Estetyka instalacji elektrycznych

Witam
Chciałbym poruszyć temat estetyki wykonania instalacji i montażu urządzeń.

…stąd inwestorzy, wolą nie mieć problemów z nadzorem architektonicznym i starają się mieć elewację czystą bez żadnych instalacji… Tak napisał Pan Czesław w wątku “instalacja na zewnątrz”

Mamy też zapis w Prawie budowlanym: Art.5.1 pt. 2

Obiekt budowlany należy użytkować w sposób zgodny z jego przeznaczeniem i wymaganiami ochrony środowiska oraz utrzymywać w należytym stanie technicznym i ESTETYCZNYM nie dopuszczając do nadmiernego pogorszenia jego właściwości…

Wywody na temat estetyki zacznę od przedstawienia mojego poglądu na temat przewodów samonośnych AsXS (“warkocz”). Osobiści twierdzę, że przewody AsXS to jedna z ciekawszych rzeczy, jaka wydarzyła się w sieciach niskiego napięcia na terenie niezabudowanych i najgorsze, co mogło spotkać sieci w miastach.

Nie mam zamiaru umniejszać zalet AsXS, izolacji, łatwości montażu, łączenia, rozgałęzień itp. Umówmy się jednak, że… przewody te z estetyką nie mają nic wspólnego. Miejsce rozgałęzienie na AsXS w zależności od zdolności wykonawcy przypomina krzak porzeczki a w najlepszym przypadku rozjechanego walcem pająka.

Zamieszczone zdjęcia przedstawiają fragmenty sieci, które moim skromnym zdaniem nie wpływają pozytywnie na wygląd budynków. Celowo wybrałem obiekty, w których niedawno została przeprowadzona renowacja elewacji. Na zdjęciach może nie być to widoczne, ale z technicznego punktu widzenia sieć jest wykonana starannie.




Pod względem estetyki krajowe realizacje osobiście oceniam jako dobre. A jak Państwo oceniają, może wystarczy, że działa…

Zapraszam do dyskusji.
Pozdrawiam Paweł

P.S. “nie to ładne, co ładne, tylko to, co się, komu podoba”




Chwała pomusłodawcą takich wykonań a wszczególności Zakładą Energetycznym które wymuszają na układanie instalacji od przyłącza do licznika(ów)na elewacji z widoczną przerwą pomiędzy murem a instalacją.Oby wreście ktoś się za ten piękny a mało stosowany artukuł wzioł się i wymagał .

Dla uświadomienia sobie jak “niebrzydkie” są te nasze miejskie warkocze. proszę przyjrzeć się na (szczególnie amerykańskich" filmach) linie napowietrzne w takich miastach jak LA, S.F-cisco,Chicago.Tam to dopiero jest wstrętne.
Coś za coś-awaryjność linii “gołych” albo estetyka.
Inna rzecz jak administrator tych budynków dał zgodę na taki sposób prowadzenia przewodów po elewacji.
Pozdrawiam Janusz Warecki.

witam kolegów zwłaszcza projektantów
Jeżeli ktoś spróbował tego chleba to wie doskonale jak czasami trudno cokolwiek zaprojektować poz ziemią albo postawić słupa. w ty drugim przypadku jeżeli nawet znajdzie się miejsce to wypada ono czasami w samym środku chodnika. i tu zaczynają się schody.
Stąd pojawiły się rozwiązania sieci izolowanych na fasadach budynków. W końcu obiekt trzeba zasilić a i latarnia też się przyda. Pozdrawiam zwłaszcza projektantów i życzę terenów pustynnych do projektowania:)

