Aktualne wymogi dot zdobycia uprawnień budowlanych

Dla jasności chcę od razu się przyznać, że nie jestem elektrykiem, choć tematem instalacji elektrycznych interesuję się, bo w oczywisty sposób jest to związane z moim zakresem działania, w końcu jakoś te elektroniczne zabawki trzeba zasilać :slight_smile: Jestem elektronikiem, który ma tego pecha, że na studiach nie wybrał specjalności telekomunikacja, tylko aparatura elektroniczna i teraz nie ma szans na uprawnienia budowlane pomimo ponad 20 lat doświadczenia zawodowego w telekomunikacji i teletechnice, wykonania wielu, pewnie już setek, projektów i drugie tyle realizacji, choć oczywiście nigdy nie mogłem się pod tym podpisać.

Cóż, w mojej wypowiedzi generalnie chodziło o to, że elektryka i elektronika (telekomunikacja, teletechnika, …) to właśnie dwa różne światy. Ale z jakiego powodu TYLKO elektrycy mieliby być uprawnieni do projektowania okablowania w budynkach, szczególnie okablowania urządzeń czysto elektronicznych ? Skoro tak bardzo ściśle traktuje się w prawie przygotowanie zawodowe, że nawet elektronik o specjalności aparatura elektroniczna, a nie telekomunikacja, nie ma szans na zdobycie uprawnień budowlanych w telekomunikacji, to tym bardziej elektryk nie powinien mieć prawa projektowania instalacji innych niż stricte elektryczne, w końcu to dwa różne światy, a projektowanie przez elektryków sieci LAN na kablach koncentrycznych było na porządku dziennym jeszcze niedawno, choć w praktyce funkcjonowały już wyłącznie kable skrętkowe, okablowanie strukturalne, a w handlu wszyscy zapomnieli o istnieniu kart sieciowych z gniazdami BNC :slight_smile: A to tylko jeden z wielu przykładów takich “kwiatków”, na które trafiłem w ciągu lat swojej pracy.
Moim zdaniem uprawnienia telekomunikacyjne powinny pozostać, ale nie takie jak teraz, tylko w rozszerzonym zakresie na całą teletechnikę, mogą się nazywać inaczej, bzdurą natomiast jest ich obecna forma i bardzo wąskie wymagania co do wykształcenia, powinny zostać rozszerzone na wszystkie lub większość specjalności z zakresu elektroniki.
Połączenie branży elektrycznej i telekomunikacyjnej w uprawnieniach moim zdaniem nie sprawdzi się. Jakie wykształcenie byłoby odpowiednie ? Elektryczne na pewno, ale przecież nie przygotowuje do całości nowego zakresu więc elektronika też musiałaby być odpowiednia, ale wtedy elektronik uzyskałby uprawnienia do projektowania instalacji elektrycznych, do czego nie ma przygotowania więc to też nie pasuje. Oczywiście można wyróżnić specjalności, tylko kto to wtedy ogarnie.
Tak czy owak znając praktykę tworzenia polskiego prawa jest więcej niż pewne, że posłowie wysmażą kolejną ustawę nie przystającą zupełnie do rzeczywistości i po jej wejściu w życie zacznie się znów dyskusja kto ma uprawnienia do czego i dlaczego. I nigdy to nie zostanie rozstrzygnięte.

Pozdrawiam
MS

Idąc tym tropem inteligentna instalacja EIB KNX i inne tego typu to co telekomunikanci mają projektować? Przecież tam to dopiero kupa elektroniki jest.
Kierując się tropem że jak coś ma elektronikę to musi telekomunikant projektować bzdura - przykład spięcie w zdalny odczyt np. liczników po Ethernecie no i wcześniej spotkane EiB i inne inteligentne instalacje.

