Śmiertelne porażenie piorunem

Witam wszystkich Kolegów na forum.

Oto jedno z dzisiejszych doniesień:

Kraj
IAR, JP /2003-07-01 11:49:00
Mężczyzna śmiertelnie porażony piorunem
50-letni mieszkaniec wsi Węglinek w powiecie kraśnickim został śmiertelnie porażony piorunem podczas burzy, która przeszła nad Lubelszczyzną.
Policja ustaliła, że mężczyzna przed burzą grabił siano na własnym polu i najprawdopodobniej chciał skończyć prace pomimo padającego deszczu.
Gdy wieczorem nie wrócił do domu, rodzina wszczęła poszukiwania. Ciało mężczyzny znaleziono na polu. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Jako przyczynę podał porażenie piorunem.


Zauważyłem iż na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy o przypadkach porażenia piorunem w Polsce informowano kilkakrotnie.

Odnosże wrażenie, iż podstawowe zasady poprawnego postępowania w czasie burzy są ogólnie u nas znane, prawdy te przytacza także artykuł:

http://www.ochrona.net.pl/ochr_odgr_3.zip

ale traktowane są one nie jako wiedza ale jako pewne zabobony i dlatego są powszechnie lekceważone.

Nie spotkałem u nas poza w/w artykułem propagowania ostrzeżeń i zasad postępowania w czasie burzy wielokrotnie powielanych na stronach internetowych poświęconych zjawiskom atmosferycznym, wyładowaniom, bezpieczeństwie ludzi itp.

A co sądzicie o tym Szanowni Koledzy ?

Pozdrawiam

Teodor

U nas nie ma ostrzeżeń ale możesz
zamówić odtrzeżenia w UE.

Wejdź na moją stronę i wybierz prognoza pogody.
www.j.kamzol.prv.pl
Wejdź dalej i znajdziesz “PIORUNY”

  • & -

lub wybierz


http://onweb.blids.de/blids/gpg/lex1/mapdisplay_free.jsp?nav1=products&nav2=spio




pozdrawiam
JACEK

witam
polecam jeszcze jedna stronke
z informacjami gdzie wala pioruny
tym razem polska :slight_smile:))

http://www.imgw.pl/wl/internet/burza/burza.html

pozdrawiam
specus

Witam
To ciekawy temat tym bardziej iż częstotliwość i gwałtowność
burz i wyładowań od paru lat się zwiększa.Pisał o tym prof.A.
Sowa w RI.Dwa tygodnie temy w moim mieście zmarła w szpi-
talu w parę godzin po uderzeniu pioruna.Zatrzymała sie podzas
ulewy przy niewysokim sierku,parę metrów od metalowego
słupa lampy ulicznej,tuż prz rondzie z wysokimi słupami sygna-
lizacji ulicznej.Ok.100 m.od kośćioła z wysoką na ok.50m wieżą
i dachem pokrytym blacha miedzianąOczywieście kościół posia-
da urządzenie piorunochronne.Piorun uderzył i trafił w takir miejsce gdzie teoretycznie nie powinien.Była sugestia iz wyła-
dowanie ściągął telefon komókowy/działął jeszcze w szpitalu.
Czytałem o takich przpadkach z telefonem.Tego samego dnia
w Małopolsce/chyba ta sama burza/piorun traficł w 2-óch 15-
letnich bliźniaków idących ze szkoły.Jeden zginął na miejscu,
drugi w ciężkim stanie trafił do szpitala.Kilka lat temu rozmawia-
łem z ofiarą uderzenia pioruna w 1984r.Wowcas 17-letni chłop-
cy przeskakiwali przez rów.Jego kolega zginął na miejscu,on
stracił przytomność.Powiedział że nie wie, dlaczego piorun tra-
fił w kolegę a nie jego.Zapytałem czy to nie było tak iz kolega
skoczył przez rów pierwszy i w tym momencie był wyżej niż on.
Powiedział że tak było w istocie.Być może ten skok spowodował
wyładowanie w tym miejscu.
Niedawno ogładałem progam Discovery o strażniku parku narodowego w USA którego pioruny trafiły w głowę 7-razy ,
w różnych okresach czasu.A także o wypadku w Denver /Colo-
radu/gdzie w bezchmurny dzień piorun uderzył i zabił młodego
rowerzystę,który wjęchał na metrowej wysokości górkę.
Naukowcy badali ten nieprawdopodobny wypadek i stwierdzili
że piorun uderzył zza góry.Z chmury znajdującej sie o 15 km
od miejsca wypadku/nieomal poziomo/.Znane jes powiedzenie:
uderzył jak grom z jasnego nieba.
W jednym z wątków opisałem wyładowanie które zobaczyłem
w odl.ok.10km.od miasta.Po chwili to przepięcie wzdłuż linii
110kV,podstację elektroenergetyczna,kablami sn.przez ST
wydostało się na sieć napowietrzną nn.wyładowaniem iskrowym
przesuwało się mięzy przewodami.Widziałem to na odcinku ok.
220m.To przepięcie przebiegło ok.20km!

