Ostatnio oglądałem protokoły z pomiarów skutecznosc iochrony poprzez samoczynne wyłączenie zasilania w siesi TN zabezpieczonej RCD gdze jedynym warunkiem skutecznosci ochrony było nie przekroczenie napięcia dotykowego.
Wzór protokołu narzucony był przez centralę zakładów…
Pomiarowcowi kierownik zarzucił nierzetelność gdyż wpisywał w rubryce
U dotykowe =0 -zgodnie ze wskazaniami miernika.
Na rynku nie ma jednolitych wzorów protokółów pomiarowych, w zależnośći od doświadczenia, posiadanego miernika pomiarowiec wpisuje różne dane i warunki.
Pytanie
Dla kogo robimy pomiary, dla użytkownika, dla organów kontrolnych,dla siebie?
Użytkownik najczęściej zainteresowany jest “papierkiem” rzadziej dobrym stanem instalacji, PIPi nteresuje czy przeprowadzono pomiary, mniej danymi w nich zawartymi których nie jest w stanie zweryfikować.
Wynika z tego że protokóły piszemy dla siebie dlatego dane tam zawarte powinny być porównywalne.
Najlepiej by były jednolite wzory protokółów z praktycznymi warunkami np. nie tylko wartość impedancji pętli zwarcia ale także bardziej czytelny dla użytkownika warunek prądu wyzwalającego zamontowane zabezpieczenie.
Kiedyś korzystałem z protokółów w których należało podać max zabezpieczenie które spełniało skuteczność zerowania np.istniejące zabezpieczenie Biwtz 10A, max Biwtz 25A dane łatwe do sprawdzenia nawet dla użytlkownika.
W dobie wyłączników instalacyjnych traci to na aktualności ale podałem to jako przykład racjonalnego podejścia.
Zapraszam do dyskusji
Szczerze mówiąc w tym powtarzającym się pragnieniu ujednolicenia protokołów widzę albo potrzebę częściowego zrzucenia z siebie odpowiedzialności, albo ukryty brak wiedzy, powodujący potrzebę posiadania takiego protokołu, który niejako “poprowadzi za rękę” pomiarowca.
Co powinien zawierać protokół?
1.Jednoznaczne określenie przedmiotu badań (np. rodzaj sieci, jej konfiguracja itp.)
2. Wyniki pomiarów pozwalające na jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy kryterium (np. wymaganie normy n.t. czasu wyłączenia, wartości rezystancji izolacji itp.) jest spełnione czy nie;
3. określenie warunków wykonywania pomiarów, mających wpływ na ich wyniki (np. temperatura i wilgotność względna przy pomiarze rezystancji izolacji) - jest to niezbędne do interpretacji różnic pomiędzy wynikami pomiarów wykonywanych w różnym czasie;
4.Jednoznaczną deklaracje, czy obiekt nadaje się czy nie do dalszej eksploatacji;
5. jednoznaczne określenie aparatury pomiarowej, którą wykonano badania.
Cała reszta to już tylko dekoracja.
Pamiętajcie Panowie, że przedsiębiorca może z wykształcenia być kucharzem, a jego dyrektor techniczny leśnikiem, więc bez względu na to jak wpiszecie pomiary, i tak może ich nie zrozumieć. Jeżeli wpiszecie to co wymieniłem, to elektryk którego zatrudni do usunięcia usterek MUSI zrozumieć o co chodzi, chyba że kupił dyplom na bazarze.
Proszę pamiętać, że to co interesuje 90% dyskutantów - pomiary skuteczności ochrony przed dotykiem bezpośrednim (izolacja) i pośrednim (RCD, impedancja pętli zwarciowej, uziemienie itd) w sieciach niskiego napięcia TN-xx lub sporadycznie TT jest jedynie kroplą w morzu eksploatacyjnych badań przy urządzeniach, instalacjach i sieciach elektroenergetycznych. Wystarczy spojrzeć do “najbliższego kąta” np. sieci IT, w których ochrona realizowana jest zgoła inaczej, a zagadnienia te doczekały się bogatej literatury.
Nie ma najmniejszego sensu określanie jedynie słusznego wzoru protokołu, bo jest to konstrukcja sztywna i mało przydatna.
Pozdrawiam.
Witam kolegę „ak” i wszystkich na FORUM.
