Trafił mi się ciekawy temat do zbadania, mianowicie: jest rozdzielnica zasilająca bieżnie w siłowni (tylko bieżnie), Nad wszystkimi obwodami czuwa RCD ze stykami 63A dobezpieczona we wcześniejszej rozdzielnicy S 193 C40A. Problem pojawia się co 1,5-2 lata tzn we wspomnianej różnicówce traci ciągłość jedna z faz. Nie ma sladów przegrzania. Podłączyłem analizator … wszystko ok. Jedynym pomysłem na tą dolegliwość to fakt, że obsługa codziennie wyłącza i załącza całą rozdzielnice tym wyłącznikiem RCD. Czyżby nie wytrzymywała mechanicznie?
Miał ktoś podobny przypadek? może jakieś sugestie?
Różnicówka po ok 1,5 roku, wygląda jak nowa, bez śladów niewłaściwej pracy:
A rozwierć nity i sprawdź jak wygląda styk. Ewentualnie jakiś lepszy miernik nawet cęgowy, lub bocznik i oscyloskop i zmierzyć udar prądowy podczas załączenia. Bo tylko to byłoby w stanie tak wypalić styk, jeżeli ten faktycznie jest wypalony. To też dowód na to że aparaty zabezpieczające nie są włącznikiem. Może warto dodać jakiś stycznik mocy, włącznik na przednim panelu…
Przy okazji miałbym pomysł na kilka ciekawych tematów. Pierwszy to sprawdzanie jak aparaty różnych producentów wyglądają w środku i porównanie ich z innymi producentami. Myślę że można by się zdziwić. Rozmontować różne, powiedzmy B16 jako najbardziej popularne i pocykać zdjęcia. Ja dzisiaj z ciekawości zajrzałem do B16 “marki” GACIA, na której zrobiłem sobie całą rozdzielnicę na część gospodarczą domu - łącznie z 40 aparatów. Wygląda bardzo dobrze, na pewno lepiej niż Legrand (ha tfu!).
A drugi temat o różnych chińskich miernikach. Okazuje się że chińskie wcale nie jest takie złe, wręcz przeciwnie - za śmieszne pieniądze możemy dostać bardzo dokładny kombajn. Ja od dłuższego czasu używam dwóch konkretnych:
HDS2202S, czyli multimetr, oscyloskop dwukanałowy i generator przebiegów, bardzo przydatny do łączenia elektryki z elektroniką (na kanale Piotra Burnosa jest świetny test),
oraz drugiego na którego chciałbym zwrócić Twoją uwagę - CMS101. Bardzo duży miernik cęgowy oraz multimetr, mierzy DC i AC na cęgach, ale też ma funkcję pomiaru prądów udarowych do 1kA, a co najważniejsze - na sondach napięciowych oraz na cęgach ma oscyloskop i można sobie oglądać przebiegi. Połączenie BT, zapinasz cęgi, idziesz gdzieś indziej i masz podgląd na żywo na telefonie. Również test u Piotra Burnosa który pokazał że ta zabawka ma dokładność grubo ponad to co deklaruje producent, procenty ze specyfikacji spokojnie możesz podzielić przez 5. Cena? Szalone 260 złotych u chińczyka.
Raczej nie zabieram eksponatów z pracy, chyba że klient życzy sobie zutylizować.
Czy jest wypalony, trudno powiedzeć bez “sekcji zwłok” , ale takie grzanie raczej zostawiłoby jakiś ślad, przebarwienie na obudowie a tu nic. Obciążenie ma charakter lekko pojemnościowy, ale podczas pracy a przy załączeniu “wstają” bez obciążenia - tylko elektronika.
Długotrwałe grzanie, przeciążenie tak. Ale krótkotrwałe impulsy wynikające z iskrzenia przy załączeniu mogą nawet nie odbarwić obudowy od wewnątrz, w szczególności że w sporej cześci różnych marek spotkałem się z tym, że po bokach styku zainstalowano dodatkowe plastikowe wstawki.
Tylko elektronika, czyli pewnie “tylko” ładowanie banku kondensatorów falownika/sterownika silnika bez żadnego sensownego ograniczenia prądowego.
Inna możliwość którą widzę, ale to musiałbym popsuć kilka modeli trójfazowych, to zużycie mechanizmu zapadkowego. Chociaż nie do końca potrafię to sobie wytłumaczyć.
