Czy ktoś spotkał się w praktyce z rzeczywistym zakłócającym wpływem stacji bazowej GSM/DCS na pracę urządzeń elektronicznych lub elektrycznych? U mnie od czasu zainstalowania w/w (odl. ok.50m) masowo “wieszają” się drukarki. Czy można ten wpływ jakoś udowodnić ? Norma dopuszczająca 0.1W/m2 prawdopodobnie nie jest przekroczona, ale ma ona chronić nas zapewne tylko przed “ugotowaniem” mózgu, a nie przed jego wadliwym działaniem ![]()
Być może elektronika jest bardziej wrażliwa? Pozdrawiam.
Informacje podane przez Pana są b. nieprecyzyjne, więc i odpowiedź będzie dość ogólna. Moc stacji bazowej w mieście (?) jest porównywalna z mocą telefonu komórkowego. Zwykle jest to ok. 0,3 W na sektor, a wiązka promieniowania w przekroju przypomina naleśnik, czyli bardzo płaska, z minimalnym promieniowaniem w dół i w górę, i najczęściej 1/3 obwodu koła (po jednej antenie na sektor by mieć pełne koło). A anteny nadawcze są tak duże (w stosunku do dł. fali) nie ze względu na moc, a właśnie po to by zapewnić odpowiedni kształt wiązki (rzeczony naleśnik z minimalnym promieniowaniem do dołu). Gdyby Pańskie drukarki były w wiązce promieniowania stacji bazowej, stacja ta słyszałaby głównie Pańskie drukarki, nie zaś telefony - a z tym nie pogodziłby się z pewnością żaden operator sieci. Stacja za dużo kosztuje by być tylko atrapą. Podsumowując - gdyby stacja powodowała takie zakłócenia o jakich Pan mówi, jeden zwykły telefon komórkowy uruchomiony w budynku powinien dokładnie sparaliżować cały Pański system informatyczny. To zaś łatwo można sprawdzić samemu.
Obiecał Pan udzielić odpowiedzi ogólnikowej, a tymczasem dobrał Pan argumenty mające udowodnić z góry założoną tezę. Ogólnie zaś należałoby napisać, że zgodnie z opublikowanymi w internecie przez sam Centertel danymi moc stacji DCS może wynosić do 3 x 20W=60W + parę W na radiolinie. W naszym przypadku wg. założeń projektowych miało to być 3 x 16W + coś tam, a po zainstalowaniu miały być przeprowadzone pomiary - jednak w teczce z dokumentami brak stosownego protokołu. Z kolei moim celem nie jest wcale udowadnianie na siłę tezy przeciwnej, lecz porównanie ewentualnych doświadczeń jakie ewentualnie mogli mieć inni Koledzy. Ja po prostu nie potrafię sobie wytłumaczyć nagłego nasilenia awarii i problemów (pozostają jeszcze plamy na Słońcu lub żyły wodne pod ziemią, ale chciałbym zacząć od bardziej racjonalnych hipotez). Pozostałe argumenty odnośnie “słyszenia” moich drukarek itp. godne są już Mistrza Mrożka i nie wymagają komentarza. Kto pyta, niekoniecznie od razu jest jeleniem…
PS. Niedawno wchodząc do Wydziału Komunikacji ujrzałem na drzwiach SUROWY zakaz używania wszelkich komórek. Nie wie Pan przypadkiem dlaczego ?
Pan Adam ma rację, istotnie używane komórki zakłócają pracę układów elektronicznych. Zakaz używania telefonów komórkowych obowiązuje w samolotach (udowodnione badaniami w USA), szpitalach (zakłocają pracę tomografów komputerowych). A podana moc 0,3 W przez Pana Mirosława o niczym nie świadczy. Laser o mocy 0,1 W potrafi wypalić dziurę w metalu.