Protokół taki wg mnie jest niewystarczający ponieważ pomiar Ud wskazuje występujące napięcie dotykowe w danych warunkach aktualnego obciążenia. Jeżeli już mowa o pomiarze napięcia o musi chodzić o wyliczone napięcie ”Uw” gdzie wynik jest pozytywny gdy Uw < Ub. Wyliczenie Uw wykonuje miernik wymuszający pewien prąd (np.: 15 mA przy RCD 30 mA) wg reguły którą powinna znać osoba z „centrali zakładów” czyli U = I x R. Następnie procesor miernika dokonuje odpowiednich przeliczeń i wyświetla „R”. I tutaj mamy podstawowy element pomiarowy „R” czyli ten przewód który chroni nasze życie.
W konstrukcji niektórych mierników jest brak znaku mniejszości na wyświetlaczu i wówczas wskazania wynoszą „R=0” lun „U=0”. Każdy pomiarowiec w tym przypadku powinien wpisać w protokole „U < 1V”.
Jak kolega wspomniał „nie ma jednoznacznych wzorów protokołów” i dlatego każdy inspektor może mieć swoje wymagania. I wg mnie jest w tym częściowa racja. W 90% pomiary pętli są wykonywane poprzez porównanie impedancji lub rezystancji. Tak się robi od 20 paru lat i fachowcy wiedzą o co chodzi. Ale niektórzy chcą aby protokół wyliczał porównanie napięć Uw z Ub. To jest bardziej czytelne (Ub = 25V, Uw = 17V – i każdy wie o co chodzi – wynik TAK). Nożna porównać również prądy: prąd zwarciowy z wyliczonym prądem zwarcia.
Wzory takie dla każdego inwestora można zobaczyć w wersji demo programu „Pomiary elektryczne Krystyn 2003” dostępnej na ISE.PL.
Na pytanie „Dla kogo robimy pomiary, dla użytkownika, dla organów kontrolnych, dla siebie?” – odpowiem: należy je wykonać zgodnie z przepisami i wtedy śpimy spokojnie.
Przytoczę cytat: protokół z pomiarów jest zwykłych dokumentem leżącym w archiwum inwestora, ale w przypadku porażenia lub pożaru może on znaleźć się na biurku prokuratora.
Oraz cytat kolegi z FORMUM „Znajomość norm jest niezbędna aby być pewnym swoich działań”.
Pozdrawiam Krystyn
Witam kolegę „Quinto” i wszystkich na FORUM.
Ps. Quinto – to chyba nie z tych Quinto – ale nie mam banku to mogę pisać.
Z wypowiedziami kolegi się częściowo zgadzam. Temat pomiarów jest tak rozwinięty że gdyby uwzględnić wszystkie rodzaje czyli podstawowe, produkcyjne, laboratoryjne itd. i umieścić to w jednej książce to pewnie miałaby objętość encyklopedii. Ja myślę iż mówimy o tematach interesujących 90% dyskutantów. Wymienił kolega 5 punktów a następnie „Cała reszta to już tylko dekoracja.”.
Mam pytanie odnośnie punktu 2: czy mamy pisać wszystkie wartości wymagane dla danej pozycji, czy wystarczy napisać TAK lub NIE?
Jeżeli odpowiedzią będzie druga część to jak będzie można interpretować różnicę pomiędzy wynikami pomiarów wykonywanych np.: rok temu?
Pozdrawiam Krystyn
Dzień dobry,
w pełnu podzielam zdanie p.Quinto. Poniżej kilka zdań na temat pomiaru napięcia dotykowego (odnośnie wypowiedzi p.Kskraka).
Gros przyrządów pomiarowych oblicza napięcie dotykowe Uw na podstawie pomiaru oporu pętli przewód fazowy - przewód ochronny, a nie samego oporu przewodu ochronnego. Aby nie spowodować wyzwolenia wyłącznika różnicowoprądowego w pierwszej kolejności wykonywany jest pomiar oporu pętli prądem 15mA. Znając opór pętli miernik ze wzoru Z(PE-L) x I oblicza Uw, gdzie I = 30mA (nie 15mA, w obliczeniach musi być uwzględniony znaminowy prąd różnicowy wyłącznika). Uzyskana w ten sposób wartość Uw będzie zawsze większa od maksymalnej wartości napięcia dotykowego, które może wystąpić w realnych warunkach, ponieważ przy obliczeniach uwzględniany jest opór pętli Z(PE-L) zawsze > od Z(PE). Taki sposób analizy jest jak nabardziej dopuszczalny. A dlaczego właśnie w ten sposób obliczane jest napięcie Uw? Otóż aby zmierzyć opór przewodu ochronnego miernik musiałby mieć doprowadzone napięcie odniesienia ziemi. W realnych warunkach, gdy pomiary wykonywane są w budynkach na różnych piętrach, jest to trudne do wykonania. Jest kilka przyrządów, które oprócz opisanej powyżej metody mają możliwość doprowadzenia napięcia odniesienia ziemi. W takiej sytuacji do miernika podłączany jest odpowiednio długi przewód zakończony sondą wbitą w ziemię. Miernik mierzy napięcie dotykowe (nie oblicza) dla prądu pomiarowego 15mA, a następnie oblicza wartość Uw z uwzględnieniem 30mA prądu. Tyle w skrócie na temat pomiaru napięcia dotykowego przez współczesne mierniki.