A co do Systemu Sygnalizacji Pożaru - cała wiedza przy projektowaniu to wiedza z zakresu pożarnictwa wytyczne CNBOP PIB czy CNBOP na co komu wiedza o elektronice. A wpięcie rezystora w koniec linii jak to jest np. przy oddymianiu żadna filozofia - elektrycy chyba wiedzą co to opór.

KNX to dobry przykład tego, że nie wszystko da się dopasować w sztywne ramy. Czy potrzeba tu dwóch projektantów ? Nie wiem, może tak może nie, znam elektryków z uprawnieniami, którzy nie ogarną tego za nic, ale projektować mogą. Zawsze możliwe jest podejście elastyczne, na uprawnieniach telekom jest napisane “wraz z infrastrukturą towarzyszącą”, znam wielu projektantów, którzy pod to podciągają zasilanie urządzeń, czy instalację zasilającą dedykowaną pod komputery w biurach o ile czują się na siłach to zaprojektować i projektują. Ale ja mogę dać inny przykład, sieci komputerowe, elektryki tam w ogóle nie ma, więc dlaczego elektronik nie miałby prawa do projektowania ? Albo informatyk, który pewnie najlepiej z nich trzech by sobie z tym poradził, bo kable to często pikuś, urządzenia bywają ważniejsze. A informatyk w ogóle nie może marzyć o uprawnieniach.

Tak czy owak uważam, że nie należy ograniczać dostępu do uprawnień budowlanych dając je tylko elektrykom, nie wszystko sprowadza się do ułożenia kabli i opornika na końcu linii :slight_smile:

Pozdrawiam
MS

Wiesz kolego znam elektryków co nie znają się za bardzo na elektryce a mają uprawnienia - to jest straszne :slight_smile:.
Jest problem z uprawnieniami i ciekawie jak Gowin jeszcze namiesza.
Izby kiedyś dały pismo że instalacje SSP DSO domofon i tego typu nie łapią się w ramy uprawnień wydawanych (jak znajdę skan zamieszczę) a teraz to już się łapią?
Dziadki się pogubiły niestety.

Jest to problem wtórnego analfabetyzmu - czyli masz uprawnienia, ale nie masz wiedzy - choroba która panoszy się wśród uprawnionych

Ja mam nadzieję, że “uwolni” :wink:. Chociaż z UB nie jest sytuacja tak tragiczna jak z zawodami prawnymi. Uważam, że ich (prawnych) uwolnienie jest potrzebne do zapewnienia odpowiedniego funkcjonowania naszego kraju.

Nic się w tej sprawie (przynajmniej formalnie) nie zmieniło. Praktyka jest jednak taka, że urzednik powiatu czy inspektor nadzoru często wymagają UB, mimo, że nie są one potrzeb w/w zakresie.

To wszystko są działania lobby zawodowego, podobne do działań prawników, po to żeby jak najmniej ludzi do zawodu dopuścić. Dla prawnika piszącego ustawę i dla polityka kable to kable, pierwsze skojarzenie - elektryk :slight_smile:) A rzeczywistość jest taka, że cała masa projektów teletechniki, o ile nie większość wychodzi spod ręki ludzi bez uprawnień, bo takowych nie mają szansy uzyskać przez idiotyczne ograniczenia w dostępie do nich, łatwiej uzyskać czyjś podpis :slight_smile: W ogóle uprawnienia w telekomunikacji wzięły się stąd, że kiedyś wydawała je Telekomunikacja Polska, jeszcze nawet nie była S.A. i dotyczyły naprawdę czysto telekomunikacyjnych spraw, potem włączono to do prawa budowlanego i tak zostało.

Znalazłem taki oto tekst na stronie PO:
“Zlikwidowana zostaje specjalność telekomunikacyjna w zakresie uprawnień budowlanych, ponieważ roboty budowlane wykonywane w tym obszarze nie powodują tak wysokiego ryzyka zagrożenia zdrowia, życia ludzkiego lub mienia, w stosunku do innych obszarów wykonywania uprawnień budowlanych.”

