Jak badać ochronę przeciwporażeniową urządzeń zasilanych poprzez falowniki NN
Z falownikami jest problem bardzo niskiej mocy zwarciowej, która nie wymusza dostatecznie dużych prądów zwarciowych aby spowodować zadziałanie zabezoieczeń nadprądowych w wymaganym krótkim czasie. Pozostaje tylko zastosować wyłączniki różnicowoprądowe lub inną metodę typu : separacja lub izolowanie stanowiska co często jest niemożliwe.
Za falownikiem często nie potrzeba stosować zabezpieczeń nadprądowych ponieważ zgodnie z normą źródło ma mniejszą moc ( zdoloność prądową) niż wytrzymałość długotrwała przewodów. Podobnie jak za transformatorkiem dzwonkowym lub w obwodach spawalniczych za spawarką.
Czyli mamy do czynienia z luką w normach?
Jak ma wyglądać protokół pomiarowy?
Rzeczywiście, na ten temat szczegółowych omówień w normach nie ma. Nie mniej trudno mówić o luce, gdyż generalnie normy istniejące obligują do zastosowania skutecznej ochrony, czyli w tym przypadku trzeba po prostu dokładnie wiedzieć co i przed czym (wartości prądów uszkodzeniowych, ich widmo itd) chce się chronić. To samo dotyczy sprawdzania skuteczności ochrony.
Rzeczywiście, jak napisał przedmówca (kotek) w tym przypadku nie można mówić o ochronie nadprądowej (zerowaniu). Mogą być wyłączniki różnicowo-prądowe, ale z uwagi na kształt prądów uszkodzeniowych - tylko niektóre. Z kolei kształt tychże prądów zależy od wielu czynników, przy czym najważniejsze z nich to: a) miejsce uszkodzenia - inny jest kształt prądu przy uszkodzeniach w obrębie samego falownika, np. w stałonapięciowym członie pośrednim, a inny przy doziemieniach na odpływie; b)stopień wysterowania, czyli aktualna częstotliwość wyjściowa falownika; c) budowa samego falownika.
Ogólnie, najlepszym rozwiązaniem są falowniki klasy B zainstalowane na wejściu falownika (chronią i falownik i odbiór); czasami - pod pewnymi dodatkowymi rygorami, które trzeba sprawdzić - można stosować kombinacje połączeń wyrównawczych i odpowiednio dobranych wyłączników różnicowoprądowych klasy A. Kłopot z wyłącznikami klasy B tkwi w ich cenie: od 1000 do 2000 zł; na krajowym rynku oferentów - jak mi wiadomo - jest dwu: Simens i Bender.
Badanie - i protokół -muszą być dostosowane do zastosowanego środka ochrony.
A może jest tak, że nowoczesny falownik nie dopuści do przedostania się niebezpiecznego napięcia na obudowę zasilanego urządzenia
Znam taki falownik który wyłaczy się kiedy ma przebicie na masę.Są to duże falowniki zasilane z sieci IT 500 V, a częstotliwość na wyjściu jest 180 Hz a moc 250 KW. Ale co kiedy zabezpieczenie nie działa a jest przebicie na masę.
Niestety rzaden producent nie daje gwarancji (na piśmie) tego, iż jego falownik nie dopuści niebezpiecznego napięcia na masę. Zaczynają się problemy prawne przy sprawdzaniu tych urządzeń.
Witam wszystkich na forum.
Mam wrażenie, że ten wątek nie został do końca wyczerpany -szczególnie w odniesieniu do pomiarów. Wielka prośba do kolegów pomiarowców o pradę: jak wiarygodnie wykonać pomiar skuteczności ochrony przeciwporażeniowej obwodów zasilanych z falowników i UPS’ów. Pomińmy rozważania o możliwości ograniczenia bezpieczeństwa ludzi w czasie pracy bateryjnej UPS. Większość nowoczesnych urządzeń tego typu pracuje on-line, a co za tym idzie, to UPS jest źródłem.
Będę wdzięczny za każdą uwagę.
Henry