Co do wskazań miernika U=0, I=0 to jest to problem mierników, które mierzą opór pętli małym prądem z rozdzielczością 1 lub 10 ohmów. Są już przyrządy, które mierzą ten parametr z rozdzielczością 0,01 ohma i tam tego typu zagadnienie w praktyce nie występuje. Są też i takie mierniki, które na podstawie pomiaru rzeczywistego prądu wyzwolenia wyłącznika RCD (np. dla znamionowego 30mA wyzwolenie przy 25,6mA) i napięcia w instalacji automatycznie obliczają graniczną wartość oporu pętli faza-ochronny powyżej, której różnicówka przestaje pełnić swoją rolę. A ponieważ w czasie pomiaru prądu wyzwolenia RCD w pierwszej kolejności mierzona jest także wartość oporu pętli faza-ochronny - operator ma jak na talerzu podane dwie wartości - opór pętli i opór graniczny pętli.
Uważam, że niezbędnym uzupełnieniem pomiarów pętli i napięcia dotykowego powinno być sprawdzenie wszystkich parametrów wyłącznika różnicowoprądowego (rzeczywistego prądu zadziałania i czasów zdziałania). Bo cóż z tego, że opór petli jest właściwy jeżeli RCD jest niesprawne.
Pozdrawiam.
Rozbieżność poglądów moim zdaniem wynika z robieżności poglądów n/t co należy mierzyć. Spróbujmy może najpierw ustalić dla sieci TNS z wyłącznikami różnicowoprądowymi:
w normie pkt 413.3.3 zapisano: ochrona przed dotykiem pośdrednim poprzez samoczynne wyłączenie zasilania w układzie TN i/lub ( 413.1.3.6) poprzez ograniczenie napięcia dotykowego do wartości dopuszczalnej w obwodach w których zapewnienie samoczynnego wyłączenia nie jest możliwe.
Mamy zatem dwa warunki albo szybkie wyłączenie albo obniżenie napięcia dotykowego. po co zatem zawsze mierzyć napięcie dotykowe. Przecież aby prawidłowo zadziałal wyłącznik różnicowy 30mA wystarczy 230V/30mA=7666omów a przy takiej impedancji napięcie rażenia napewno będzie przekroczone ale warunek czasu jest spełniony.
Proszę podać gdzie jest zapisane, że trzeba mierzyć czas działania wyłącznika różnicowego przy badaniach eksploatacyjnych?
Podobnie nie znalazłem nakazu badania progu prądowego, owszem jest zapis że powinien on zawierać się między 50 a 100% Jn.
Natomiast jest zapis, że należy sprawdzić CIĄGŁOŚĆ przewodów ochronnych bez precyzji jak to zrobić. Na jednym ze szkoleń, czołowy polski autorytet przedstawiał metodę bateryjki i żaróweczki. On też przedstawiał dowody, że nic nie zwalnia pomiarowca z badania zabezpieczenia nadprądowego ( dawne zerowanie) w przypadku gdy jest zainstalowana różnicówka. Izolacja wspaniała, różnicówka sprawna a przy zwarci na drodze L-N obiekt się spali.
Proponuję abyśmy wspólnymi siłami, grzebiąc w przepisach ( bez instrukcji mierników) i na drodze dyskusji ustalili co naprawdę powinniśmy mierzyć.
Pozdrawiam
Panie Kotek,
nie dostrzegam rozbieżności zdań w toczącej się dyskusji. Zastanawia mnie natomiast sposób rozumowania prezentowany przez Pana. Podobnie jak nie istnieje uniwersalny protokół z pomiarów, tak i nie istnieje norma (lub inny przepis), której zapisy zwolnią Pana z logicznego myślenia. Sprawność wyłącznika RCD jest tylko założeniem na podstawie, którego oceniane są wyniki pomiarów instalacji zabezpieczonej wyłącznikiem różnicowoprądowym. Bez kompletnej procedury sprawdzenia RCD nie ma całkowitej pewności, że w dniu pomiarów instalacja była bezpieczna.
Z poważaniem.
Panie Kotek uderzył pan w sedno.