Witam Kolegów w tym wątku.
Jadam chleb tylko z projektowania od dawien dawna. Ciekaw jestem z jakiego miasta pochodzą te fotki. Podejrzewam że projektu na takie rozwiązania ( trzy ostatnie fotki) nie widział Konserwator zabytków. Uważam że zawinili wszyscy, projektant, inwestor,wykonawca oraz wydający decyzje pozwolenia na budowę, wszyscy jednako winni dbać o nasze wspólne dobro jakim są zabytkowe budowle. Uważam że zawsze są rozwiązania do uzgodnienia na etapie projektowania. Utarło się powiedzenie że, wszystkiemu winne są służby Energetyki, uważam że jest to błędne myślenie, każde rozwiązanie zgodne z przepisami jest możliwe do uzgodnienia, a szczególnie w obiektach objętych ochroną konserwatorską. Przykłady z amerykańskich filmów z pewnością nie dotyczą obiektów zabytkowych i nie należy brać tego poważnie.

z poważaniem:
Andrzej

Będąc nad Adriatynkiem trafiłem do miasta TROGIR którego najstarsza część to wapienne miasteczko średniowieczne.
To co mnie tam uderzyło to fakt że w tych starych ścianach żyją ludzie i nie oświetlają domów kagankiem. Gdy sie szło wąskimi ulicami to na wysokości pierwszego piętra biegały różne kable i instalacje - prawdziwy gąszcz. Nikomu to jednak nie przeszkadzało… poza mna bo ja stoczyłem wiele bojów z archtekturą miejską, konserwatorem zabytkow itd.
Żywe miasto z gąszczem kabli jest lepsze, ciekawsze i bardziej sympatyczne niż martwe, puste zabytki. Oczywiście trzeba zachować umiar ale to czego wymaga sie w Polsce to po prostu paranoja konserwatorów i architektów miejskich.
Podam przyklad nie koniecznie elektryczny ale obrazujacy powszechną paranoję.
Inwestor chce ruderę dworku przerobić na reprezentacyjny budybnek swojej firmy (rudera jest na terenie jego posesji). Remont oznacza że trzeba chałupę rozebrać do fundamentów a moze i głębiej.
Konserwator narzucil jednak że
Mur próski jest piękny i trzeba zachować zabytkowa konstrukcje belek drewnianych… a tam gdzie sa one jeszcze “zdrowe” to pozostawić. Wymieniono około 30% belek..
Ci z nas którzy znaja mur próski wiedza że przestrzenie między belkami wypełniało się gliną odpowiednio mieszaną ze słomą…
Tutaj urzad zgodzil sie na wypełnienie gasobetonem, po czym sciany i tak ładnie otynkowano zachowująć styl elewacji sprzed 150 lat. moje pytanie jest takie po co komu otynkowane 100-letnie belki?
ale to jeszcze nie koniec!
Fundamenty ceglane w wiekszości do wymiany lub wzmocnienia. tu i ówdzie pozostały odsłonięte po to żeby te cegłę bylo widać w piwnicy gdzie i tak nikogo nie wpuszczają bo zwiedzać nie wolno a gości biznesowych do piwnic sie nie prosi.
Ta urzednicza głupota kosztowała inwestora 30% więcej niż gdyby rozwalił wszystko a zachował elewację, wystro i charakter budynku.
Powiecie że prywatne pieniądze kazdy wydaje jak chce?
Owszem ale byl to inwestor komunalny…

Pozostawianie oryginalnych elementów budynku (belki, konstrukcje, wyposażenie wnętrz) to normalna praktyka przy ochronie konserwatorskiej.
Możemy się na to oburzać, ale uważam, że konserwatorzy i archeolodzy mają rację żądając pozostawienia oryginalnej substancji dla przyszłych pokoleń. One będą miały doskonalsze od naszych metody badań, “wnikania w głąb” i odkrywania przeszłości. A gdzie przechować te zabytkowe belki i cegły - w archiwum?
Przykładem Wielki Młyn w Gdańsku. Po zbadaniu archeologicznym XIV-wiecznych fundamentów zakryto je piaskiem i żelbetowymi współczesnymi fundamentami - bez naruszania tych starych. Niepotrzebny wysiłek? Nie, za 300 lat, jak będzie kolejny wielki remont Wielkiego Młyna, to dopiero będzie uciecha dla archeologów!

Ot, i dygresja wyszła. Całkiem “elektryczna”.

Moj wykładowca mawia: W stanach to maja wszystko na słupach prócz kanalizacji..:slight_smile: