiedzialność cywilna? Ktoś robi pomiary i robi protokół po to miedzy innymi aby ktoś inny mógl je sprawdzić. Rożne komisje wymagaja różnej wiedzy i dokonuja różnych interpretacji przepisów wiec pozytywny wynik egzaminu nie jest obiektywny, podobnie jak i negatywny. Po co te uprawnienia SEP, budowlane, przynalezność do IIB??? Niech to reguluje rynek a nie urzędnicy!

Prawdą jest, że komisje też pozostawiają wiele do życzenia. Mają świadectwa uzyskane w komisjach w których sami są członkami. Przepisy określają minimalną liczbę członków komisji, więc aby komisja istniała sztucznie naciąga się jej skład. Nieporozumieniem jest tworzenie komisji przy zakłądach pracy, Wówczas komisja jest pod naciskiem pracodawcy. Wydaje świadectwa ludziom wykonującym jeden pomiar i w którym są dobrzy ale nikt nie myśli, że te uprawnienia pracownik może wykorzystać poza zakładem i przy pomiarach o których nie ma pojecia.
Sam fakt, że mechanik, piekarz, hotelarz może stawać do egzaminu na uprawnienia elektryczne.
Wreszcie konkurencja między komisjami. Na moim terenie działa 7 komisji, powołanych przy różnych organizacjach niekoniecznie elektrycznych. Opłata za egzamin jest stała, ustalona odgórnie, więc na czym ma polegać konkurencja, tylko na tym kto mniej wymaga ten ma więcej chętnych do egzaminu.
Niektórzy zleceniodawcy przestali honorować świadectwa wydane przez organizacje nieelektryczne, to już o czymś świadczy. Spotykam świadectwa na których nie ma nazwy ani numeru komisji egzaminacyjnej, jest tylko numer uprawnień.
Odwieczy spór czy uprawnienia “D” są wyższe i zawierają w sobie “E” ( tu wyjasniam, że stanowisko URE jest jednoznacze - “D” nie uprwnia do wykonywania prac ).

No i wreszcie fakt, że komisja po wydaniu świadectwa nie może go cofnąć.

Co do cofnięcia - można przypilnować gościa przy następnym egzaminie. Wewnątrz firmy to działa (choć przyczyny bywają pozamerytoryczne…). A egzamin - może by tak test komputerowy, symulujący realne zadania ? No co, pomarzyć nie wolno ?

Mili rozmówcy ! Nie tak dawno wykonywałem pomiary elektryczne na zlecenie własciciela
znanego w okolicy
zakładu usług elektrycznych. Facet miał uprawnienia na prace kontrolno-pomiarowe do 15 kV a nie umiał
kompletnie nic. Facet zażyczył sobie jednak, aby na protokółach bylo umieszczone wyłącznie jego nazwisko i tak stało się. Moje przyrządy pomiarowe, moja praca a on zebrał laury z Inspekcji Pracy. Mnie zastanawia tylko jedno, kto temu Panu wydał uprawnienia. Jestem przekonany, że w domu nie ma żadnej powaznej książki o sprawdzaniu instalacji elektrycznych.

Witam ! W latach 1988-1997 mialem okazję obserwować rynek pomiarów w moim województwie. Jakie mechanizmy na rynku zaobserwowałem ? Z t.zw. pomiarów elektrycznych utrzymywali się panowie…z organów kontroli Państwowej Inspekcji Pracy oraz Okręgowego Inspektoratu Gospodarki Energetycznej, czyli instytucji, które kontrolowały w tym czasie stan ochrony przeciwporażeniowej.
Panowie przyjeżdżali na kontrolę np. ciepłowni w gminie. Kierownik obiektu został poddawany egzaminowi na znajomosc przepisów energetycznych, itd. Zazwyczaj okazało się, że niewiele umiał, więc musiał się wykupić i dać Panom inspektorom zlecenie na pomiary.
Wtedy inspektorzy mieli zajęcie, kontrola dobrze wypadała i wszyscy byli zadowoleni. Taki mechanizm powodował też, że panowie inspektorzy zasiadający w komisjach kwalifikacyjnych mogli eliminowac wcale nie najgorszych elektryków, ale tych którzy im zagrażali, czyli odbierali zlecenia. Mechanizm ten doprowadził do następnego mechanizmu, że łatwo bylo mieć uprawnienia pomiarowe, jesli kto s deklarował sie, że
potrzebuje zaswiadczenia kwalifikacyjnego jedynie na wykonywanie badań odbiorczych, a nie zamierza wykonywac badań okresowych obiektów budowlanych, czyli zabierać chleb Panom Inspektorom, bo z okresówek byla większa mamona. Mechanizm ten doprowadzil także do tego, ze ja zdawałem na grupę w innej częsci Polski a do miejscowej komisji posłałem najgłupszych elektryków, wyposażylem ich w załaczniki o napięciu bezpiecznym tj. 50 VOLT i wszyscy zdali. Nie umieją nic, a mają zaswiadczenia kwalifikacyjne na pomiary elektryczne.
Cóż Ci elektrycy nie byli groźni na rynku dla wspomnianych wyżej Panów, to problemów nie mieli.

