Cała prawda o elektrykach.

Od ponad 18 lat jestem elektrykiem i stwierdzam, że wszyscy pracuący w tym zawodzie (oprócz mnie) to … A niech tylko któryś się ze mną nie zgodzi! Już czekam na e-maila od tego …!

Po przeczytaniu tej wypowiedzi zaczynam sie zastanawiać czy nie powinna istnieć jakaś cenzura na FORUM Niekoniecznie merytoryczna, bo wypowiedzi czy pytania pozwalaja się czego nauczyć, ale takie słowa nie uczą niczego!!!

Może nie nazywajmy tego cenzurą tylko moderowaniem. Pan Czesław rozpoczął ten wątek ale to co napisał, co prawda zachęcało do dyskusji, ale godziło w dobre imię każdego Elektryka.

Są eklektycy WN, eklektycy do 1kV i tacy od wózków akumulatorowych.
Tych ostatnich to już dobrze my poznali.
Do kogo zalicza się autor.
A może pójdziemy na piwo LECH.
Moje kondolencje

Pracuję w zawodzie od 15 lat. Zastosowanie przez Pana Czesława B. odpowiedzialności zbiorowej uważam za absolutnie nieuprawnione. Niestety słuchając ot choćby odpowiedzi uczestników egzaminów kwalifikacyjnych na uprawnienia eksploatacyjne z wielkim trudem można wyłuskać zawodników, którzy po prostu czują problematykę a co ważniejsze znają sie na temacie. Najbardziej złości mnie gdy widzę obrzydliwe niechlujstwo przy wykonywaniu prac. Jakże niewielu jest wykonawców prac elektrycznych, którzy oprócz warunku prawidłowego działania instalacji dbają też o estetykę ! Koledzy, wystarczy otworzyć rozdzielnię, zobaczyć jak prowadzone są w niej przewody, czy na przykład na przewodach typu LgY zaciśnięto tulejki, czy zabezpieczenia rozmieszczono w jakimś rozsądnym porządku a już wiadomo jak jest jakość lub bardzo często bylejakość wykonanej instalacji ( o błędach ortograficznych w opisach w rodzaju wył. rurznicowoprądowy nie warto mówić ). Na pocieszenie można powiedzieć, że taki “fachman” gdyby wybrał inny zawód partaczyłby tak samo. Świadomość doskonalenia swoich umiejętności zawodowych z wielkim trudem (ale jednak ) przebija się do głow braci elektrycznej. Zwiedzam ten serwis od niedawna i z przyjemnścią czytam wypowiedzi Panów Teka czy Maronia i wielu innych. Takich nam trzeba !!!

W czasach PRL normy i przepisy powstawały w kraju,często z udziałem
inżynierów - politruków,usłużnych wykonawców poleceń ówczesnych władz,
dbających o oszczędne gospodarowanie i naśladywanie techniki ZSRR.
Twórcy ci niekoniecznie byli złymi fachowcami.Na przykład nakazywali w
naszych mieszkaniach istalowac przewody aluminiowe 1,5 mm i zakładać
jedno lub dwa gniazda wtykowe w pokoju,ale w swoich willach układali
przewody miedziane 2,5 mm i umieszczali po kilkanaście gniaz.
Nie chcieli u siebie techniki według standartów dla pospólstwa.
Świadczy to,że potrafili myśleć,że wiedzieli,co czynią.
Dziś niektórzy dostąpili członkostwa honorowego stowarzyszeń i służą
za wzorce do naśladowania.
W Rzeczypospolitej Polskiej deklaruje się w obrębie elektrotechniki
wierne przejmowanie norm międzynarodowych IEC oraz norm europejskich EN
czyli norm,które powstają poza krajem.
Rola strony polskiej ogranicza się do tłumaczenia gotowych dokumentów.
Normy IEC 364 [ IEC 60364] z zakresu instalacji elektrycznych wydane w Polsce jako PN/E-05009 a juz niedługo jako PN-IEC 60364 tłumaczone są fatalnie.
Czni się to bez dogłębnego zrozumienia ich treści.
Nonszalancko używa się rozbieżnej terminologii w kolejnych arkuszach tej
samej normy.Tekst przepisowy, w którym każdy niuans językowy może
oznaczać poważne konsekwencje techniczne,ryzyko wypadku bądż znaczne
koszty,redaguje się pokraczną polszczyzną.
Licznych fragmentów normy nie można zrozumieć.
Rozwiązanie najprostszego problemu wymaga zaglądania do kilku różnych
arkuszy norm,przy czym dość często zamiast odpowiedzi znajduje się notkę
w opracowaniu,a przecież projektant albo wykonawca nie może czekać latami.
Oczekuje zatem porady,wartościowego komentarza do normy.
Jednak takiego komentarza nie są w stanie udzielić osoby,które wprawdzie się
do tego garną,ale spełniają wszystkie następujące warunki:

  • nie potrafią tej normy poprawnie przetłumaczyć,
  • nieustannie i bez zażenowania publicznie demonstrują,że znajomość
    elementarnych zasad elektrotechniki nie jest ich mocną strona,
    *domagają się monopolu na komentowanie normy,by polskim elektrykom
    narzucać swój poziom wierzeń,zwalniający od myślenia.

Panie Czesławie ma Pan całkowitą rację, ale jak to zmienić?
Polecam lekturę ostatniego INPE i artukuł dr E. Musiała.

Przez analogię: gdyby np. prawo karne było jasne i jednoznaczne, to z czego żyliby adwokaci, prokuratorzy, radcy prawni itp.?
Nowe normy to łączka, na której można ustrzelić niejednego jelenia. Skąd my to wszystko znamy…

Panie Czesławie P. zgadzam sie z Panem.
Mam tylko jedna uwagę… czy nie popełnił Pan plagiatu?
Gdzies juz ten tekst czytałem…
warto zawsze podać z jakiego sie czerpie źródła, to niekiedy ucina dyskusje.

Przepraszam ma Pan racje.
Powysze moje wypowiedzi wykorzystałem z materjałów III Ogólnopolski
kurs techniczno szkoleniowy w Kiekrz 1999
Pod kierownictwem dr.inż Julian Babij
Organizator EKO-TECH s.c. Poznań

Odnosnie wypowiedzi pana “Czesława B…” Nalezacego zapewne do jakiegos blizej nie zidentyfikowanego “elitarnego” grona ludzi wykonujacych zawod elektryka. Moim zdaniem pan Czeslaw przezywa jakies glebokie zalamanie, lub zachwianie osobowosci. Ale przeciez problemy oraz przemyslenia i wnioski (bledne) wyzej wymienionego “jegomoscia” nie powinny odbijac sie na poczuciu wlasnej wartosci ludzi ciezko i wydajnie pracujacych w tak ciekawym i ciezkim (wymagajacym myslenia na kazdym kroku) zawodzie. Najwyrazniej pan Czeslaw bardzo lubi stawac sie “ogniskiem zapalnym” i byc w centrum uwagi. Sadze ze nie warto na dluzsza mete przejmowac sie tym niecodziennym stwierdzeniem jakiego uzyl w stosunku do kolegow “po fachu” pan Czeslaw. Proponuje “czepic sie” szyn pod napieciem w stacii SN lub politykow - ci faktycznie wymagaja ostrej krytyki, poniewaz to co wyrabiaja z tym krajem i ludzmi ciezko pracujacymi na “kawalek chleba” przechodzi wszelkie pojecie. A ludzi wykonujacych dobrze to czego zostali nauczeni (czyli elektrykow) radze pozostawic w spokoju. W tej kwestji to tyle.

Pozdrawiam Energy