Witam
Dodam do 3-go zdania na początku co zniknęło przy przenosze-
niu wierszy.Została śmiertelnie porażona od uderzenia pioruna,
młoda dwudziestokilkuletnia kobieta.
W ostatnim zdaniu:przepięcie przebiegło po przewodach linii
110kV,podstację elektroenergetyczną,kablami sn przez całe
miasto.stację transformatorową miejską i przedostało się na
sieć napowietrzną nn.Przebiegło od miejsca uderzenia pioruna
/daleko poza miastem/ w linię napowietrzną 110 kV ok.20km.

Przepraszam, że się wtrącam. Czy ten topic nie skręca w stronę programu “Nie do wiary” albo w stronę kolorowego czasopisma do czytania w kolejce u fryzjera?

O trudnej, byc może nawet niemożliwej do opisania naturze i mechanice wyładowań atmosferycznych wiadomo od lat. Setki profesorów nie potrafią odpowiedzieć na pytania w stylu “dlaczego piorun trafił kolegę a nie jego”.

To się nie wtrącaj Panie M. Burzyński
boś pan lejeK /lamer/
bez pozdrowień JACEK

Witam
Kiedy pisałem o tragicznych wypadkach spowodowanych uderzeniami piorunów w których zginęli młodzi ludzie,nieomal na progu mi nie przyszło że ktoś wykorzysta jako temat do
żartów
Co do naukowców,to był jeden taki akademik Łysenko.Jego
teoria przyczyniła się do straszliwej głodowej śmierci ok.8 mln.
ludzi w latach 30 XX-go wieku,na Ukrainie.A więc nauka nie
zawsze rozwiązuje sprawy we właściwy sposób.

Kolego Janie ma Pan racje są różne tragiczne
skutki uderzeń piorunów.
Każdy opis skutków uderzenia
powinien być opisany.

A nie jak "Marcin Burzyński "
-kto to taki- może jak Jan Nowak z poczty

Pozdrowienia
kamzol@zgora.dialog.net.pl

Witam wszystkich Kolegów na forum

Wywołałem ten temat, ponieważ, jak napisałem na początku, odnosze wrażenie iż wzrasta u nas liczba porażęń od pioruna. O ile w sprawach instalacji i ochrony mienia istnieje pewne oddziaływanie środowiska elektryków na tzw. świadomość społeczną dotyczącą zagrożeń, to - powtarzam - odnośnie przypominania czy uświadamiania zasad zachowania się ludzi podczas burzy jakoś tego nie widać.