“…Izolacja wspaniała, różnicówka sprawna a przy zwarciu na drodze L-N obiekt się spali…Proponuję abyśmy wspólnymi siłami, grzebiąc w przepisach ( bez instrukcji mierników) i na drodze dyskusji ustalili co naprawdę powinniśmy mierzyć…”
Panie Teka także
“…Podobnie jak nie istnieje uniwersalny protokół z pomiarów, tak i nie istnieje norma (lub inny przepis), której zapisy zwolnią Pana z logicznego myślenia…”.
Rozpczynając ten wątek miałem zamiar sprowokować do dyskusji jakie wrunki do spełnienia powinniśmy przyjmować i zapisywać w protokółach ,czy kierowac się w ciemno normami czy także myśleć.
Pozdrawiam
Popieram logiczne rozumowanie ale prokurator nie myśli logicznie a wyłącznie prawnie. Zleceniodawcę interesuje minimalna kwota za usługę, troche mniej bezpieczeństwo. Nieuczciwe byłoby wmwiać mu, że muszę go obciążyć większymi kosztami bo mi się tak wydaje.
Ale wracam do techniki.
Pomiar ( obliczanie) napięcia rażenia w obwodzie z z wyłącznikiem różnicowym. Mówicie panowie, że do obliczeń należy przyjmować prąd Jn np 30mA , pytam dlaczego, przecież przed czasem zadziałania różnicówki popłynie prąd rzeczywisty zwarcia na drodze L- PE który może wynosić np 200A. Wyłącznik różnicowy nie ograniczy tego prądu, jedynie może skrócić czas jego przepływu.
Jeśli przyjąć, że wyłącznik różnicowy jest tak wadliwym urządzeniem, które dziś działa a jutro nie. To przed pomiarem napięć rażenia należy sprawdzić czy nadprądówka zareaguje i z jakim czasem wyłączy.
Druga sprawa pomiar czasu wyłączenia różnicówki. Jest to urządzenie bezzwłoczne ( pomijając wykonanie selektywne), czas własny podaje producent. No chyba, że jest to cały układ np. przekaźnik różnicowy, przekaźniki pomocnicze, stycznik wówczas należy sprawdzić czy łączny czas działania nie przekracza dopuszczalnego.
Wogóle nie ma mowy o wykorzystaniu przycisku “TEST” czyli próbie funkcjonalnej działania, wymaganej przez wiekszość producentów.
Celowo trochę przejaskrawiam aby sprowokować do dyskusji.
Prokurator będzie szukał winnego i z pewnością spyta o tok rozumowania osobę wykonującą pomiary. A propos uczciwości - ja “uczciwość” rozumiem inaczej.
Dlaczego przyjmuje się w obliczeniach prąd znamionowy różnicowy?
Otóż dlatego, że taka wartość prądu różnicowego jest górną granicą zakresu wyłączania samoczynnego dla standardowego RCD. Wartość 30mA odpowiada maksymalnej rzeczywistej wartości prądu różnicowego powodującego wyzwolenie (dla sprawnego wyłącznika).
Rozpatrzmy najpierw sytuację, w wyniku której następuje wyzwolenie RCD. Podstawą zapisów w normie PN-IEC 60364 było rozpoznanie skutków porażeń uzyskane na podstawie wieloletnich badań. Wyniki tych badań stanowiły podstawę do ustalenia maksymalnych czasów samoczynnego wyłączenia zasilania (ochrona przed dotykiem pośrednim). I tak np. dla napięcia dotykowego 400V maks. czas wyłączenia w sieci TN określono na 200ms. Aby spełnić wymagania normy maks. czas zadziałania standardowego RCD wynosi 200ms (dla 30mA) lub 40ms (dla 150mA). Z powyższego jednoznacznie wynika, że jeżeli wyłącznik jest sprawny nie ma znaczenia wartość prądu zwarcia L-PE gdyż nawet dla maks. możliwej wartości napięcia dotykowego 220V kryterium czasu zostanie spełnione. Ale to dotyczy stanów awaryjnych, które kończą się wyzwoleniem wyłącznika.
Teraz sytuacja druga. Zdarza się też tak, że prąd upływu w instalacji ma wartość znaczącą, ale nie powodującą wyzwolenia wyłącznika. Jeżeli jednocześnie pętla L-PE ma dużą wartość impedancji to może się zdarzyć, że wartość napięcia dotykowego przekroczy wartość dopuszczalną długotrwale. I dlatego właśnie miernik przy swoich obliczeniach uwzględnia wartość 30mA, gdyż znając zmierzoną wartość oporu pętli możemy jednoznacznie stwierdzić, że przekroczenie wartości napięcia dotykowego dopuszczalnego długotrwale nie będzie miało miejsca.
