Wyobraźmy sobie, że mam problem

Witam ! Wyobraźmy sobie, że mam problem. W obiekcie budowlanym jest instalacja elektryczna w ukladzie sieci TN-S
z zainstalowanym wyłącznikiem różnicowo-prądowym.
Za tym wyłącznikiem, elektryk dotknął jedną ręką…fazy L1
a drugą jednocześnie fazy L3. W jakim czasie zadziała wyłącznik ochronny ? Proszę o wypowiedź pomiarowców.
Co panowie wynika z Waszej praktyki tj. wykonywanych pomiarów ?))))

Jest to rozważanie raczej teoretyczne gdyż JEDNOCZESNE dotkniecie dwóch faz bez „ pośrednictwa ziemi” jest mało prawdopodobne ale możliwe. W takim przypadku wyłącznik nie zadziała porażenie pewne …chyba że
stoimy na ziemi …część prądu zamyka się przez nogi…Pytanie jaka będzie wartość tego prądu ? Wytworzony przez człowieka dzielnik napięcia może mieć rożne wartości !.
Ciekaw jestem opinii innych Panów.
Ja też mam problem , w obiekcie budowlanym jest
instalacja elektryczna w układzie sieci TN-S
z zainstalowanym wyłącznikiem różnicowoprądowym.
Za tym wyłącznikiem, elektryk dotknął jedną ręką…fazy L1
a drugą jednocześnie przewodu neutralnego N. W jakim czasie zadziała wyłącznik ochronny ?
Albo inny przypadek elektryk najpierw dotknął przewodu N a później fazy L1.
Zapraszam do dyskusji.

Zdumiewa mnie pytanie Panów o CZAS zadziałania wyłącznika. Czas będzie w jakiś sposób zależny od stosunku płynącego prądu różnicowego do znamionowego prądu różnicowego wyłącznika. Opisywane przez Panów sytuacje nasuwają zasadniczą wątpliwość dotyczącą wartości prądu różnicowego. Jeżeli impedancja między tym niszczęsnym facetem a ziemią jest odpowiednio wysoka (np. stoi na dywaniku dielektrycznym, albo na suchej drewnianej drabinie i nie dotyka niczego uziemionego) to wyłącznik nie zadziała wcale, a chłopu trzeba będzie kupić drewniane wdzianko. Jest to dość oczywiste i nie ma o czym dyskutować. Wyłącznik różnicowoprądowy mierzy sumę wartości chwilowych prądów w przewodach fazowych i przewodzie neutralnym, a zatem jeżeli obwód “chłopozwarciowy” zamyka się jedynie między tymi przewodami, to tak zdefiniowany prąd różnicowy ma wartość zerową.

Dziękuję za udział w dyskusji. Pytanie o czas zadziałania było tylko pretekstem, miało sprowokować do dyskusji o właściwościach wyłączników różnicowopradowych i o ich niedoskonałościach.
Czas zadziałania jest w tych przypadkach mało istotny , wyłącznik różnicowoprądowy ma inną charakterystykę czasowo-pradową od bezpieczników. Dopiero przy prądach zbliżonych do In możemy mówić o czasie zadziałania wyłącznika , czas zadziałania zmienia się w wąskiej granicy dla wyłącznika o In=30mA typu A przy prądach 27-150 mA wynosi 90-10 ms …wartości średnie praktyczne… (dopuszczalny max 200ms). Dlatego prawdopodobnie nie ma konieczności pomiaru tego czasu. Ważne by różnicówka zadziałąła przy określonym prądzie.
Z pozostałą Pana wypowiedzią w pełni się zgadzam. Nigdy nie uda się w pełni określić zachowania wyłącznika bez wszystkich danych. Chętnie wysłucham innych opinii.
Czy któryś z Panów elektryków podzieli się uwagami o … fajnych … właściwościach różnicówek ?
Oto jedna. Pan Kowalski postanowił wymienić uszkodzone gniazdo wtykowe, odłączył napięcie wyłączając jednobiegunowy wyłącznik instalacyjny np. S 191B10 … nagle przy podłączaniu przewodów zgasło światło w całym mieszkaniu !..Zadziałał „wyłącznik główny” nasza kochana różnicówka! Przeceż wyłączyłem bezpiecznik! Przyczyna była prozaiczna P.Kowalski zwarł przez przypadek i nieświadomość przewód PE z N.
Ta naprawa drogo go kosztowała musiał zaprosić żonę i córkę na obiad…przeprosić żonę że magnetowid nie zarejestrował jej ulubionego serialu, córkę za zmarnowaną godzinną pracę przy komputerze.
Skutki takich działąń np. w biurze były by…
Czemu więc spotyka się najczęściej instalacje zabezpieczone jednobiegunowymi wyłącznikami instalacyjnymi,
Wygoda projektantów, oszczędności, brak miejsca w rozdzielnicy?
Na pytanie o wyłączniki dwubiegunowe w sklepach „elektrycznych” informowano mnie iż takowe są ale na zamówienie.
Zapraszam do dyskusji. : )))

Wszystko można podsumować jedną dobrą zasadą: Najpierw chronić, później zasilać. Zgodnie z tym różnicówka zachowuje się bardzo poprawnie. Zgodzę się, żę skutki finansowe tej zasady mogą być straszne. Jednak wolę, aby różnicówka zadziałała za wcześnie niż wcale.
Jeżeli inwestor tak bardzo martwi się o kwestie finansowe “błędnego” działania różnicówki, to niech założy ich tyle co ma obwodów i problem niewłaściwego działania będzie miał z głowy.

W jakim przypadku połączenie przewodów N i PE spowoduje zadziałanie zabezpieczenia różnicowego a w jakim nie spowoduje?