Czasami, z różnych powodów wykonuje prace pod napięciem.
W tym przypadku najblizszy bezpiecznik był na słupie i nie byłem w stanie tam się dostać. Wymieniłem pod napięciem wyłącznik nadmiarowo-pradowy i założyłem gniazdfa DOII. Gdy wszystko miałem porobione postanowiłem ostatni raz sprawdzić docisk śrub i wtedy, wyluzowany zrobiłem zwarcie dwufazowe.
Bezpieczniki wytrzymały i łuk na moim srubokręcie sam zgasł.
Co pozostało widać na zdjeciach a ponadto sruby w zaciskach tak się stopiły przez łuk, że straciły nacięcia pod wkrętak. nie próbowałem ich nawet wykręcić. W nocy bolały mnie oczy bo sobie je naswietliłem łuk zapalił sie 30cm od mojej twarzy.
Nie polecam…
Nieźle, jak kiedyś robiłem laborkę z zasilania pojazdów trakcyjnych (czy jakoś tak, nie pamiętam) na polibudzie, to podczas badania falownika, na rezystor bocznikujący, wypadł mi z kieszeni koszuli metalowy długopis. Zanim zadziałały zabezpieczenia na sali, to zdążyłem zespawać (teoretycznie z niepalnego tworzywa )stół. Długopis niestety “zginął” (czytaj: stopił się) śmiercią męczennika i protokół musiałem robic ołówkiem ![]()
Ciekaw jestem czy Ty wiesz co to są prace pod napięciem PPN i zasady ich wykonywania (karty Technologiczne)
Elektryka prad nie tyka ![]()
Zadałeś mi ciężkie pytanie!
Dla uspokojenia podam tylko że nie byłem sam… Kolega miał uprawnienia E i nie miał powodów by mnie nie lubić.
Nie ma powodu do chwalenia i zadowolenia
Mój dawny brygadzista mawiał " Jak Cie nie pier…nie to sie nie nauczysz" I jest w tym dużo prawdy !
Nie chwalę się ani nie jestem zadowolony…
Po prostu podaję przykład.
Rozumiem też, że Panowie Marek Łęczycki i Jerzy, chociaż sa “starymi praktykami” i codziennie siedzą w instalacjach nigdy z takimi zjawiskami się nie spotkali… nie musieli pracować pod napięciem… i zawsze wszystko robią zgodnie z przepisami…
pogratulować
Kolego Maroń !!! Opisany przypadek świadczy, że duży z Was fachowiec. Zżarliscie pewnie – Kolego – “zęby” wykonując instalacje elektryczne na sztandarowych budowach realnego socjalizmu ! Czy jednak z opisanego zdarzenia - patrz wyżej wyciągneliście wnioski ?
Nie wstydzę się tego kim jestem więc kolego megabajt aby zaspokoić Twoja ciekawośc kilka słów o mnie:
Szkoły Podstawowe kończyłem w socrealu - to prawda
W owym socrealu kończyłem też technikum i miałem praktyki w sztandarowych zakładach, gdzie przewodnia klasa robotnicza uczyła mnie jak pracować powoli i zabezpieczać przewody instalacyjne przed wyrwaniem ze scian przez innych członków bezklasowego społeczeństwa.
Gdy socjalizm “dał mi” maturę to wziął się i upadł… a takie miałem plany…
Studia robiłem i kończyłem juz za kapitalizmu, a pracy uczyłem się w prywatnych firmach. koledzy wiedzieli ze jak trzeba pchac lapy do rozdzielni pod napięciem to ja jestem pierwszy…
Jak widać jeszcze mnie nie zabiło, ale to tylko przypadek. Prace pod napięciem niestety to codzienność.
Zdażylo mi się kiedyś narobić w ten sposób wiele szkód.
Przy przyłączaniu kolejnego przewodu N pod zacisk w kiepskiej skąd inąd rozdzielni posłałem serię przepięć które rozłozyły parę modułów w centrali alarmowej.