Co do pomiaru oporu pętli faza-neutralny: uważam, że powinno się sprawdzać jego wartość, aby stwierdzić że zabezpieczenie nadprądowe zareaguje odpowiednio szybko w sytuacji kiedy RCD odmówi posłuszeństwa (i to nie po to aby naciągnąć zleceniodawcę). Jest pewien problem ze sprawdzeniem parametrów samego zabezpieczenia. Przyrządy do tego typu badań są bardzo drogie. Czas wyzwolenia wyłącznika RCD, który podaje producent, należy zmierzyć przyrządem pomiarowym. Przycisk „Test” służy do wykonania najbardziej prymitywnego sprawdzenia. Wynik takiego testu nie może być w żaden sposób uwzględniany w protokole z pomiarami.
Pozdrawiam.
Witam szanownych kolegów na FORUM.
Uważam iż pomiary należy wykonywać w istniejącej instalacji bez ingerencji w nią. Aby wykonać pomiar pomijając RCD konieczne jest zainstalowanie zwór aby go wykonać. A jaki będzie wynik gdy zwory usuniemy? Czy nie zapomniałem dokręcić jednej śrubki? Wykonywanie pomiarów biorąc pod uwagę co by było gdyby ostatni stopień odmówił posłuszeństwa oczywiście można wykonywać ale prawdopodobnie nikt nam za to zapłaci. Przypuszczam iż gdy po wyjściu z wanny będę się golił maszynką elektryczną na bosaka w wilgotności ok. 95% nastąpi przebicie i RCD odmówi posłuszeństwa to protokół z pomiarów odczytam ale na drugim świecie.
Zgadzam się iż „Przycisk „Test” służy do wykonania najbardziej prymitywnego sprawdzenia.” ale jeżeli przycisk ten jest, to podczas pomiarów MUSIMY go sprawdzić i w protokole napisać: przycisk TEST – OK.
Pozdrawiam Krystyn
Humoru nigdy za wiele. Co do pomiarów z obecnością RCD całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie wolno ingerować w instalację wykonując np. bypasy na RCD. Pytanie tylko czy trzeba to robić. Jeżeli sprawdzamy pętlę L-N nie spowodujemy wyłączenia różnicówki, natomiast jeżeli chcielibyśmy sprawdzić rezerwowanie i zmierzyć pętlę L-PE z rozdzielczością i dokładnością pomiaru pozwalającą na stwierdzenie czy obliczony prąd zwarciowy w tej pętli spowoduje wyzwolenie wyłącznika nadmiarowoprądowego - to można już skorzystać z przyrządów, które wykonają to badanie małym prądem pomiarowym z rozdzielczością 0,01ohma (bez wyłączania RCD). Co prawda jeżeli zmierzymy opór pętli L-PE, wyznaczymy napięcie dotykowe, a następnie sprawdzimy wszystkie parametry różnicówki to badanie rezerwowania jest wyrazem daleko idącej ostrożności (poza tym jak humorystycznie zauważył kolega przy uszkodzonej różnicówce wyłącznik nadmiarowoprądowy nie gwarantuje właściwej ochrony). Jest jedanak coś na rzeczy, gdyż obecnie w Europie wśród producentów aparatury pomiarowej wyraźne są tendencje zmierzające w kierunku uzyskania dużej rozdzielczości pomiaru oporu pętli w obecności różnicówki.
Panie Krystyn, jeżeli wpisze Pan do protokołu “Przycisk Test - OK” to zapewne nie będzie Pan mierzył czasów i prądu wyzwolenia, a dobrze Pan wie, że takie podejście nie jest właściwe. Dlatego nie powinno się wpisywać tego typu informacji. Nie chcę się rozpisywać jakie są różnice pomiędzy budową układy “Testu” wyłącznika, a zasadą działania miernika, bo niektórzy mają już tego typu informacji dosyć. Jest to jednak zasadnicza różnica.
Pozdrawiam.
Witam.
Po pierwsze - odpowieź na pytanie p. Krystyna dotyczące punktu 2 mojej poprzedniej wypowiedzi. Uważam że należy wpisać wynik pomiaru pozwalającego na jednoznaczną ocenę spełnienia bądź braku spełnienia rozpatrywanego kryterium. Choćby z tego powodu, aby umożliwić kontrolę zmian parametrów w czasie powinien to być wynik a nie tylko stwierdzenie.
Po drugie już mnie trochę osłabiają bajdurzenia o prokuratorze. A swoją drogą, może ktoś z szanownych kolegów słyszał o jakimś nieszczęśliwym pomiarowcu skazanym za błąd w sztuce? Bo ja nie.
