Piszę na forum, bo nie moge znaleźć odpowiedzi na poniższe pytanie.
Jestem inżynierem elektrotechniki (absolwentem) o specjalności elektroenergetyka. Posiadam od 7 m-cy Świadectwo Kwalifikacyjne E do 15kV.
Chciałbym zrobić uprawnienia na odbiór instalacji elektrycznych w obiektach budowlanych.
Czy mogę przystąpić do kursu już teraz, czy muszę mieć jakiś staż?
Z tego co mi widomo to aby odbierac instalacje wewnetrzne w obiektach mieszkalnych itp. należy przede wszystkim byc pracownikiem Zakladu Energetycznego (inspektor teczniczny), oczywiście gdy taką instalacje nalezy potem dopuscic do uzytku, a co do wymagań na pewno nalezy miec jeszcze D - dozor.
W zakresie odbioru przylaczy energetycznych nalezy miec uprawnienia budowlane w branzy elektrycznej.
Podstawą określenia, czy instalacja nadaje się do eksploatacji, czyli możliwość załączenia pod napięcie /czyli jej odbiór/ są pomiary i wykonuje je osoba mająca uprawnienia “E”. Pomijam sprawę zgodności z projektem. Uprawnienia “D” są uprawnieniami dozoru i nie uprawniają do wykonywania takich czynności. Przedstawiciele energetyki przyłączając klienta do swojej sieci wymagają tylko potwierdzenia uprawnionego elektromontera o sprawności sieci. Za stan instalacji odpowiada właściciel obiektu i od niego żąda się takich potwierdzeń i dokumentów.
Jeżeli ma Pan uprawnienia “E” i jest tam zapis o uprawnieniach pomiarowych może Pan spokojnie wykonywać pomiary i wydawać takie opinie.
Pozdrawiam
To czy uprawnienia D nie sa wymagane do pracy na stanowisku inspektora zalezy najprawdopodobniej od Zakladu Energetycznego, a w moim ZE trzeba miec E i D.
Ponadto tylko ZE (wyznaczony pracownik lub pracownicy) dopuszcza do ruchu urzadzenia i instalacje powiązane z jego wlasna siecia.
Mnie uczono, że świadectwo kwalifikacyjne E uprawnia do wszelkich prac natomiast D tylko i wyłącznie do nadzoru nad ludźmi z E. Tak więc E z pomiarami uprawnia do wydawania opinii na temat instalacji, ale zgodzę się, że z Zakładem Energetycznym trzeba się liczyć, a co i jak to już zależy od rejonu. U nich czasem nawet prąd inaczej płynie.
W odpowiedzi przedmówców znalazło sie kilka nieścisłości, dlatego spróbuję sprecyzować zagadnienie.
Do przeprowadzania badań odbiorczych nie są wymagane żadne specjalne uprawnienia.
Podstawowe uprawnienie to świadectwo kwalikacyjne "E" do 1 kV z uprawnieniami do wykonywania prac kontrolno - pomiarowych.
Oczywiście do tego samego uprawnia świadectwo typu "D" dalej j.w.
(dyskutantów zapraszam do zapoznania się z zakresem wiedzy dla "E" i "D").
Wracając do samych badań odbiorczych: najważniejsza jest aktualna wiedza techniczna, doskonała znajomość PN, żyłka "wynajdywactwa" i odporność na argumentów sprawców odstępstw od PN.
Pozwole sobie na krótkie zobrazowanie powyższych cech:
badania odbiorcze apartamentowego budynku mieszkalnego o 153 mieszkaniach.
W wyniku oględzin stwierdziłem, że w 121 łazienkach zainstalowano gniazda w II strefie ochronnej brodzika oraz wyprowadzono wypust oświetleniowy rónież w II strefie bez zaznaczenia w projekcie, że muszą to być oprawy w II klasie izolacji.
Łazienki o wysokim standarcie, z kafelkami pod sufit i wielkimi lustrami.
Sprawcą odstępstw od PN w przypadku gniazd był kierownik robót elektrycznych,
a przypadku opraw projektant (zresztą dr inż.)
Może sobie Pan wyobrazić, jakich argumentów używano by odwieść mnie od zaleceń które wydałem, które oczywiście mogły być tylko jedne: gniazda przenieść do strefy III lub zlikwidować (łącznie z usunięciem przewodu) oraz skutecznie poinformować lokatorów o konieczności używania opraw oświetleniowych klasy II.
Jednocześnie podważyłem notatkę służbową podpisaną przez kierownika budowy, kierownika budowy robót elektrycznych i inspektora nadzoru, w której "zalegalizowano" odstępstwo od projektu, które polegało na nie instalowaniu w rozdzielniach piętrowych ochronników przepięciowych klasy C.
Ochronniki zainstalowano.
To co zrobiono później, na co nie miałem już wpływu (gniazda zlikwidowano na czas odbioru, później je przywracając) i w świetle wydanych zaleceń upoważnia mnie do spokojnego snu.
A co energetyki: rządzi sie ona swoimi prawami, nie respektując nawet zaśwadczeń kwalifikacyjnych wydanych przez SEP lub inne organizacje; w świetle powyższego przykładu słusznie (wszyscy uczestnicy procesu inwestycyjnego mieli aktualne zaświadczenia i nikt nie zareagował).
Aby być w energetyce pracownikiem nie tylko do "czarnej roboty" należy mieć uprawnienia: do prawa łączeń w systemie energetycznym, prawo łączeń na każdym GPZ (zdaje się egzamin z każdego GPZ osobno), uprawnienia do przygotowania miejsca pracy i dopuszczania do pracy i kilka innych.
Z poważaniem
Wiesław