Z jednej strony OK, w zasadzie prawie 100% tych instalacji to napięcie bezpieczne, więc bezpośrednio nie zagrażają, ale czy złe zaprojektowanie SSP czy DSO nie stwarza zagrożenia życia to nie byłbym już taki pewien :slight_smile:

Przyznam szczerze, że bardzo chętnie to pismo, o którym kolega wspomniał zobaczę, a jeśli po zmianach interpretacja Izb będzie taka, że do teletechniki nie potrzeba uprawnień i będę mógł wyjść z podziemia :slight_smile: to jestem jak najbardziej za. Tylko mogę się założyć o dużą beczkę piwa, że interpretacja będzie jedyna słuszna, czyli, że tylko elektrycy i nikt poza nimi.

Pozdrawiam
MS

Sam projektuję SSP i DSO - potrzebny jest do tego duży zasób wiedzy. Mam dużo książek z tego zakresu i wybieram się na najbliższy kurs do ITB (na SSP). Kurs trwa tydzień i wart jest swojej ceny. U mnie to będzie odnowienie, bo mam go jeszcze z CNBOP.

pzdr
-DAREK-

Otóż to, projektowanie SSP, DSO czy oddymiania to nie tylko kabel i opornik na końcu, jak tu jeden z kolegów sugerował.

Pozdrawiam
MS

Nie sugerowałem że to kabelek (jeżeli kolega to do mnie pije :slight_smile: )i rezystor lecz kawał wiedzy o pożarnictwie - inny kolega przedstawiał argumenty że to elektronika i powinni telekomunikaci projektować - a cała elektronika kończy się na montażu rezystora na końcu linii.
Sam projektu SSP, oddymianie no i nieraz DSO - tu jest potrzebna tak naprawdę spora wiedza o akustyce staram się to podzlecać kolegą którzy mają sporo wiedzę i o dziwo są to elektrycy posiadający uprawnienia ale w całości poświęcili się jak to nieraz nazywamy instalacji niskoprądowej lub słaboprądowej.

Witam kolegów,
niedawno zdobyłem UB w zakresie elektryki.
Podchodząc do egzaminu stwierdziłem, że nie da się projektować wszystkiego mimo, że uprawnienia na to pozwalają. np. nie miałem nigdy styczności z liniami 110kV, a zakres wiedzy potrzebny do egzaminu na UB obejmuje linie 110kV jak również najwyższych napięć nie zapominając o trakcjach linii kolejowych, tramwajowych i trolejbusowych.
Jedni nie wychodzą z niskichprądów inni nie projektują urządzeń przeciwpożarowych, a jeszcze inni nigdy nie projektowali sieci np. 15kV.
Wszyscy otrzymują uprawnienia w takim samym zakresie.
Należy pamiętać, że nabywając praktykę niezbędną do uzyskania uprawnień ograniczamy się w zasadzie do zakresu działalności firmy w której pracujemy.
To od jej właściciela zależy co i w jakim zakresie będziemy wykonywać.

Największe obawy mam przed uwolnieniem UB dla wszystkich bez względu na kierunek wykształcenia tj. jest to z uprawnieniami tzw. SEP odnawianym co 5 lat.
Ewidentnie widać, po wykonywanych instalacjach przez tzw. “elektryków” (zdjęcia ogólnie dostępne na forum) że uzyskanie uprawnień np. kontrolno-pomiarowych, eksploatacji, dozoru nie ma nic wspólnego z podstawową wiedzą i prawidłowo wykonywanymi pomiarami i instalacjami.

W przypadku, gdy w naszym kraju o wygraniu przetargu decyduje 100% ceny… to po zniesieniu obowiązku wykonywania projektów budowlanych przez uprawnionych projektantów… nastąpi spadek cen projektów wraz z jakością.