Pozdrawiam
ciekawe jaki laser i jaka blacha i czy z ukladem fokusujacym, czy nie
Ładnych parę lat pracowałem właśnie przy pomiarach końcowych i uruchamianiu stacji bazowych tel. komórkowej - od NMT do DCS włącznie, i napisałem to o czym wiem - a nie to co słyszałem lub się domyślam. W mieście takim jak Warszawa moc sektora to zwykle ok. 0,3W - 1W, gdyż ograniczona ilość (8 - 16) kanałów na sektor przy dużym natężeniu rozmów powoduje że i tak stacje muszą stać dość gęsto by sieć się nie zatkała. Tak więc BTS-y dużej mocy mieć nie muszą. Druga sprawa, to duża moc stacji przy ograniczonej ilości kanałów komplikuje ustawienie sieci (wzajemne zakłócanie sąsiednich stacji, nakładanie się obszarów z tymi samymi kanałami ). Moce o których Pan wspomina stosuje się w terenie otwartym gdzie zależy na pokryciu możliwie największego obszaru i jest mało rozmów (mniej niż 8 jednocześnie na sektor). Tyle w sprawie mocy stacji. Do tego dochodzi bardzo płaska charakterystyka promieniowania anteny stacji, z minimalnym natężeniem pola pod anteną. A z telefonem komórkowym - to nie były żarty z Pana a sposób stwierdzenia/wykluczenia źródła powstawania zakłóceń, ew. miejsca najwrażliwszego na “wchodzenie” tychże jeśli ich przyczyną jest pole BTS-a. Wykorzystanie telefonu jest zatem wygodną, tanią i powszechnie dostępną metodą poradzenia sobie z podobnymi problememami. Uszkodzenie toru antenowego wydaje mi się mało prawdopodobne gdyż związany z tym parametr WFS jest “na bieżąco” przez stację testowany, a przekroczenie założonej wartości wyłącza stację. Oczywiście istnieje jakieś prawdopodobieństwo że jest uszkodzenie powodujące opisane przez Pana zakłócenia, lecz w świetle powyższego wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne. Sposób sprawdzenia Panu podałem (telefon). Błędy w konstrukcji sieci komputerowej (podatność na zakłócenia) ujawniają się dopiero w obecności tych zakłóceń, a ew. miejsce ich wchodzenia też telefon wykryć pomoże. Pana sugestie że opowiadam absurdy poza tym że są ciut niestosowne, świadczą o tym że techniki radiowej nie zna Pan za dobrze, ale przecież znać jej Pan nie musi. Często fachowcy od komputerów nie wpinają rezystorów “zamykających” linię koncentryczną (albo personel robi sobie z nich breloczki do kluczy) bądź “odpuszczają” sobie skomplikowane łączenie ekranów przy liniach skrętkowych, bo bez tego przecież sieć też działa. Poza tym ilość zażaleń na zakłócenia jest wprost proporcjonalna do wielkości anteny, przy czym nie ma znaczenia czy jest ona do czegokolwiek podłączona. Informacje ogólne “z grubsza” by były, a na bardziej szczegółowe to tu chyba miejsca nie ma.
Jeśli będę mógł Panu jeszcze w czymś pomóc - wygodniej będzie jeśli skorzysta Pan z mojego adresu mail’owego, gdyż poza nami chyba nikogo więcej temat ten nie interesuje.
Z poważaniem
Laser może być standardowy z regulacją mocy np Nd; YAG ( używany jest w produkcji elementów z dziedziny mechaniki precyzyjnej, czy w stomatologii) przy srednicy plamki rzędu kilku mikronów i czasie pracy około 1 godz wypali otwór w metalu rzędu kilku milimetrów.
Pozdrawiam
Dziękuję Panu Mirosławowi za chęć wszechstronnej pomocy, lecz propozycję “wyjścia za budynek” w celu dalszej wymiany poglądów uważam za raczej niekorzystną dla obserwującej nas Publiczności, która straciłaby okazję poszerzenia swojej wiedzy i pozbycia się szkodliwych przesądów na tematy komórkowe. Zresztą i tak nie podał Pan adresu…
Poza tym krótko. Ja nie wywiesiłem na drzwiach żadnego zakazu, i pomimo że połowa pracowników i klientów paraduje po całej firmie z komórkami, nigdy nie udało im się “zawiesić” sieci komputerowej (standard Ethernet 10BaseT i 10Base2). Sieci te wykorzystują wystarczająco zaawansowane protokoły transmisji, by nie była ich w stanie przerwać nawet krótkotrwała fizyczna przerwa w “medium transmisyjnym”, a co dopiero działalność jakiegoś tam BTS-a.