W artykule, który przywołałem ze strony www.ochrona.net, prof. Sowa zamieszcza te zasady, które pozwalam sobie przytoczyć:

"W czasie burzy nie należy:

  • przebywać w odkrytym terenie, na którym jesteśmy najwyższym obiektem
  • chodzić po górach
  • przebywać pod drzewami lub w zagajnikach,
  • szukać schronienia w namiotach, szałasach lub innych niewielkich obiektach, szczególniejeśli są one w zagajnikach lub pod drzewami
  • trzymać w rękach długich, przewodzących przedmiotów( np. parasole, wędki, kije golfowe)
  • dotykać lub stać w bliskim sąsiedztwie przewodów odprowadzających instalacji piorunochronnej
  • łowić ryb ( z pomostów, z brzegu lub z łodzi)
  • bawić się przedmiotami unoszącymi się w powietrzu (latawce, modele na uwięzi)
  • jeździć na rowerze lub konno
  • pływać w otwartych zbiornikach wodnych,
  • żeglować lub grać w golfa,
  • szybko jechać samochodem,
  • prowadzić zbędnych rozmów telefonicznych z aparatów stacjonarnych
  • w obiektach budowlanych przebywać w bliskim sąsiedztwie instalacji elektrycznych lub telekomunikacyjnych"

Z informacji prasowej, którą przytoczyłem wynika, że człowiek ten albo był nieświadomy zagrożenia albo je zlekceważył. Podobne wnioski można wyciągnąc z opisanych przez Kolegę Jana przypadków. Niedawno dyskutowaliśmy na jednym z wątków problemy ochrony odgromowej urządzeń “wesołego miasteczka”, gdzie stwierdzono iż regulaminy w tego typu obiektach przewidują ich zamykanie na czas zbliżania się oraz trwania burzy (tu na przykład mogą być wykorzystane monitoringi i komunikaty ostrzegawcze wspomniane przez Kolegów Jacka i Specusa).

Wracam do mojego pytania, czy zdaniem Kolegów przyczyna leży w nieświadomości zasad zachowania się ludzi,co by znaczyło że należy podjąć jakieś działania edukacyjne, czy w zlekceważeniu zagrożenia.

Na koniec mam jeszcze pytanie do Kolegi Jana. Czy to wędrujące na oczach Kolegi przepięcie nie napotkało po drodze odgromników ?.

Pozdrawiam

Teodor

witam kolegów,
Moja opinia na temat świadomości ludzkiej jest taka. Niestety większość zapytanych nie potrafi odpowiedzieć jak zachować się w czasie burzy w określonych miejscach. Czyli nieświadomość. Pewna część ludzi lekceważy podstawowe zasady - przecież mnie to się nie może przydarzyć.

I jeszcze jeden aspekt sprawy. Nieprzewidywalność piorunów.
Informację podało 10.06 2003 radio MAKS:

“W Woli Dębińskiej piorun poraził dwóch bliźniaków.
Jeden z piętnastolatków zginął na miejscu, drugi w stanie ciężkim trafił do szpitala w Prokocimiu. 15-sto letni chłopcy wracali ze szkoły, padał deszcz, szli po drodze nie chowali się pod żadnym drzewem. Odgłosy burzy było wcześniej słychać z oddali, ale – według świadków- nic nie zapowiadało tragicznego zdarzenia. Świadkowie ratowali jednego z chłopców, który dawał oznaki życia.
Po pewnym czasie odzyskał on nawet przytomność. Obecnie wiadomo , że stan chłopca jest nadal ciężki ale stabilny”.
Należy pochylić się nad żywiołem i nie prowokować go. Powinna pomóc w tym szeroka edukacja w społeczeństwie.

Czy zasady opiane przez DOKTORA Sowę zostaną zakwestionowane przez Jana? Chyba nie?
W poradach dra Sowy warto zwrócić uwagę na mało znane zalecenie o nie prowadzeniu zbędnych rozmów telefonicznych z aparatów stacjonarnych. Bo faktycznie sieci i instalacje telefoniczne są bardzo słabo zabezpieczone przed przepięciami.