Patrząc na projekty instalacji elektrycznych zamieszczone na BIPie danego starostwa, urzędu możemy zauważyć jak wraz ze spadkiem cen spadła jakość wykonywanych projektów.
W latach 90-tych nie było projektów budowlanych, które nie zawierały schematów rozdzielnic elektrycznych. Dzisiaj jest to normą.
A gdzie ochrona przeciwporażeniowa, zabezpieczenia przewodów od zwarć i przeciążeń, elewacje projektowanej rozdzielnicy - przecież to podstawy dla wykonawcy.
A co będzie dalej…
Spotykam coraz częściej projekty instalacji oświetleniowych bez obliczeń natężenia oświetlenia z rozmieszczonymi oprawami na tzw. oko. Nie wspominając o jakimkolwiek sterowaniu, energooszczędności, a kończąc na kieszeni Inwestora.

Czy chcemy, aby tzw. pan Jasiu, który kafelkuje, szpachluje, muruje, układa instalacje elektryczne oraz sanitarne od 20lat tzw. złota rączką wykona najpierw instalację, a później podłoży własny projekt wg tego co wykonał??
Podstawowa zasada mówi jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego nie obrażając przy tym pana Jasia.
Wystarczy spojrzeć jak wygląda rynek pracy w Wielkiej Brytanii gdzie hydraulik to hydraulik, elektryk to elektryk itd.
Nikt nikomu nie wchodzi w paradę i każdy pilnuje swojego.
A u nas już zrobiła się wolna amerykanka na rynku branży elektrycznej.
Obowiązujące ceny nie mają nic wspólnego z wiedzą i jakością.

Uważam, że którakolwiek z osób która posiada wykształcenie w kierunku np. elektrotechnika posiada podstawową wiedzę inżynierską niezbędną np. przy projektowaniu.
Osobiście na studiach wykonałem z 10 projektów instalacji elektrycznych w różnych zakresach od projektu stacji trafo 15/0,4 do projektu instalacji oświetlenia itp.

Co wy o tym myślicie?
Likwidować UB i dać możliwość wszystkim projektowania, nadzorowania i kierowania?

Pozdr

A jak to jest z praktyką w przypadku inspektorów nadzoru inwestorskiego?
Wysłałem pytania do MOIIB, na odpolwiedź czekam już 3 tydzień i się pewnie nie doczekam.
Mój znajomy złożył dziennik z takową (Bydgoszcz sporo lat temu) i uzyskał uprawnienia (ograniczone ale chyba z innej przyczyny). Gdzie indziej mamy stanowisko (np. chyba na stronie MOIIB), że orzeczeniem sądu praktyka inspektora nie jest wykonywaniem samodzielnej funkcji technicznej (itp) i w związku z tym nie może być zaliczna do praktyk w celu uzyskania UB. W innym miejscu (http://www.e-prawnik/wiadomosci/…) czytamy "Zgodnie z Prawem budowlanym, za samodzielną funkcję techniczną w budownictwie uważa się działalność związaną z koniecznością fachowej oceny zjawisk technicznych lub samodzielnego rozwiązania zagadnień architektonicznych i technicznych oraz techniczno-organizacyjnych, a w szczególności działalność obejmującą:
[…]

  • wykonywanie nadzoru inwestorskiego".
    Tu akurat jakiś e-prawnik mógł przeoczyć lub raczej pomylić to, że wykonywanie nadzoru inwestorskiego wymaga posiadania UB, natomiast odwrotnie to już nie koniecznie. Tak więc inspektorem mogłoby się być jeśli było się np. kierownikiem budowy i uzyskało się uprawnienia.
    Co sądzicie?
    Chyba projekt zmian z 09.2012r nic o tym nie mówi (przeczytałem na szybko).

Próbuję dociec o co koledze chodzi?