Witam wszystkich Kolegów na FORUM.

Pozwolę sobie napisać co o tym temacie myślę.

Uprawnienia wydane przez dany organ do ich wydania można w naszym przypadku porównać np. z:

  • uprawnienia do wykonywania pomiarów – wydane np.: przez SEP,
  • uprawnienia do prowadzenia pojazdów – wydane przez organ państwowy.

=== kto winny za wydanie ===
Każdy na egzaminie:

  • kierowca na pewno jest trzeźwy,
  • elektryk też wczoraj sobie wszystko przypominał.

=== jak się zdaje egzamin ===
Tego chyba nie muszę opisywać. Wszyscy słyszymy że załatwia się to tak czy inaczej.

=== kto klasyfikuje ===
Jeśli chodzi o kierowców to niby wiemy kto. Ale tam drożej kosztuje “daj w łapę”.
Jeśli chodzi o elektryków to uważam iż powinno to być bardziej ograniczone w stosunku jak na dziś to mamy. Wielu z nas pamięta jak egzaminy zdawało się co roku. Czy to było słuszne? Może odpowiedzią jest temat tego wątku.

=== jak cofnąć uprawnienia ===
Gdy Policja po wyroku odbierze nam prawo jazdy to wiemy iż jazda jest niemożliwa.
A jak odebrać uprawnienia “E”. Gdzie to będzie zanotowane? Kto wyda taki nakaz? Gdzie sprawa dochodzenia, kto jest winny? Itd.

=== czarna lista ===
Można by w Internecie utworzyć taką listę. Ale kto się na to odważy bez sprawdzenia dowodów winowajcy.

=== wina komisji ===
Z wypowiedzi Kolegi “kotek” wynika że Kolega “Megabajt” stwierdza iż jest to wina komisji za wydanie takich uprawnień.
Jak powyżej pisałem "kierowca na egzaminie jest trzeźwy a po oblanym egzaminie zabierają mu prawo jazdy.
PONIŻEJ DOPISZĘ DLACZEGO KOLEDZE “MEGABAJT” POWINNO SIĘ COFNĄĆ UPRAWNIENIA.

Ale Po kolei.
=== nowe uprawnienia ===
Nikt nas nie zmusi od oddania starych. Każdy może powiedzieć “zgubiłem”. I jak Kolega Kotek wspomniał, ten delikwent pójdzie gdzie indziej i będzie miał nowe.
MOŻE SZUKAJMY JAK TEMU ZAPOBIEC?

=== odnośnie wypowiedzi Kolegi “Zbyszek” ===
Kolego Zbyszku – takich przykładów mógł bym przytoczyć mnóstwo. Np. ok. 15 lat temu słynna sprawa w Krakowie. Oddanie instalacji nN pomiędzy 10-ma złączami. Kable pomierzone, protokół jest, faktura zapłacona. I CO !!! Wykonawcy nie ma. Kabel od każdego złącza wchodził do ziemi i miał długość ok. 2 mb. i tyle. Tak więc pomiary musiały spełniać wszystkie wymogi.

=== odnośnie wypowiedzi Kolegi “Mirek” ===
Uważam wypowiedź Kolegi za bardzo rozsądną z którą się zgadzam.
Przytoczone cytaty przez Kolegę są na pewno zgodne z myślą wszystkich poważnych pomiarowców.
Ale jak powyżej wspomniałem: kto taki wniosek napisze i do kogo? Kto wyda decyzję? Itd.

=== odnośnie wypowiedzi Kolegi Czesława ===
Kolego Czesławie. Teoria jest piękna. Wiemy iż będziemy musieli się przystosować do norm UE, nie wspominam o ISO. Ale kiedy dojdziemy do tego?

MOŻE ROZPATRZYMY SPRAWĘ W DNIU DZISIEJSZYM.
Zgodnie wg naszych przepisów obowiązuje PN-IEC 60364.
Gdyby się dostosować do tych przepisów, to należałoby pozbawić energii eletr. ok. 60% mieszkańców i firm. Prawdopodobnie, analogicznie w całej Polsce.

=== śmierć uprawnień “E” “NNIIEE” ===
Cytat Kolegi Czesława:
“Z chwilą wejścia Polski do UE, firmy wykonujące usługi elektryczne aby być wiarygodne, same będą starały się uzyskać akredytację.”

Jeśli chodzi o wypowiedź Kolegi to jest to prawda. Ale do czego to doprowadzi?
Na nasz rynek wejdą firmy z “wschodu” czy “zachodu”, które będą mieć odpowiednie papiery lub układy.
Ale oni będą mieć jakieś tam potwierdzenia z UN (może od kolegi) lub zatwierdzenia ISO.