Zaniedbania administratora które Pan sugeruje też nie wchodzą w grę, bo brak “terminatora” na linii koncentrycznej (10Base2) powoduje całkowite zablokowanie całego segmentu sieci i zmusza “komputerowca” do natychmiastowej reakcji. Zaś standard 10BaseT przewiduje stosowanie skrętki nieekranowanej UTP, zatem żadnych ekranów podłączać nie trzeba. Ale o tym też nie każdy musi wiedzieć. Dużo bardziej wrażliwe na zakłócenia mogą być właśnie drukarki, których protokół komunikacji z komputerem jest b.prymitywny, bez możliwości wykrywania i korekcji błędów, oparty na sygnałach standardu TTL.
Tyle gwoli ścisłości z szacunku dla Publiczności.
Jadnak brak sygnałów o podobnych problemach ze strony innych czytelników Forum skłania mnie do zastanowienia się, czy przyczyna moich problemów nie leży poza nieszczęsnym BTS-em. Może w grę wchodzą zakłócenia radioelektryczne przenoszone przez sieć energetyczną, a pochodzące od urządzeń technologicznych lub np. zasilacza tegoż BTSa ? Może z kolei Elektrycy mogliby doradzić, jak można je wykryć i zmierzyć, ewentualnie kto się tym zajmuje ? Pozdrawiam Wszystkich i dziękuję za cierpliwość !
Sugestię by przejść na “priv” uczyiłem widząc jedynie Pana listy i moje. Inne listy zobaczyłem gdy już “powiesiłem” zwą odpowiedź na Forum, i ciut głupio wyszło
. Wysłać list na moją skrzynkę można “klikając” na “Autor” (aktywny gdy na niebiesko).
Co zaś do tematu: Tym razem ze słyszenia są mi znane problemy z siecią gdy brak było wspólnej masy wszystkich współpracujących urządzeń. Poza występowaniem znacznych potencjałów między ich masami, z wielu względów (także jakość) linia taka jest bardziej podatna na zakłócenia od ekranowanej. Sugerowałbym, jeśli można, zastąpienie (tytułem próby) kabla o którym Pan wspomniał - kablem tzw. 2 MegaBit-owym (2 pary oddzielnie ekranowane + wspólny ekran z dodatkowym gołym drutem). Łączenie tych ekranów zgodnie z zasadami sztuki jast trochę u(…)ciążliwe, lecz powinno przy okazji zwiększenia odporności linii na zakłócenia - załatwić także sprawę wspólnej masy urządzeń. Według starych, doświadczonych w walkach z oporną materią radiowców - dobra masa czyni cuda!
Z poważaniem
M. Piórowicz
P.S.
Pliki z wynikami testów uruchomieniowych są w pamięci FLASH stacji, i jak ich nikt nie “rąbnoł” w “międzyczasie” - także na dyskietce w dokumentach stacji (pliki tekstowe). Sprawdzić poziom zakłóceń zasilacza można np. specjalnym specjalizowanym skanerem (Stabilock), ale z racji szerokiego widma ew. zakłóceń - zwykły radioodbiornik na zakresie AM powinien oszaleć w jego sąsiedztwie, co może być pewną przesłanką.
Dzięki za informacje, lecz jak wspomniałem poprzednio moje problemy nie dotyczą sieci, lecz dziwnym trafem samych drukarek - także przy komputerach “wolnostojących”. Sieć zasilana jest ze starannie przygotowanej instalacji elektrycznej, i w tych warunkach nawet skrętka UTP sprawuje się bez zarzutu. Oczywiście wyrównanie potencjałów i połączenie mas urządzeń jest absolutnie konieczne, lecz rolę tę musi spełniać przewód ochronny PE, a w żadnym wypadku ekran kabla sieciowego. Tak samo łączenie kablem miedzianym komputerów w różnych obiektach, których przewody ochronne nie są połączone to najdelikatniej mówiąc proszenie się o kłopoty (wszyscy wiemy co dalej).