Mam jednak wątpliwość co do porady o nie przebywaniu w namiocie w czasie burzy. Czy ktoś z was przeżył burzę z potężną ulewą na polu biwakowym w czasie spływu kajakowego na Mazurach. Ja przeżyłem kilka takich i wiem, że jeżeli taka burza nawiedzi spływowiczów w nocy to naprawdę nie ma innej rady jak tylko licenie na szczęśliwy traf i nie trafienie pioruna w namiot.

A co do mojego “lamerowania” - nie rozcieńczajmy sensownej rozmowy o ochronie przed wyłądowaniami atmosferycznymi doniesieniami z prasy brukowej. Jest dość poważnych, czyli zweryfikowanych przez fachowców, informacji o piorunach w literaturze fachowej.

Witam
Do kol.M.B.Czy w opisanych tragicznych wypadkach wspomniał-
em chociaż jednym słowem iż zdarzyły sie wewnątrz lub strefie
objętych ochroną odgromową obiektów?Nie! Wszysttkie zda-
rzyły się w terenie otwartym/nie objętym ochroną odgromową/.
Nigdzie też nie napisałem,ani nie przyszło mi na myśł,by kwe-
stionować dorobku naukowego prof.A.Sowy.Nie było tego w
mojej wypowiedzi.Niech więc kolega przestanie mnie i uczestni-
kom wciskać "kit do mózgu"Bo o tym że natura jest nieprzewi-
dywalna wie każdy normalny człowiek.Opisujemy w tym tema-
cie zdarzenia i tragiczne wypadki a nie jakby chciał kol.sytuac-
je po 5-ciu piwach.Bo wtedy mówi się od rzeczy!

Do kol.Teodora:Chyba napisałem że to uderzenie pioruna w
linię 110kV /w innym temacie/zdarzyło się ok.1960r/.Opisałem
zdarzenie które sam widziałem.Byłem wtedy zbyt młody by
cokolwiek wiedzieć na temat odgromników,ochronników i ochro-
ny odgromowej.Zapewne realizowana była ograniczonym stop-
niu.Nie było przecież elektroniki półprzewodnikowej,komputerów
itd.Może gdyby poszukac w archiwalnych przepisach na ten
temat!
Ale i dzisiaj wystarczy popatrzeć na sieci napowietrzne nn.Na
rozerwane od przepięc odgromniki,niekiedy wszystkie!ZE po-
mimo zgłoszeń o ich uszkodzeniach,tym się nie przejmują!

Witam Kolegę Jana i Kolegów na forum.

Z lat sześćdziesiątych pamiętam jak w mieszkaniu rodziców zasilanym z linii napowietrznej podczas pobliskich wyładowań z gniazdek sypały się snopy iskier. po takich zdarzeniach nie było prądu czasem i przez kilka dni.

Koledze Marcinowi przytoczę następujące zdarzenie.
O przedostaniu się przepięcia przez linię telefoniczną najlepiej opowiedziałby jeden z moich kolegów, który w ubiegłym roku stracił komputery w wyniku pobliskiego wyładowania. Przy czym o nieprzewidywalności może świadczyć to, że uszkodzona została także drukarka stojąca w pobliżu ale nie podłączona ani do sieci ani z komputerem.