A kierownikiem budowy można być…jeśli ma się uprawnienia :slight_smile:

[…] wykonywanie nadzoru inwestorskiego wymaga posiadania UB, natomiast praktyki, związane z pełnieniem tej funkcji i do tego jeszcze pod nadzorem prowadzącego inspektora z uprawnieniami nie są akceptowane przez IIB (mam przynajmniej 70% przeświadczenia). Tak więc praca inspektora “tak jakby” jest traktowana jako samodzielna funkcja w budownictwie ale praktyka z taką pracą związana to niestety nie. CZY NA TAKIM STANOWISKU STOI IIB?

Eee, nie czepiajmy się słówek (nie chciałem się rozpisywać, bo post był i tak długi). Wiem, że np. kierownikiem budowy to się może być z UB. Oczywiście, chodziło o to: Tak więc inspektorem mogłoby się być jeśli było się np. inżynierem budowy i uzyskało się UB, uprawniające już wtedy oficjalnie i bez nadzoru do wykonywania funkcji kierownika budowy. Tak więc nie można być inspektorem nadzoru inwestycyjnego bez stażu p.n. “pełnienie samodzielnej funkcji w budownictwie” nawet jeśli miało się staż, który w rzeczywistości polegał na pełnieniu samodzielnej funkcji w budownictwie.

Witam kolegów,
to nie do końca jest tak jak piszecie.
Musicie zwrócić uwagę na zakres uprawnień tzn. nie ma uprawnień do bycia inspektorem nadzoru.
Są tylko uprawnienia wykonawcze które łączą obie funkcje tzn. kierownika robót i inspektora.
Jeżeli ktoś odbył praktykę w 50% pod okiem inspektora nie może otrzymać uprawnień bez ograniczeń tym bardzie wydłuża mu się praktykę potrzebną do uzyskania ww. uprawnień.

Wydłuża w nieskończoność. Nie miej mi tego za złe ale chyba nie przeczytałeś wsystkiego o czym piszemy (jeśli się mylę to przepraszam za ten arbitralny ton). Ani nikt nie odbył praktyk w 50% ani nikomu takiemu nie proponuje się dłuższych praktyk. Nic innego mu się nie proponuje oprócz ignoranctwa i ściemy jakim jest zlecanie podbijania pieczątek. Jeszcze raz podkreślam, że to nic osobistego. Ten temat jest taki zakręcony.

Na mail niestety nie otrzymałem odpowiedzi. Wystosowałem więc pismo do MOIIB m.in. z poniższym pytaniem.
Czy wykonywanie pracy inspektora nadzoru w branży elektrycznej przy założeniu, że praca ma charakter pełnienia samodzielnych funkcji w budownictwie (wydawanie wytycznych do projektowania, poprawianie błędów projektowych, nadzory nad montażem wraz z wydawaniem wytycznych do zmian montażowych z uzgodnieniami tych zmian z projektantem, nadzory nad usuwaniem błędów montażowych powstałych z przyczyn błędów projektowych lub montażowych, nadzory nad rozruchem, wykonywanie rozruchów, kierowanie grupą rozruchową, dokumentowanie powyższego w dzienniku montażu i rozruchu - jeśli nie są to samodzielne funkcje, to proszę o sprostowanie wraz z argumentacją) ale pod nadzorem osoby z uprawnieniami branżowymi wykonawczymi może zostać zaliczone w poczet praktyki zawodowej? Jeśli tak, to przy spełnieniu jakich warunków? Jeśli nie – prośba o argumentację.
Odpowiedź zamieszczę niezwłocznie po otrzymaniu.

Historia;

Dz.U. 1995 nr 8 poz. 38
Rozporządzenie Ministra Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa z dnia 30 grudnia 1994 r. w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie.