Zdarzyło mi się też grzebać w rozdzielni pod napieciem zasilającej centralną serwerownię duzebo banku. Informatycy twierdzili że nie mogą połozyć systemu a kolejny obwód trzeba wpiąć pod nowe zabezpieczenie. I co ? Tym razem mi się udało, ale bywało różnie… To prawda ze nie ma sie czymś chwalić ale to jest życie. Oczywiscie mogłem odmówić pracy wykonywanej w takich warunkach i nie poniósłbym pewnie żadnych konsekwencji ale razem z inwestorem podejmowałem takie ryzyko.
Czego mnie to nauczyło?
Jezeli już coś robię to zdejmuje obrączkę i zegarek.
Jak mnie co jakiś czas delikatnie “popieści” to tracę rutynę - co jest dobrym skutkiem ubocznym.
Ponieważ pchałem łapy tam gdzie nie trzeba wiec zajałem się projektowaniem.
Nie ma tego złego, bo jako projektant będzie Kolega tak projektował rozdzielnice, żeby i system chodził, i elektryk nie narażał życia. Cieszymy się, że nadal Kolega jest wśród nas. A narażać się na utratę np. wzroku ZA CHOLERĘ NIE WARTO.
Z tym odparowaniem to chyba przesada. Osmalony jest to fakt, ale nie odparowany. Nie mam zdjęć, ale widziałem odparowanego kota, który chodził po szynach w rozdzielni 20 kV.
Szanowni Panowie elektrycy!
W branży pracuję od 1970 roku i często musiałem działać “pod napięciem”, gdyż pracuję jako elektryk serwisowy.
Znając zasady i przepisy o pracy z urządzeniami elektrycznymi, których nie będę przytaczać, nie chcąc sugerować, że Panowie ich nie znaj, muszę wiele awarii usuwać mając urządzenia załączone.
Prace te wykonuje ze wzożoną ostrożnością zdając sobie sprawę z isnienia zagrożenia.
Pomimo to parę lat temu pracując przy zasilaniu obiektu z sieci zewnętrznej spowodowałem zwarcie międzyfazowe. Po przyjechaniu pogotowia Energetycznego okazało się, że w swojej rozdzielnicy zabezpieczenia typu BM były zastąpione durtami 16mm2. Spowodowało to, że popłynął prąd zwarcia, który spallił mi śrubokręt (stopił się), a był średnicy 8 mm2.
Dlatego ostrzegam wszystkich Kolegów przed pracą “po napięciem” gdy nie wie się jakie zabezpieczenia zabezpieczają zasilanie tych obwodów.
Serdeczne pozdrowienia dla Kolegów z branży
Zdzisław
W dużych zakkładach przemysłowych pracujących w ruchu ciągłym, wykonuje się często prace związane z lokalizacją i usuwaniem awarii pod napięciem lub w pobliżu napięcia. Pomimo zachowania szczególnej ostrożności, spowodowanie zwarcia śrubokrętem lub innym narzędziem jest zawsze prawdopodobne Również osoby nie będące elektrykami, popularnie mówiąc grzbią w instalacjach elektrycznych. Efekty można zobaczyć w narzędziowniach, takich upalonych śrubokrętów jak na zdjęciu, i innych narzędzi są dziesiątki, które się popularnie mówiąc złomuje.
A ponieważ nie ma ludzi nieomylnych, każdy elektryk uczy się całe życie i zdobywa doświadczenie, myślę że autorowi zdjęcia podobne przypadki już się nie zdarzą
Pozdrawiam Czesław
Czy rzeczywiście za komuny uczyli nas gorzej niż teraz? A kto teraz w zakładzie pracy ma czas wprowadzać młodego pracownika w zawiłości praktyki, czy umożliwia mu się udział w szkoleniach, zdobywanie uprawnień itd.? A “oszczędności” na każdym kroku, nawet kosztem bezpieczeństwa ?