Przeglądając internet napotkałem wiele stron prowadzonych zarówno przez instytucje rządowe,organizacje zajmujące się bezpieczeństwem obywateli, laboratoria i.t.p. gdzie propagowane są wszystkie te zasady przytoczone przez profesora Sowę. Najbardziej w tym wydaje mi się przodują amerykanie. Spotkałem się nawet z regulaminem zachowania uczniów gry w golfa podczas burzy.
Zresztą nie chodzi tylko o sprawy zachowania się podczas burzy.
Publikowane są także listy wyrobów niebezpiecznych czy mogących stwarzać zagrożenie, dotyczy to nie tylko wyrobów elektrycznych. Publikowane są zasady dotyczące bezpieczeństwa użytkowania instalacji elektrycznych, gdzie zwraca się uwagę właścicielom zarówno na zagrożenia jak i konieczność okresowego testowania wyłączników różnicowo-prądowych a także konieczność i zakres wykonywania okresowych przeglądów i pomiarów instalacji przez fachowy personel. Poruszane są zasady okresowgo sprawdzania narzędzi ręcznych z napędem elektrycznym i.t.p. To tak a propos spotykanych na formu głosów, o tym jak Koledzy starają się czasem przekonywać na różne sposoby o konieczności wykonania pomiarów okresowych.

Reasumując, państwo poprzez swoje agendy, w zorganizowany sposób podejmuje działania dla ostrzeżenia obywatela przed zagrożeniami. Co zrobi z tym obywatel to inna sprawa.
Nie widzę natomiast tego typu działań u nas . Jeżeli są podejmowane to jest to działalnośc organizacji czy srodowisk, które są zaraz podejrzewane o “lobbowanie”.

Pozdrawiam

Teodor

Do Marcina Burzyńskiego.
Miałem przyjemność usłyszeć od mojego wykładowcy na PG, doc.Wasilenki, opowieść o przypadku ,który przytrafił sie w latach powojennych stalinowskich, prof. Szporowi wybitnemu badaczowi wyładowań piorunowych i również wykładowcy PG.
Otóż wojsko , zażądało od niego ochrony stogu siana (olbrzymiego, wielkości 4 pietrowego bloku mieszkalnego) przeznaczonego w tamtych czasach dla koni, które były jeszcze w armii na służbie.Prof. Szpor zastosował ochronę przy uzyciu zwodów wysokich-maszty stalowe ustawione w narożach stogu-połączonych po przekątnej zwodami poziomymi.
Stóg znajdował się w strefie chronionej.
Podczas burzy, piorun uderzył w bok stogu i stóg spłonął, a prof. Szpora UB zamknęło za sabotaż gospodarczy.
To mój wykładowca opowiedział na wykładzie , na zapytanie jednego ze studentów o skuteczności ochrony urządzeń odgromowych.
Trzymam stronę Jana.
Pozdrawiam, Janusz Warecki.

Proszę wyciągać wnioski. Jak bedę szedł z wysokim i mnie piorun trafi, to wina będzie nie “wysokiego” … tylko Szpora!

Zgadzam się z Teodorem - faktycznie warto upowszechniać wiedzę o tym zagrożeniu, podkreślając przy tym, że są nieprzewidywalne i że nie ma zabezpieczeń gwarantujących 100 % bezpieczeństwa. Świetny jest przykład z regulaminem zachowania uczniów gry w golfa podczas burzy.

Co do linii telefonicznej - powtórzę: “W poradach profesora Sowy warto zwrócić uwagę na mało znane zalecenie o nie prowadzeniu zbędnych rozmów telefonicznych z aparatów stacjonarnych, bo faktycznie sieci i instalacje telefoniczne są bardzo słabo zabezpieczone przed przepięciami”. A oprócz uszkodzeń faxów i komputerów znam też przypadek śmierci kolegi w fotelu w domku letniskowym w czasie rozmowy telefonicznej.

Wracam jednak do swojej wątpliwości. Porady dotyczące zachowania w czasie burzy zawierają raczej zakazy, czyli opisy czego nie robić. A mam pytanie: jak powinniśmy zachować się na biwaku, na wielkiej łące nachylonej w stronę Łyny, w oddaleniu około 2 km od wsi, do której prowadziła odkryta droga polna, w czasie ulewy i burzy z piorunami walącymi w odległości około 500 m w lewo i w prawo od naszych namiotów? Ja w takiej sytuacji uznałem, że szukanie rozwiązania o północy jest mniej sensowne niż próba wyspania się po zmówieniu “Zdrowaśki”. Czy mogłem zrobić coś lepszego? Przychodziło mi do głowy jedynie wyjęcie z konstrukcji namiotu aluminowych masztów. Jednak trzymanie rękami i nogami przeciekającego namiotu nad głową nie jest moim ulubionym nocnym zajęciem a i też mogło być niebezpieczne w czasie burzy.