Interesowałoby mnie, a jak sądzę także innych czytelników zagadnienie dotyczące pomiarów pól elektromagnetycznych (od ELF do mikrofal) oraz zakłóceń radioelektrycznych - jakie służą do tego przyrządy, jakie są ich możliwości i ewentualnie kto nimi dysponuje. Temat jest mało znany “zwykłym” elektrykom, i z reguły nie mają oni dostępu do zapewne drogich przyrządów, a zatem w przypadku kłopotów skazani są na domysły i próby - może dać ekran,
może inny kabel, może jakiś filtr itd. Jeśli mógłby Pan podać jakieś informacje bylibyśmy wdzięczni - warto byłoby w tym celu założyć nowy wątek, bo ten jest już zbyt opasły, a i temat nieco inny. Pozdrawiam !
Witam, jezeli wieszają Ci się drukarki to z pewnością jest to związane z pogorszeniem jakości prądu w sieci 220V. Jest bowiem mozliwe, że w istocie zasilacze podające energię do BTS-a telefoni komórkowej wprowadzają zakłócenia odkształcające prąd zasilający Twoje drukarki. Natomiast b. prawdopodobne jest, że ten sam efekt może wprowadzać inne urządzenie zamontowane u sąsiada- o instalacji którego akurat nie wiesz…Na pewno zaś promieniowanie mikrofalowe z części ,nadawczej’'stacji bazowej nie jest przyczyną wymienionych przez Ciebie kłopotów z drukarkami. jeśli w Twoim budynku są windy, i akurat w tym czasie zmodernizowano zasilanie silników wind, to równie dobrze to własnie może byc przyczyną…
To co w samolotach, to przede wszystkim delikatna awionionika zawierająca przyrządy pomiarowe mierzace b. małe sygnały.Podobnie rzecz się ma w sprzęcie biomedycznym. w bankach, biurach racjonalność takich zakazów jest b.wątpliwa- jeśli nie liczyć ulgi wynikającej z braku 150 dzwonków pochodzących z telefonów komórkowych/godzinę pracy…
Podałem Panu sposób sprawdzenia obecności zakłóceń, lecz dla Pana to chyba metody zbyt proste by mogły być skuteczne. Fakt - nie dodałem że im gorsze radio, tym słabsze zakłócenia wykrywa. Prześliczny zaś wykres z najdroższego miernika natężenia pola będzie miał wartość jedynie artystyczną i można go sobie powiesić na ścianie gdyż będzie to bardzo drogi obrazek. Jakiekolwiek skutki prawne mogą mieć jedynie pomiary wykonane przez ekipę PAR-u, dawna Państwowa Inspekcja Radiowa (chyba Obrzeźna 4, Warszawa). Przy okazji prezentowania swoich osiągnięć (www.piorowicz.prv.pl) bywałem na sympozjach organizowanych przez SEP i miałem tam okazję posłuchać sobie m.inn. na temat spadków napięć na PE oraz przyczyn takich zdarzeń i ich skutków dla sieci komputerowych. Wartości dopuszczalnych spadków napięć w PE nie pamiętam, gdyż uznałem że nie może on pełnić roli przewodu masowego (nie mogą w przewodzie MASOWYM (!) płynąć ŻADNE znaczące prądy). Musi więc być oddzielny przewód połączony z “ziemią” w jednym punkcie, korzystnie przy UPS-ie. Pańska niezachwiana pewność że inastalcja elektryczna jest prawidłowa (szczególnie sposób wyrównania potencjałów i ekranowanie) powoduje że uznaję temat za wyczerpany.
Z poważaniem
M. Piórowicz
Witam. Z nych obserwacji wynika że stacja bazowa nie jest w stanie skonsumować więcej niż 4 kW w porywach (z ładowaniem akumulatorów po awarii zasilania). Zwykle pobiera połowę tej mocy. Nie są więc to chyba znaczące moce. Stacje te muszą też spełniać wszelkie światowe normy jakościowe, a raczej nie robią specjalnie złych “na Polskę”. Podany wcześniej “link” na moją stronę wyjaśniający me związki z tematem, z przyczyn mi nieznanych przestał działać. Zastępczo zatem pozwalam sobie podać alternatywny: Wirtualna Polska - Wszystko co ważne - www.wp.pl
Z poważaniem
M. Piórowicz
Umówmy się: przewód ochronny CHRONI, ekran EKRANUJE. Jedno i drugie jest potrzebne, ale jedno drugiego nie zastąpi. Jeśli któregoś z nich brakuje mogą być KŁOPOTY. W przewodzie PE mogą płynąć znaczące prądy w warunkach awaryjnych, ale biada gdyby miały płynąć ekranem. I tym mało odkrywczym stwierdzeniem możemy zakończyć tę, jak to w Polsce bywa mało efektywną dyskusję, kiedy każda ze stron reprezentuje sprzeczne interesy. Zresztą mój “interes” niedługo przestanie istnieć, i w ten sposób problemy same się rozwiążą. Wszystkim Kolegom życzę WESOŁYCH ŚWIĄT
)))
Witam wszystkich Kolegów na FORUM.