Tekst ogłoszony: D19950038.pdf

Status aktu prawnego: uchylony
Data wydania: 94-12-30
Data wejścia w życie: 95-02-14
Data obowiązywania: 95-02-14
Data uchylenia: 2005-07-03

Dz.U. 2005 nr 96 poz. 817
Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 18 maja 2005 r. w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie


Tekst ogłoszony: D20050817.pdf

Status aktu prawnego: uznany za uchylony
Data ogłoszenia: 2005-06-02
Data wydania: 2005-05-18
Data wejścia w życie: 2005-07-03
Data obowiązywania: 2005-07-03
Data uchylenia: 2006-05-31

Dz.U. 2006 nr 83 poz. 578
Rozporządzenie Ministra Transportu i Budownictwa z dnia 28 kwietnia 2006 r. w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie


Tekst ogłoszony: D20060578.pdf

Status aktu prawnego: obowiązujący
Data ogłoszenia: 2006-05-16
Data wydania: 2006-04-28
Data wejścia w życie: 2006-05-31
Data obowiązywania: 2006-05-31


Dz.U. 2007 nr 210 poz. 1528
Rozporządzenie Ministra Budownictwa z dnia 5 listopada 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie


Tekst ogłoszony: D20071528.pdf

Status aktu prawnego: obowiązujący
Data ogłoszenia: 2007-11-14
Data wydania: 2007-11-05
Data wejścia w życie: 2007-11-29
Data obowiązywania: 2007-11-29


Dz.U. 2011 nr 99 poz. 573
Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 21 kwietnia 2011 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie


Tekst ogłoszony: D20110573.pdf

Status aktu prawnego: obowiązujący
Data ogłoszenia: 2011-05-16
Data wydania: 2011-04-21
Data wejścia w życie: 2011-05-31
Data obowiązywania: 2011-05-31

Dzięki za wskazanie tych materiałów.
Z samego rozporządzenia z 2006r. nie wynika nic oprócz spełnienia warunku “pełnienia samodzielnej funkcji technicznej w budownictwie”
natomiast ze zmiany z 2007r. wynika trochę więcej: “Do praktyki zawodowej na budowie zalicza się wykonywanie czynności inspekcyjno - kontrolnych w organach nadzoru budowlanego. […]”
A więc zalicza się praktykę inspektora ale w “ORGANACH”. A takowymi są np. powiatowy czy wojewódzki inspektor blebleble.
Ale jeśli chodzi o inspektora nadzoru inwestorskiego??? Nie ma nic na ten temat. Równie dużo jest na temat np. kierownika budowy czy inżyniera budowy. No ale temu ostatniemu bezapelacyjnie zalicza się praktykę. A inspektorowi nadzoru inwestorskiego RACZEJ NIE. Raczej, tzn. raz tak a innym razem niekoniecznie. A dlaczego? A dlatego, że taki inspektor to może niekoniecznie pełni samodzielną funkcję. Pełni po prostu funkcję. Jak rozstrzygnąć, czy samodzielną? Przecież jeśli go spytać to pewnie zawsze potwierdzi, że samodzielną. No i co? Może bezpieczniej przyjąć stanowisko, że NIE, nie zaliczamy do praktyk takiej roboty. Tylko, że będzie trzeba to argumentować, i co wtedy? Niesamodzielna funkcja!!!
Tylko, że ta funkcja jest często bardziej samodzielna od funkcji inżyniera budowy.

edit 2012.11.19 01:35
Skoro same organy zostały wymienione z nazwy a inne takie tam nie, to prosta sugestia, że organy mogą. I tylko one. Czy ze względu, że “samodzielność” czy z innych względów? Bo jaką inną robotą jest NB w organach od tego tam inwestorskiego albo jeszcze bardziej badziewiastego (GW)? Czy nadzór budowlany organów jest traktowany niezgodnie z zasadami równej konkurencji w zawodzie?!? No bo przecież chyba nikt nie zaryzykuje stwierdzenia, że jest on bardziej samodzielny ha :wink:

Taką informację znalazłem w internecie - pozdrawiam i…jest blokada
reformy Gowina

Uprawnienia dla inżyniera budownictwa według nowych zasad?
Zwykle pojęcie „nowe” oznacza „lepiej”. Jednak nowe zasady nadawania uprawnień, jakie zaproponowano w projekcie ustawy o ułatwieniu dostępu do wykonywania zawodów m.in. budowlanych, wzbudziły w środowisku zaniepokojenie o zachowanie wysokich standardów, jakim podlega inżynier budownictwa pełniący samodzielne funkcje techniczne, jakim podlega osoba wykonująca zawód zaufania publicznego.