PS. W swoim wpisie z 5 lipca nie chciałem w żaden sposób urazić profesora Sowy. Podkreśliłem dużymi literami jego tytuł naukowy, zaniżając przez pomyłkę jego rangę, aby sprawdzić jaka będzie reakcja osobników, którzy naukowców oceniają na podstawie “osiągnięć” Łysenki, a sami nie potrafią zrozumieć cudzego wpisu i widzą w jego treści informacje, których tam nie ma.

witam kolegów,
temperatura dyskusji gwałtownie wzrasta chociaż za oknem jest 18 stopni. Na dodatek nadciąga burza, więc ja zastosuję swoje sprawdzone do tej pory rozwiązania mając szacunek i czując respekt do natury i jej nieprzewidywalności. Wyłaczam kompa, wypinam neta, wypinam łacze TP-sy z faksu i telefonu, wypinam antenę AZART, zamykam okna i spędzę niedzielne popołudnie z rodziną w ścianach naszego domu. Działania moje są uciążliwe ale skuteczne. Moja rodzina też już się nauczyła takiego postępowania. Dzięki temu nie musiałem jeszcze kupować nowych urządzeń po przechodzących burzach gdy zaświeci słońce. pozdrawiam

Dodajmy temat szkoleń BHP, które bywają zadziwiająco skuteczne. Na tyle, że w mojej firmie do dziś Pani Telefonistka wychodzi na czas burzy z pokoju z łącznicą, a operatorki komputerów bez szemrania i niczyjego nakazu je wyłączają.
Kiedy odbyło się ostatnie szkolenie - nikt już w firmie nie pamięta. Więc to działa !
Z drugiej strony jak tu przebywać w obiekcie budowlanym nie zbliżając się do instalacji elektrycznych i telekomunikacyjnych ???
Pozdrowienia.

Witam Kolegów na forum
Dziękuję za wypowiedzi

Jak wynika z wypowiedzi Kolegów Opornik i Rob szereg zasad dotyczących zachowania pewnej profilaktyki jest znana i stosowana.

Swoją drogą, to gdzie znależć dzisiaj tak skutecznego wykładowcę na kursie BHP, jak ten który wykładał w firmie Kolegi Rob ?

Co do zbliżania się do instalacji elektrycznych czy telekomunikacyjnych, to wydaje mi się po pierwsze nie trzymać w ręku czynnych lub włączonych urządzeń a ponadto zaleca się oddalenie od instalacji na odległośc co najmniej 1 metra, co nie wydaje się całkiem niemożliwym.

Kolega Marcin poruszył problem zachowania się na biwaku. Istotnie jest to sprawa trudna. Podobnie widzę np. problem górskich wycieczek, gdzie pogoda jest nieprzewidywalna. Jednak przeglądając materiały związane z tym zagadnieniem:

http://www.lightningsafety.com/nlsi_pls.html

zauważyłem, że w przypadku imprez zorganizowanych w plenerze czy imprez sportowych szczególnie z udziałem dzieci czy młodzieży na organizatorach spoczywa obowiązek posiadania planu działań na wypadek…, przygotowanie odpowiednich schronień, monitorowanie pogody itd.

Co prawda są to doświadczenia amerykańskie, ale myslę że niewiele odbiegają od praktyki obarczania odpowiedzialnoscią organizatorów czy opiekunów różnych imprez szczególnie z udziałem dzieci czy młodzieży u nas.

Pozdrawiam

Teodor