Normy

Od 1 stycznia stosowanie Polskich Norm jest całkowicie dobrowolne ( Ustawa o normalizacji ), o ile mi wiadomo. Żaden już minister nie może wprowadzić obowiązku ich stosowania, tak jak to było do tej pory.
Pytanie do PT Kolegów.
Jakie przepisy będziecie teraz stosować?
Jeżeli nie umówicie się z inwestorem, że np. pomiary wykonacie zgodnie z Polską Normą , to może znaczyć że wystarczy je wykonać na podstawie własnych doświadczeń i np. przemyśleń innych kolegów publikowanych na niniejszym Forum?
Ja miałbym wątpliwości co do wartości takich pomiarów, o przemyśleniach nie wspominając.
Co Koledzy myślicie?

Nie odpowiem na to pytanie ale dodam swoje.
Jakie przepisy są aktualnie obowiązujące w Polsce dotyczące budowy instalacji i sieci elektroenergetycznych. Przed wejściem ustawu o normalizacji były to normy ustanowione jako obowiązkowe i rozporządzenia wydawane przez ministrów tzw ustawy. A teraz co?
Oczywiście wszyscy budujący będą raczej stosować się do norm ale jeżeli ktoś coś spieprzy to na jakiej podstawie będzie za to odpowiadał przecież nie ma obowiązku stosowania norm. A poza tym zdający egzaminy na uprawnienia budowlane czego mają się uczyć. Norm nie, bo nie są obowiązujące a więc czego. Wynikałoby że tylko ustaw.
Z poważaniem

A czy w krajach UE nomy są obowiązkowe ?

A co mówi rozporządzenie w sprawie warunków technicznych jakim powinny odpowiadać obiekty budowlane - odwołuje się do norm.

Normy zostały ustanowione prze PKN jako co - akty pomocnicze ?
I to że minister nie wprowadził ich do obowiązkowego stosowania to co straciły swoją moc ?

A np. normy dotyczące badań aparatury i urządzeń pod kątem odporności i genaracji zakłóceń EMC ? Są to normy zgdone z europejskimi - nie są obowiązujące i co producent je może olać !
Ale pytanie jak po wejściu do Europy sprzeda swój towar skoro
nie spełnia on wymogów odpowiednich norm ??

Skoro są nieobowiązujące to co - robimy instalacje gołym przewodem przybijając go gwoździem do ściany ??
Przecież norma nei obowiązuje i co ??? Wolno nam ?

Dobrowolne, znaczy że mam prawo wyboru normy którą będę stosował w produkcji, montażu, w robotach elektr. usługach. Ale aktualnie mam do wyboru tylko jedną Polskią Normę, z małymi nielicznymi wyjątkami (np. prenorma SEP-u, specyfikacja techniczna). Upłynie jeszcze x- lat, kiedy będę mógł z kilku norm wybrać tę jedną dobrowolną.


Pozdrawiam

jeśli nie stosujemy normy, musimy np przy projektowaniu wszystkie elementy instalacji dobrać - obliczyć, zapewnić współzależność elementów instalacji - bezpieczniki muszą pasować do podstaw itd.
normy służą nam, a nie są utrudnieniem.
w wykonawstwie korzystamy z normowych rozwiązań, bo takie są na rynku - np. jest przewód 1,5mm a nie ma 1,2mm - a może by wystarczył?
dobrowolność norm znaczy tyle, że każdą dobrowolną można zastąpić własną - ale ponosimy tego konsekwencje i odpowiadamy za takie rozwiązanie.
inspektorowi musimy udowodnić, że nasze rozwiązanie jest dobre.
norma to nie jest złe rozwiązanie, to wygoda i lenistwo ludzkie.
jak Józek powołuje się na normę PN-9262442 to mogę to zweryfikować, jak powołuje się na normę JÓZEK-645377, to musi jeszcze ją dołączyć abym mógł mieć pełną wiedzę.