Po trzecie: zdecydujcie się wreszcie koledzy co Wasze pomiary mają wykazać. Jeżeli skuteczność ochrony przeciwporażeniowej, to macie podstawową (najczęściej izolacja) i dodatkową (dla językowych purystów: przed dotykiem pośrednim). Tu w 90% przypadków macie samoczynne wyłączenie zasilania, czyli albo RCD albo pętla zwarcia. Zaden akt prawny nie wspomina o konieczności rezerwowania urządzeń ochronnych. A ta na marginesie, jeśli już chcesie rezerwować RCD wyłącznikiem samoczynnym, to jaki współczynnik czułości uznacie za zadowalający?
Pomiary pętli L-N wpisane do protokołu z ochrony przeciwporażeniowej są pojęciowym niechlujstwem. Na to jest miejsce w protokołach oceny stanu technicznego instalacji. W tym wypadku zakres sprawdzeń jest znacznie szerszy.
Proponuję przed przystąpieniem do pomiarów zadać sobie pytanie co właściwie jest do zbadania? Zaco zleceniodawca chce mi zapłacić?
Pozdrawiam.
Witam szanownych kolegów na FORUM.
Bardzo jestem zadziwiony interpretacją mojej wypowiedzi przez kolegę TEKA. Cytat „jeżeli wpisze Pan do protokołu “Przycisk Test - OK” to zapewne nie będzie Pan mierzył czasów i prądu wyzwolenia”.
W programie przez nas opracowanym tabela pomiaru RCD zawiera:
- lp. - kolejna liczba porządkowa protokołu,
- symb. z rys. – symbol z rysunku (szkicu) tablicy które to jest zabezpieczenie
- typ – typ i nazwa wyłącznika
- test – wynik sprawdzenia do wpisu „TAK”, „NIE”, „brak”
- I delta n – prąd badanego wyłącznika RCD
- Ia – prąd wyzwolenia
- ta – czas wyzwolenia
- tw – max czas
- Ud – napięcie dotykowe (opcjonalnie)
- ocena pomiaru – TAK – NIE – UWAGI
Na temat przycisku „TEST” nie ma potrzeby się rozpisywać bo wiemy iż obwód ten składa się z przycisku i rezystora. Ale może zadajmy pytanie po co on jest.
Przede wszystkim po to: - gdy teściowa będzie włączać pralkę, zięć nie mający uprawnień i nie będący elektrykiem może się upewnić czy przypadkiem coś się jej nie stanie,
- w wielu laboratoriach elektrycznych, wykładowca przed dopuszczeniem studenta do badań, ma obowiązek sprawdzić działanie wyłącznika przy pomocy przycisku „test”,
- jak również każdy kto się na tym trochę zna co jakiś czas, mając taki wyłącznik w mieszkaniu może sobie kliknąć na ten przycisk – a co to szkodzi?,
Jeżeli ktoś z kolegów mi powie, iż podczas pomiarów, z których należy napisać protokół, sprawdzenie działania przyciski TEST jest nie wymagane to zmieniam swoje uprawniania na elektryka do 50V. A jeżeli coś sprawdzamy to powinno być zapisane w protokole.
Może podpiszemy protokół z wynikiem pozytywnym gdy przycisk TEST nie działa?
Na koniec chciałbym nadmienić iż ww. tabela pomiarowa została opracowana przy ścisłym udziale i opinią kompetentnych osób z SEP.
Pozdrawiam Krystyn
Będąc zięciem na pewno nie sprawdzałbym różnicówki albo wręcz przeciwnie wstawiłbym starą i niedziałającą wiedząc że teściowa będzie prała…
Pozdrawiam
P.S.
Ten przykład chyba był niezbyt trafiony Panie Krystyn
Witam kolegę „Quinto” i wszystkich kolegów na FORUM.
Cytat „osłabiają bajdurzenia o prokuratorze”. Nie wiem jaką ilość pracowników miał kolega pod swoją opieką. Jeśli chodzi o minie, to chyba wynika iż miałem pecha gdyż w ciągu ok. 20 lat miałem ponad 100 różnych pracowników wykonujących pomiary którzy popełniali błędy. Na szczęście, w nie szczęściu tylko raz byłem na dawnej milicji i trzy razy się spowiadałem przed inwestorami. Ale jeden z moich kolegów dostał wyrok przez swoich pracowników za nieumyślne dopuszczenie do zagrożenia życia. Na szczęście w zawieszeniu.