Wypowiedzi Kolegów są bardzo interesujące i pouczające które na bieżąco śledziłem.
Pomimo iż ww. tematy trochę znam, to nie zabierałem głosu ponieważ wypowiedzi Kolegów zawierają więcej niż ja wiem.
Ale dodam parę zdań nad którymi można się zastanowić:
Moc nadajnika i odległość od urządzeń elektronicznych jest bardzo istotna ALE INNYM TEMATEM SĄ HARMONICZNE. To przede wszystkim powoduje zakłócenia pracy urz. elektron.
Test można wykonać jak się zachowuje tel. kom. blisko monitora.
Dlaczego są artykuły o zagrożonym obszarze gdzie znajdują się nadajniki?
Dlaczego tel. kom. nie można używać w samolotach, bankach, szpitalach itd.?
Kiedyś byłem u lekarza mając tel. kom. w kieszonce na piersi. I to co się od niego nasłuchałem to nie napiszę (cenzura).
CO TAKI MALUTKI TEL. KOM. MOŻE ZROBIĆ?
W SAMOLOCIE – przecież tam jest tak wszystko ekranowe na 100% bezpieczeństwa.
W BANKU – tam komputery są w pudełkach metalowych i na pewno nikt z tel. kom. nie powinien zablokować działania banku lub wykonać własne przelewy z konta X na konto Y.
W SZPITALU – tu możemy i wiele mamy urządzeń muzealnych.
==== CO TAKI MALUTKI TEL. KOM. MOŻE ZROBIĆ ? ====
To się okaże (lub nie) po 10-20 latach.
==== CO MOŻE ZROBIĆ NADAJNIK ? ====
Już robi dużo złego w wielu przypadkach.
Jestem praktykiem. Jak mnie prąd nie kopnie, to nie wiem że jest.
Słyszeliśmy o zjawiskach TELEPATII.
Jeśli to jest prawda (myślę że tak), to jaką moc ma nadajnik mózgu ludzkiego i jaką moc.
Więc jaka jest czułość ludzkiego mózgu na odbiór fal i jaki jest wpływ na jego de fragmentację przez inne czynniki (np.: pranie mózgu).
Udowodnione jest iż aktywność mózgu jest uzależniona od m.in. środowiska.
Inaczej homosapiens odbiera głosy i fale radiowe w Krakowie, Ameryce, UNIII
czy w afrykańskim buszu.
Na zakończenie:
-
RENTGEN, jednostka dawki promieniowania w latach 70-tych ograniczała ilość pomiarów do dwóch rocznie. Osobiście w tym roku miałem ponad 10 zdjęć i muszę żyć.
-
jak ilość pola elektromagnetycznych przy mocy ok.5W i odległości ok. 2 cm do mózgu wysyłanego przez tel. kom. wpływa na nasze życie dowiemy się po mszy???.
== FINISZ ==
Nie stwierdzam jednoznacznie iż tel. kom. to jest zagrożenie życia. Gorszym zagrożeniem jest palenie tytoniu, wdychanie spalin samochodów, oddychanie krakowskim powietrzem itp.
Ale nawet, gdyby ingerencja fal wydawanych przez tel. kom. była szkodliwa
– to tak samo jak z elektrowniami jądrowymi, itp. nikt nie wygra.
JUŻ WIDZĘ TEGO CO NAPISZE I UDOKUMENTUJE ŻE KOMÓRKI SZKODZĄ,
W TYM PRZYPADKU MUSIAŁBY PODAĆ ŚRODEK ZASTĘPCZY.