Cyt. kolegi tadka “dobrowolność norm znaczy tyle, że każdą dobrowolną można zastąpić własną”
Zgadzam się z tym ale - ustawa wyraźnie mówi, że stosowanie PN jest dobrowolne, dopuszcza także inne dokumenty normalizacyjne (tą własną normę), które zatwierdzi PKN.
Czyli mogę stworzyć własną normę, przesłać ją do PKN do zatwierdzenia. Odczekać rok lub więcej niczym zbierze się Komisja Normalizacyjna, która odeśle do mnie mój projekt do poprawki, następnie ja znów poprawioną wyślę do ponownego zatwierdzenia itd… . A ta cała procedura słono kosztuje
Czyli od strony praktycznej, tylko duża i silna firma pozwolić sobie może na “własną normę”

Pytam dalej czego mają się uczyć zdający egzamin na uprawnienia budowlane?
Wiem że się czepiam, ale czemu nie?
Z poważaiem

kol. Szczepcio, normy polskie (PN) trzeba znać, przecież na egzaminach siedzą starsi panowie, którym się nie chce wychylać, i egzaminują starym, sprawdzonym wzorem.
możesz powiedzieć, że normy nie obowiązują, ale je znasz, stosujesz, i będziesz miał płaszczyznę z komisją do rozmowy.
inaczej musiałbyś znać wszystkie podstawy teoretyczne potrzebne autorom norm do ich stworzenia - to ogrom zagadnień i wiedzy.
w życiu trzeba być skutecznym. pozdrawiam
kol.Czesław, masz rację, tylko duży może stworzyć normy.
ale po co tworzyć je samemu?
na styku np. wyrobu Twojego z wyrobami innych producentów zawsze będą pojawiały się normy - musisz np. określić, jaką śrubą skręcisz swój element do maszyny zamawiającego ten element, i tu powołujesz się na normy.
pozdrawiam

panie Szczepcio

no włąśnie w UE normy są nieobowiązkowe i nie ma uprawnien budowlanych

w uni nie ma uprawnień?

z tego co wiem to nie ma i sam się zastanawiam czy je robić bo choć jestem przeciwnikiem UE to jednak myślę że jednak się tam dostaniemy

p. Andrzeju, jeśli to prawda, proszę otworzyć nowy wątek - brak upr. w UE.
ciekawy temat
pozdrawiam

Na tym forum padło dużo krytycznych uwag na temat Polskich Norm:

  • że źle przetłumaczone
  • że ich stosowanie grozi porażeniem ( jak w przypadku np. połączeń wyrównawczych w łazienkach )
  • że dr Musiał ma do nich stosunek …
    Nareszcie nie musimy je stosować, a jeżeli już to bez tych błędów które zawierają.

Kolego lelek, gdzie kolega wyczytał, że Polskich Norm nie musi się stosować. Ustawa o normalizacji mówi, o dobrowolności stosowania, a to jest zupełnie co inngo niż niż “nie stosowanie”.

Z wypowiedzi Kolegów wynika że normy są dobrowolne, ale ponieważ do wyboru mamy tylko Polskie Normy, musimy stosować te które mamy.
Wybór jak ze słynnym czarnym Fordem T.
Koledzy wspominali o szeregu błędach w owych normach.
Jeżeli zastosuję dobrowolnie taką dobrowolną wadliwą normę, to kto poniesie odpowiedzialność jak się komuś coś stanie?
Czy mogę ją “poprawić” wg uwag Kolegów czy też innych krytycznych publikacji, czy też twardo trzymać się treści???

Sprawa dobrowolnego stosowania Polskich Norm rozpoczęła się w 1993 roku z chwilą uchwalenia ówczesnej Ustawy o normalizacji. Zbór Polskich Norm liczył wówczas około 16 000 pozycji a od 1994 roku obowiązek stosowania niektórych Polskich Norm liczący na początku kilka tysięcy pozycji (bodajże ponad 4 000), był systematycznie zmniejszany tak, że pod koniec roku 2002 wykaz norm do obowiązkowego stosowania liczył już tylko parę setek pozycji przy całkowitej liczności zbioru PN coś około 22 000 pozycji.
Ktoś zapyta jaki stąd wniosek?
Moim zdaniem wniosek jest taki, że pomimo dobrowolności Polskie Normy są stosowane bez wątpliwości we wszystkich branżach w Polsce, w większości już od ładnych kilku lat.
Tak jak i w elektryce, także te inne branże posługują się tłumaczeniami na język polski norm międzynarodowych (ISO), czy też coraz częściej tłumaczeniami norm europejskich (EN). Już od dawna wszystkie normy dotyczące wyrobów przemysłu elektrotechnicznego nie są obowiązkowe, a nie spotkałem się dotąd z tak rozpaczliwą dyskusją czy należy je stosowac czy nie.
Pozdrawiam dyskutantów.
Teodor Pyszniak