Kolejny cytat kolegi „błąd w sztuce” – a co powie ten który zginął śmiercią tragiczną podczas golenia się maszynką elektr. w łazience lub ten który wszedł do wanny z hydro masażem podłączanej przez pewne osoby.
Te cytaty są wzięte i innych wątków FORUM.
A może coś dla żartu:
chirurg po operacji mówi „operacja się udała”,
po 10 min. pielęgniarka mówi „ale pacjent zmarł”,
wypis ze szpitala „przepraszamy - błąd w sztuce”.
Jeśli chodzi O „Pomiary pętli L-N…” to całkowicie potwierdzam odpowiedź „pytanie co właściwie jest do zbadania”.
Podczas pomiarów mamy wykonać pomiary ochrony. W przypadku RCD badamy PE. A kolejne badania … i tu możemy dojść do harmonicznych – to jest temat doktoratu (którego nikt nigdy nie zrobi tak, aby ktoś nie stwierdził iż ma sto błędów).
Pozdrawiam Krystyn
Witam kolegę „Adam N…” i wszystkich kolegów na FORUM.
Jeżeli kolega nie ma jeszcze teściowej to proponuję nie brać pod uwagę takich kawałów. Jeżeli odwrotnie – to myślę iż teściowa nie na INTERANATA i tego się nie doczyta.
Jeśli chodzi o moje podejście to powiem iż mam teściową z którą nie mieszkałem pod jednym dachem, co jest powodem innych awersji pomiędzy…
Na dodatek mogę dodać iż moja żona jest blondynką (nie farbowaną). Na ten temat też są dowcipy.
Ojej to chyba nie ten temat.
Ale to wina kolegi Adama iż musiałem sprostować.
Może kolega Jacek Gońka utworzy nowy dział gdzie napiszemy:
Jaka będzie woda u studni gdy teściowa tam wpadnie.
Pozdrawiam Krystyn
Panie Quinto, korzystając z pańskiej terminologii pozwolę sobie zauważyć, że nie musi Pan uczestniczyć w “bajdurzeniu” ani czytać “bajdurzenia”, to nie jest żaden przymus ani obowiązek. Każdemu wypadkowi porażenia prądem elektrycznym, w szczególności zakończonemu zejściem śmiertelnym, towarzyszy normalna procedura śledcza. W Polsce każdego roku mamy około 250 osób śmiertelnie porażonych prądem elektrycznym. Sądzi Pan, że prokurator we wszystkich przypadkach umarza postępowanie z powodu braku winnych?
Aby rzetelnie sprawadzić bezpieczeństwo instalacji elektrycznej nie można ograniczać się do zapisów zawartych w normach. Również na podstawie kilku wcześniejszych głosów toczącej się dyskusji można stwierdzić, że są osoby, które deklarując znajomość przepisów jednocześnie poddają w wątpliwość celowość pomiaru parametrów wyłącznika RCD podczas sprawdzania skuteczności ochrony przeciwporażeniowej.
Co do rezerwowania wyłącznika. W swojej wypowiedzi wyraźnie zaznaczyłem, że jest to dodatkowe zabezpieczenie. Należę do tych osób, które zakładają możliwość uszkodzenia wyłącznika RCD (przecież to się zdarza!). W takiej sytuacji przy przebiciu izolacji może pojawić się na obudowie napięcie znacznie przekraczające poziom dopuszczalny. Jeżeli zgodnie z zapisem normy usatysfakcjonuje nas wartość oporu pętli L-PE zakładająca sprawność wyłącznika, to przy uszkodzonym RCD może się zdarzyć, że prąd zwarciowy nie spowoduje wyzwolenia zabezpieczenia nadmiarowoprądowego i będziemy mieli do czynienia ze stanem awaryjnym, który w każdej chwili grozi porażeniem. Stan taki jest o tyle groźny, że z reguły zostaje zauważony dopiero wówczas, kiedy człowiek zostanie porażony prądem. Załóżmy, że w instalacji oprócz 30mA RCD znajduje się 25A zabezpieczenie nadmiarowoprądowe. Przy niesprawnym RCD taki stan będziemy mieli dla oporu pętli L-PE w przybliżeniu od 9 do 7300 ohmów.
Odnośnie pomiarów zabezpieczeń nadmiarowoprądowych. W swojej wypowiedzi z 2002-10-14 g.14:52 zawarłem “Co do pomiaru oporu pętli faza-neutralny…”. Oczywiście powinno być “faza-ochronny”, ale myśle że to wynika z dalszej treści. W stwierdzeniu “niechlujny” dostrzegam zbyteczny sarkazm. Jest to luźna dyskusja i często zdarzają się uwagi trochę nie na temat, albo obok tematu. Nie zawsze jest miejsce i czas na doprecyzowanie swoich myśli. Chociaż w danym przypadku p.Kotek sformułował swoję wypowiedź dość czytelnie.