W projekcie Ustawy o ułatwieniu dostępu do wykonywania zawodów finansowych, budowlanych i transportowych z 27 września 2012 roku opracowanym przez Ministerstwo Sprawiedliwości, w części poświęconej uprawnieniom budowlanym, intencją ustawodawcy jest deregulacja oraz uproszczenie struktury uprawnień w obszarze zawodów inżynierskich. „Oprócz skrócenia ścieżki nabywania określonych uprawnień, zdecydowano się na uproszczenie systemu uprawnień i specjalności w obrębie tych zawodów” – czytamy w uzasadnieniu zaproponowanych rozwiązań. I to właśnie wzbudziło największe kontrowersje środowiska, a szczególnie dwie kwestie. Pierwsza to połączenie uprawnień budowlanych wykonawczych i projektowych. Druga dotyczy skrócenia praktyki niezbędnej do uzyskania uprawnień.
Uprawnienia budowlane po nowemu bez konsultacji

  • Mamy odmienne zdanie niż zespół pana ministra Gowina zajmujący się projektem ustawy deregulacyjnej, komentuje Andrzej Dobrucki, prezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa (PIIB). - Uważamy, że na zaproponowane rozwiązania trzeba spojrzeć również przez pryzmat obecnego systemu nauczania na wyższych uczelniach technicznych. Obecnie mamy tak zwany system boloński, dwustopniowy, który przygotowuje inżyniera budownictwa I stopnia, po siedmiu semestrach nauki, jako tego, który jest przygotowywany do wykonywania samodzielnych funkcji technicznych w wykonawstwie. Natomiast uprawnienia do projektowania wymagają dłuższego nauczania, stąd powinny być dostępne dopiero dla magistra inżyniera. Pomysł, że wszyscy muszą zdawać jednocześnie uprawnienia i wykonawcze, jest naszym zdaniem bez sensu. Po pierwsze, nie ma takiej możliwości, by tych co roku zdających 3 do 4 tysięcy inżynierów mogło jednocześnie odbyć praktyki projektowe. Po drugie, część z nich nie jest przez uczelnie odpowiednio przygotowana do projektowania i to potwierdzają dziekani oraz profesorowie tych uczelni.

W projekcie ustawy jest zapis, że egzamin na uprawnienia będzie odbywał się w czterech specjalnościach (teraz jest 9): - architektonicznej; - konstrukcyjno-budowlanej; - instalacyjnej w zakresie sieci, instalacji i urządzeń cieplnych, wentylacyjnych, gazowych, wodociągowych i kanalizacyjnych oraz - instalacyjnej w zakresie sieci, instalacji i urządzeń elektrycznych i elektroenergetycznych. Uzyskanie uprawnień budowlanych bez podziału na wykonawcze i projektowe wymagać by miało odbycia rocznej praktyki przy sporządzaniu projektów i rocznej praktyki na budowie (teraz zdobycie uprawnień projektowych bez ograniczeń to dwa lata praktyki przy projektowaniu i rok na budowie, zaś zdobycie uprawnień do kierowania robotami bez ograniczeń to 2 lata praktyki na budowie).