Nasza firma rozpatrywała ubieganie się i znak ISO, ale to są koszty które się mogą zwrócić
w dużych firmach.
Żadnej średniej / małej firmy pomiarowej na to nie stać.

=== zginą małe firmy w Polsce? ===

NIE. Wg mnie, minimum przez następne 10 lat będą nowe i stare przepisy w Polsce.

Już widzę tą firmę, która wymieni kable zasilające np.: w Sukiennicach w Krakowie.
Aby to wykonać – to może nie będę się rozpisywał. Każdy fachowiec wie o co chodzi.

=== odnośnie wypowiedzi Kolegi Arkadiusza ===
Na cytat Kolegi:
“Po co komu uprawnienia SEP?”, “Nie wystarczy regulacja rynkowa i odpowiedzialność cywilna?”

Odpowiem:
Jeden się uczy naście lat, po czym otwiera firmę, następnie zatrudnia odpowiednich pracowników lub sam wykonuje pomiary ale ma wiedzę jak to robić.
Odnośnie “regulacja rynkowa” – nie wiem o co chodzi.
Odnośnie “odpowiedzialność cywilnej” – to życzę wszystkiego najlepszego z wygraniem jakiej sprawy (2-3 lat) i bez skutków.

=== Ps. ===
Z powodu braku czasu na dzis kończę tą wypowiedź.

Pozdrawiam Krystyn

Moim zdaniem, egzaminy winny być testowe i jednakowe dla wszystkich a jak komisja ma możliwosc pytania jednego delikwenta nawet godzinę a innego fachowosc ustala po 2-ch pytaniach, to taki mechanizm prowadzi do nadużyc.
Nasmutniejsze jest jednak, że na serwerze www.ise.pl nie ma zapewne żadnego elektryka, który jest przewodniczącym lub członkiem komisji kwalifikacyjnej.
Panowie nie musicie się ujawniać, nie musicie podawać nazwisk, możecie też zalogowac się w najbliższej kawiarni internetowej. Zapraszam !
Przedstawcie tylko swój punkt widzenia.
Odnosnie cofniecia mi uprawnien. Popieram Kolegę Krystyna. Pomysł super, jaka reklama dla mnie !!!
Kilka czy kilkanascie lat temu
Pan dr inż.Edward Musial przysłal mi informację o egzaminach testowych na kontrolera instalacji elektrycznych, bodajże w Szwajcarii, ale już nie pamiętam. Dwa dni trwają egzaminy, 200 pytań. U nas nie do pomyslenia ! U nas takie egzaminy raczej kojarzą się z uzyskaniem licencji na pilota samolotu.

Witam
Proponuję , zabrać też uprawnienia wszystkim lekarzom , którzy źle wykonali badania pacjenta i nie poznali się na chorobie . Jeśli chodzi o nasze uprawnienia to nie bardzo jest co zabierać . Mają niezbyt dużą wartość . Dostają je hydraulicy , którzy są na kursach montażu pieców gazowych . Dostają je po kursie , który trwa półtorej godziny bez przepytywania .Chodzi mi o uprawnienia podstawowe bez pomiarów ale czy nie potrzebna jest jakakolwiek szkoła elektryczna ?
Pozdrawiam

Mieszkam w Warszawie i w naszym oddziale SEP egzamin na uprawnienia pomiarowe wyglądał tak:
Był test a po jego zaliczeniu egzamin ustny. Ale najpierw uczestniczyłem w 2 miesięcznym kursie przygotowawczym teoretycznym i praktycznym.
Pozdrawiam.

Janusz ! Podaj namiary tego rodzaju kursow. Gdzie one się odbywają ? Podoba mi się !

Takie kursy sa robione wszędzie w Polsce, równiez w Gdańsku. Kurs prowadza najlepsi specjaliści czyli ci którzy potem egzaminują. Nie musze chyba pisać że kursy sa płatne…

SEP 00-043 Warszawa ul.Czackiego 3/5
tel.827-38-46
Komisja Kwalifikacyjna nr 069/100/00/98.
Kurs pomiarowy prowadził wykładowca z Politechniki Warszawskiej Pan Tadeusz Karwat, który jest biegłym sądowym.
Zajęcia teoretyczne jak i praktycznie były rewelacyjne można
naprawdę wiele się nauczyć.Godne polecenia.
Pozdrawiam.

A ja byłem na kursie który prowadzący rozpoczął od słów "mamy mieć kurs ale ja nie mam czasu wiec zrobimy sobie od razu egzamin a co nie będziecie wiedzieć to wam powiem " wszystko trwało 30 minut kosztowało 350 zł i mam świstek na szczęsci go nie używam i tu pojawia się pytanie -
CZY MI NALEZY COFNĄC UPRAWNIENIA Z POWODU BRAKU KOMPETENCJI (do kursu przystępowałem jako “żółtodziób” bezpośrednio po szkole )
A MOZE TRZEBA CONĄĆ UPRAWNIENIA KOMISJOM (w tym wypadku JEDNOOSOBOWEJ ???