Panowie nie przesadzajcie z tą dobrowolnością. Myślicie, że ktoś kupi towar lub usługę jeśli nie bedzie miał gwarancji zgodności z jakimś standardem? A jaki inny mamy do wyboru, taki który odpowiadałby zleceniodawcy czy klientowi? Będziemy stosować PN i płacić za oznaczenie znakiem zgodności z PN.

Dobrowolność polega na tym, że jeśli konstrukcja się zawali lub kogoś porazi prąd, to nie bedzie tłumaczenia - przecież wszystko było zgodnie z normą. Trzeba było zrobić lepiej niż w normach, nikt nie nakazał ich stosować.

Inne USTAWY a nie rozporządzenia nakazują standard nie gorszy niż w PN np. Prawo Budowlane.

Pomiary np. oświetlenia będą wykonywane w oparciu o projekt techniczny, który może wymagać więcej niż w normie.

Zastanawim się tylko czy projekt jest towarem lub wyrobem i powołanie się w nim na zgodność z PN wymaga opłaty. Czy każdemu inwestorowi wystarczy deklaracja zgodności? Czy za chwilę minster nie wprowadzi np. dla jednostek budżetowych obowiązku zakupu towarów i usług oznakowanych znakiem zgodności z PN.

Autor: kotek napisał:

“Panowie nie przesadzajcie z tą dobrowolnością. Myślicie, że ktoś kupi towar lub usługę jeśli nie bedzie miał gwarancji zgodności z jakimś standardem? A jaki inny mamy do wyboru, taki który odpowiadałby zleceniodawcy czy klientowi?”

To prawda. Dobrowolność to nie dowolność. Towar czy usługa za każdy razem musi odpowiadać klientowi. Jeżeli klient jest za granicą to trzeba spełnić wymagania tamtego rynku albo przepisów kraju klienta. Zarówno normy IEC jak i EN mogą zawierać tzw. różnice krajowe zastrzegane przez kraje uczestniczące w procesie ustanawiania normy.

“Będziemy stosować PN i płacić za oznaczenie znakiem zgodności z PN.”

Za umieszczenie na tabliczce znamionowej wyrobu symbolu normy płacić nie bedziemy. Dotychczas nikt za to nie płaci. Natomiast oznaczenie wyrobu znakiem “<< PN>>” ( dokładny symbol graficzny jest na stronie PKN), jest sprawa producenta, czy chce uzyskac certyfikat, czy nie. Na wielu wyrobach można spotkać znaczki: VDE, NEMKO, SEMKO, OVE, TUV czy inne, których nie sposób tu przytoczyć. Jest to wyraz uzyskania certyfikatu tych jednostek przez producenta dla oznaczonego tym znakiem wyrobu.

“Dobrowolność polega na tym, że jeśli konstrukcja się zawali lub kogoś porazi prąd, to nie bedzie tłumaczenia - przecież wszystko było zgodnie z normą.”

Tak powinno być, bo nie może być anonimowości czy ukrywania niekompetencji za szyldem normy.

“Zastanawim się tylko czy projekt jest towarem lub wyrobem…”

Spotykam sie z określeniem “produkt” , przy czym produkt może być wyrobem=towarem lub usługą.
Usługi mogą być materialne lub niematerialne.
W tym sensie projekt jest usługą.

“Czy za chwilę minster nie wprowadzi np. dla jednostek budżetowych obowiązku zakupu towarów i usług oznakowanych znakiem zgodności z PN.”

Budżet jest szczególnym klientem zarówno pod względem wielkości zamówień jak też i gwarancji płatności. Dlatego nie tylko może stawiać wysokie wymagania względem dostawcow ale nawet powinien. Przy czym może wymagac zarówno odpowiednich certyfikatów dla wyrobów jak też i potwierdzenia odpowiednim certyfikatem (np. ISO 9000) wdrożenia i stosowania systemu zarządzania jakościa u dostawcy.

Pozdrawiam
Teodor Pyszniak