I W TEN SPOSÓB DOKONUJEMY SWOJE SAMOZNISZCZENIE.
Pozdrawiam Krystyn
Witam. Nie ma co krzyczeć. Starałem się wykazać że natężenie pola stacji bazowej jest zawsze znacznie mniejsze od pola wytwarzanego przez telefon, więc jeśli telefon nie powoduje zakłóceń pracy urządzeń (w tym przypadku drukarek) to z pewnością nie BTS je zakłóca. Szkodliwość dla organizmu to już jest mniej oczywiste, bo stacja pracuje cały czas(?), a telefonem katujemy się sporadycznie bardziej. Harmoniczne (o mocy znaczącej w widmie urządzeń raczej nie występują. Np. taki Centertel… NMT “działa” na 450MHz. Druga wypada więc na 900MHz, czyli na GSM. Czwarta na 1800 czyli DCS. Podobnie GSM na DCS (druga harmoniczna). Gdyby więc harmoniczne były o wartości znaczącej, sami sobie by zakłócali inne pasma. Sprytne, prawda? A w jednej “skrzyni” często są (i pracują) panele na DCS i GSM, 2 m. dalej szafa NMT, i jakoś sobie radzą. Inna rzecz że w sąsiedztwie anteny nadawczej pole jest niejednorodne (węzły napięciowe i prądowe co 1/4 dł. fali dla DCS-a to 7,5 cm.) Trzebaby mieć bardzo małą głowę by się na jakiś węzeł nie załapać. Jakiś amerykański kot podobno nie przetrzymał suszenia w mikrofalówce, więc można przyjąć że to szkodliwe jednak. Jak sobie słucham tych infantylnych narracji na Discovery, obawiam się że to z tego względu że tamto społeczeństwo już od dawna korzysta z telefonów koórkowych… Samolot, o ile nie jest z dykty - rzeczywiście jest dość szczelny radiowo. Jednakże wydaje mi się że rozważamy telefon w środku, nie na zewnątrz. Teoretycznie więc mógłby narozrabiać, lecz nie bardzo w to wierzę. Bdybym jednak był władny podjąć taką decyzję i mógł zezwolić na korzystanie z telefonów w samolotach, to bym tego nie zrobił. Co by się działo któryś samolot jednak kiedyś sobie spadł? Jak z tym później żyć? (a z roboty pewnie mnie też by wylali)
Dziękuję Panu Krystynowi za zabranie głosu, bo wyglądało na to, że faktycznie temat mało kogo interesuje. Podobnie jak Pan uważam, że nie ma czynnika który będąc obecny w naszym środowisku, a zwłaszcza wnikając wprost do naszego organizmu nie oddziaływałby na jego funkcjonowanie. Jak istotny będzie ten wpływ możemy przekonać się czasem dopiero po latach - niestety im później tym tragiczniej. Nie jestem wcale nawiedzonym ekologiem, lecz technikiem, który stara się dostrzegać dwie strony medalu. I niestety przychodzi mi stwierdzić, że realizując nasze “cywilizacyjne” potrzeby działamy w przyrodzie, a także wbec naszego własnego organizmu z delikatnością kowala próbującego naprawiać zegarki. Tu nieco dziwi mnie też postawa tak łatwo oskarżających nas o brak humanizmu medyków, nie zaprzątających sobie głowy problemami, których nie da się (na razie) wykryć w analizie moczu. Zresztą do niedawna kazali nam w ramach tzw. badań okresowych co roku prześwietlać się aparatem małoobrazkowym (mały obrazek nie równa się mała dawka - może ktoś zna dokładne dane, bo ja takiego aparatu własnoręcznie cichaczem nie demontowałem, ale przypuszczam, że aby zaświecić ekran fluorescencyjny trzeba jednak trochę energii). Wracając do komórek - czy życie bez nich rzeczywiście byłoby nie do zniesienia ? Przynajmniej Szef nie mógłby ścigać nas swoimi poleceniami o każdej porze dnia i nocy. Podobnie chyba nikt nie żałuje, że centrum Krakowa zamknięto dla ruchu kołowego - szkoda tylko że tak wiele jest wyjątków. Na koniec chciałbym życzyć nam wszystkim, byśmy potrafili na drodze do “postępu” ostrożniej stawiać kroki - tak by wyrwany spod stóp kamień nie spowodował lawiny. I by postęp był zawsze “do przodu”. Pozdrawiam !
