Wyłączniki różnicowoprądowe inaczej

Jestem własnie po lekturze artykułu panów A. Klajn i M. Kobusiński pt. “Wyłączniki różnicowoprądowe…” zamieszconym w ELEKTROINFO nr 9.

Przeczytałem tam miedzy innymi, że powszechnie stosuje sie w USA i Kanadzie różnicówki o działaniu pośrednim. W Europie do ochrony przeciwporażeniowej stosuje się tylko wyłączniki o działaniu bezposrednim. Informacja była lakoniczna ale warto sie nad tym zatrzymac bo nasłuchałem sie duzo i naczytałem że wyzwalanie pośrednie jest złe itp. Wskazano również że preferencje w Europie biora się z tego, że to własnie w Europuie wymyślono odpowiedni mechanizm wyzwalacza o takiej czułości.

Naszła mnie przykra refleksja, że robi sie wode z mózgu inzynierom elektrykom w Europie lub w USA. Problem polega na tym że najprawdopodobniej Amerykanie czytaja i słuchają na różnych szkoleniach argumentów że jednak działanie pośrednie jest lepsze i argumenty są przedstawiane zgodnie z “jak najlepiej rozumianą wiedza techniczną”.

Wiedziałem o tym że normy to kompromis pomiędzy naukowcami reprezentującymi “wiedzę techniczną”, producentami i dystrybutorami reprezentującymi sposoby realizacji czegoś oraz odbiorców którzy sa w stanie za coś zapłacić tyle a nie wiecej. Niepokoi mnie jednak fakt iż dorabia się niestety “teorię techniczną” do zwyklej gry ekonomicznej.
niby o tym wiedziałem a jednak trochę głupio. Nachodzą mnie takie mysli że tak na prawdę nie znajac kulis nie powinno się zabierać głosu w kwestjach technicznych a tylko w kwestiach zgodności normy z normą lub zgodnosci rozwiązań z normą.

P_rzykra to konkluzja. Ciekaw jestem Waszych opini.
Pozdrawiam

Również zastanawiałem się nad tym artykułem, ale jakoś nie bardzo uwieżyłem tym panom. Obecnie na naszym rynku są firmy z całego świata i nie spotkałem oferty na wyłączniki “pośrednie”.
Pierwszy polski RCD firmy FAEL był o działaniu pośrednim. Największą jego krytyką było nie whania i zapady napięcia ale przerwa awaryjna ( brak) przewodu N, wówczas faza przechodzi przez martwy wyłącznik i poraża.
W jednym z katalogów producenta RCD ( w tej chwili nie pamiętam firmy chyba ELESTER) jest cała teoria jak należy budować obwody sterownicze w układach z przekaźnikiem różnicowoprądowym i np. stycznikiem czy wyłącznikiem. Przy zaniku napięcia jednej z faz do N wyłącznik lub stycznik powinien się otworzyć. Stycznik to jakby samoczynnie odpadnie natomiast wyłącznik wyposażano w cewkę wyłączającą zanikowo napięciową.

Pozdrawiam kolegów Akadiusza i ,kotek,

Przedstawiam Panom następujący problem-jednocześnie proszę o odpowiedź.

Coraz częściej słyszy się temat ,sala komputerowa w szkole,gimnazjum,Jaki wyłącznik różnicowo prądowy dobrać aby sieć zasilająca stanowiska komputerowe np 8 komputerów nie była wyłączna w momencie załączania kilku stanowisk jednocześnie.Gdybyśmy zsumowali wszystkie pojemności z każdego stanowiska to suma dałaby prąd upływu ( normalny)
powyżej 30mA co w rezultacie będzie powodowało wyłącznie stanowisk.W projekcie proponowanym przez Ministerstwo Edukacji w 2000roku dla zasilania sal komputerowych muszą być spełnione pewne rygory:między innymi mówi się tam o obowiązkowym zastosowaniu wyłącznika r%

radzę nie stosować wyłączników zbiorczo ale zabudowac dla każdego obwodu osobny z czlonem nadmiarowo-zwarciowym. istnieje rownież możliwość zastosowania wyłączniów bezpośredno na stanowisku.wybor jest duży.w puszce, wtyczce lub rozgałęźniku. policzyć koszty i wybrać

pozdrawiam

Człowiek jest tak skonstruowany, że jak nawet coś jest dobre nie pcha rozwiązań za darmo.
W Europie jest prężne lobby koncernów niemieckich które lansują tezę, że wyłączniki róznicowe winny np. działać do temperatury minus 25 stopni C…
W Polsce już dawno mogłaby być telefonia trzeciej i następnych generacji, ale aby coś przepchać musi być LOBBY…jak lobby nie ma nilkt nikogo nie popchnie…
To jest oczywisty mechanizm i stary jak świat odkąd wymyślono pieniądze !!!