Coś mi się widzi, że wypadków będzie coraz więcej.
to wszystko dlatego że nie miałeś gumowego wkrętaka !!!
)
i może okularów spawalniczych…
Witam wszystkich .
Jeżeli chodzi o wypadki to właśnie przed tygodniem wydarzył się takowy na naszym terenie. Napiszę moze kilka słów o tym bo warto . Rozdzielnia wieżowa napięcie30/0,4KV pracuje również jako rozdzielnia przelotowa zasilanie 30KV z jednej strony kablowe z drugiej napowietrzne, przęsło dalej odłączony odłacznik w lini <normalny układ rozcieć>Transformator zdemontowany w zwiazku z likwidacją przedsiębiorstwa . Drzwi zamknięte na zamki typowe. przychodzi młody człowiek 18 lat wyłamuje zamki i penetruje rozdzielnię ponieważ w komorze trafo jest pusto udaje się po drabince na piętro wiesza torbę z narzędziami na celce podpala świeczkę i wychodzi po barierce na odłacznik liniowy zapewne w celu demontażu szyn aluminiowych. Zbliża sie do odłącznika i rażony upada do celki między dwa odgromniki . Linia spz-uje w cyklu dwukrotnym w-z-w-z i pracuje normalnie. Potem jeszcze jeden spz i zgłoszenie odbiorcy że na rozdzielni nastąpił wybuch. Pogotowie energetyczne po przyjeżdzie stwierdza, że w celce znajdują się zwłoki mężczyzny. Przyjeżdża prokurator, policja ,pogotowie . Lekarz stwierdza zgon .Aby zrozumieć rozmiar tragedi i skutki termiczne działania prądu należy zobaczyć zwłoki denata. Ciało ugotowane napuchniete strasznie i ten zapach który pamięta sie całe zycie chyba uświadamiający niebezpieczeństwo jakie czycha na nas elektryków w każdej chwili.
Chłopiec który poszedł pewnie trochę “dorobić” patrząc na odłączony odłacznik przed stacją nie zdawał sobie sprawy z tego że rozdzielnia moze być zasilana dwustronnie zresztą skad miał wiedzieć nie będąc elektrykiem .
Przerażajacy widok . Nikomu nie życzę aby musiał oglądać taki widok a tym bardziej być uczestnikiem takiego zdarzenia.
Opisałem cały to zajście aby uzmysłowić iż wypadki zdarzają się i będą się zdarzać . Wypadek to zbieg kilku mało prawdopodobnych okoliczności hm mało prawdopodobnych ale będących brzemiennymi w skutkach.
Można by teraz zadać pytanie czy aby jesteśmy należycie wynagradzani za pracę w tak niebezpiecznych warunkach? gdzie nie zawsze los człowieka jest w jego rekach.
Mowią zawsze ze wskażnik napiecia to podstawa nie powiem ze nie, ale sam miałem przykład na własnej skórze że wskażnik niestety nie uchroniłby mnie od porażenia . Zawinił dyspozytor a idiotę zrobili z pracownika stwierdzeniem ze miał niesprawny wskażnik napięcia< gdzie wskażnik przyszedł z badania tydzień wcześniej>Wskażnik był sprawny tylko wykonywano czynności łączeniowe w czasie mojego dopuszczenia do pracy i omyłkowo załączono linię pod napięcie . Po dopuszczeniu do pracy miało pracować na lini 6 osób wiadomo co by się z nimi stało pomimo założonych uziemień .
Takie zdarzenia skłaniają do refleksi . I le razy juz człowiek mogł znależć się wysoko, a jednak nadal pracuje w tym zawodzie to chyba nałóg albo co?
Pozdrawiam i dziękuję za cierpliwość
W odpowiedzi do Sławka.
To proszę spróbować pańskich metod w akumulatorowni
zobaczymy ile jest w tym prawdy.
Życzę długiej i owocnej kariery zawodowej pozdrowienia Zbyszek
bo to były bijoprądy…