Przeczytałem Panów dyskusję z dużym zainteresowaniem. Pragnę coś dodać od siebie:
- Wnioskowanie, że jeśli nadajnik GSM zakłóca drukarki to drukarki powinny zakłócać transmisje GSM nie jest chyba właściwe. Drukarki i ich sygnały sterujące mają znacznie bardziej ograniczone widmo, niż zakresy pracy telefonii komórkowej nawet Centertela.
- Sygnał mikrofalowy może generować szkodliwe napięcia na czułych wejściach odbiorników nastrojonych na niższe częstotliwości.
- Zakaz i to słuszny używania telefonów komórkowych w samolotach jest podyktowany możliwością zakłócenia pracy wysokościomierza mikrofalowego. Wysokościomierz ten jest odczytywany przez pilota i systemy podczas podchodzenia do lądowania np. w czasie złej widoczności. Włączona komórka może go na jakiś czas zablokować. Telefon komórkowy zawsze szuka stacji bazowej, czyli podczas lotu i podchodzenia do lądowania stale nadaje ! W końcu samolot leci dosyć szybko i mija wiele anten bazowych.
- Panowie: nie przenoście dyskusji z forum na e-maile. Wymiana poglądów jest celowa, pełni rolę edukacyjną i pozwala nam się lepiej poznać
Pozdrowienia dla wszystkich czynnych i biernych uczestników forum
Zygmunt
Witam. Jeśli linia realizująca przesył danych jest wykonana zgodnie z zasadami sztuki, to jest “szczelna” radiowo. Ma to miejsce wtedy gdy całe pole zamyka się w obrębie tej linii. Nie chodzi o tu o istnienie tylko jakiegoś ekranu, ale głównie o dopasowanie impedancji linii, portów i jakość samej linii. Jeśli jest nawet dobry ekran, to niedopasowanie impedancji powoduje powstanie węzłów prądowych i napięciowych jako konsekwencja istnienia fali stojącej w linii. Impedancja linii określa pożądany stosunek wartości napięcia do prądu w tej linii (stąd ta wartość w Omach). Im wyższe napięcie, tym wpływ pojemności linii - większy. Im większy prąd - tym wpływ indukcyjności linii - większy. Przy odpowiednim stosunku napięcia do prądu, wpływ pojemności i indukcyjności kompensują się wzajemnie, straty minimalizują, nie ma fali stojącej, i linia ani nie wysyła, ani nie odbiera zewnętrznych sygnałów. W opisanym przykładzie całe pole zamyka się w obrębie linii. Inaczej - oprócz innych niedogodności - linia zaczyna promieniować, i także odbierać to czego nie powinna. Dotyczy to również linii koncentrycznych z pięknym ekranem. Na tym opieram twierdzenie że istnieją relacje wzajemne pomyślane jako współzależność zdolności emitowania zakłóceń - i podatności na zakłócenia. Zdolność do prawidłowej pracy urządzenia odbiorczego w obecności silnych sygnałów na innych częstotliwościach jest jednym z podstawowych parametrów opisujących jego jakość. Podobnymi metodami sprawdza się też odporność na zakłócenia innych, ważnych urządzeń np. tych od których zależy bezpieczeństwo samolotu. Podejrzewam że w czasie gdy były one projektowane/badane (elementy wyposażenia i instalacja elektr. samego samolotu), nikomu nie przyszło do głowy by uwzględniać częstotliwości do 2 GHz bo i po co skoro tel. komórkowych wtedy nie było? Przypuszczam więc że to brak pewności przewoźnika (na papierze) jest główną przyczyną zakazu używania tel. kom. nie zaś wysokościomierz czy inne urządzenia, ale są to tylko moje domniemania i mogę nie mieć racji. Z tym widmem, to przyznam - nie bardzo rozumiem o jakim widmie Pan mówi, poproszę coś więcej w temacie.
Pozdrawiam.
P.S.
Temat zakłóceń pracy sieci komputerowej jest kontynuowany na forum w wątku “Zasilanie komputerów połaczonych w sieć”