Przy powtarzającej się awarii? Błąd, bo ze sposobu uszkodzenia mógłbyś wywnioskować przyczynę.
Dygresja - w pracy mamy na kilku liniach przetworniki ultradźwiękowe do zgrzewania plastiku, jednocześnie będące siłownikami pneumatycznymi. Bardzo drogie urządzenie, które potrafią działać miesiącami, a potrafią paść po kilku dniach. Serwis bardzo kosztowny, czas oczekiwania liczony w tygodniach a my jako klient mieliśmy kategoryczny zakaz rozkręcania ich pod groźbą utraty gwarancji. W końcu przekonałem przełożonych że nie możemy traktować tych elementów jak jakichś magicznych urządzeń i tępo wymieniać ich bez zlokalizowania przyczyny co się uszkadza i dlaczego. Okazało się że:
-spora część awarii wynikała z niedokręcenia przez serwis kilku śrubek i blokady siłownika (skąd w przetworniku ultradźwięków wibracje?!), więc brak możliwości zweryfikowania jakości serwisu,
-serwis za grube tysiące polegał na wymianie dwóch oringów za jakieś grosze, wyczyszczeniu ze starego smaru i nałożenie nowego. Robota na 5 minut.
Na razie zasugerowałem układ wyłączania rozdzielnicy na oddzielnym rozłączniku albo stycznik, żeby odciążyć mechanizm róznicówki a na efekty może trzeba kolejne dwa lata poczekać. Z pewnością jeżeli to wina anomalii przy komutacji styków, to za pare złotych problem zniknie .
Ten konkretny wyłącznik RCD ma zdolność łączeniową min 20.000 cykli a pod obciążeniem spada do ok. 4000 cykli - to wciąż więcej niż 2 lata eksploatacji z codziennym zał./wył.
Uwaga, będę zadawał pytania
Faktycznie, wytrzymałość elektryczna określa ilość cykli łączeniowych pod znamionowym obciążeniem. Pytanie - JAKIM obciążeniem? W jakiej klasie łączeniowej?
Odpowiedź znajduje się w normie IEC 61008-1 wg. której określa się tą wytrzymałość dla wyłączników RCD. Testy wykonuje się przy obciążeniu rezystancyjno-indukcyjnym i zmiennym współczynniku mocy, zatem problemem jest nie załączenie obwodu, tylko jego rozłączenie i ciągnięcie łuku. W przypadku załączenia urządzenia z jakim rodzajem przetwornicy napięcia, mamy obciążenie przeważająco pojemnościowe, z ogromnym (porównując do skali współczynnika mocy, a raczej poziomu odkształcenia prądu i wartości tego prądu) prądem ładowania kondensatorów. Także testy obejmowały nagrzewanie się styków przy wyłączaniu łuków, a użytkowanie z tematu dotyczy załączania w losowych momentach dużych baterii kondensatorów (ponownie - dużych w porównaniu do typowych wartości obciążenia pojemnościowego AC jakie można spotkać w domu). Bo typowo w instalacjach domowych możesz mieć filtry EMI, przetwornice beztransformatorowe, generalnie kondensatory o wartościach od nanofaradów do kilku mikrofaradów. A w bieżni strzał pochodzi od próby naładowania banku o pojemności nawet wielu milifaradów.
Masz rację w tym co piszesz, jednak te maszyny są wyłączane w stanie “standby”, nigdy podcza pracy (ćwiczeń), więc na polu bitwy zostaje jedynie sterownik bieżni.
WYłączane tak. Ale włączane przy pustych kondensatorach na szynie DC. I o to mi ciągle chodzi. Każde włączenie to strzał prądem ładowania kondensatorów, w zasadzie niemal zwarcie o ograniczonej energii, i erozja styków postępuje bardzo szybko. Na zrzucie z analizatora wysłałeś średnie 1s. Mnie ciekawi jak wyglądają wartości liczone w okresie milisekund.
Napisałeś że łączność traci jedna z faz. Zawsze ta sama?
Ale ok , wiem o co Ci chodzi. Nie wiem, czy przy załączeniu bieżni od razu “startują” kondensatory, ale dobra sugestia - warto to sprawdzić.
Tylko jeżeli masz rację, to nieważne jaki aparat bedzie załączał przedmiotową rozdzielnicę, czy to rozłącznik, czy stycznik - każdy skończy podobnie, jak te roznicówki. Pozostaje przewymiarowane AC3.