  • Dlaczego mamy zmuszać inżyniera, który chce być całe życie kierownikiem budowy czy inspektorem nadzoru, żeby był projektantem? – pyta szef PIIB. – Natomiast odwrotna sytuacja, żeby każdy projektant przeszedł przynajmniej jeden rok praktyki na placu budowy, jest jak najbardziej zasadna. Musi on wiedzieć, jak to co się projektuje, ma się w rzeczywistości na budowie. Wydaje się, że zespół przygotowujący te zapisy nie dostrzegł bardzo ważnego aspektu – otóż praktyka, czy na budowie czy w biurze projektów, jest dalszym ciągiem nauki. Dzisiaj postęp techniczny jest tak ogromny, że poprzez dalsze wykonywanie zawodu na różnych szczeblach człowiek całe życie się uczy. I uważamy, że rok praktyki w projektowaniu to za mało, by móc projektować obiekty i być w pełni za to odpowiedzialnym. Dlatego chcemy, żeby ten okres był wydłużony.
    PIIB jest przeciwna połączeniu uprawnień wykonawczych i projektowych. A co do deregulacji i dostępności zawodu inżyniera budownictwa, to Izba od 2009 roku zabiega o przyznanie inżynierom I stopnia uprawnień bez ograniczeń do wykonawstwa. Jak dotąd, chociaż adresaci (min. Ministerstwo Infrastruktury i następca, czyli Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, Sejm RP, posłowie z komisji infrastruktury) uznawali racje tej propozycji, temat pozostał nieruszony. To samo dotyczy uprawnień w ograniczonym zakresie dla techników budownictwa. Teraz wygląda to tak, jakby zespół ministra Gowina odkrył te zagadnienia, szkoda tylko, że bez żadnych konsultacji ze środowiskiem.
  • To już i tak dziwi, że minister sprawiedliwości jest autorem projektu w sprawach dotyczących zawodu inżyniera, architekta czy urbanisty, ale widać miał do tego plenipotencje – komentuje Andrzej Dobrucki. - Najpierw jednak powinien zasięgnąć opinii zainteresowanych, a dopiero później, po jakichś dyskusjach, formułować propozycje zmian. A w tej sprawie ze środowiskiem nie było żadnej dyskusji. Projekt tej ustawy dotarł do mnie z 24-godzinnym opóźnieniem w stosunku do tego, co otrzymali dziennikarze na konferencji prasowej.
    Nie ma zgody na obniżenie standardów uprawnień budowlanych
    Nic dziwnego, że zawrzało i środowisko zwiera szyki. Wspólnie – w ramach tzw. Grupy B-8: PIIB, Izba Architektów RP, Polska Izba Urbanistów, Polski Związek Inżynierów i Techników Budownictwa, Izba Projektowania Budowlanego, Geodezyjna Izba Gospodarcza, Stowarzyszenie Geodetów Polskich, Towarzystwo Urbanistów Polskich i Stowarzyszenie Architektów Polskich – z prośbą o interwencję i powstrzymanie prac legislacyjnych nad tą ustawą, organizacje i samorządy związane z zawodami budowlanymi zwróciły się do Premiera Donalda Tuska i prof. Zygmunta Niewiadomskiego, przewodniczącego Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Budowlanego. Nie jest bowiem wskazane, by inicjować obecnie szczątkowe regulacje, które dotyczą uprawnień i zasad funkcjonowania samorządów, bo kompleksowo i tak nie rozwiązują one problemów. Do sprawy trzeba podejść racjonalnie, trzeba ją przedyskutować i ewentualne zmiany wprowadzić w przygotowywanym nowym Kodeksie Budowlanym.

Od wysłania maila upłynął już miesiąc a od złożenia pisma (13.11.2012r.) płynie 3 tydzień. Chciałem się więc usprawiedliwić w temacie odpowiedzi MOIIB na moją korespondencję. JEST POSTĘP. Co prawda na mail to pewnie nie otrzymam odpowiedzi ale za to moje pismo po dwóch tygodniach od złożenia trafiło do prawnika MOIIB! Na pytanie o termin odpowiedzi (dzwoniłem dziś do Izby) nie uzyskałem jednak informacji.