Kolego Krystyn. Nie wdając się w dalszą polemikę jeżeli podaje Pan w protokole powyższe wyniki to wszystko jest OK, zwracam honor. Jeżeli sens linijki “test” jest taki, że ma potwierdzać sprawność funkcji RCD wyłącznika - OK. Wypowiedź Pana z 2002-10-14 g.15:55 zrozumiałem jako formę pójścia na łatwiznę. Swoją drogą być może takie przypadki protokołów się zdarzają.
Witam
Coś nam ucieka wątek.
Osobiście uwzględniam wynik sprawdzenia przycisku test w RCD,( poza podstawowymi pomiarami wyłącznika) uważam to za oczywiste, sprawdzamy w ten sposób możliwość kontroli wyłącznika przez użytkownika.
Miałem przypadki nie zadziałania RCD po naciśnięciu przycisku!
Uzytkownik ma obowiązek sprawdzenia wyłącznika co miesiąc,na budowie codziennie. Inna sprawa czy to robi.
Pomiary pętli L-N za RCD
Uwzględniam wyniki pomiarów pętli zwarcia L-N ze wzglęgu na …ochronę przeciwpożarową, przy dużej rezystancji pętli, długi czas zwarcia może spowodować przegrzanie przewodów. Tym bardziej że przyczyną wzrostu rezystancji moze być zły stan zacisków, przewodu N- miałem takie przypadki.
Dodatkowo poprzez pomiar pętli L-N można z 95% prawdopodobieństwem
przyjąć że pętla L-PE będzie miała taką samą rezystancję -wcześnej wykonuję pomiar ciągłości przewodów PE i pomiar pętli L-PE prądem nie wyzwalającym RCD.
Pozdrawiam
Witam kolegów - zwłaszcza nocnych Marków.
Co do teściowej to nie każda jest zła wszystko zależy od wysokości renty.
Dyskusja wyraźnie doprowadza do jakiegoś konsensusu. Proponuję jeszcze lekturę pana prof. Markiewicza " Bezpieczeństwo w instalacjach elektrycznych" ( tytuł przytaczam z pamięci), której autor cytuje przepisy niemieckie oparte na ICE ale bardzo szczegółowe. Z nich wynika, że najważniejsze są oględziny instalacji, potem próby funkcjonalne ( łącznie z testem), następnie badanie ciągłości przewodów ochronnych ( oczywiście mówimy o sieci TN) wykonywane miliomomierzem. dopiero przy pozytywnych wszystkich próbach należy pomierzyć prąd zadziałania różnicówki. Wszystkie wyniki pozytywne lub negatywne ewentualne uwagi należy wpisać w protokoł. W sieci TN przy pozytywnej ciągłości przewodów PE nie ma potrzeby pomiaru napięć rażenia i czasów działania RCD. Autor podaje także jaką dokładność pomiaru wymagają niemcy i jest to od ±10% do ±30%. Tyle z lektury.
Natomiast zabierają głos w dyskusji:
Na pytanie jaką czułość przyjmować przy badaniu wyłącznika J>T> w obwodzie z RCD? Przyjmowałbym tak jak w obwodzie bez RCD czyli dla czasu 4s. Porażenie jest prawdopodobieństwem wystąpienia: awarii, uszkodzenia RCD i przypadku, że akurat wtedy jest kogo lub co porazić. W miejscach szczególnie niebezpiecznych dochodzi jeszcze prawopodobieństwo wystąpienie niebezpiecznych napięć rażenia, co przy miejscowych połączeniach wyrównawczych jest mało prawdopodobne.
Na pytanie co nasze pomiary mają wykazać? Całe bezpieczeństwo jest kompromisem między kosztem i prwdopodobieństwem porażenia przy jednoczesnym uwzględnieniu wymagań minimalnych, określonych w przepisach. Pomiary mogą być ODBIORCZE i EKSPLOATACYJNE. Zakładając te drugie to naszym zadaniem jest wykrycie uszkodzeń, starzenia i zużycia się elementów. Moim zdaniem najwięcej usterek wynika tzw. grzebania w instalcji, często przez siły “fachowe”. Jeśli ktoś ma czas, środki i siły dba o swój image zrobi więcej może nawet pełną ekspertyzę tylko czy to zostanie docenione i zagwarantuje bezpieczeństwo. Na drugi dzień ktoś wyrwie kołek z gniazda, zastosuje dwużyłowy przedłużacz itd.
Chyba starczy na jedno wystąpienie.